Sprawa zaginięcia Iwony Wieczorek. „Nie wykluczam, że miejsce to posłużyło do ukrycia zwłok”

15.07.2020 Gdansk. Teren ogrodkow dzialkowych w okolicach ulicy Hallera. Fundacja Na Tropie prowadzi na jednej z dzialek poszukiwania zaginionej w 2010 roku Iwony Wieczorek. Fot. Karolina Misztal/REPORTER

Zwłoki Iwony Wieczorek mogły zostać ukryte w garażu, a następnie zalane betonem? Nie ma ten temat oficjalnych informacji, ale jak twierdzi dziennikarz śledczy Janusz Szostak – autor książki „Co się stało z Iwoną Wieczorek?”, od lat zaangażowany w poszukiwania – „nie wyklucza, że miejsce to posłużyło do ukrycia zwłok”. Zwłoki Iwony Wieczorek zabetonowane w garażu? O sprawie pisze m.in. „Super Express” powołując się na relację dziennikarza śledczego, Janusza Szostaka.

Wiem, że dokonano tam zaledwie trzech odwiertów w betonie i pobrano próbki do badań laboratoryjnych – napisał na Facebooku Janusz Szostak.

Za wcześnie jest, by wypowiadać się na temat tego, co znaleziono – dodał dziennikarz. Przekazał również, że „niestety kanału nie rozkuto”.

„Nie przesądzam oczywiście, że znajdują się w nim zwłoki Iwony Wieczorek, jednak z wielu względów uważam, że to miejsce powinno być przeszukane bardzo szczegółowo” – podkreśla Szostak. Dziennikarz śledczy zapewnia natomiast, że jeżeli rozkuciem nie zajmie się policja wówczas do działania przystąpi Fundacja Na Tropie.

Sprawa Iwony Wieczorek. Będzie przełom?

O które miejsce dokładnie chodzi? Jak pisze „Super Express”, wytypowano dwie lokalizacje. Działki między alejami Płażyńskiego i Hallera (Gdańsk). Częściowo przeszukano je w 2016 roku, jednak zdaniem Janusza Szostaka akcja nie została przeprowadzona szczegółowo. „Moim zdaniem zrobiono to pobieżnie, nie sprawdzając wszystkich miejsc i zabudowań” – miał stwierdzić dziennikarz.

Dokładniejsze poszukiwania prowadziła w tym miejscu Fundacja Na Tropie w dniach 13-16 lipca br. Poszukujący weszli m.in. do pomieszczania znajdującego się na działce przy ul. Konwalii – to tam w 2016 r. znaleziono ślady krwi. Część z nich się zachowała, w związku z czym pobrane zostały próbki do dalszych badań. Ekipa odkryła także, że kanał samochodowy w tym budynku został zabetonowany – czytamy w „SE”.

„Nie wykluczam, że miejsce to posłużyło do ukrycia zwłok. Ciało mogło zostać zakopane pod kanałem, a potem zalane” – miał kilka tygodni temu mówić Szostak. Miejsce sprawdzono za pomocą georadaru, który dokonał zaskakujących pomiarów. Wskazał dwa punkty, niezgodne ze strukturą betonu.

„Niewątpliwie kanał ten budzi wiele wątpliwości, m.in. ze względu na fakt, że wylany w nim beton sięga na głębokość 1,2 metra. Nikt w ten sposób nie zalewa kanałów w garażach. Zwykle zasypuje się je piaskiem lub gruzem, a zalewa betonem na grubości 30 centymetrów. Tym bardziej nie robi się tego w szopie czy garażu, którego wartość jest pewnie mniejsza niż wlanego tam betonu” – twierdził Janusz Szostak w liście wystosowanym we wtorek do szefa Archiwum X w Krakowie, Piotra Krupińskiego.

„Odpowiedzi na swoje pismo nie dostałem, jednak natychmiast po jego otrzymaniu krakowskie Archiwum X zleciło przeszukanie” – informuje Janusz Szostak w tekście opublikowanym na portalu crime.com.pl.

„Garaż był sprawdzany ponownie georadarem i nawiercany. Pobrano próbki gleby i betonu, które trafiły do laboratorium. Policja zabroniła mieszkańcom posesji udzielania mi jakichkolwiek informacji, czego nie do końca rozumiem, bo to chyba nie leży w kompetencjach policji! Nie rozumiem także, dlaczego tak długo czekano ze sprawdzeniem kanału” – pisze dziennikarz śledczy.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Brutalne morderstwo 20-letniej Polki w Irlandii Północnej

Brutalne morderstwo pięknej Polki! Patrycja W. (+20 l.) została znaleziona martwa w Irlandii. Prawdopodobnie została zakatowana na śmierć. W sprawie zatrzymano jedną osobę, jest to 23-letni partner kobiety, również Polak. Mężczyzna został aresztowany. Spokojnym miasteczkiem Newry niedaleko Belfastu wstrząsnął krwawy dramat! W niedzielę w jednym z domów znaleziono zwłoki kobiety. Okazało się, że to ciało mieszkającej w Irlandii Polki. Informację na temat tożsamości ofiary podał irlandzki portal Journal.ie. Policja od początku prowadziła śledztwo pod kątem morderstwa. Patrycja W. (+20 l.) została najprawdopodobniej zatłuczona lub uduszona na śmierć. Jak mogło do tego dojść?!

W sprawie zatrzymano jedną osobę, jest to 23-letni partner kobiety, również Polak. Mieszkał razem z nią na osiedlu Drumalane Park. Mężczyzna został aresztowany. Nie wiadomo jeszcze, czy przyznaje się do winy. Patrycja pochodziła z województwa mazowieckiego, najprawdopodobniej z okolic Siedlec. Jej przyjaciele z Irlandii prowadzili zbiórkę na bilety lotnicze dla jej rodziny.
Źródło info i foto: se.pl

Zwłoki 61-latka znaleziono w niedzielne w opuszczonym budynku w Stąporkowie

14.07.2020 – Mierzyno, Wypadek autokaru N/z tasma policyjna, policja | Fot. Marcin Bruniecki/REPORTER

Zwłoki 61-letniego mężczyzny znaleziono w niedzielne w opuszczonym budynku w Stąporkowie. Niewykluczone, że do śmierci mężczyzny mogły się przyczynić osoby trzecie. Policja zatrzymała w tej sprawie dwóch mężczyzn. Zwłoki mężczyzny znaleziono w jednym z  opuszczonych budynków.

„W niedzielę rano w jednym z opuszczonych budynków w Stąporkowie znaleziono zwłoki mężczyzny. Zmarłym okazał się 61-letni mieszkaniec gminy Radoszyce. Przybyły na miejsce zdarzenia lekarz nie wykluczył, że do jego śmierci mogły przyczynić się osoby trzecie” – powiedziała w niedzielę oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Końskich Marta Przygodzka.

Zaznaczyła, że policjanci z komisariatu w Stąporkowie wytypowali dwóch mężczyzn, którzy mogą mieć związek ze śmiercią 61-latka.

„Funkcjonariusze zatrzymali 59-latka i 33-latka. Obaj mężczyźni w momencie zatrzymania byli w stanie upojenia alkoholowego. Po wytrzeźwieniu zostaną przesłuchani w tej sprawie” – zaznaczyła.

Ciało 61-latka zabezpieczono do sekcji zwłok, która wyjaśni, co było bezpośrednią przyczyną śmierci mieszkańca gminy Radoszyce.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Monika S. oskarżona o zabicie 10-letniego syna odpowie za wyłudzenia

Pod koniec listopada 2019 roku w pokoju jednego z lubelskich hosteli znaleziono zwłoki 10-letniego Filipka. Chłopiec został z zimną krwią pozbawiony życia. Do jego uduszenia przyznała się matka. 39-letnią Monikę S. zatrzymano w Kazimierzu Dolnym. Kobieta jest także oskarżona o inne poważne przestępstwo. Prokuratura w Lublinie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Monice S. Byłą prezes Bractwa Miłosierdzia im. Św. Brata Alberta w Lublinie i dwie pracownice oskarża się o przywłaszczenie ponad 200 tys. zł z kasy organizacji.

Według aktu oskarżenia, Monika S. miała zabrać ponad 180 tys. zł. Wspólnie z pracownicami Bractwa Magdaleną W. i Dominiką S. fałszowały dokumenty dotyczące wypłacanych zapomóg i w ten sposób przywłaszczyły sobie kolejne 24 tys. zł.

Fałszywe zaświadczenia o pracy i zarobkach

Ponadto Monika S. wspólnie z Adamem K., Stanisławem Ch. i Bożeną S. zostali oskarżeni o wyłudzenie z banków kredytów na blisko 400 tys. zł. Monika S. wystawiała swoim wspólnikom fałszywe zaświadczenia o ich rzekomym zatrudnieniu w Bractwie św. Alberta i zarobkach. Na tej podstawie brali kredyty w bankach, które nie były spłacane. Pieniędzmi dzielili się. Do tych przestępstw miało dochodzić w latach 2017-2018. Oskarżeni nie przyznają się do winy, grozi im do 12 lat więzienia.

Sprzątaczka dokonała makabrycznego odkrycia

Na Monice S. ciąży też zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem jej 10-letniego syna Filipa. Ciało chłopca znaleziono w listopadzie ubiegłego roku w jednym z lubelskich hosteli. Matka i syn zameldowali się w ośrodku kilka dni wcześniej. Wczesnym popołudniem sprzątaczka dokonała makabrycznego odkrycia. W łóżku leżał martwy chłopiec, ale matki nigdzie nie było. Odnaleziono ją w Kazimierzu Dolny, gdzie przeprowadził się jej mąż. Wszystko wskazuje na to, iż chciała odebrać sobie życie. Małżonkowie byli w separacji, czego powodem były prawdopodobnie problemy kobiety z prawem. Mieszkańcy Kłodnicy, skąd pochodzi Monika S., mówili Faktowi, że chciał zabrać jej syna.

Zaplanowała zbrodnię

Monika S. przyznała się do zabicia Filipka. Jak ustaliła prokuratura, 39-latka zaplanowała zbrodnię. Kazała położyć się synkowi do łóżka, przykryła go kołdrą, a potem przycisnęła własnym ciałem na skutek czego chłopiec się udusił. – Postępowanie w sprawie zabójstwa jest w toku. Prokurator czeka na opinie biegłych – przekazał „Kurierowi Lubelskiemu” rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie Agnieszka Kępka.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Koniec śledztwa w sprawie śmierci 28-letniej łodzianki. Jest akt oskarżenia przeciwko 41-letniemu Gruzinowi

Łódzcy prokuratorzy wysłali do sądu akt oskarżenia przeciwko 41-letniemu Mamuce K. Gruzin jest oskarżony o zabicie 28-letniej Pauliny z Łodzi. Kobieta w październiku 2018 roku była szukana przez całe miasto. Jej zwłoki, schowane w torbie podróżnej, odnalezione zostały w miejskim parku po kilku dniach.

O zakończeniu śledztwa i przesłaniu aktu oskarżenia do łódzkiego sądu okręgowego łódzka prokuratura poinformowała w środę. Mamuce K. grozi dożywocie.

– Prokuratura oskarża go o kwalifikowaną postać zbrodni zabójstwa, dlatego najniższy możliwy wymiar kary w tej sprawie nie może być niższy niż 12 lat pozbawienia wolności – mówi Krzysztof Kopania z łódzkiej prokuratury okręgowej.

Oskarżony na pierwszym przesłuchaniu twierdził, że nie chciał zabić 28-letniej łodzianki. Złożył obszerne wyjaśnienia. Wersja przedstawiona przez Gruzina była niekompletna i momentami niespójna. Dlatego też we wrześniu 2019 roku odbyła się wizja lokalna.

W jej trakcie Mamuka K. przyznał, że nie może przypomnieć sobie momentu, kiedy zadawał ciosy młodej kobiecie nożem. Twierdził, że ma „dziurę w pamięci”. Szczegółowo za to opisał, jak ścierał krew i co robił, żeby ukryć ciało.

– Podczas kolejnego przesłuchania oskarżony już odmawiał składania wyjaśnień – mówi Kopania.

Zabójstwo

Śledztwo wykazało, że Mamuka K. poznał swoją późniejszą ofiarę na ulicy Piotrkowskiej. Paulina D. bawiła się w piątek 19 października w towarzystwie znajomych. Gruzina spotkała w sobotę rano. Wiadomo, że Mamuka K. poprowadził kobietę do hostelu przy ul. Żeromskiego. Tam mieszkała grupa obcokrajowców, pracujących na pobliskiej budowie. Wtedy, tuż po ósmej rano, większość lokatorów była już w pracy.

– Nasze ustalenia wskazują, że kobieta została pobita i pozbawiona życia. Sprawca działał z motywów seksualnych. Przyczyną zgonu były ciosy ostrym narzędziem w szyję. Najpewniej nożem, który udało się zabezpieczyć – informował prokurator Kopania.

Ciało kobiety zostało przewiezione w pobliże Stawów Jana i tam porzucone. Mamuka K. niedługo potem wyjechał z Polski: pojechał na Dworzec Kaliski, skąd autokarem dostał się na warszawski Dworzec Zachodni, gdzie spotkał się ze znajomymi.

– Stamtąd wszyscy busem, obsługującym połączenia pasażerskie, udali się na Ukrainę. Granice Polski przekroczył w dniu 21 października 2018 roku, przed godziną 10 – informuje Krzysztof Kopania.

Problemy z ekstradycją i próba samookaleczenia

Gruzin został zatrzymany 1 listopada 2018 roku w Kijowie. Robił, co mógł, żeby jak najbardziej odwlec w czasie spotkanie z polskimi śledczymi. Kiedy przebywał w celi, wystąpił o przyznanie mu statusu uchodźcy. Ten ruch skutecznie sparaliżował ekstradycję mężczyzny do Polski na blisko trzy miesiące.

Po wielu zawirowaniach i wątpliwościach, które opisywaliśmy na portalu tvn24.pl, ukraiński sąd w czerwcu 2019 roku zgodził się na ekstradycję. Operację przekazania Mamuki K. do Polski trzeba było jednak przełożyć, bo Gruzin zadał sobie cios nożem. Rana, którą sobie zrobił, nie zagrażała jego życiu.

„Obszerny materiał dowodowy”

Trwające ponad półtora roku śledztwo pozwoliło na – jak mówią przedstawiciele prokuratury – zebranie obszernego materiału dowodowego.

– To zeznania świadków, zapisy monitoringu, analizy kryminalistyczne, ekspertyzy w tym z zakresu badań daktyloskopijnych, genetycznych oraz rekonstrukcji zdarzeń w oparciu o ślady biologiczne – wylicza Kopania.

Mamuka K. był poddany badaniom sądowo–psychiatrycznym i psychologicznym.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zwłoki mężczyzny znaleziono w krzakach przy trasie kolejowej

Rozebrane zwłoki mężczyzny znaleziono w sobotę przy trasie kolejowej w gminie Golina (woj. wielkopolskie). Na ciało natrafili strażacy ochotnicy w czasie interwencji. Według ich relacji zmarły to 45-letni Ukrainiec. Policja w niedzielę nie potwierdziła tej informacji. Oficer prasowy konińskiej policji mł. asp. Sebastian Wiśniewski przekazał Polskiej Agencji Prasowej, że zwłoki znaleziono przy torach kolejowych w gminie Golina w sobotę ok. godz. 21.

– „Ciało było w stanie znacznego rozkładu, dlatego zlecono przeprowadzenie sekcji zwłok, żeby poznać przyczynę śmierci mężczyzny” – powiedział.

Strażacy ochotnicy z Goliny poinformowali w mediach społecznościowych, że rozebrane zwłoki znajdowały się w krzakach, tuż przy nasypie kolejowym w okolicach stacji kolejowej Spławie.

„Strażacy biorący udział w popołudniowej akcji, gdy zapaliły się hamulce lokomotywy (na trasie Warszawa-Berlin – PAP), zupełnym przypadkiem natrafili na dokumenty leżące w pobliżu torów kolejowych. Wyczuwalna była również specyficzna, silna woń ludzkich zwłok w stanie rozkładu. Późniejsze czynności policji i poszukiwania prowadzone przez policjantów i strażaków doprowadziły do odnalezienia ludzkiego ciała” – podali ratownicy. Strażacy podali, że według nieoficjalnych źródeł zmarły to 45-letni obywatel Ukrainy. – „Nie potwierdzam tych informacji” – powiedział oficer prasowy konińskiej policji.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Samochód spłonął na węźle Konotopa. Z auta wyciągnięto ciało kobiety

We wtorek 28 lipca na węźle Konotopa w Warszawie zapalił się samochód. Na miejsce przyjechała straż pożarna, która ugasiła pojazd. W aucie nikogo nie było. Potem strażacy na jezdni estakady znajdującej się poniżej znaleźli ciało kobiety. Niestety, nie przeżyła – poinformował Kazimierz Jaworski ze straży pożarnej dla powiatu warszawskiego-zachodniego. Jak przekazał strażak, do wypadku doszło około godz. 4.10.

„Dyżurny stanowiska kierowania komendanta Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Błoniu otrzymał zgłoszenie o pożarze samochodu osobowego na węźle Konotopa” – powiedział Kazimierz Jaworski ze straży pożarnej dla powiatu warszawskiego-zachodniego.

Dodał, że po dojeździe na miejsce strażacy zastali palący się pojazd. W środku nie było kierowcy. „Przystąpiono do działań gaśniczych. W ich trakcie odnaleziono na jezdni estakady znajdującej się poniżej ciało. Okazało się, że jest to kobieta z tego samochodu. Była poparzona” – przekazał Jaworski.

Na miejsce przyjechało pogotowie ratunkowe. „Niestety, lekarz stwierdził zgon” – podał strażak.

Dodał, że zablokowany jest ruch z Bemowa w stronę lotniska, a jadąc od strony Łodzi w kierunku Bemowa odbywa się jednym pasem. Jak podała Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad utrudnienia mogą potrwać do godz. 9.
Źródło info i foto: raportdrogowy.interia.pl

Zabójstwo 27-latki w Turcji

Pinar Gültekin, 27-letnia turecka studentka została brutalnie zamordowana przez jej byłego partnera. Mężczyzna nie mógł znieść odrzucenia. Śmierć kobiety wywołała oburzenie w Turcji – czytamy w Deutsche Welle. Zabójstwo Pinar Gültekin z rąk jej byłego chłopaka miało miejsce w pobliżu miasta Mugla. Kobieta została pobita i uduszona przez mężczyznę, który następnie próbował spalić zwłoki w pobliskim lesie. Gdy 32-latkowi się to nie udało, wyrzucił zwłoki Gültekin do kosza, który następnie wypełnił betonem.

Mężczyznę udało się zatrzymać kilka dni po morderstwie dzięki nagraniom z kamery na stacji benzynowej, gdzie 32-latek uzupełniał kanister paliwem. Zdaniem policji sprawca działał z powodu zazdrości i poczucia odrzucenia przez 27-latkę.

Kobiety w tureckich miastach, zwłaszcza na zachodzie kraju, wyszły na ulice, aby wyrazić swój gniew z powodu śmierci 27-latki. Dzień po zabójstwie kobiety, kondolencje na Twitterze złożył prezydent Turcji Recep Erdogan.
Źródło info i foto: onet.pl

Brutalne zabójstwo milionera w USA

Fahim Saleh został znaleziony martwy w swoim apartamencie w Nowym Jorku. Ciało 33-letniego milionera było rozczłonkowane, a w mieszkaniu znaleziono piłę mechaniczną. Makabrycznego odkrycia dokonała siostra 33-latka we wtorek (14 lipca).

„Znaleźliśmy tułów z odciętą głową, rękami i nogami” – powiedział rzecznik nowojorskiej policji Carlos Nieves.

Części ciała mężczyzny znajdowały się w workach. W mieszkaniu znaleziono również piłę mechaniczną – informuje „New York Post”. Saleh ostatni raz widziany był na nagraniu, jakie zarejestrowały w poniedziałek wieczorem kamery monitoringu w windzie budynku, w którym mieszkał. Widać na nim, że przedsiębiorcy towarzyszył ubrany na czarno mężczyzna. To on jest podejrzany o zabójstwo.
Źródło info i foto: interia.pl

Tragiczny finał poszukiwań aktorki. Policja potwierdza: znalezione ciało należy do Nai Rivery

Szeryf hrabstwa Ventura poinformował, że ciało wyłowione w poniedziałek z jeziora Piru w Kalifornii należy do zaginionej przed niemal tygodniem aktorki Nai Rivery. Wcześniej taką informację nieoficjalnie podawał portal TMZ.

Informację szeryf przekazał na specjalnej konferencji prasowej, która transmitowana była online na żywo. Pojawiła się ona również na Twitterze.

„Konferencja prasowa zakończyła się. Szeryf Ayub potwierdził, że zwłoki znalezione dziś w jeziorze Piru należą do Nai Rivery. W tym trudnym czasie nasze serca kierują się do jej rodziny, przyjaciół i fanów. Przeprowadzona zostanie sekcja zwłok w celu ustalenia przyczyny jej śmierci” – napisano na oficjalnym koncie szeryfa na Twitterze. Policja wykluczyła samobójstwo i udział osób trzecich. Jak przekazano, śmierć aktorki to nieszczęśliwy wypadek.

Aktorka zaginęła w środę po tym, jak poszła popływać łódką z 4-letnim synkiem. Po kilku godzinach dryfującą łódź zauważył żeglarz. Następnie okazało się, że znajduje się na niej synek Rivery.

Chłopiec powiedział policjantom, że mama wskoczyła do wody i już nie wypłynęła. Poszukiwania trwały sześć dni. Były bardzo utrudnione przez fakt, że jezioro ma grząskie dno i znajduje się na nim wiele roślin i głęboki muł.

Naya Rivera miała 33 lata. Była piosenkarką, aktorką i modelką. Przełomowa w jej karierze była rola Santany Lopez w serialu „Glee”. Riverę w mediach społecznościowych żegnają zrozpaczeni przyjaciele i fani.
Źródło info i foto: TVP.info