Prokuratura wyjaśnia sprawę śmierci w Chatce pod Śnieżnikiem

Policja i prokuratura wyjaśniają okoliczności śmierci mężczyzny, którego ciało znaleziono w niedzielę w Chatce pod Śnieżnikiem (województwo dolnośląskie). Na wtorek zaplanowano sekcję zwłok. Chatka pod Śnieżnikiem to znany obiekt w Śnieżnickim Parku Krajobrazowym. To schronienie dla turystów, których na szlaku zastała noc lub trudne warunki pogodowe. W przeciwieństwie do klasycznych schronisk nie ma tam jednak obsługi, turyści muszą radzić sobie sami.

To właśnie tam w niedzielę rano odkryto, że jeden z turystów, 37-letni mężczyzna, nie daje oznak życia.

– Mężczyzna był w towarzystwie dwóch kolegów. W trakcie ich pobytu przez to miejsce przewijali się także inni turyści. Mężczyźni spędzili w chatce noc. Rano okazało się, że jeden z nich, 37-latek, nie daje oznak życia – powiedział tvn24.pl Tomasz Orepuk z Prokuratury Okręgowej w Świdnicy. Dodał też, że po wstępnych oględzinach nie znaleziono żadnych śladów, które wskazywałyby na to, by do śmierci 37-latka doszło w wyniku działania osób trzecich.

We wtorek ma zostać przeprowadzona sekcja zwłok mężczyzny, która powinna odpowiedzieć na pytanie, co było przyczyną jego śmierci. Akcją transportu zwłok zajmowała się Grupa Sudecka GOPR. Nie było to proste: zaangażowanych w nią było 15 ratowników. Operacja ta trwała ponad 12 godzin.
Źródło info i foto: wp.pl

Sekcja zwłok zamordowanej 13-latki. Dziewczyna była w ciąży

Informację o wynikach sekcji podała Joanna Smorczewska z prokuratury w Gliwicach. W środę znaleziono zwłoki 13-letniej Patrycji. 15-letni Kacper przyznał się do jej zabicia.

– Wstępne wyniki sekcji zwłok nastolatki wskazują na to, że zmarła ona w wyniku rany kłutej serca. Na jej ciele ujawniono też liczne rany okolic klatki piersiowej, brzucha i gardła. Potwierdzamy, że była w ciąży, natomiast nie udzielamy żadnych dodatkowych informacji z uwagi na dobro prowadzonego postępowania – powiedziała w piątek PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach Joanna Smorczewska.

Ciało 13-letniej Patrycji z Bytomia odnaleziono w środę, po kilkunastu godzinach od zgłoszenia zaginięcia, na terenie nieużytków w Piekarach Śląskich. Patrycja zginęła od licznych ran zadanych ostrym narzędziem. Zwłoki były przykryte kartonem.

Do zabicia swojej 13-letniej koleżanki przyznał się ostatecznie jej 15-letni kolega Kacper. Chłopak wskazał miejsce ukrycia zwłok. Para dobrze się znała. Za zgodą rodziców dziewczyny, spotykali się od roku. Chłopak był u nich częstym gościem. Z jego relacji miało wynikać, że Patrycja była z nim w ciąży i to było tłem zbrodni.
Źródło info i foto: onet.pl

Sekcja zwłok 13-letniej Patrycji z Bytomia wykaże, czy była w ciąży

Nie ma stuprocentowej pewności, czy 13-letnia Patrycja z Bytomia była w ciąży, ponieważ nie zdążyła pojawić się na badaniu ginekologicznym. Jak mówili jej rodzice, miała objawy, które mogły na to wskazywać. Według nieoficjalnych informacji, właśnie jej ciąża miała być motywem zabójstwa. Ojcem dziecka miał być bowiem 15-letni Kacper S., który przyznał się do zabicia nastolatki.

Kacper S. miał zabić 13-letnią Patrycję P., ponieważ wystarczył się, że dziewczyna może być z nim w ciąży. Ale czy rzeczywiście była? Stuprocentowej pewności nie ma, bo nastolatka nie zdążyła odwiedzić ginekologa. Jej rodzice przekazywali w rozmowie z dziennikarzami, że dopiero miała mieć wizytę. Długo spóźniał jej się okres, miała też inne objawy, które mogły wskazywać na ciążę. Z nieoficjalnych ustaleń wynika, że właśnie jej ciąża miała być motywem zabójstwa. 15-letni Kacper S. prawdopodobnie spanikował i zabił dziewczynę, bo bał się konsekwencji ciąży. Wątpliwości w tym zakresie ma rozwiać sekcja zwłok, która miała zostać wykonana już wczoraj (14 stycznia). Jej wyniki poznamy wkrótce, być może jeszcze dziś. „Jeśli Patrycja była w ciąży, to było podwójne zabójstwo”, mówi Grzegorz P., ojciec Patrycji.

Tomasz Pawlik, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Gliwicach, w rozmowie z „Super Expressem” przekazał najnowsze ustalenia sądu rodzinnego w sprawie 15-letniego Kacpra S., który przyznał się do zabicia 13-letniej Patrycji P. z Bytomia i pozostawienia jej ciała w Piekarach Śląskich. Decyzją sądu, nastolatek na trzy miesiące trafi do tzw. schroniska dla nieletnich. – To środek tymczasowy, będzie się jeszcze toczyć postępowanie. Taka decyzja oznacza, że sąd przypuszcza zastosowanie zakładu poprawczego – mówi dla „SE” Pawlik. Już wcześniej na łamach „Super Expressu” wskazywaliśmy, że Kacper S. prawdopodobnie uniknie więzienia ze względu na to, że dokonał zbrodni dzień przed swoimi 15. urodzinami, czyli miał jeszcze 14 lat. To wyklucza sądzenie go jako osoby dorosłej. – Przed sądem dużo pracy. Trzeba zebrać odpowiednie opinie o nieletnim: ze szkoły, miejsca zamieszkania. Zespół specjalistów będzie go też badać, a później sąd podejmie decyzję na rozprawie, która się odbędzie – tłumaczy Tomasz Pawlik.
Źródło info i foto: se.pl

Nie żyje 13-letnia Patrycja z Bytomia. SE: zabił ją 15-latek, z którym była w ciąży

Ciało 13-latki znaleziono w środę niedaleko supermarketu w Piekarach Śląskich. Nieoficjalnie wiadomo, że została zamordowana, a do zbrodni miał się przyznać jej 15-letni kolega, z którym dziewczynka miała być w ciąży. Patrycja z Bytomia zaginęła we wtorek. Ostatni raz widziana była na terenie Piekar Śląskich ok. godz. 18. Komunikat o poszukiwaniu nastolatki śląska policja opublikowała w środę po południu, zamieszczając jej zdjęcia i rysopis.

Od wtorku dziewczyny szukała rodzina, znajomi oraz kilkudziesięciu policjantów z Piekar, Bytomia, Knurowa i komendy wojewódzkiej w Katowicach. Ciało odnaleziono po kilkunastu godzinach od zgłoszenia zaginięcia.

W środę na terenie niezabudowanym niedaleko supermarketu Kaufland w Piekarach Śląskich znaleziono jej ciało. Jak podaje „Super Express” miała rany kłute szyi oraz klatki piersiowej. Pojawiły się nieoficjalne informacje, że została zamordowana, ale policja nie chciała ich potwierdzić ani podawać żadnych szczegółów. 

– „Zatrzymaliśmy osobę, która może mieć związek ze śmiercią 13-latki” – potwierdziła tylko w rozmowie z Polską Agencją Prasową rzeczniczka śląskiej policji podinsp. Aleksandra Nowara.

Patrycja z Bytomia nie żyje. „SE”: zabił ją 15-latek, z którym była w ciąży

„Miejsce, w którym ujawniono zwłoki, wskazał kolega 13-latki, Kacper S. (lat 15), który w dniu wczorajszym przebywał w tej okolicy z dziewczynką. Oświadczył, że doszło tam do awantury z mężczyzną, podczas której chłopiec miał oddalić się, pozostawiając ją. Czynności z udziałem prokuratora w toku” – pisze „Super Express”.

„SE” ujawnił jednak jeszcze jeden szokujący wątek, związany ze śmiercią Patrycji. 13-latka miała być w ciąży ze wspomnianym wyżej 15-latkiem, który – wedle nieoficjalnych doniesień „Super Expressu” ze źródła znającego sprawę – przyznał się do dokonania zabójstwa. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zaginiona 13-latka nie żyje. Nieoficjalnie: 15-latek przyznał się do zabójstwa nastolatki z Bytomia

Tragiczny koniec poszukiwań 13-letniej Patrycji, której zaginięcie zgłoszono we wtorek. Policjanci odnaleźli ciało dziewczyny na terenie jednego z nieużytków w Piekarach Śląskich. Jak nieoficjalnie informuje RMF FM, do zabójstwa nastolatki miał się przyznać jej 15-letni znajomy.

Policjanci z Piekar Śląskich wspierani przez śledczych z wydziału kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach zakończyli poszukiwania 13-letniej Patrycji z Bytomia. Zaginięcie dziewczyny zgłoszono we wtorek, a w poszukiwaniach brało udział kilkudziesięciu funkcjonariuszy z Piekar, Bytomia, Knurowa i KWP. Policji pomagała też rodzina i znajomi zaginionej.

„Policja odnalazła ciało 13-letniej Patrycji na terenie jednego z nieużytków. Niestety, po kilkunastu godzinach od zgłoszenia zaginięcia, ciało poszukiwanej znaleziono na terenie nieużytków w Piekarach Śląskich” – poinformowała w mediach społecznościowych KWP w Katowicach. Wpis zamieszczono po godz. 17:30.

Przekazano też, że na miejscu trwają czynności pod nadzorem prokuratora, a śledczy zabezpieczają dowody, ustalają świadków oraz okoliczności tragedii.

Według nieoficjalnych informacji RMF FM, do zabójstwa przyznał się 15-letni znajomy dziewczyny, który wskazał też policjantom miejsce, gdzie znajdowało się ciało.

„Początkowo chłopak powiedział policjantom, że doszło tam do awantury z nieznanym mężczyzną, w czasie której on sam miał uciec, zostawiając Patrycję. Później jednak przyznał się, że zabił dziewczynę, ponieważ była z nim w ciąży” – czytamy na portalu rmf24.pl. Nastolatek został zatrzymany przez policję.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zwłoki 44-letniego policjanta znalezione na jednym z osiedli w Białej Podlaskiej

Zwłoki policjanta odkryto na terenie jednego z osiedli w województwie lubelskim. Sprawą zajęła się już prokuratura. Wszczęte zostało śledztwo w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci.

Zwłoki policjanta znaleziono na jednym z osiedli w Białej Podlaskiej. Ciało mężczyzny znaleziono w poniedziałek  w okolicy garaży. Jak powiedziała Polskiej Agencji Prasowej oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Białej Podlaskiej kom. Barbara Salczyńska-Pyrchla na miejscu okazało się, że to funkcjonariusz policji z jednego z komisariatów w Janowie Podlaskim.

Okoliczności śmierci policjanta wyjaśni śledztwo wszczęte przez Prokuraturę Rejonową w Białej Podlaskiej. Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lubelskiej Agnieszka Kępka poinformowała, że śledztwo to prowadzone jest w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci. Przyczyny zgonu mężczyzny ma wyjaśnić zarządzona sekcja zwłok. Kępka powiedziała, że według dotychczasowych ustaleń, nie ma podstaw, aby sądzić, że do śmierci policjanta przyczyniły się osoby trzecie.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Tajemnicza śmierć 13-latki z domu dziecka. Dziewczyna uciekła z placówki

Wyniki sekcji zwłok będą znane 12 stycznia. 13-letnia dziewczyna, której ciało znaleziono w piątek w Kurzętniku, była podopieczną domu dziecka w Pacółtowie. Dziewczyna uciekła z placówki w czwartek – podał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Elblągu, Sławomir Karmowski.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Trwa śledztwo ws. zabójstwa młodej kobiety na Pradze. Kobieta przed śmiercią mogła być na randce

Prokuratura Regionalna w Warszawie prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa młodej kobiety, której zwłoki, w stanie znacznego rozkładu, znaleziono w garażu przy ulicy Karczewskiej na Pradze Południe. Śledczy poszukują osób, które rozpoznają ofiarę brutalnego mordu. PAP dotarła do nieznanych dotąd szczegółów.

Śledztwo zostało wszczęte w 2017 roku. 27 maja w godzinach porannych na terenie nieistniejących już dziś garaży przy ulicy Karczewskiej 7 w Warszawie miało dojść do komisyjnego otwarcia garażu numer 58, którego dzierżawca nie zgłosił się, by zabrać stamtąd swoje rzeczy. Bogdan M., administrator obiektu liczącego 168 garaży, nie mógł dostać się do środka, bo drewniane drzwi zamknięte były na kłódkę. O wsparcie poprosił bezdomnego, który pomieszkiwał na tym terenie. Kazał mi rozwalić kłódkę i powiedział +ile można wysyłać. Chodziło mu o listy ponaglające o zgłoszenie się – zeznał później. Za pomocą „łapki i młotka” udało mu się przeciąć zabezpieczenie i otworzyć garaż. Bezdomny powiedział wezwanej na miejsce policji, że po otwarciu drzwi „poczuł smród i zobaczył sylwetkę osoby, a pan M. zrobił wielkie oczy z przerażenia i kazał zamknąć. Powiadomiliśmy policję” – zeznał.

Jak wynika z relacji śledczych kobieta, której zwłoki były się w stanie daleko posuniętego rozkładu, ubrana była w jeansy rurki marki ONLY rozmiarze 26, spięte skórzanym paskiem. Miała na sobie także sweter, czarną kurtkę i charakterystyczne złote wiązane półbuty firmy LIBERO, rozmiar 37. Na jej głowie ujawniono dwie ozdobne wsuwki, a na palcach z umalowanymi na czerwono paznokciami tkwiły dwa pierścionki – jeden złoty z niebieskim oczkiem, drugi srebrny. Przedmioty znalezione w kieszeni denatki wskazują, że tuż przed śmiercią była na spotkaniu towarzyskim.

Według biegłych z zakresu medycyny sądowej do zabójstwa mogło dojść jesienią 2016 roku. Zwłoki znajdowały się w stanie daleko posuniętego rozkładu, ale ekspertom udało się ustalić przyczynę śmierci. Prokuratura nie podaje tej informacji do wiadomości publicznej, by nie sugerować przebiegu wydarzeń potencjalnym świadkom. W rozmowie z PAP śledczy potwierdzają jednak, że kobieta została brutalnie zamordowana, a jej ciało najprawdopodobniej podrzucono w miejsce, w którym zostało znalezione.

Mimo rozpytania i przesłuchania dziesiątków świadków, prób powiązania zamordowanej kobiety z informacjami o zaginięciach kobiet w całym kraju, policji ani prokuraturze nie udało się ustalić tożsamości ofiary. Kobieta nie miała przy sobie żadnych dokumentów. Prokuratura powołała antropologa, który szczegółowo przybliżył śledczym osobę pokrzywdzonej.

Ustalono m.in., że kobieta nie miała wszystkich zębów, nie wiadomo jednak, czy straciła je wcześniej, czy została brutalnie potraktowana przez sprawcę. Na zębach, które mógł zbadać biegły, ujawniono licówki. Kobieta mogła mieć około 30-40 lat. Była średniego wzrostu, ok. 158-160 cm, miała „jasne włosy, raczej cienkie, możliwe, że lekko faliste”. Kierownik Zakładu Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Szczecińskiego, dr bab. Karol Piasecki stwierdził, że denatka mogła mieć niebieskie, bądź szaro-niebieskie tęczówki, na czole „szczątkową fałdę mongolską” i szeroko rozstawione oczy. Małe usta. Według biegłego kobieta w ostatnich latach życia była w dobrej sytuacji finansowej, na co wskazuje zakres interwencji protetycznej, czyli wspomniane licówki. „Zły stan uzębienia w młodym wieku, które wymagało poprawy, może wskazywać na pochodzenie z gorzej sytuowanej grupy społecznej” – uznał ekspert.

Na podstawie tej opinii, a także wyglądu czaszki biegli z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji odtworzyli prawdopodobny wizerunek zamordowanej kobiety. Niestety zamieszczone na policyjnych stronach grafiki z jej podobizną, a także liczne publikacje prasowe nie doprowadziły do ustalenia jej tożsamości.

Prokuratura nie wyklucza, że ofiara jest obywatelką jednego z krajów leżących za wschodnią granicą Polski. Kobiety nie można było zidentyfikować w oparciu o bazy AFIS, czyli po odciskach palców, a także na podstawie pobranego do badań materiału DNA. Wszystko wskazuje na to, że ofiara od momentu zaginięcia nie była poszukiwana.

W sierpniu 2018 roku jedna z bezdomnych kobiet zamieszkujących garaż przy Karczewskiej zadzwoniła na policję informując, że nieopodal miejsca ujawnienia zwłok odnalazła dokument mogący mieć związek ze sprawą. Za jego okładkę włożone było zdjęcie kobiety, która zdaniem zgłaszającej, do złudzenia przypominała odtworzoną przez ekspertów twarz ofiary. Czynności dochodzeniowo-śledcze z udziałem użytkowników garaży przy ul. Karczewskiej również nie pozwoliły na ustalenie tożsamości kobiety widniejącej na znalezionym zdjęciu.

Prokuratura Regionalna i funkcjonariusze z Komendy Rejonowej Policji Warszawa VII apelują o kontakt do wszystkich osób, które rozpoznają kobietę zarówno ze zdjęcia jak i zrekonstruowanego wizerunku. Na stronie www.pap.pl zamieszczamy zdjęcia ofiary, elementów ubioru oraz miejsca, w którym została odnaleziona.

Kontaktować można się bezpośrednio z komendą policji przy ul. Grenadierów 73/75 w Warszawie, za pośrednictwem poczty elektronicznej pod adresem: komendant.krp7@ksp.policja.gov.pl lub telefonicznie z oficerem dyżurnym pod nr 47 723-76-55.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Ciało 20-latka znalezione w lesie. Mogło dojść do zabójstwa

​Ciało około 20-letniego mężczyzny znaleziono w lesie w miejscowości Marianki (woj. kujawsko-pomorskie). Dochodzenie w tej sprawie prowadzone jest pod kątem zabójstwa, z powodu rany, którą odkryto na ciele młodej ofiary. Zwłoki około 20-letniego mężczyzny znaleziono na terenie leśnym w okolicach Marianek w powiecie rypińskim.

Jak dowiedziała się PAP w kujawsko-pomorskiej policji w trakcie oględzin ujawniono ranę kłutą podudzia. Prokurator zadecydował, że czynności w tej sprawie prowadzone są pod kątem zabójstwa. Śledczy wyjaśniają okoliczności śmierci mężczyzny.
Źródło info i foto: interia.pl

Szwecja: W 2014 roku w lesie znaleziono ciało zamordowanego Polaka. Ciała wciąż nie zwrócono rodzinie

Prawie siedem lat temu, latem 2014 roku, grzybiarz znalazł szczątki mężczyzny w Näsinge koło Strömstad, na zachodnim wybrzeżu Szwecji. Sprawa jest badana jako podejrzenie morderstwa. Ale nie ma jeszcze rozwiązania, jak to się stało lub kto za tym stoi.

Mężczyzna był przez długi czas niezidentyfikowany pomimo przeszukania przez policję. Twórca lalek, który pracował z FBI, dokonał rekonstrukcji, która miała pokazać w przybliżeniu, jak wyglądał mężczyzna, kiedy żył. Mimo to nie zbliżyli się do tożsamości mężczyzny.

Dopiero po pięciu latach, w lutym 2019 roku, policja ogłosiła, że ​​udało jej się zidentyfikować mężczyznę na podstawie trafienia DNA. Był to obywatel Polski urodzony w 1968 r., Który zaginął w Polsce jego krewni. Według wcześniejszych informacji szwedzkich mediów, Polak przed śmiercią wyjechał do Norwegii w poszukiwaniu pracy.
Kiedy znaleziono szczątki, mieszkał w Szwecji przez nieco ponad dwa miesiące.

Szwedzka policja informuje, że szczątki mężczyzny nie zostały jeszcze przekazane Polsce, wciąż pozostają w Szwecji.

Źródło info i foto: PoszukiwaniMagazyn.pl