ZUS ostro sprawdza kto wyłudza zasiłki

ZUS tropi symulantów! Co robi cwaniak na zwolnieniu lekarskim? Wyjeżdża na urlop lub sobie dorabia! ZUS ostro wziął się za takich symulantów – pisze piątkowy „Fakt”. Dodaje, że w tym roku ZUS przeprowadził o 30 proc. więcej kontroli zwolnień lekarskich.

„W ten sposób zaoszczędził m.in. na zasiłkach chorobowych aż 156 mln zł” – czytamy.

Jak ustalił dziennik, od stycznia do września ZUS przeprowadził 468 tys. kontroli. „W zeszłym roku, w tym samym okresie, było ich o 110 tysięcy mniej” – czytamy. Dodano, że w tym roku wstrzymano i cofnięto wypłaty na 155 mln zł – 9 mln więcej niż przed rokiem.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

73-latek podejrzany o wywołanie alarmów bombowych w rękach policji

Do 8 lat więzienia grozi 73-letniemu mężczyźnie, podejrzanemu o wywołanie alarmów bombowych w ZUS i NFZ w Rzeszowie. Mężczyzna wysłał list o podłożeniu ładunków wybuchowych i podpisał się pod nim. Został zatrzymany przez policję.

Jak poinformował w czwartek nadkom. Adam Szeląg oficer prasowy rzeszowskiej policji podejrzany przesłał list do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, w którym poinformował o podłożeniu bomby w tej instytucji oraz w Narodowym Funduszu Zdrowia.

Informacja o potencjalnych ładunkach wybuchowych dotarła do policji kilkadziesiąt minut po godz. 12 w środę.

– Do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Rzeszowie pocztą dostarczono list z informacją o podłożeniu ładunku. W przesyłce była również informacja o bombie podłożonej w Narodowym Funduszu Zdrowia. Informacje te spowodowały ewakuację obu tych instytucji. Łącznie ewakuowano około 700 osób – poinformował Szeląg.

Policyjni pirotechnicy sprawdzili budynki, ale nie znaleźli podejrzanych ładunków.

– Okazało się, że nadawca listu podpisał się pod nim. Jeszcze podczas trwania policyjnych działań funkcjonariusze wydziału kryminalnego zatrzymali podejrzanego o wywołanie alarmu. Okazał się nim 73-letni mieszkaniec Rzeszowa – dodał Szeląg.

Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Policja pod nadzorem Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów wyjaśni okoliczności zdarzenia i motywy działania 73-latka.

Szeląg przypomniał, że za zawiadomienie o podłożeniu ładunków wybuchowych grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Makabryczne odkrycie we Wrocławiu. Zmumifikowane zwłoki kobiety w jednym z mieszkań

Makabrycznego odkrycia dokonano we Wrocławiu. W jednym z mieszkań znaleziono zmumifikowane zwłoki kobiety. Ciało było posypane solą i dokładnie zawinięte. Gdyby kobieta dziś żyła, miałaby 87 lat. W poniedziałek, mieszkający na Nadodrzu we Wrocławiu mężczyzna, zmarł w szpitalu. W związku z jego śmiercią ktoś postanowił wejść do jego mieszkania, gdzie dokonano makabrycznego odkrycia.

W mieszkaniu znajdowało się zmumifikowane ciało starszej kobiety. Jak informuje portal gazetawroclawska.pl, ciało było obsypane solą i szczelnie zawinięte. „Prokurator zupełnie nie czuł zapachu rozkładających się zwłok” – czytamy.

Ciało kobiety mogło leżeć w mieszkaniu nawet pięć lat.

Portal gazetawroclawska.pl informuje, że weryfikowana jest wersja, według której śmierć kobiety nie została zgłoszona, żeby pobierać za nią świadczenia z ZUS-u.

Zmarły niedawno syn kobiety miał przez ostatnie lata informować rodzinę, że nie mieszka z mamą.
Źródło info i foto: TVP.info

Członek zarządu ZUS zatrzymany. „Składał propozycje, które mogą łamać prawo”

Policjanci z Bydgoszczy zatrzymali Marcina Wojewódkę, wiceprezesa Zakładu Ubezpieczeń Społecznych – dowiedział się tvn24.pl. Sprawę prowadzili funkcjonariusze zwalczający korupcję. Informację o zatrzymaniu członka zarządu ZUS przez policjantów z Bydgoszczy potwierdziliśmy najpierw w Komendzie Głównej Policji. Akcja miała miejsce około południa. Sprawę prowadził Wydział do Walki z Korupcją KWP w Bydgoszczy. Potwierdzenie otrzymaliśmy także z Biura Prasowego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. „Zatrzymany został wiceprezes ZUS Marcin Wojewódka. W związku z prowadzonym postępowaniem Prezes ZUS tymczasowo przekazała pełnienie obowiązków wiceprezesa innemu członkowi zarządu” – czytamy w komunikacie.

„Składał propozycje, które mogą łamać prawo”

Marcin Wojewódka jako członek zarządu ZUS nadzorował administrację, przetargi, a także sprawy pracownicze. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że wiózł do Bydgoszczy decyzję prezes ZUS o odwołaniu tamtejszego dyrektora. – Członek zarządu chciał odwołać dyrektora regionalnego ZUS w Bydgoszczy. Składał mu propozycje, które mogą łamać prawo. Rozmowy zostały nagrane i przekazane do policji i prokuratury – usłyszeliśmy od śledczych. Policja nie informuje, pod jakim konkretnie zarzutem mężczyzna został zatrzymany.

Propozycja i warunek

Jak się dowiedzieliśmy, Krzysztof Bułkowski, dyrektor regionalny ZUS w Bydgoszczy nagrał rozmowę z zatrzymanym w czwartek Marcinem Wojewódką. Według materiałów policji Bułkowski miał usłyszeć od Wojewódki propozycję, według której miał pozostać pracownikiem ZUS, z wyższą pensją i nawet bez konieczności chodzenia do pracy. Ale warunek był jeden: Bułkowski sam musi zrezygnować ze stanowiska kierowniczego. Dyrektor miał odmówić. 
W czwartek rano w intranecie ZUS pojawiła się informacja o zdymisjonowaniu Bułkowskiego. Skontaktował się z naszą redakcją adwokat, który podjął się obrony wiceprezesa Wojewódki i reprezentuje go przed śledczymi. Poprosił o niepodawanie nazwiska.

– Mamy do czynienia z kuriozalną sytuacją. Władze ZUS miały prawo odwołać dyrektora regionalnego. To ten popełnił przestępstwo, gdy zawiadomił policję o niepopełnionym przestępstwie – przekonuje adwokat.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Zwolnienie lekarskie można kupić w Internecie

ZUS kwestionuje średnio co dziesiąte zwolnienie lekarskie. W 2014 r. wystawiono niemal 19 mln zwolnień, do końca sierpnia tego roku już 13 mln – informuje „Gazeta Wyborcza”. Okazuje się, że zwolnienia lekarskie można także kupować w internecie – koszt to od 50 do 200 zł. W I półroczu br. ZUS przeprowadził 300 tys. kontroli. Wydał 12,5 tys. decyzji o wstrzymaniu wypłaty zasiłku chorobowego, a 115 tys. osób obniżył jego wysokość. Dzięki kontrolom zaoszczędził 100 mln zł.

W okresie wakacji i świąt narodowych bardzo wiele osób cierpi na cykliczne bóle kręgosłupa. Jeśli w historii choroby występowały już podobne problemy, trudno stwierdzić, czy pacjent symuluje, czy nie. Często słyszę też: „Trzy dni nie było mnie w pracy, miałem biegunkę”. To zawsze choroby, które ciężko sprawdzić – mówi „Gazecie” poznański lekarz rodzinny Aleksander Baran. Dodaje, że pacjenci mają też swoje sposoby na ewentualne kontrole ZUS-u. Na dostarczenie zwolnienia pracodawcy jest siedem dni, więc starają się o krótkie, ale częste – po pięć dni. Zanim druk dotrze do ZUS-u, jest po chorobie i niczego nie można skontrolować – tłumaczy.

Jak pisze gazeta, w internecie roi się od porad, jak symulować chorobę. Najbardziej polecana jest depresja. W sieci można też kupić zwolnienie. Na jednym ze znanych portali ogłoszeniowych lekarzy oferujących zwolnienia są dziesiątki. Ceny: od 50 do 200 zł. Problem rozwiązałoby wprowadzenie systemu e-zwolnień, dzięki któremu ZUS wiedziałby o chorobie pracownika w kilka sekund. Ma on zacząć działać już 1 stycznia 2016 roku.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Zatrzymani w ZUS-ie nie trafią do aresztu

Tylko poręczenia majątkowe wobec wszystkich 14 zatrzymanych wczoraj osób w aferze dotyczącej ustawiania przetargów w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych zastosowała warszawska prokuratura – dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Prokuratura zdecydowała, że takie środki zapobiegawcze wystarczą. Decyzja zapadła po przesłuchaniach wszystkich z 14 zatrzymanych osób. Według śledczych, złożone przez nich wyjaśnienia są wystarczające i nie ma obawy, że na wolności będą wpływać na toczące się śledztwo.

Prokuratura nie chce jednak ujawniać wysokości poszczególnych kaucji. Teraz szczegóły poznają podejrzani. Jak usłyszał reporter RMF FM, wysokość poręczeń jest dostosowana do ich możliwości finansowych. Wczoraj Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało 14 osób w związku z tą sprawą. Prokuratura postawiła zatrzymanym zarzut zmowy przetargowej w związku ze śledztwem dotyczącym przetargu na drukarki dla ZUS.

Wśród zatrzymanych są trzy osoby pracujące w departamencie zarządzania systemami informatycznymi ZUS i b. członek zarządu Zakładu oraz pracownicy czterech firm komputerowych. Zmowa przetargowa zagrożona jest karą do 3 lat więzienia.
Rozpisany w kwietniu przetarg na drukarki i urządzenia wielofunkcyjne jeszcze formalnie się nie zakończył i dlatego nie można podać kwoty szkody, która mogli spowodować podejrzani. Zakład w przetargu ogłoszonym w kwietniu zamówił 3 tys. 320 sztuk urządzeń – 1 tys. 179 drukarek trzech typów i 2 tys. 141 urządzeń wielofunkcyjnych czterech typów wraz serwisem na 45 miesięcy. Przetarg obejmował też oprogramowanie.

Do Krajowej Izby Odwoławczej wyniki przetargu zaskarżyło kilka firm z branży, które twierdziły, że warunki określone w specyfikacji przygotowanej w ZUS spełniają tylko produkty jednego producenta. ZUS zaprzeczał i uważał, że mogą to być urządzenia kilku firm, ale KIO uwzględniła odwołania i nakazała powtórzenie oceny ofert. ZUS poinformował dziś, że zawarcia umowy zakazał warszawski sąd okręgowy, który bada sprawę na wniosek jednego z uczestników przetargu. Rozprawa w tej sprawie odbędzie się 10 grudnia.
Żródło info i foto: RMF24.pl

CBA zatrzymało w ZUS-ie 14 osób

Funkcjonariusze CBA zatrzymali w środę rano 14 osób – pracowników ZUS i firm komputerowych – w związku ze śledztwem dotyczącym nieprawidłowości przy przetargach informatycznych dla ZUS – dowiedziała się PAP w Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga. Rzecznik CBA Jacek Dobrzyński potwierdził, że agenci biura zatrzymali w Warszawie 14 osób. – Ma to związek ze śledztwem własnym CBA wszczętym przez Prokuraturę Okręgową Warszawa-Praga – poinformował.

– Obecnie agenci CBA zabezpieczają dowody w kilku instytucjach i firmach informatycznych – dodał Dobrzyński. Zaznaczył, że to wszystkie informacje, jakie może obecnie przekazać. Rzecznik Prokuratury Warszawa-Praga Renata Mazur powiedziała, że zatrzymania dotyczą przetargów informatycznych dla ZUS. Zatrzymane osoby z ZUS oraz firm są obecnie przesłuchiwane przez prokuraturę. – Czynności na miejscu trwają, obecnie nie mogę nic więcej dodać – powiedziała.
Żródło info i foto: interia.pl

Księgowa ukradła 700 tys. złotych

Nieuczciwa księgowa z Bielska-Białej przez 5 lat okradała swoją własną firmę. Jej łup to 700 tysięcy złotych. Kobieta jest już tymczasowo aresztowana. Księgowa założyła w banku konto i tam robiła przelewy z firmowego rachunku. Raz wpłacała sobie trzy tysiące, innym razem nawet 10 tysięcy. Żeby trudno się było zorientować, robiła to systematycznie co miesiąc, do tego zawsze wtedy, kiedy – już legalnie – firmowe pieniądze przelewała też na inne konta. Tym samym nielegalne przelewy „mieszały się” z wypłatami dla pracowników czy składkami ZUS. Właściciel firmy przez kilka lat niczego nie zauważył. „Kobieta w tym czasie wydawała pieniądze na wystawne życie. Kupiła m.in. samochód, biżuterię, nowoczesny sprzęt grający. Jeździła też na zagraniczne wycieczki” – wylicza Elwira Jurasz z policji w Bielsku-Białej. Żródło info i foto: RMF24.pl

Ewakuacja ZUS w Jeleniej Górze

Około stu osób zostało ewakuowanych po tym, jak na terenie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych przy ul. Sygietyńskiego w Jeleniej Górze (Dolnośląskie) znaleziono pocisk moździerzowy z czasów II wojny światowej. Informację o ewakuacji dostaliśmy na Gorącą Linię RMF FM. Jak powiedziała rzeczniczka prasowa Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze podinsp. Edyta Bagrowska, z wstępnych ustaleń wynika, że pocisk został na teren urzędu podrzucony. „Ustalamy, kto i kiedy mógł go tam zostawić” – dodała. Z budynku oraz pobliskiej restauracji i stacji paliw ewakuowano wszystkich pracowników oraz klientów – w sumie około stu osób. Żródło info i foto: RMF24.pl

Koniec „lewych” zwolnień lekarskich

ZUS i pracodawcy będą lepiej kontrolować nasze zwolnienia lekarskie. Od przyszłego roku ma działać specjalny elektroniczny system. Zastąpi on dotychczasowe papierkowe zwolnienia. ZUS i przedsiębiorcy liczą, że oznacza to koniec „lewych” zwolnień. Teraz trudniej jest sprawdzić czy pracownik, rzeczywiście leży z gorączką w domu a nie jest na przykład na wakacjach. L4 można dostarczyć w ciągu siedmiu dni od daty wystawienia, czyli często po zakończeniu zwolnienia. Dzięki nowemu systemowy lekarz, jeszcze kiedy będziemy w gabinecie, wyśle online informacje do ZUSu i pracodawcy o naszym zwolnieniu. Żródło info i foto: Radio ZET.pl