29. urodziny Radia Maryja w prokuraturze. Media Tadeusza Rydzyka twierdzą, że padł ofiarą manipulacji

Po przemówieniu Tadeusza Rydzyka na urodzinach Radia Maryja wybuchła burza. Od jego słów odciął się biskup diecezji toruńskiej i prowincja zakonu redemptorystów, a szef rozgłośni wydał oświadczenie z przeprosinami. Teraz jednak jego media bronią przemówienia.

Tadeusz Rydzyk, dyrektor Radia Maryja, na 29. urodzinach swojej stacji mówił m.in. o byłym biskupie kaliskim Edwardzie Janiaku, którego Watykan odsunął od kierowania diecezją, bo miał ukrywać przestępstwa seksualne podległych mu księży. – To współczesny męczennik, męczennik mediów – opowiadał redemptorysta.

Janiak był jednym z bohaterów filmu „Zabawa w chowanego” Tomasza i Marka Sekielskich. Dokument pokazuje, w jaki sposób duchowny bagatelizował przestępstwa swoich dwóch podwładnych: ks. Pawła Kani i ks. Arkadiusza Hajdasza. Janiak jeszcze w czerwcu został odsunięty przez papieża od kierowania diecezją kaliską, po kilku miesiącach doszło do rezygnacji. – To, że ksiądz zgrzeszył? No zgrzeszył. A kto nie ma pokus? Niech się pokaże – mówił Rydzyk.

Rydzyk „niewygodny dla rewolucjonistów”

– Któż w Polsce AD 2020 jest najbardziej niewygodny dla rewolucjonistów i ich ukrytych mocodawców usiłujących wywrócić w katolickim kraju ład moralny? Kto sprzeciwia się ateistom, wolnomyślicielom, wilkom w owczej skórze? Kto wiernie służy Panu Bogu i Kościołowi, wyrywając diabłu dusze, które miały iść na zatracenie? – zastanawia się w „Naszym Dzienniku” Małgorzata Rutkowska.

Odpowiedź jest oczywista – „ojciec dr Tadeusz Rydzyk to dziś największa przeszkoda w zrealizowaniu planów bezbożnych środowisk”, czytamy w artykule. Zdaniem Rutkowskiej krytycy Tadeusza Rydzyka posłużyli się przeciwko niemu „perfidnym kłamstwem”. – Oskarżenie o obronę pedofilii ma zadać śmierć cywilną niewygodnej osobie, zwłaszcza kapłanowi. Wrogowie Kościoła znają siłę rażenia tego zarzutu i używają z premedytacją jako metody walki z chrześcijaństwem – tłumaczy publicystka na łamach katolickiej gazety.

Rutkowska podkreśla, że Tadeusz Rydzyk od zawsze potępiał „nadużycia popełniane wobec dzieci przez dorosłych”. – Powtarzam: ojciec Tadeusz Rydzyk nie stanął w obronie pedofilii. Bronił Kościoła przed medialnym linczem. Wiele takich akcji widzieliśmy w III RP. Zastanawiające, że ofiarami zmasowanych, dobrze zorkiestrowanych kampanii, które mają odebrać dobre imię i wiarygodność, byli i są kapłani. Ksiądz kard. Stanisław Dziwisz, ks. kard. Henryk Gulbinowicz, ks. abp Stanisław Wielgus, o. Konrad Hejmo, ks. Mirosław Drozdek i wielu innych – wymienia publicystka.

Zaczynamy ulegać politycznej poprawności

Prof. Piotr Jaroszyński był gościem wtorkowych „Aktualności Dnia” w Radiu Maryja. Filozof odniósł się do wypowiedzi założyciela Radia Maryja z soboty. – W obecnych czasach potwornych wręcz napięć, kłamstw i manipulacji była to wypowiedź niezwykle ważna i potrzebna, dlatego że zaczynamy ulegać presji różnych odmian politycznej poprawności, które mają na celu zablokowanie słowa odsłaniającego kłamstwo – mówił w audycji. – To słowo propaguje i ukazuje prawdę. W momencie, kiedy ktoś odważnie przeciwko temu występuje, zachowując granice, mówiąc językiem miłości bliźniego, to na takiego kogoś próbują się rzucić i zlinczować wszystkie złe siły.

W środę w „Aktualnościach dnia” gościł zaś prof. Mieczysław Ryba. Historyk komentował przede wszystkim oświadczenie, które wydał Tadeusz Rydzyk po swojej sobotniej wypowiedzi na urodzinach Radia Maryja. – Ojciec Dyrektor wydał oświadczenie, w którym jasno i precyzyjnie wyjaśnił, że przestępstwo pedofilii i wszelkich nadużyć w tym zakresie absolutnie należy potępić; że to jest rzecz oczywista, natomiast trzeba odróżnić potępienie tego typu zachowań od potępiania ludzi, którym wina nie została udowodniona – opowiadał prof. Ryba.

Powołał się też na przykład australijskiego kardynała George’a Pella, którego sąd skazał na więzienie za molestowanie seksualne nieletnich, ale Sąd Najwyższy ostatecznie oczyścił go od wszystkich zarzutów. – Każdy ma prawo do obrony i każdego możemy bronić, jeśli mamy argumenty. O to apelował Ojciec Dyrektor, by nie dokonywać linczów medialnych, by zachować stosowną wstrzemięźliwość. W debacie można bardziej zabić człowieka słowem niż prawem. To się spotkało z takim atakiem, jakoby Ojciec Dyrektor miał bronić albo usprawiedliwiać przestępstwa – mówił historyk w „Aktualnościach Dnia”.

Bezczelne kłamstwa i manipulacje

W „Naszym Dzienniku” ukazała się zaś rozmowa z Sebastianem Karczewskim, autorem książki „Pedofilią w Kościół”. Publicysta uważa, że obecne doniesienia medialne o Tadeuszu Rydzyku to manipulacja. – Wyrwane z kontekstu zdanie na temat grzechu przedstawiono jako komentarz do przestępstw o charakterze pedofilskim, choć wcale do tych ostatnich się nie odnosiło. Twierdzenia w tym przypadku o jakimś „bagatelizowaniu grzechu” są całkowicie nieodpowiedzialne i fałszywe – czytamy w wywiadzie.

Karczewski uważa, że dokument Tomasza Sekielskiego o pedofilii w Kościele „wyrządził ewidentną krzywdę byłemu biskupowi kaliskiemu poprzez rozpowszechnienie nieprawdziwych informacji na ten temat”. – W sprawach, które pokazano w filmie, biskup nie naruszył żadnych swoich obowiązków wynikających z prawa kanonicznego. Nie zaniechał też żadnych działań wymaganych prawem cywilnym, co potwierdził komunikat Prokuratury Krajowej, opublikowany 16 maja 2019 roku. Dlatego też publiczny sprzeciw dyrektora Radia Maryja wobec przypisywania ks. bp. Janiakowi niegodziwości, których ten ostatni nigdy się nie dopuścił, jest rzeczą jak najbardziej słuszną – mówi Karczewski.

„Bezczelnym kłamstwem” nazywa także wszelkie próby stwierdzenia, jakoby Tadeusz Rydzyk bronił pedofilów. – Na antenie rozgłośni o. Tadeusz Rydzyk zawsze powtarzał, że z przestępstwami o charakterze pedofilskim, również osób duchownych, należy walczyć stanowczo, ale nie można posługiwać się przy tym nieprawdą. I przypominał, że nie wolno pozwalać, by przestępstwa nielicznych duchownych były wykorzystywane do walki z całym duchowieństwem – dodawał.

Każda okazja jest dobra, by uderzyć w Kościół

Biskup Ignacy Dec, biskup senior diecezji świdnickiej, był osobiście na urodzinach Radia Maryja. – Ojciec Tadeusz podczas rocznicy Radia Maryja nie rozsądzał o niewinności lub winie ks. bp. Edwarda Janiaka. Nie podważał także żadnych decyzji kościelnych, jakie wobec niego zostały podjęte. Zwrócił jedynie uwagę na to, jak media odnoszą się do Kościoła. To media, nie czekając na koniec sprawy biskupa, nie czekając na żadne stanowisko sądu czy Stolicy Apostolskiej, wydają wyrok potępiający. Dla mediów lewicowo-liberalnych każda okazja jest dobra, by uderzyć w Kościół – mówił „Naszemu Dziennikowi” ks. bp Ignacy Dec.

Duchowny wskazuje, że nieprzychylne toruńskiej stacji media zmanipulowały wypowiedź jej dyrektora. – Kto słucha wypowiedzi dyrektora Radia Maryja na antenie, ten wie, że ani on, ani całe środowisko Radia Maryja nie broni żadnych grzesznych zachowań, tym bardziej w Kościele. Spontaniczna wypowiedź, obarczona skrótami myślowymi, została powielona i jest przedstawiana w nieprawdziwym świetle. Nieprzychylne media pokazały nawet skrót tej wypowiedzi, a po niej oklaski, których nie było – czytamy w artykule.

Szefa toruńskiej rozgłośni broni także na łamach tej gazety Paweł Jabłoński, podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. – Sam jako adwokat doskonale wiem, że dopóki nie zapadnie prawomocny wyrok, nikogo nie można uznawać za winnego. Jeżeli śledztwo nie potwierdzi, że czyny te miały miejsce, ksiądz biskup powinien zostać uniewinniony i otrzymać zadośćuczynienie za zniesławienie go przez media. Jeżeli jednak zostanie ustalone, że do czynów tych doszło, wszystkich sprawców powinna za to spotkać właściwa, surowa kara – opowiadał.

I dodawał: – Jestem przekonany, że o. Tadeusz Rydzyk miał jak najlepsze intencje, podkreślając, że wszyscy jesteśmy grzeszni i każdy z nas pod wpływem pokusy może upaść. To oczywiście prawda i warto o tym przypominać. Uważam jednocześnie, że wypowiedzi, które mogą zostać odczytane jako usprawiedliwianie sprawców przestępstw lub osób, które ukrywały te przestępstwa, są niewłaściwe – przede wszystkim dlatego, że ranią i krzywdzą ich ofiary.

Urodziny Radia Maryja w prokuraturze

Zawiadomienie, które posłanka Joanna Scheuring-Wielgus złożyła w poniedziałek rano do toruńskiej prokuratury, dotyczy popełnienia przestępstwa z art. 165 Kodeksu karnego, mówiącego m.in. o powodowaniu zagrożenia epidemiologicznego i szerzenia się choroby zakaźnej. Posłanka powołuje się też na Rozporządzenie Rady Ministrów odnośnie do obostrzeń epidemicznych.

Sprawę przekazano z Prokuratury Rejonowej Centrum-Zachód w Toruniu do Prokuratury Rejonowej w Golubiu-Dobrzyniu. – Decyzję podjął prokurator okręgowy, mając na uwadze konieczność obiektywnego, bezstronnego i prawidłowego rozpoznania sprawy – mówi prokurator Andrzej Kukawski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Toruniu.

W sprawie urodzin Radia Maryja wyjaśnień zażądał też sanepid. – Państwowy powiatowy inspektor sanitarny w Toruniu zwrócił się pisemnie do Komendy Miejskiej Policji w Toruniu oraz organizatorów z prośbą o przekazanie szczegółowych informacji na temat wydarzenia – mówi Łukasz Betański, rzecznik Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bydgoszczy. – Po ich uzyskaniu inspektor sanitarny podejmie decyzję o dalszym postępowaniu.
Źródło info i foto: Wyborcza.pl

Manko w kasie olsztyńskiego CBŚP. Jest zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa

Jest zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa w związku z mankiem w kasie olsztyńskiego Centralnego Biura Śledczego Policji – dowiedział się reporter RMF FM. Jak ujawniliśmy, zarząd CBŚP w Olsztynie nie może się doliczyć ponad 100 tysięcy euro depozytu zabezpieczonego w jednym ze śledztw.

Zawiadomienie rano trafiło do Prokuratury Okręgowej w Olsztynie, która od razu zdecydowała – by nie narażać się na stronniczość – o przekazaniu sprawy jednostce w innym województwie. Dokument jest więc na razie w drodze do Prokuratury Regionalnej w Białymstoku, która zdecyduje dopiero, kto będzie badał tajemniczą sprawę zniknięcia kwoty równowartości blisko pół miliona złotych.

Policja cały czas utrzymuje, że pierwszoplanową wersją do weryfikacji jest pomyłka rachunkowa. Teraz prokuratura ma potwierdzić, czy rzeczywiście, czy może jednak ktoś ukradło tą potężną sumę z sejfu CBŚP w Olsztynie.

Brakuje pół miliona złotych

Z ustaleń reportera RMF FM wynika, że ponad 100 tys. euro to cześć depozytu przejętego w jednym ze śledztw, w którym zabezpieczono w sumie kilka milionów złotych w różnych walutach. Pieniądze trafiły do sejfu w siedzibie zarządu biura w Olsztynie.

Nie zostały wpłacone na konto, bo tak zdecydował prokurator na czas rozpatrywania zażalenia na zajęcie środków. Gdy zażalenie upadło i pieniądze miały być wpłacone do banku, okazało się, że brakuje równowartości blisko pół miliona złotych.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Bartłomiej W., wnuk byłego prezydenta, był skazany za napaść na turystę ze Szwecji. Sąd uchyla wyrok, proces ruszy od nowa

Sąd uchylił wyrok w sprawie Bartłomieja W., wnuka byłego prezydenta RP. Mężczyzna oskarżony był o to, że w 2018 roku razem z dwoma kolegami napadł w centrum Gdańska na turystę ze Szwecji. Teraz sprawą ponownie ma zająć się sąd pierwszej instancji.

Wyrok zapadł w czwartek przed Sądem Okręgowym w Gdańsku. W czerwcu sąd rejonowy skazał Bartłomieja W. na rok więzienia. Poza tym sąd orzekł od wnuka byłego prezydenta na rzecz pokrzywdzonych nawiązki po 10 tys. zł oraz wpłatę dwóch tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Na poczet orzeczonej kary więzienia sąd zaliczył mężczyźnie tymczasowe aresztowanie od 1 czerwca do 17 grudnia 2018 r.

Najsurowiej Sąd Rejonowy w Gdańsku potraktował oskarżonego Damiana M. – wymierzył mu karę czterech lat i trzech miesięcy więzienia. Najłagodniejszy wyrok – 30 dni aresztu – usłyszał Oskar N. za kradzież turyście telefonu komórkowego.

Od tego wyroku w całości odwołała się Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Śródmieście.
Źródło info i foto: tvn24.pl

CBA w Polskiej Spółce Gazownictwa. 4 osoby zatrzymane

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało cztery osoby, którym postawiono zarzuty korupcyjne. Są wśród nich pracownicy Polskiej Spółki Gazownictwa. Sprawa dotyczy oddziału PSG we Wrocławiu. Wśród zatrzymanych jest przedsiębiorca, była kierowniczka Działu Inwestycji i Remontów oraz dwóch inspektorów zatrudnionych w Spółce.

„W toku prowadzonego śledztwa ustalono, że była kierownik Działu Inwestycji i Remontów w latach 2017-2018, działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej doprowadziła Polską Spółkę Gazownictwa sp. z o.o. Oddział Zakład Gazowniczy we Wrocławiu do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości w łącznej kwocie około 3 milionów zł” – czytamy w komunikacie CBA.

Jak informują śledczy, kierowniczka działu remontów miała nakłonić przedsiębiorcę, który wykonywał prace budowlane na rzecz spółki, do wystawienia fałszywych faktur i wpisanie nieprawdziwych informacji do protokołu.

„Poświadczono wykonanie prac budowlanych co faktycznie nie miało miejsca” – czytamy w komunikacie.
Źródło info i foto: money.pl

W Japonii odwołano radną, która wcześniej oskarżyła burmistrza o molestowanie

Mieszkańcy japońskiej miejscowości Kusatsu niemal jednogłośnie odwołali jedyną kobietę zasiadającą w radzie miejskiej. Wcześniej radna oskarżyła burmistrza miasta o molestowanie seksualne – donosi serwis CNN. W niedzielę 51-letnia Shoko Arai głosami mieszkańców Kusatsu została odwołana ze stanowiska radnej miasta. Za zdymisjonowaniem głosowało ponad 92 procent uczestników referendum.

Pod koniec 2019 roku Arai ujawniła, że była wielokrotnie molestowana seksualnie przez burmistrza Tadanobu Kuroiwę. Wniosek o usunięcie burmistrza z urzędu jednak nie zyskał uznania. Z rady wykluczono natomiast Arai, która złożyła jednak odwołanie do wyższego szczebla administracji i została przywrócona do rady Kusatsu.

Na tym sprawa jednak się nie zakończyła. Kilkunastu mieszkańców miasteczka, wspartych przez przewodniczącego rady Takashi Kuroiwę, złożyło wniosek o referendum w sprawie odwołania Arai. Jak argumentowano, radna nie tylko kłamała w sprawie molestowania seksualnego, ale też nadszarpnęła reputację miasteczka żyjącego głównie z turystyki. Arai miała napisać, że kobiety w Kusatsu „traktowane są jak przedmioty” i wykorzystywane przez bogatych mieszkańców kurortu.

We wniosku referendalnym stwierdzono, że odrzucenie przez Kuroiwę oskarżenia o molestowanie seksualne jest wystarczającym dowodem na niewinność burmistrza. Padło również sformułowanie, że pensja radnej Arai jest „marnowaniem” pieniędzy podatników.

Ostatecznie w niedzielę mieszkańcy Kusatsu niemal jednogłośnie zdecydowali o odwołaniu radnej. Decyzja spotkała się z krytyką, jako niesprawiedliwa i seksistowska. Jak stwierdził jeden z radnych miasta, „wizerunek Kusatsu został nadszarpnięty”.
Źródło info i foto: interia.pl

Hunter Biden, syn amerykańskiego prezydenta elekta, objęty śledztwem w związku z podatkami

Hunter Biden, syn amerykańskiego prezydenta elekta Joego Bidena, został objęty śledztwem prokuratorskim. Sprawa dotyczy zobowiązań podatkowych. Śledztwo wszczęła prokuratura federalna w stanie Delaware, ale nie podaje żadnych szczegółów. Biden junior oświadczył, że dowiedział się o sprawie we wtorek i traktuje ją „bardzo poważnie”. Podkreślił, że jest przekonany, iż „obiektywna ocena” wykaże, że rozliaczał się z podatków w sposób „zgodny z prawem” oraz „właściwie”.

BBC podaje, że zespół przygotowujący Joe Bidena do objęcia prezydentury wskazał, iż prezydent elekt jest „bardzo dumny ze swojego syna”. W komunikacie zaznaczono, że Hunter „walczył w ostatnich miesiącach z trudnymi wyzwaniami, w tym z okrutnymi atakami osobistymi”. Zapewniono, że dzięki tym doświadczeniom „stał się silniejszy”.

Podczas tegorocznej kampanii prezydenckiej 50-letni Hunter Biden był wielokrotnie krytykowany przez prezydenta Donalda Trumpa i jego współpracowników. Wypominano mu prowadzenie podejrzanych interesów na Ukrainie i w Chinach gdy jego ojciec był wiceprezydentem USA odpowiedzialnym w administracji Baracka Obamy za relacje z tymi krajami.

W grudniu ubiegłego roku Trump został postawiony w stan oskarżenia przez Izbę Reprezentantów, w której Demokraci mają większość, pod zarzutem nadużycia władzy. Prezydent miał stosować naciski na prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, by ten dał haki na Bidena.
Źródło info i foto: TVP.info

39-latek zaatakował 13-latkę w windzie i groził, że ją zabije

Policjanci z warszawskiego Targówka zatrzymali 39-latka podejrzanego o to, że trzymając niebezpieczny przedmiot groził 13-latce, że ją zabije – poinformowała mł. asp. Irmina Sulich z Komendy Rejonowej Policji Warszawa VI. Mężczyzna został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.

Jak przekazała mł. asp. Irmina Sulich, do zdarzenia doszło kilka dni temu w jednym z bloków przy ul. Bolesławickiej na warszawskim Targówku. Mężczyzna miał zaczepić 13-letnią dziewczynkę w windzie. – Z relacji małoletniej wynikało, że 39-latek trzymając w ręku niebezpieczne narzędzie groził jej pozbawieniem życia. Na szczęście dziewczynce udało się uciec i od razu po całej sytuacji poinformowała rodziców, którzy zaalarmowali policję – tłumaczyła policjantka.

Dodała, że po zdarzeniu, napastnik stał przed blokiem i zachowywał się podejrzanie. – Policjanci, którzy przyjechali na miejsce, podjęli próbę rozmowy z mężczyzną i już po chwili wiedzieli, że mają do czynienia ze sprawcą. Podczas przeszukania mundurowi ujawnili niebezpieczny przedmiot opisany przez dziewczynkę – powiedziała.

39-latek został zatrzymany i przewieziony do komisariatu przy ul. Chodeckiej. – Śledczy zebrali materiał dowodowy i na jego podstawie przedstawili podejrzanemu zarzut kierowania gróźb karalnych wobec 13-latki. Mężczyzna przyznał się do zarzucanego mu czynu – podała.

Decyzją sądu 39-latek został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Za zarzucany mu czyn może grozić do dwóch lat więzienia.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Policjanci zablokowali protest w obronie klimatu

W środę wieczorem w Al. Ujazdowskich w Warszawie zakończyła się zorganizowana przez Greenpeace Polska i Ogólnopolski Strajk Kobiet manifestacja w obronie klimatu pod hasłem: „Spacer dla Przyszłości”. Demonstranci chcieli przejść do pl. Na Rozdrożu, ale przemarsz zablokowała policja.

Przez ponad dwie godziny zablokowane były Aleje Ujazdowskie. Ruch został przywrócony po godz. 19.30, gdy policjanci usunęli z jezdni i wylegitymowali ostatnią grupę protestujących. Protest rozpoczął się przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów, gdzie zebrało się ponad sto osób związanych z ruchami klimatycznymi oraz ze Strajkiem Kobiet. Demonstranci zamierzali przemaszerować ulicami Warszawy, bo – jak podkreślali – nie zgadzają się na weto dla polityki klimatycznej Unii Europejskiej.

Po godz. 17 demonstracji wyruszyli w kierunku placu Na Rozdrożu. Wkrótce przemarsz na wysokości ul. Agrykola zablokowała policja. Na drodze ustawiły się policyjne furgonetki oraz kordon policjantów. Niektórzy z protestujących mieli ze sobą transparenty z napisami: „Budżet wetujesz, Polaków trujesz”; „Ani patriarchat, ani kapitalizm”; „Wnuki i polskie babcie razem za klimatem”. Widać było emblematy i flagi Strajku Kobiet i ruchu Extinction Rebellion, a także flagi Polski i UE. Skandowano hasła: „Nie ma kompromisów w obronie Matki Ziemi” oraz „Mamy prawo protestować”.

Protest przed szczytem

Jak napisali przed demonstracją organizatorzy protestu, ruchy klimatyczne i działające na rzecz praw człowieka jednoczą się podczas wspólnej mobilizacji w obronie klimatu dzień przed szczytem Rady Europejskiej.

Domagamy się, by decyzje, które Premier Mateusz Morawiecki podejmie podczas najbliższego szczytu Rady Europejskiej zapewniły nam bezpieczną i sprawiedliwą przyszłość. Jako młode pokolenie nie pozwolimy, by przepychanki polityczne decydowały o naszym losie – napisali na stronie wydarzenia w mediach społecznościowych.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Uwaga na oszustów działających metodą „na żołnierza”

Schemat oszustów, którzy rozkochują samotne, osoby jest zawsze podobny. Nieświadoma ofiara spotyka „idealną połówkę”, która jest wrażliwa, czuła, romantyczna i ma świetną pracę. Jak się później okazuje, oszust, wymyślając najróżniejsze kłamstwa, pozyskuje pieniądze od zakochanej osoby. Tak też myślała 63-latka z Grójca, która nawiązała znajomość z „amerykańskim żołnierzem”. A złapana w sieć oszustów kobieta straciła kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Popularną metodą wśród przestępców jest w ostatnim czasie oszustwo na „amerykańskiego żołnierza”. Oszust wyszukuje w internecie samotne osoby, po czym nawiązuje z nimi kontakt. Posługując się zdjęciami z sieci, przedstawia się jako amerykański żołnierz, który aktualnie jest poza granicami swojego kraju. Oszust poprzez regularny kontakt i przedstawienie fałszywych historii z życia zdobywa zaufanie ofiary, a następnie prosi o pomoc finansową na zakup biletu lotniczego do Polski lub bardzo drogie leczenie. Gdy ofiara oszustwa prześle pieniądze na konto przestępcy, zostaje bez ukochanego i bez pieniędzy.

Taka sytuacja miała ostatnio miejsce w powiecie grójeckim. 63-latka za pośrednictwem jednego z komunikatorów społecznościowych poznała mężczyznę, który podawał się za amerykańskiego żołnierza i jednocześnie lekarza, pełniącego misję w Afganistanie z ramienia Czerwonego Krzyża. Przez pewien czas prowadzili korespondencję. Oszust pisał po polsku. Mężczyzna prosił kobietę o pomoc. Hall, bo tak się przedstawiał żołnierz, chciał zakończyć służbę wojskową, przyjechać do Polski, i spędzić resztę życia w Grójcu. W międzyczasie miał nadać do niej paczkę. Kobieta zgodziła się pomóc rozmówcy i przelewała euro na niemieckie konta. Z kobietą korespondował również dowódca rzekomego żołnierza. Pieniądze w kwotach 1500 i 5000 euro były przeznaczone na przyjazd innego lekarza, który miałby zmienić Halla podczas misji. Kolejne wysokie kwoty pieniędzy były niezbędne do odebrania paczki, która trafiła do Niemiec. „Amerykański żołnierz” cały czas błagał kobietę o pomoc. 63-latka wykonała kilka przelewów. W wyniku oszustwa straciła ponad 50 000 zł.

Podobna historia miała miejsce w lipcu ubiegłego roku, także w Grójcu. Wtedy to 35-letnia kobieta poznała w internecie mężczyznę, który także podawał się za amerykańskiego żołnierza kończącego służbę w Iraku. Tłumaczył kobiecie, że żołdu, który otrzymał na koniec służby, nie może przewieźć do kraju, ale może pieniądze wysłać w paczce. Kobieta miała mu pomóc pokryć koszty przesyłki, które miały wynieść kilkadziesiąt tysięcy złotych. Kobieta poznała sprawcę na portalu społecznościowym. Przez kilka miesięcy korespondowali za pomocą komunikatora internetowego. Najpierw wzbudził zaufanie, a następnie poprosił o pomoc. Socjotechniki i umiejętnie prowadzona rozmowa poprzez internet doprowadziły do tego, że 35-latka nieświadoma podstępu przelała kilkadziesiąt tysięcy złotych. Policjanci ustalili, że za oszustwem kryła się wtedy 23-letnia obywatelka Zimbabwe studiująca w Białymstoku. Sprawa trafiła do sądu.

Warto pamiętać, że oszuści cały czas modyfikują swój sposób działania i dlatego w każdym przypadku, gdy ktoś próbuje uzyskać od nas pieniądze, trzeba wykazać się dużą ostrożnością. Przypominamy, że cały czas aktualne są ostrzeżenia dla seniorów przed próbami oszust metodami „na wnuczka, policjanta czy pracownika opieki społecznej”. Najlepiej jednak nie ulegać chwilowemu zauroczeniu, presji czasu i nie przekazywać pieniędzy nieznanym osobom.

O wszystkich próbach wyłudzenia pieniędzy należy poinformować Policję. Pamiętajmy, że tylko nasza ostrożność, czujność i dystans do przekazywanych informacji spowodują, że nie staniemy się kolejną ofiarą oszustwa!
Źródło info i foto: Policja.pl

Tadeusz Rydzyk komentował swoje „spontanicznie wypowiedziane słowa” o pedofilii

Założyciel Radia Maryja Tadeusz Rydzyk przeprosił za swoje słowa dotyczące pedofilii w Kościele. Zapewnił, że nie chciał nikogo zranić, a jego „spontanicznie wypowiedziane słowa” zostały zinterpretowane inaczej, niż by tego chciał.

Skandal związany ze słowami Tadeusza Rydzyka wybuchł 5 grudnia, w dzień 29. urodzin Radia Maryja. Podczas uroczystości redemptorysta mówił m.in. o pedofilii, choć nie użył tego słowa. Nie poświęcił on uwagi ofiarom, ale usprawiedliwiał przestępców. Stwierdził także, że były biskup kaliski ks. Edward Janiak, który został oskarżony o tuszowanie przestępstw seksualnych dokonywanych przez podległych mu księży, to „współczesny męczennik”.

– To, że ksiądz zgrzeszył? No zgrzeszył. A kto nie ma pokus? Niech się pokaże – powiedział Tadeusz Rydzyk.

Gdy Tadeusza Rydzyka skrytykowali zarówno ludzie Kościoła, jak i politycy, dyrektor Radia Maryja postanowił przeprosić. Na stronie rozgłośni pojawiło się oficjalne oświadczenie w tej sprawie.

Chcę stanowczo oświadczyć, iż w słowach, które wypowiedziałem 5 grudnia 2020 r. przy okazji obchodów rocznicy założenia Radia Maryja, nie było moją intencją ranienie kogokolwiek, a zwłaszcza osób, które jako małoletnie doświadczyły przestępstw seksualnych ze strony duchownych. Tacy sprawcy, po rzetelnym dochodzeniu i udowodnieniu winni spotkać się ze stosowną karą – czytamy w komunikacie.

Tadeusz Rydzyk pisze w nim, że „każdy niegodny czyn” jest grzechem, ale grzech seksualnego molestowania małoletnich jest także przestępstwem, które „winno być traktowane zgodnie ze wskazaniami Kościoła i procedurami prawa cywilnego”.

Kocham Kościół, dlatego nie miałem zamiaru w żaden sposób rozmywać trawiącego go dramatu grzechu i przestępstwa pedofilii. Mówiąc to, mam na myśli przede wszystkim ofiary tych czynów, będące przecież także dziećmi Kościoła – napisał Rydzyk.

Duchowny zapewnił także, że nie chciał krytykować i podważać decyzji papieża Franciszka wobec toczącej się sprawy biskupa Edwarda Janiaka, a jedynie odniósł się „do atmosfery medialnej, która ferując przedwczesne wyroki”, utrudniając tym samym rzeczowe zbadanie problemu i wyjaśnienie jego przyczyn,”aby ofiary mogły otrzymać niezbędne zadośćuczynienie, a Kościół – również zraniony takimi czynami – środki zaradcze na przyszłość”.

Zdaję sobie sprawę, iż moje spontanicznie wypowiedziane słowa zostały inaczej zrozumiane i boleśnie dotknęły wiele osób. Przepraszam, iż tak się stało. Nie było to moim zamiarem. Modlę się za osoby skrzywdzone i ich rodziny. Ta modlitwa jest i będzie obecna również na antenie Radia Maryja – zapewnił Tadeusz Rydzyk.
Źródło info i foto: Gazeta.pl