Ojciec zostawił 3-letnią córkę w oknie życia. Mężczyzna jest poszukiwany przez policję

Trwają poszukiwania 26-latka z Katowic. Mężczyzna wyszedł na spacer z trzyletnią córką, po czym zostawił ją w oknie życie. Matka dziewczynki o niczym nie wiedziała. Matka trzylatki była w pracy, kiedy ojciec zabrał dziewczynkę na spacer, po czym zostawił dziecko w oknie życia w katowickiej dzielnicy Bogucice w Domu Prowincjalnym Sióstr św. Jadwigi. Mężczyzna jest poszukiwany.

Jak podaje portal wyborcza.pl, do zdarzenia doszło w czwartek. Dziecko zostało przewiezione do szpitala na badania. Na szczęście jego zdrowiu nic nie zagrażało.

Dziewczynka powiedziała policji, jak się nazywa. Funkcjonariusze skontaktowali się z matką trzylatki. Ojciec nie mieszkał z dziewczynką i jej matką, ale miał pełnię praw rodzicielskich i regularnie zabierał córkę na spacery. 26-latek nie ma stałego miejsca zamieszkania.
Źródło info i foto: wp.pl

Wrocław: 35-latek zostawił dziecko w rozgrzanym samochodzie. Grozi mu więzienie

26.07.2016 Krakow Swiatowe Dni Mlodziezy Pielgrzymi w Krakowie Msza inauguracyjna na krakowskich bloniach fot Jakub Wlodek/REPORTER

Nawet pięć lat więzienia grozi 35-letniemu mężczyźnie, który na czas upału zostawił w samochodzie 7-letniego syna. Na policję zadzwonili klienci supermarketu, w którym mężczyzna robił zakupy. Upały dają o sobie znać szczególnie w samochodach. Te zatrzymane i zamknięte nagrzewają się do kilkudziesięciu stopni. Służby przestrzegają przed pozostawaniem w nagrzanych autach.

Komunikat zbagatelizował dziś 35-letni mieszkaniec Wrocławia. Mężczyzna wybrał się na zakupy. Zdecydował, że zostawi w aucie swojego 7-letniego syna. Temperatura na zewnątrz przekraczała 30 stopni.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

USA: Porzucił chore niemowlę na parkingu

18-letni mężczyzna zatrzymał się na parkingu przed centrum handlowym, wyjął z samochodu fotelik ze swoim szesnastodniowym dzieckiem, postawił na ziemi i odjechał. Do zdarzenia doszło w Kalifornii w Stanach Zjednoczonych. Pracownicy salonu fryzjerskiego zauważyli porzucony fotelik z dzieckiem. Wezwana na miejsce policja przejrzała monitoring i zidentyfikowała mężczyznę, który zostawił dziecko.

Okazało się, że w chwili namierzenia go przebywał w szpitalu z powodu urazów doznanych w wypadku. Po zostawieniu syn na parkingu spowodował kolizję samochodową, a następnie uciekł z miejsca zdarzenia. Niemowlę zawieziono helikopterem do szpitala. „Los Angeles Times” informuje, że noworodek cierpi na ciężką chorobę, która wymaga specjalistycznego leczenia. Chłopiec jest w stanie ciężkim, ale stabilnym.
Źródło info i foto: wp.pl

Zostawił 2-letniego synka na śmierć w aucie. Został skazany na dożywocie

Justin Ross Harris dostał dożywocie za umyślne zabicie swojego 22-miesięcznego synka. Kiedy dziecko umierało w rozgrzanym samochodzie, miał wysyłać nagie zdjęcia m.in. nieletniej kochance. Dwa lata temu 35-letni Justin Ross Harris z Atlanty zostawił swojego niespełna dwuletniego synka w rozgrzanym samochodzie i poszedł do pracy. Mężczyzna tłumaczył się poważnymi problemami z pamięcią. Sąd uznał jednak, że zebrane dowody jednoznacznie świadczą o zabójstwie z zimną krwią.
Zapomniał odwieźć synka do żłobka

Harris zeznał, że pojechał z synkiem na śniadanie, wsadził go z powrotem do samochodu, dał mu buziaka, po czym pojechał do pracy. Zapomniał tylko, że nie odwiózł dziecka do żłobka. Temperatura sięgała tego dnia 32 st. C. Mężczyzna około 16:00 pojechał do kina. Dopiero na parkingu miał zauważyć synka. Według świadków wydawał się zrozpaczony. Chłopiec umarł z powodu hipertermii.

Niefortunna historia przeglądarki?

Śledczy Phil Stoddard, który gromadził dowody przeciwko Harrisowi, twierdził, że mężczyzna sprawdzał wcześniej w internecie, jak wygląda śmierć przez przegrzanie w samochodzie. Miał też czytać artykuły o zaletach życia bez dzieci. Obrona twierdziła, że trafił na te informacje przypadkiem. Kiedy kolega pokazał mu felieton o bezdzietności miał nawet odpowiedzieć „Okropieństwo! Podziękuję”.

Przede wszystkim pogrążyły go jednak sprośne SMS-y, które wysyłał do różnych kobiet w czasie, w którym jego syn umierał. Sąd uznał, że liczne kochanki świadczyły o znudzeniu się mężczyzny życiem rodzinnym, co mogło być powodem zabójstwa. W dodatku okazało się, że jedna z osób, którym wysyłał nagie zdjęcia, była nieletnia. Jak przekonywał adwokat skazanego, nie miało to związku ze sprawą i miało uczynić z niego potwora w oczach opinii publicznej.

Surowa kara

Mężczyzna za zabójstwo z premedytacją został skazany na dożywocie. Dodatkowo dostał 20 lat za szczególne okrucieństwo wobec dzieci i 10 lat za wykorzystywanie seksualne dzieci, czytamy w CNN.

Była żona Harrisa nie zgadza się z wyrokiem. Choć twierdzi, że mężczyzna „zrujnował jej życie”, nie wierzy, że mógłby celowo zabić syna, którego kochał. Mężczyzna płakał, kiedy w czasie rozprawy sąd pokazał mu zdjęcie dziecka. Prokurator Chuck Boring nie ma jednak wątpliwości, że skazany zasłużył na karę.

Wydaje mi się, że to jedyny odpowiedni wyrok w przypadku, kiedy ktoś z premedytacją odbiera życie 22-miesięcznemu dziecku – i to w tak bolesny i rozmyślny sposób – powiedział Boring.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Szczeniaki zamknięte w gorącym aucie

Te rozkoszne maluchy mogły zginąć w męczarniach. W piątek przy ul. Poloneza na Ursynowie bezmyślny właściciel zostawił je w samochodzie. Z każdą godziną słońce rozgrzewało pojazd, a szczeniaczki piszczały i wołały o pomoc.

– Kilkumiesięczne szczeniaki w bmw około południa zauważyła mieszkanka pobliskich bloków. Powiadomiła ochroniarzy, a oni nas – mówi starszy strażnik Tomasz Dudek z Referatu ds. Ekologicznych Straży Miejskiej m.st. Warszawy. Okazało się, że zwierzęta były w ten okrutny sposób uwięzione od bladego świtu. – Temperatura w pojeździe była wysoka. Kiedy braliśmy psy na ręce, były gorące. Nie stawiały oporu, dyszały. Natychmiast dostały wodę do picia – dodaje Tomasz Dudek. Maleństwa trafiły do schroniska na Paluchu. Właściciel pojazdu odpowie za narażenie życia psiaków. Grożą mu za to nawet 2 lata więzienia.
Żródło info i foto: se.pl

Policja poszukuje kierowcy bmw

Policja w Głogowie (woj. dolnośląskie) poszukuje kierowcy BMW, który uderzył w latarnię, po czym uciekł pozostawiając zniszczony samochód. „Sprawca wypadku uciekł zostawiając pasażerkę koło samochodu. Ona po chwili też uciekła” – napisał @aro, autor zdjęcia. Jak poinformował nas Bogdan Kaleta z Komendy Powiatowej Policji w Głogowie, informację dotyczącą tego zdarzenia policjanci przyjęli w niedzielę o godzinie 5.45.
„Na Starym Mieście w Głogowie, na skrzyżowaniu ulic Garncarskiej i Balwierskiej, zauważono samochód marki BMW, który uderzył w słup. Poszukujemy kierowcy tego pojazdu. Ochroniarze, którzy zgłosili zdarzenie widzieli pasażerkę, która oddaliła się z miejsca. Samochód ma niemieckie tablice rejestracyjne” – poinformował oficer prasowy. Żródło info i foto: kontakt24.tvn24.pl

Ojciec zostawił dziecko w samochodzie. Trzyletnia dziewczynka nie żyje

W Rybniku znaleziono ciało trzyletniej dziewczynki. Dziecko spędziło w zamkniętym samochodzie 8 godzin. Wszystko wskazuje na to, że ojciec zapomniał zawieźć je do przedszkola. Do tragedii doszło na parkingu przy elektrowni Rybnik. Kilka minut po godzinie 15 40-letni mężczyzna znalazł w samochodzie ciało swojej 3-letniej córki. Dziewczynka spędziła w stojącym na palącym słońcu aucie 8 godzin. – „Wszystko wskazuje na to, że mężczyzna zapomniał odwieźć ją do przedszkola i o godz. 7 od razu przyjechał do pracy” – mówi Aleksandra Nowara, rzecznik prasowy komendy miejskiej w Rybniku. Zszokowany ojciec próbował reanimować córkę. O jej życie walczyli też przybyli na miejsce ratownicy. Niestety, lekarz stwierdził zgon. Na miejscu pracowała ekipa dochodzeniowa, która ustalała okoliczności tragedii. Ojciec dziecka jest w szoku. Przewieziono go na oddział zamknięty miejscowego szpitala psychiatrycznego. Żródło info i foto: Gazeta.pl

Ciąg dalszy afery dotyczącej klubów Cocomo

Zarzut oszustwa usłyszała menedżerka jednego z poznańskich nocnych klubów Cocomo. Tego, w którym prawie milion złotych zostawił pewien dyrektor polskiej spółki z branży metalurgicznej. Poza menedżerką policja zatrzymała jeszcze cztery osoby. Do zatrzymania menedżerki doszło we wtorek rano. Policja przetrząsnęła też, znajdujący się przy poznańskim Starym Rynku, klub w poszukiwaniu narkotyków (których policyjny pies ostatecznie nie znalazł). Sprawdzili też drugi z poznańskich lokali, a także biura spółki Event (to do niej należy sieć klubów Cocomo) w Krakowie i Warszawie – czytamy w „Gazecie Wyborczej”. Jeszcze we wtorkowy wieczór funkcjonariusze dokonali zatrzymania kolejnych czterech osób – trzech tancerek (to one umilały czas rzeczonemu dyrektorowi) oraz pracownicy krakowskiej centrali firmy Event. Żródło info i foto: Newsweek.pl

Pijany ojciec zostawił dziecko pod Warszawą

Niecodzienna sytuacja w Nadarzynie koło Warszawy. Mężczyzna, który przyjechał z 11-letnim synkiem ze Śląska, upił się i zostawił dziecko bez opieki. Kazał mu wracać do domu samemu. Chłopiec poprosił policję o pomoc w poszukiwaniu dworca. Mundurowi zatrzymali nieodpowiedzialnego ojca. Wszystko wydarzyło się w poniedziałek, 17 lutego, we wspomnianym już Nadarzynie. Około godz. 15 z dyżurnym policji skontaktował się 11-letni chłopiec. Nie wiedział, jak się dostać na dworzec, więc poprosił o pomoc. Dyżurny natychmiast wysłał na miejsce patrol mundurowych. Żródło info i foto: onet.pl

20 kilogramów złota w paryskim metrze

Paryska policja szuka pasażera metra, który zostawił 20 kilogramów złota. Walizkę z cennym ładunkiem znaleziono w wagonie paryskiej kolejki podmiejskiej. Sztabki warte blisko milion euro znajdowały się w walizce zostawionej prawdopodobnie przez jednego z pasażerów. Tajemniczy pakunek zauważył maszynista pociągu. Wezwał saperów, bo obawiał się, że w środku może być ładunek wybuchowy. Jak się okazało bomby nie było, walizka była za to po brzegi wypełniona złotem.
„Roztargnionego” podróżnego szuka policja. Funkcjonariusze odebrali już dziesiątki telefonów od osób, które twierdzą, że sztabki są ich własnością. Nikt jednak nie umiał na razie na tyle wiarygodnie opisać walizki i ładunku, by można było uznać, że naprawdę jest właścicielem. Żródło info i foto: RMF24.pl