Kuria zwolniła ks. Szymona Cz. Miał proponować seks nieletniej. Usłyszał zarzuty

Ks. Szymon Cz. został zwolniony z pracy w parafii św. Maksymiliana w Oświęcimiu i odsunięty od pracy duszpasterskiej – poinformowała w komunikacie Diecezja Bielsko-Żywiecka. Księdzu postawiono zarzuty wykorzystywania seksualnego osoby poniżej 15 roku życia. Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Oświęcimiu. Jak podaje „Gazeta Wyborcza” 32-letni Szymon Cz., wikary z parafii św. Maksymiliana, miał nakłaniać do kontaktu o charakterze seksualnym nieletnią mieszkankę Oświęcimia.

Oświęcim. Kuria zwolniła księdza podejrzanego o molestowanie

– Podejrzany złożył dziewczynce poprzez internet propozycję obcowania płciowego. Postawiono mu zarzut z art. 200 a paragraf 2 Kodeksu Karnego. Grozi mu do 2 lat pozbawienia wolności – powiedział dziennikowi zastępca prokuratora rejonowego w Oświęcimiu Mariusz Słomka.

Jak podaje „Wyborcza”, dziewczynka pokazała treść wiadomości ojcu, który następnie zawiadomił o sprawie organy ścigania. Duchowny znajduje się pod dozorem policji.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zatrzymany w Dorohusku Ihor Mazur zwolniony z aresztu. Niejasna postawa polskich służb

Zatrzymany w sobotę przez polską Straż Graniczną na wniosek Rosji współpracownik Rzecznika Praw Obywatelskich Ukrainy Ihor Mazur został zwolniony z aresztu, jak poinformowała nas prokuratura w Lublinie. Mimo pozytywnych deklaracji polskiej wicemarszałek sejmu i polskiego MSZ w sprawie Mazura, niejasna jest postawa polskich służb specjalnych.

W niedzielę o godzinie 16 w Sądzie Okręgowym w Lublinie miało odbyć się posiedzenie w sprawie zatrzymania Ihora Mazura na siedem dni. Niespodziewanie posiedzenie odwołano. – Posiedzenie zostało odwołane, ponieważ prokuratura cofnęła wniosek o zastosowanie wobec Ihora M. aresztu na siedem dni. To do niej trzeba kierować pytania – powiedziała nam rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie Barbara Markowska.

Ambasada potwierdza zwolnienie z aresztu

– Wniosek nie został formalnie złożony, ponieważ ukraiński konsul zapewnił nas, że ścigany będzie przebywał na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej – poinformowała nas rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie Agnieszka Kępka, dodając, że Ihor Mazur został zwolniony z aresztu. Informacje o zwolnieniu Mazura potwierdziła nam ambasada Ukrainy w Polsce.

– Prokuratura uwzględniła wniosek, moją prośbę, żeby na moje poręczenie osobiste zwolnić pana Ihora – powiedział konsul generalny Ukrainy w Lublinie Wasyl Pawluk. Mazur ma przebywać w konsulacie Ukrainy w Lublinie, jak tłumaczył Pawluk, „do czasu, kiedy skończą się w sądzie te procedury, które powinny być w sadzie rozpatrzone, zgadnie z przepisami”.

Wcześniej o zwolnieniu Mazura poinformowała rzecznik praw człowieka Ukrainy Ludmyła Denisowa. „Podkreślam, że wszyscy, którzy zajmują się kwestią uwolnienia i powrotu do domu naszego obywatela dokładają wszelkich wysiłków, by nie stał się on zakładnikiem zemsty politycznej Federacji Rosyjskiej” – napisała Denisowa na Facebooku.

Przypomnijmy. Ihor Mazur to weteran walk z prorosyjskimi separatystami w Donbasie, członek skrajnie prawicowej organizacji UNA-UNSO i współpracownik sekretariatu rzecznika praw człowieka Ukrainy. Mazur został zatrzymany przez polską Straż Graniczną na przejściu granicznym między Polską i Ukrainą w Dorohusku. Do zatrzymania doszło na podstawie listu gończego Interpolu, jaki wystawiła strona rosyjska.

Tego rodzaju powiadomienia Interpolu są powszechną strategią stosowaną przez autorytarne reżimy wobec niewygodnych dla nich osób. Zwykle reżimy umieszczają te osoby w bazach Interpolu na podstawie sfabrykowanych zarzutów. W takich przypadkach inne kraje są zobowiązane do zatrzymywania tych osób, zwykle podczas kontroli granicznych. Po nieudanym zamachu w Turcji reżim Erdogana skierował do Interpolu wnioski o umieszczenie w ich bazach 60 tys. osób. Także Rosja bije rekordy pod względem liczby zgłaszanych do Interpolu osób.

Rzecznik Praw Obywatelskich deklaruje pomoc

W sprawę zaangażowały się aktywnie instytucje i politycy po obu stronach granicy. Wicemarszałek sejmu Małgorzata Gosiewska powiedziała Onetowi, że tego rodzaju wpis do baz Interpolu zmusił polską stronę do zatrzymania na granicy Ihora Mazula, lecz nie wyobraża sobie, żeby został on wydany Rosji.

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar zadeklarował udział jego biura w sprawie Mazura i dodał, że „mamy wieczny problem z Interpolem, korzystanie z jego mechanizmów jest pozbawione wystarczającej kontroli demokratycznej, w związku z czym może dochodzić do nadużyć w zakresie wpisywania ludzi do jego baz danych”.

W niedzielę krytycznie o wykorzystywaniu Interpolu wypowiedział się szef MSZ Jacek Czaputowicz: – Zdarza się, że czasami strony porozumienia Interpolu nadużywają możliwości wpisania na listę. Myślę, że te kwestie będą analizowane, badane, odpowiednie decyzje przez odpowiednie organy polskie będą podjęte zgodnie z prawem międzynarodowym – powiedział minister Czaputowicz podczas spotkania z dziennikarzami w Berlinie.

Niejasna w tej sprawie jest postawa polskich służb. W sobotę o godz. 18:14 Onet skontaktował się z rzecznikiem ministra koordynatora służb specjalnych Stanisławem Żarynem z prośbą o komentarz w kwestii zatrzymania Ihora Mazura. Odpowiedzi nie otrzymaliśmy. Pół godziny później na stronie internetowej TVP Info pojawiła się informacja o zatrzymaniu ze zdaniem: „Jak powiedział portalowi TVP Info oficer jednej ze służb, mężczyzna był w przeszłości członkiem radykalnej banderowskiej organizacji”. Po jakimś czasie pracownicy TVP Info wykasowali tę informację z artykułu oraz towarzyszącego mu wpisu na Twitterze.

Ukraińskie MSW: Rosja niewłaściwie wykorzystuje instrumenty Interpolu

Oburzenie postępowaniem Rosji wyraził na swoim profilu na Facebooku ambasador Ukrainy w Polsce Andrij Deszczyca, pisząc, że „to nie pierwszy przypadek, kiedy RF wykorzystuje międzynarodowe egzekwowanie prawa do prześladowań politycznych”.

Ambasador Deszczyca poinformował, że pozostaje w stałym kontakcie z ukraińskim MSZ, MSW, Rzecznikiem Praw Obywatelskich, Parlamentem, Prokuratorem Generalnym i parlamentarzystami, a także z polskimi MSZ, Sejmem, Rzecznikiem Praw Obywatelskich oraz aktywistami. Dodał, że działania na rzecz Mazura podejmują polskie media, portale społecznościowe oraz partie polityczne.

Sprawa zatrzymania Mazura od soboty jest szeroko komentowana w ukraińskich mediach. Do całej sprawy ustosunkowało się także tamtejsze Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Według strony ukraińskiej Rosja naruszyła art. 2 i 3 statutu Interpolu, które zabraniają nieuzasadnionego prześladowania i ingerencji w kwestie wojskowe, polityczne, religijne i rasowe.

„Federacja Rosyjska oskarża naszego obywatela o rzekomy udział w latach 1994–2000 w formacji zbrojnej w starciach bojowych z siłami federalnymi w Czeczenii. W rezultacie kilku rosyjskich żołnierzy zostało zabitych i poważnie rannych. W związku z tym Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Ukrainy natychmiast zwróciło uwagę Sekretariatu Generalnego Interpolu na kolejną próbę Federacji Rosyjskiej niewłaściwego wykorzystania kanałów i instrumentów Interpolu do politycznie motywowanych prześladowań obywateli Ukrainy – napisał w oświadczeniu Arsen Awakow, minister spraw wewnętrznych Ukrainy.

Mazur po swoim uwolnieniu: polskie służby zrobiły to, co powinny

Mazur, który przyjechał do konsulatu w Lublinie, pytany przez dziennikarzy o to, jak ocenia pracę polskich służb granicznych i prokuratury powiedział, że zrobiły one to, co powinny, co nakazują im przepisy prawa. Do Polski został zaproszony na konferencję w Warszawie poświęconą sprawom bezpieczeństwa i współdziałaniu Polski i Ukrainy wobec agresji Rosji. – Myślę, że moja sprawa była głównym tematem tej konferencji – dodał.

Pytany o zarzuty, które stawiają mu rosyjskie organy ścigania, Mazur powiedział, że w 2000 r. Rosja dołączyła go do listy osób podejrzanych o różne przestępstwa popełnione w Czeczenii, których on nie popełnił i w których nie brał udziału. Jak dodał, pod takimi samymi zarzutami skazani zostali na 20 i 25 lat więzienia Mikołaj Karpiuk i Stanisław Kłych. Jego zdaniem, gdyby został wydany Rosji, byłby skazany na taki sam wysoki wyrok. Mikołaj Karpiuk i Stanisław Kłych to Ukraińcy, którym w Rosji postawiono zarzut walki w Czeczenii po stronie separatystów.
Źródło info i foto: onet.pl

Zatrzymany za zdradę dziennikarz zwolniony z aresztu

Zatrzymany w ubiegłym roku za zdradę stanu dziennikarz rosyjskich mediów na Ukrainie Kyryło Wyszynski został na podstawie decyzji sądu apelacyjnego zwolniony z aresztu za poręczeniem – poinformowały w środę ukraińskie media.

Wyszynski znajdował się w areszcie od maja 2018 roku. Rosja uważała jego zatrzymanie za polityczne. Dziennikarz odzyskał wolność bezpośrednio w sali sądowej. Źródła mówią, że do jego uwolnienia doszło, gdyż ma być wymieniony w ramach zapowiadanej wymiany więźniów i zatrzymanych pomiędzy Ukrainą a Rosją.

W lipcu sąd w Kijowie przedłużył areszt Wyszynskiego o dwa miesiące. Jego obrona zapowiedziała wówczas odwołanie się od tej decyzji. Sprawę komentowała wtedy na Facebooku rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa.

– Wstyd i hańba. Oto całe europejskie wartości – pisała. Jako „polityczną” i „przewidywalną” określała z kolei decyzję sądu rosyjska rzeczniczka praw człowieka Tatiana Moskalkowa.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył, że wyjazd Wyszynskiego do Rosji byłby „znakomitym pierwszym krokiem” w rozpoczęciu normalizacji stosunków rosyjsko-ukraińskich.

W ten sposób Pieskow komentował wypowiedź prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o tym, że pierwszym krokiem w procesie normalizacji stosunków między obu krajami mogłoby być uwolnienie przetrzymywanych przez Rosję 24 ukraińskich marynarzy.

Wyszynski za Sencowa

Zełenski mówił także, że Ukraina gotowa jest uwolnić Wyszynskiego, jeśli Rosja uwolni skazanego na 20 lat kolonii karnej reżysera Ołeha Sencowa. W ubiegłym tygodniu ukraiński prezydent zapowiedział, że decyzje w sprawie wymiany zapadną w najbliższych dniach. Rosyjskie i ukraińskie media donosiły, że Kijów i Moskwa uzgodniły wymianę w formacie 33 na 33 osoby.

Wyszynski został zatrzymany w maju 2018 roku w Kijowie. Był szefem kijowskiego biura rosyjskiej agencji prasowej RIA-Nowosti. Dziennikarz jest obywatelem Ukrainy, posiadającym także od 2015 roku paszport rosyjski. Ukraińskie służby zarzucają mu, iż przygotowywał materiały dziennikarskie usprawiedliwiające rosyjską aneksję Krymu i działania separatystów w Donbasie. Wyszynski twierdzi, że padł ofiarą prowokacji.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Rumun zatrzymany w sprawie zabójstwa dziennikarki został zwolniony

Zatrzymany w związku z zabójstwem dziennikarki Wiktorii Marinowej obywatel rumuński zostanie zwolniony z aresztu, gdyż nie znaleziono przeciwko niemu dowodów. Według policji próbki DNA mężczyzny nie są zgodne z zebranymi w miejscu przestępstwa śladami biologicznymi.

Do Ruse przyjechali we wtorek minister spraw wewnętrznych Mładen Marinow oraz trzej prokuratorzy z Sofii. Nikt z nich nie wypowiadał się publicznie. Przed mediami wystąpił jedynie regionalny komendant policji Teodor Atanasow, który poinformował, że zatrzymany w związku z zabójstwem Wiktorii Marinowej obywatel rumuński będzie zwolniony z aresztu, gdyż nie znaleziono żadnych dowodów przeciwko niemu. – Policja i prokuratorzy sprawdzają ewentualne powiązania z przestępstwem wielu osób i nie ma konkretnego podejrzanego – mówił nieco wcześniej.

Bułgaria na razie nie odpowiedziała na propozycje Europolu i Stanów Zjednoczonych, by do udziału w śledztwie zaproszono ekspertów zagranicznych. Apele o taki udział pojawiają się także w samej Bułgarii.

Media podkreślają, że na władze wywierana jest ogromna międzynarodowa presja, by szybko wykryły sprawcę dokonanego ze szczególnym okrucieństwem zabójstwa 30-letniej dziennikarki. We wtorek zbrodnię tę potępił sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres. – Takie przestępstwa powinny być jak najszybciej ukarane – oświadczył jego rzecznik.

Wcześniej bardzo ostro na zabójstwo zareagowały Komisja Europejska, deputowani Parlamentu Europejskiego, Rada Europy, niemiecki rząd i ambasada USA w Sofii. – Po raz kolejny odważny dziennikarz ginie w walce o prawdę i z korupcją. Ci, którzy za tym stoją, powinni natychmiast zostać pociągnięci do odpowiedzialności przez bułgarskie władze – napisał na portalu społecznościowym wiceprzewodniczący KE Frans Timmermans.

W poniedziałek rzecznik KE podał, że Komisja oczekuje szybkiego śledztwa w sprawie zabójstwa Marinowej. KE zwróciła się też do unijnego urzędu ds. zwalczania nadużyć finansowych (OLAF) o zbadanie domniemanej defraudacji funduszy UE w Bułgarii. Kilka godzin później prokurator naczelny Sotir Cacarow poinformował, że sofijska prokuratura wszczęła dochodzenie w sprawie defraudacji funduszy unijnych na podstawie informacji portalu internetowego Biwoł, o którego dziennikarskim śledztwie informowała Marinowa.
Źródło info i foto: TVP.info

Grudziądz: Strzelał do dzieci z wiatrówki. „Bo bawiły się za głośno”

22-letni grudziądzanin, który z wiatrówki strzelał do dzieci, został zwolniony z aresztu. Chce dobrowolnie poddać się karze. Mężczyzna zranił dwójkę dzieci: ośmio- i dziewięciolatka. Tłumaczy, że strzelał, bo robiły zbyt dużo hałasu. Rodzice boją się, że historia się powtórzy. Ta dramatyczna historia rozegrała się na jednym z podwórek w Grudziądzu, na którym bawiła się piątka dzieci. Nagle przed blok wyszedł młody mężczyzna i oddał w ich kierunku kilka strzałów. Potem spokojnie odszedł.

– Byłam w domu, kiedy przybiegł przerażony syn. Został trafiony w rękę. Rana ma kilka milimetrów głębokości – opowiada portalowi gazetapomorska.pl Kamila, mama postrzelonego ośmiolatka.

Drugi z chłopców, dziewięciolatek, został dwukrotnie postrzelony w brzuch. Na szczęście, rany były niegroźne. Okazało się, że sprawca strzelał do dzieci metalowymi kulkami. Wezwano policje, która szybko zatrzymała 22-letniego sprawcę. W jego mieszkaniu, oprócz pistoletu na kulki znaleziono także marihuanę.

W czwartek 22-latek stanął przed prokuratorem. Usłyszał zarzuty narażenia dzieci na uszczerbek na zdrowiu oraz posiadania narkotyków.
Źródło info i foto: wp.pl

Przeciek o tajnej operacji CBA zatuszowany

W CBA zatuszowano przeciek o tajnej operacji Biura – twierdzi jeden z byłych szefów Biura. Do przecieku doszło, kiedy CBA rozpracowywało współpracownika znanej posłanki PiS. Dyrektor delegatury Biura w Lublinie po tym, jak wykrył i ujawnił przeciek, został zwolniony. To afera starachowicka bis – ocenia były szef CBA i wskazuje, że mogło dojść do zagrożenia życia prowadzących operację. CBA odpowiada Radiu ZET, że nie znalazło podstaw do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego. Ujawniany efekt dziennikarskiego śledztwa Radia ZET.

Dziennikarz śledczy Radia ZET Mariusz Gierszewski ustalił, jak doszło do przecieku, dotarł też do listu potwierdzającego fakty, który były dyrektor lubelskiej delegatury Tomasz G. wysłał do Jarosława Kaczyńskiego.

„Nie jestem sfrustrowanym utratą stanowiska, zwolennikiem poprzedniej władzy. (…) W czasie, gdy pełniłem funkcję dyrektora (…), jedyną gazetą prenumerowaną przez tę instytucję, była „Gazeta Polska Codziennie”. Nie potrafię się jednak zgodzić z tolerowaniem, a nawet swoistym wynagradzaniem zachowań, które nie tylko nie przystoją funkcjonariuszom służby specjalnej, ale stanowią najgorszy rodzaj przestępstwa, jakiego funkcjonariusz może się dopuścić” – napisał Tomasz G. do prezesa PiS.

W swoim liście ujawnił, że 10 grudnia 2015 roku powiadomił szefa CBA Ernesta Bejdę o uzasadnionym podejrzeniu, że jeden z funkcjonariuszy ostrzegł osobę, wobec której prowadzono tajną operację. Mimo zebrania mocnych dowodów wobec funkcjonariusza nie wszczęto postępowania dyscyplinarnego, a tylko wyjaśniające, które miało zadziwiający przebieg. Jak relacjonuje Tomasz G., wezwano funkcjonariusza i zapoznano go z podejrzeniami kierowanymi wobec niego.

„Nawet funkcjonariusz z jednomiesięcznym stażem służby wie, że ta czynność powinna zostać wykonana po zebraniu pełnego materiału dowodowego” – napisał były szef delegatury CBA.

Dalej sprawy obrały całkowicie odmienny obrót. Funkcjonariusz otrzymał 2,5 tysiąca podwyżki i premię, którą Ernest Bejda przyznał mu z innej puli niż ta, którą przekazano na nagrody w lubelskiej delegaturze. Sam dyrektor Tomasz G. został 11 stycznia 2016 roku zwolniony. Kilka tygodni później osoba, która była rozpracowywana w tej operacji CBA, została prezesem jednej ze spółek Skarbu Państwa. „Niewykluczone, że najważniejszy warunek takiego powołania, to wieloletnia znajomość z prominentną lubelską panią poseł” – można przeczytać w liście Tomasza G. do prezesa Kaczyńskiego.

Dotarliśmy do byłego dyrektora CBA Tomasza G. „Potwierdzam wysłanie pisma, w którym zawiadomiłem o przecieku z akcji. Szczegółów nie mogę ujawnić” – mówi dziennikarzowi Radia ZET. Dodaje, że na list wysłany do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego od października 2016 roku nie otrzymał odpowiedzi.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Teksas: Ethan Couch wychodzi na wolność po tym jak zabił 4 osoby. ,,Brak bogactwa i przywilejów” byłby niebezpieczny dla jego psychiki

Ethan Couch ostał skazany w 2013 r. został skazany na 10 lat więzienia za spowodowanie wypadku pod wpływem alkoholu. Śmierć poniosły cztery osoby. Mężczyzna został zwolniony po spędzeniu w więzieniu dwóch lat. Obrońcy 16-latka przekonali sędziego, że ich klient cierpi na chorobę zwaną „affluenza”, która zaburza racjonalne myślenie wskutek nadmiernego dobrobytu.

W 2013 r., wówczas 16-letni Ethan Couch z Teksasu prowadził samochód pod wpływem alkoholu. Nastolatek śmiertelnie potrącił cztery osoby w wieku od 21 do 41 lat. Sąd dla nieletnich skazał go wtedy na 10 lat więzienia, chociaż prokurator żądał 20 lat.

Wkrótce doszło do skandalu. Ostateczny wyrok został zawieszony, a nastolatek został skierowany na terapię, ponieważ sędzia uznał, że brak bogactwa i przywilejów w więzieniu byłby niebezpieczny dla jego psychiki. Rodzice płacili za terapię Ethana 450 tys. dolarów rocznie.

20-letni Couch został zwolniony z aresztu w hrabstwie Tarrant w Fort Worth (Teksas) gdzie odbywał karę więzienia. Jego adwokat stiwierdził, że jego klient „odczuł prawdziwą skruchę i konsekwencje swoich działań”.

– Teraz, prawie pięć lat po tym strasznym wydarzeniu, Ethan nie chce zwracać na siebie uwagi i prosi o prywatność, aby mógł skupić się na pomyślnym zakończeniu nadzoru kuratora oraz powrocie do życia w społeczeństwie – dodał prawnik.
Źródło info i foto: telewizjarepublika.pl

Co zawierają tajne notatki zwolnionego wicedyrektora FBI

Jak dowiedziała się agencja Associated Press, zwolniony wicedyrektor FBI Andrew McCabe sporządzał na użytek osobisty notatki o swych kontaktach z prezydentem Donaldem Trumpem. Notatki te zostały przekazane specjalnemu prokuratorowi Robertowi Muellerowi.

Mueller prowadzi dochodzenie mające wyjaśnić zasadność zarzutów o niejasne kontakty osób z otoczenia Trumpa z Rosjanami oraz ingerencji Moskwy w ostatnie wybory prezydenckie w USA. Dochodzenie jest ostro krytykowane przez Trumpa, który domaga się jego zakończenia i nazywa je „polowaniem na czarownice”.

Według AP notatki McCabe’a są podobne do sporządzanych przez wcześniej zwolnionego dyrektora FBI Jamesa Comeya. AP powołuje się na informacje uzyskane od wiarygodnej osoby, która zastrzegła sobie anonimowość.

Zdaniem AP przekazane Muellerowi notatki mogą okazać się bardzo pomocne w jego dochodzeniu, w tym w ewentualnym oskarżeniu Trumpa o utrudnianie działań wymiaru sprawiedliwości.

Prezydent z zadowoleniem przyjął zwolnienie McCabe’a przez szefa resortu sprawiedliwości i prokuratora generalnego Jeffa Sessionsa. Określił to posunięcie jako „wielki dzień dla demokracji”. Dodał, że McCabe „wiedział wszystko o kłamstwach i korupcji w kierownictwie FBI”.

Trump wielokrotnie twierdził w przeszłości, że FBI jest uprzedzona wobec jego administracji.

McCabe odszedł z FBI pod koniec stycznia. W marcu miał przejść na emeryturę. W okresie od stycznia do marca przebywał na urlopie. Media twierdziły, że mianowany wówczas nowy szef FBI Christopher Wray groził dymisją, jeśli McCabe zostałby zwolniony z pracy.
Źródło info i foto: interia.pl

Władysław Frasyniuk przesłuchany i zwolniony

Władysław Frasyniuk został w środę 14 lutego zatrzymany przez policję. Do zatrzymania byłego opozycjonisty Władysława Frasyniuka doszło około 6.00 rano w jego domu. Pierwsze informacje o zatrzymaniu Frasyniuka przez policję podała jego żona. Frasyniuk został z domu wyprowadzony w kajdankach. Tuż po 8.30 okazało się, że Frasyniuk został już zwolniony po przesłuchaniu w prokuraturze w Oleśnicy.

Władysław Frasyniuk został zatrzymany przez policję. Funkcjonariusze przyszli po Frasynika około 6.00 do jego domu i wyprowadzili go w kajdankach, przyszło po niego czterech policjantów plus operator kamery. Najprawdopodobniej Władysław Frasyniuk jest teraz przewożony do prokuratury w Warszawie. Władysław Frasyniuk miał się stawić na przesłuchanie 12 stycznia, chodziło o sprawę zamieszania w czasie zeszłorocznej miesięcznicy smoleńskiej z czerwca.

To wtedy w dniu miesięcznicy smoleńskiej odbyła się kontrmanifestacja. Protestujący usiedli na ulicy, by utrudnić przejście zgromadzonych na obchodach katastrofy smoleńskiej, gdy w kierunku Pałacu Prezydenckiego ruszył marsz pamięci. Policjanci usunęli protestujących, a wśród nich był właśnie były opozycjonista. Władysław Frasyniuk nie stawił się jednak w styczniu w prokuraturze, bo uważał, że sprawa jest polityczna. Adwokat Piotr Schramm w rozmowie z TVN24 powiedział: – Czekam na informację, gdzie będą jakieś czynności z udziałem Frasyniuka.

Około 8.30 pojawiła się informacja, że Wladysław Frasyniuk został już zwolniony po przesłuchaniu w prokuraturze w Oleśnicy.
Źródło info i foto: se.pl

Anglia: 14-latek zabił nożem o rok starszego kolegę

Ofiarę nożownika, 15-letniego chłopca, znaleziono nieopodal podstawówki przy Hurst Drive w Waltham Cross (Hertfordshire, Anglia). Nastolatek był już w stanie agonalnym. Zmarł przed przyjazdem karetki. Policja odkryła, że chłopiec miał wiele poważnych ran kłutych. Niedługo później zatrzymano jego o rok młodszego kolegę mieszkającego w Londynie.

Angielska policja potwierdza, że aresztowała podejrzanego, ale został zwolniony do domu za kaucją. – 14-letni chłopiec z Londynu jest podejrzewany o popełnienie morderstwa. Został zwolniony na czas trwania dochodzenia – powiedział rzecznik policji hrabstwa Hertfordshire.

Śledztwo rozpoczęło się w czwartek wieczorem. Policja zabezpieczyła miejsce zbrodni i do późnej nocy przesłuchiwała okolicznych mieszkańców. Jak ustalono, 15-latek został zaatakowany ok. 21.30. Gdy na miejsce dotarła karetka, nie dało się mu już pomóc. – Usłyszałam wieczorem dźwięk helikoptera. Powiedziałam do męża, że musiało się stać coś strasznego – mówi dziennikarzom Kathy Clarke, babcia siedmiorga wnucząt, mieszkająca nieopodal szkoły.

Trwa ustalanie okoliczności zbrodni. Rodzina zamordowanego chłopca otrzymała pomoc psychologiczną.
Źródło info i foto: Fakt.pl