Kontrola sprawności samochodów MON i Sił Zbrojnych RP. Przyczyny zdarzenia bada prokuratura i policja

Szef SKW Piotr Bączek zlecił podjęcie czynności kontrolnych sprawdzających flotę samochodową z której korzysta kierownictwo MON i dowództwo Sił Zbrojnych RP w związku ze zdarzeniem samochodowym Prezydenta RP – Zwierzchnika Sił Zbrojnych. Chodzi o piątkowy incydent z udziałem limuzyny prezydenta Andrzeja Dudy na autostradzie A4. Prokurator Artur Rogowski z Prokuratury Okręgowej w Opolu poinformował, że w tej sprawie prowadzone jest tzw. postępowanie w niezbędnym zakresie.

– Prowadzimy czynności mające na celu ustalenie tego, czy istnieją podstawy do wszczęcia w tej sprawie postępowania, śledztwa bądź też dochodzenia – dodał. Jak mówił, są to czynności poprzedzające, które pozwolą na ewentualne zakwalifikowanie tego zdarzenia pod konkretną normę prawną.

Z kolei MSWiA poinformowało, że minister Mariusz Błaszczak „oczekuje wyjaśnień w sprawie wydarzenia, do którego doszło w trakcie przejazdu prezydenckiej kolumny autostradą A4”. „Szef MSWiA czeka na wyniki prac specjalnej komisji powołanej w Biurze Ochrony Rządu. W jej skład wchodzą eksperci, którzy będą wyjaśniać przyczyny wydarzenia” – wskazał resort.

Zdarzenie – jak dodano – wyjaśnia również policja. Jej prace mają być uzupełnione opinią biegłego z zakresu techniki samochodowej.

Przyczyny zdarzenia bada też BOR. Szef MSWiA Mariusz Błaszczak, któremu podlega BOR, powiedział wieczorem w piątek w TVN24, że samochód, w którym pękła opona, jest bezpieczny, był używany przez kilka lat i wielokrotnie sprawdzany. – Najważniejsze jest to, że nikt nie ucierpiał, ale to oczywiście nie powinno się wydarzyć – powiedział minister.

W czasie piątkowego przejazdu prezydenckiej kolumny autostradą A4 na terenie woj. opolskiego w jednym z pojazdów uszkodzeniu uległa opona. Prezydentowi Dudzie, ani żadnej z towarzyszących mu osób nic się nie stało.
Żródło info i foto: wp.pl

Rebelianci odbili z rąk IS ważne przejście graniczne

Rebelianci odbili z rąk Państwa Islamskiego (IS) syryjską część ważnego przejścia granicznego z Irakiem – poinformowało w sobotę Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka. Do walk o punkt graniczny Tanaf doszło w nocy z piątku na sobotę.

Informację Obserwatorium potwierdziła także inna grupa – Lokalne Komitety Koordynacji. Z ich relacji wynika, że w walkach zginął jeden dżihadysta z IS, a kilku zostało rannych. Islamiści kontrolowali Tanaf, znajdujące się w prowincji Hims na południowym wschodzie kraju, od maja 2015 roku, kiedy z tamtego obszaru wycofały się wojska wierne prezydentowi Baszarowi el-Asadowi.

Obserwatorium podało, że rebelianci, którzy odbili przejście graniczne z rąk IS, przybyli do Syrii z Jordanii. W związku z tym agencja Associated Press sugeruje, że bojownicy ci mogli być popierani przez Stany Zjednoczone.

Od tygodnia w Syrii obowiązuje rozejm uzgodniony przez Rosję i USA. Rozejm nie przewiduje wstrzymania ataków przeciwko dżihadystycznemu Państwu Islamskiemu oraz związanemu z Al-Kaidą Frontowi al-Nusra. Operacje militarne przeciwko nim prowadzi syryjska armia rządowa, rosyjskie lotnictwo i dowodzona przez USA koalicja.
Żródło info i foto: interia.pl

Podrabiali żel do prania znanej marki

Gang specjalizujący się w produkcji i obrocie podrobionym żelem do prania – rozbili policjanci z rzeszowskiego CBŚP. Grupa mogła narazić zagraniczne koncerny na straty sięgające kilkuset tysięcy zł. Zatrzymano dotąd sześć osób na terenie wielkopolskiego, a przeszukania prowadzono na terenie lubelskiego, kujawsko-pomorskiego, pomorskiego i śląskiego. Ostatnie lata pokazują, że polskie grupy przestępcze coraz chętniej zajmują się przestępczością gospodarczą – najczęściej jest to jednak obrót podrobionymi papierosami lub wyłudzenia podatku VAT.

Tym razem – jak poinformowała p.o. rzeczniczka Centralnego Biura Śledczego Policji kom. Agnieszka Hamelusz, policjanci z rzeszowskiego CBŚP, wpadli na trop gangu zajmującego się produkcją i obrotem podrobionym żelem do prania. Specyfik był sprzedawany pod markami znanych zagranicznych koncernów.

– Zatrzymaliśmy w sumie sześć osób na terenie woj. wielkopolskiego. Cztery z nich usłyszały zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Policjanci zabezpieczyli też 13,5 tys. litrów podrobionych żeli do prania – powiedziała Hamelusz.Przeszukania były prowadzone w kilku województwach – w lubelskim, kujawsko-pomorskim, pomorskim i śląskim. W jednej z firm, oprócz podrobionego żelu do prania, policjanci znaleźli też szampony i maszynki do golenia. – Wszystko było opatrzone znakami towarowymi znanych ogólnoświatowych marek. Sprawa jest rozwojowa, nie wykluczamy kolejnych zatrzymań – dodała Hamelusz.

Zgodnie z przepisami prawa za wprowadzanie do obrotu towarów z podrobionymi znakiem towarowym grozi do 2 lat więzienia; jeśli jednak sprawca uczynił sobie z tego źródło dochodu lub chodzi o towar znacznej wartości, zagrożenie wzrasta do 5 lat. Za udział w zorganizowanej grupie przestępczej również grozi do 5 lat więzienia.
Żródło info i foto: onet.pl

Zażalenie prokuratury ws. odmowy aresztu dla szefa CBŚP z Rzeszowa

Do krakowskiego sądu wpłynęło zażalenie prokuratury na decyzję o odmowie zastosowania aresztu tymczasowego na trzy miesiące wobec naczelnika Zarządu rzeszowskiego Centralnego Biura Śledczego Policji Krzysztofa B. We wtorek 1 marca krakowski sąd nie uwzględnił wniosku prokuratury o aresztowanie Krzysztofa B. na trzy miesiące. Po analizie pisemnego uzasadnienia postanowienia sądu o nieuwzględnieniu wniosku o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania prokuratura złożyła zażalenie na tę decyzję – powiedział PAP w piątek prok. Janusz Hnatko z Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Prok. Hnatko odmówił podania bliższych informacji na temat stanowiska prokuratury argumentując to faktem, że większość postępowania objęte jest klauzulą tajności. Sąd zastosował areszt na trzy miesiące wobec trzech pozostałych podejrzanych: naczelnika jednego z Wydziałów Zarządu CBŚP w Rzeszowie Daniela Ś. oraz Aleksieja R. i Jewgienija R.

Naczelnik zarządu CBŚP w Rzeszowie Krzysztof B., naczelnik jednego z wydziałów zarządu CBŚP w Rzeszowie Daniel Ś. oraz trzej inni podejrzani zostali zatrzymani 27 lutego na potrzeby śledztwa prowadzonego przez krakowską prokuraturę okręgową. Według komunikatu prokuratury, zamieszczonego na stronie internetowej, postępowanie dotyczy korupcji i przestępstw związanych z prostytucją. Według mediów, sprawa dotyczy procederu sprowadzania prostytutek do jednego z hoteli i czerpania z tego korzyści oraz zaniechania przez CBŚP działania w tej sprawie.

Po przedstawieniu zarzutów podejrzanym prokuratura wystąpiła w poniedziałek 29 lutego z wnioskami do sądu o tymczasowe aresztowanie czterech z nich. Wnioski o areszt dotyczyły Krzysztofa B., Daniela Ś. oraz podejrzanych Aleksieja R. i Jewgienija R. Wobec piątego podejrzanego o inicjałach J.M. zastosowano poręczenie majątkowe w wysokości 15 tys. zł. We wtorek 1 marca Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia nie uwzględnił wniosku prokuratury o aresztowanie Krzysztofa B., któremu prokuratura postawiła zarzuty dotyczące przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, oraz przyjęcie takiej korzyści, za co grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Sąd zdecydował natomiast o tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące, tj. do 26 maja, Aleksieja R., któremu postawiono zarzuty handlu ludźmi i czerpania korzyści z prostytucji oraz udzielenie korzyści majątkowej osobie pełniącej funkcję publiczną. Podstawą tymczasowego aresztowania była obawa matactwa procesowego oraz groźba wymierzenia surowej kary, która stymuluje do podejmowania działań utrudniających postępowanie karne.

Sąd zdecydował także o aresztowaniu do 26 maja Daniela Ś., któremu prokuratura przedstawiła zarzuty dotyczące przyjęcia korzyści majątkowej lub osobistej w zamian za zachowanie stanowiące naruszenie przepisów prawa i pomocnictwo w czerpaniu korzyści z prostytucji i w nakłanianiu lub ułatwianiu prostytucji, oraz żądania takiej korzyści – za co grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. Areszt zastosowano także wobec podejrzanego o udzielenie korzyści majątkowej osobie pełniącej funkcję publiczną Jewgienija R. (zagrożenie do 8 lat więzienia).
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Turcja: Starcia przed siedzibą dziennika „Zaman”

Turecka policja wdarła się w piątek wieczorem do redakcji dziennika „Zaman”. Wcześniej użyła gazu łzawiącego i armatek wodnych, aby rozpędzić tłum zgromadzony przed redakcją – poinformowały tureckie media. Przed siedzibą gazety zgromadziły się setki osób, które protestowały przeciwko decyzji sądu w Stambule. Dotyczy ona objęcia nadzorem dziennika powiązanego z wpływowym islamskim duchownym Fethullahem Gulenem, który uważany jest za politycznego przeciwnika prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana.

USA określiły decyzję sądu jako „niepokojącą”. – Odbieramy to jako kolejny z serii niepokojących kroków prawnych, podjętych przez turecki rząd przeciwko mediom i innym krytykom władzy – oświadczył rzecznik Departamentu Stanu John Kirby. Podkreślił, że władze Turcji muszą gwarantować wolność prasy. – W systemie demokratycznym nie można tłumić krytycznych opinii, przeciwnie – trzeba je eksponować – podkreślił Kirby.
Żródło info i foto: TVP.info