63-letni ksiądz Kazimierz G. skazany za molestowanie dzieci

Na 10 lat więzienia skazany został 63-letni ksiądz Kazimierz G. Duchowny był oskarżony o wykorzystanie seksualne kilkunastu dzieci w wieku od 9 do 13 lat, należących do grup liturgicznych działających w parafii w Godowie k. Wodzisławia Śląskiego. Informację o nieprawomocnym wyroku przekazał Jacek Wesołowski z Sądu Okręgowego w Rybniku. Z uwagi na charakter sprawy, proces toczył się za zamkniętymi drzwiami.

W latach 2000-2006 ksiądz Kazimierz G. pełnił posługę kapłańską w parafii św. Józefa Robotnika w Godowie. Według oskarżenia, wielokrotnie wykorzystywał seksualnie dzieci z różnych służb liturgicznych funkcjonujących przy parafii.

Wśród pokrzywdzonych przez duchownego są byli ministranci, członkowie chórku dziecięcego i służby liturgicznej dziewcząt. Ksiądz – jak ustaliła prokuratura – który dysponował dużą kolekcją bajek, filmów i gier komputerowych, oraz miał dostęp do internetu. Zapraszał do siebie dzieci pod pretekstem umożliwienia im zagrania na komputerze, obejrzenia bajki lub filmu czy skorzystania z internetu.

Według ustaleń śledztwa, pokrzywdzonych przez duchownego zostało 15 dzieci poniżej 15. roku życia. Kazimierz G. został zatrzymany i aresztowany na początku lipca 2019 r. Akt oskarżenia przesłała do sądu we wrześniu 2019 r. gliwicka prokuratura.

Postępowanie zostało zainicjowane opublikowaniem przez jednego z pokrzywdzonych na profilu społecznościowym wpisu, z którego wynikało, że był on w przeszłości wykorzystywany seksualnie przez księdza Kazimierza G. Do autora wpisu zaczęły się wtedy zgłaszać inne osoby, które również ujawniły, że w przeszłości ksiądz Kazimierz G. dopuszczał się wobec nich nadużyć seksualnych.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zatrzymano 30-letniego nożownika

24 grudnia br. policjanci z KPP w Chrzanowie zatrzymali 30-letniego mężczyznę, który ugodził nożem 45-letniego mieszkańca gminy Chrzanów. Poszkodowany mężczyzna przebywa w szpitalu, a podejrzany po postawieniu zarzutu został tymczasowo aresztowany na 3 miesiące.

W Wigilię, w godzinach południowych, oficer dyżurny chrzanowskiej komendy otrzymał telefoniczne zgłoszenie, że przy sklepie na jednym z osiedli w Chrzanowie jakiś mężczyzna ugodził nożem 45 -latka, po czym oddalił się z miejsca zdarzenia.

Policjanci po przyjeździe na miejsce natychmiast zajęli się rannym, krwawiącym mężczyzną. Przystąpili do udzielenia mu pierwszej pomocy, a następnie monitorowali jego czynności życiowe do czasu przyjazdu załogi pogotowia ratunkowego. Po wstępnym zaopatrzeniu medycznym, 45 -latek został zabrany do szpitala.

Tymczasem funkcjonariusze rozpoczęli intensywną penetrację terenu za sprawcą czynu. Po krótkim czasie napotkali mężczyznę, który rysopisem przypominał sprawcę, a który to na widok radiowozu zaczął uciekać. Kilka chwil później został zatrzymany. Przy nietrzeźwym 30-latku policjanci znaleźli nóż.

Po nocy spędzonej w chrzanowskiej komendzie w pomieszczeniach dla zatrzymanych 30-letni mieszkaniec Chrzanowa został doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzut spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Następnie 27 grudnia br., został doprowadzony do sądu. Na rozprawie sąd przychylił się do wniosku prokuratora i zastosował wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na trzy miesiące.

Podejrzanemu grozi kara pozbawiania wolności na czas nie krótszy niż 3 lata. Wszystko wskazuje na to, że sprawca zaatakował 45-latka bez powodu.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zwłoki kobiety znalezione w parku

Zwłoki kobiety zostały znalezione w jednym z warszawskich parków w bożonarodzeniowy poranek – przekazała w piątek stołeczna policja. Zwłoki kobiety zostały znalezione w parku w Warszawie, przez przypadkowo przechodzącą osobę. Tragiczne odkrycie miało miejsce w piątek (Boże Narodzenie) rano.

Ciało przy ulicy Zakroczymskiej zauważyła przypadkowa osoba i natychmiast nas o tym powiadomiła. Na miejsce zostały skierowane służby. Policjanci potwierdzili to zdarzenie. Załoga karetki pogotowia stwierdziła zgon kobiety. Policjanci pracują na miejscu zdarzenia razem z prokuratorem – powiedział w rozmowie z TVN Warszawa Rafał Rutkowski, przedstawiciel prasowy Komendy Stołecznej Policji. Jak dodał, policja obecnie bierze pod uwagę różne hipotezy, w tym m.in. to, że zmarła mogła być osobą bezdomną.

Pamiętajmy, że noce mogą być chłodne. Prosimy o zwracanie uwagi na osoby bezdomne i powiadamianie służb, gdy takim osobom może grozić wychłodzenie lub inne niebezpieczeństwo – podkreślił. Jak informował na miejscu reporter stacji, zwłoki odkryto w krzakach niedaleko Fortu Legionów.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Nastolatkowie uciekali autem przed patrolem policji. Rozbili się. Mieli przy sobie narkotyki

Trzech nastolatków zostało rannych w wypadku, do którego doszło niedzielę przed godziną 4 rano w Mysłowicach (Śląsk). 16-letni kierowca nie zatrzymał się do kontroli i uciekał przed policyjnym pościgiem. Jechali z nim 18- i 14-latek. W aucie i mieszkaniach nastolatków znaleziono narkotyki.

W niedzielę przed godziną 4.00 nad ranem policjanci podjęli pościg za kierowcą renault, który nie zatrzymał się do kontroli. Na widok policjanta stojącego na drodze i dającego sygnał do zatrzymania czerwonym światłem latarki, kierowca zwolnił, a następnie ominął mundurowego i gwałtownie przyspieszył. Funkcjonariusze ruszyli za uciekinierem w pościg używając sygnałów świetlnych i dźwiękowych, mimo to kierujący kontynuował ucieczkę. Na ul. Ziętka stracił panowanie nad samochodem i uderzył w betonową podporę mostu.

W aucie trzech nastolatków 

Okazało się, że osobowym renaultem podróżowało trzech młodych mężczyzn. Siła uderzenia była tak duża, że wszyscy zostali zakleszczeni wewnątrz pojazdu. Mundurowi natychmiast wezwali na miejsce służby ratunkowe. Policjanci ustalili, że za kierownicą samochodu siedział 16-latek, natomiast pasażerami byli 14 i 18-latek. Wszyscy trafili do pobliskich szpitali. Okazało się także, że 16-latek poszukiwany jest przez Sąd Rejonowy w Będzinie.

Narkotyki w schowku

Podczas oględzin pojazdu, w schowku drzwi funkcjonariusze znaleźli amfetaminę. Narkotyk ten znaleziono też w mieszkaniu 18-letniego pasażera. Mężczyzna usłyszał już zarzuty, do których się przyznał. Grozi mu kara do 3 lat więzienia. 16-letniemu kierującemu, który w dalszym ciągu przebywa w szpitalu, pobrana została krew do badań na obecność alkoholu i narkotyków. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

BSW zatrzymało czterech funkcjonariuszy prewencji

Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie zatrzymało w weekend czterech funkcjonariuszy. Prokuratura sprawdzi, czy przekroczyli uprawnienia podczas interwencji. Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie zatrzymało czterech funkcjonariuszy prewencji szczecińskiej Komendy Wojewódzkiej Policji – podaje portal gk24.pl.

Informację potwierdza rzecznik prasowy KWP w Szczecinie. Sprawę bada prokuratura, która wyjaśni, czy policjanci przekroczyli uprawnienia podczas jednej z interwencji. Do zatrzymania doszło w weekend. Według nieoficjalnych ustaleń jeden z mężczyzn jest synem wysokiego rangą oficera szczecińskiej policji.
Źródło info i foto: wp.pl

Gangsterzy wynajmowali luksusowe wille na Lanzarote i przerabiali je na magazyny narkotyków

Gangsterzy wynajęli luksusowe wille na wyspie Lanzarote, tylko po to, aby ukrywać tam kokainę przemycaną z Ameryki Południowej. Narkotyki były odbierane na morzu, w pobliżu Wysp Kanaryjskich i dostarczane na ląd szybkimi łodziami. Dobrą passę gangsterów przerwali hiszpańscy funkcjonariusze, którzy wespół z DEA zatrzymali sześciu członków grupy i przejęli ponad 268 kg kokainy.

Kilka miesięcy temu hiszpańscy policjanci ustalili operacyjnie, że działający na Wyspach Kanaryjskich gang przygotowuje się do przemytu kokainy z Ameryki Południowej. Narkotyk miał być wyładowany na pełnym morzu, a potem szybkimi łodziami motorowymi przetransportowany na Lanzarote. Współpracujący z kolumbijskim kartelem przestępcy, znaleźli nietypowe miejsce na ukrycie kokainy. Wynajęli bowiem dwie luksusowe wille, w których towar miał być czekać, zanim zostanie przerzucony na Półwysep Iberyjski.

Informacje hiszpańskich służb potwierdzili u swoich źródeł funkcjonariusze DEA (Amerykańskiej Agencji Antynarkotykowej). Przedstawiciele obu państw nawiązali współprace i zaczęli rozpracowanie grupy. Dzięki temu udało się ustalić kto był dostawcą kokainy dla grupy z Wysp Kanaryjskich i jak dokładnie odbierano towar.

Okazało się, że narkotyk wyładowywano ze statku, niedługo potem jak wypłynął on z Teneryfy. Pakunki trafiały na motorówki z bardzo mocnymi silnikami. Dla bezpieczeństwa kokaina była przeładowywana na morzu do kolejnych łodzi. I dopiero, gdy przemytnicy upewnili się, że nie mają „ogona”, dobijali z narkotykiem do Lanzarote.

Stracili kokainę za blisko 6 milionów euro

Podczas inwigilacji przemytników policjanci pilnujący jednej z willi zauważyli jak z posesji odjechał samochód z jednym z „figurantów”. Zdecydowano o zatrzymaniu go. Okazało się, że mężczyzna przewoził 95 kg kokainy.

W tym samym czasie funkcjonariusze wkroczyli do dwóch domów na Lanzarote i dwóch na Teneryfie. Zatrzymali pięciu kolejnych członków grupy i przejęli kolejne 146 kg kokainy i „na deser” – dziewięć kilogramów haszyszu. Podczas przeszukań policjanci znaleźli m.in. nadajniki GPS oraz dziesiątki nowych, nieużywanych, telefonów komórkowych. Prawdopodobnie służyły one do kontaktów tylko pomiędzy poszczególnymi członkami gangu i regularnie je zmieniano co kilka, kilkanaście dni.

Funkcjonariusze dowiedzieli się także, że podczas jednego z przeładunków między motorówkami na pełnym morzu, przemytnicy „zgubili” wodoszczelny worek zawierający 27 kg kokainy. Byłaby to dla nich bolesna strata, gdyż kilogram narkotyku w Europie kosztuje ok. 22-25 tys. euro.

Sześciu członków narkogangu: czterech Hiszpanów, jeden Portugalczyk i jeden Kolumbijczyk, zostało aresztowanych.
Źródło info i foto: TVP.info

Irakijczycy zatrzymani w Polsce mieli finansować bojowników ISIS

Prokuratura Krajowa skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko dwóm zatrzymanym przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego Irakijczykom. Ojciec i syn mają odpowiedzieć za finansowanie bojowników organizacji terrorystycznej ISIS. Grozi im od dwóch do 12 lat więzienia.

Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn powiedział, że zakończone aktem oskarżenia śledztwo w tej sprawie prowadzili funkcjonariusze wrocławskiego wydziału zamiejscowego delegatury ABW w Poznaniu, pod nadzorem dolnośląskiego wydziału zamiejscowego departamentu ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej. ABW zatrzymała Irakijczyków w czerwcu 2020 roku i odtąd przebywają w areszcie.

Jak mieli przekazywać pieniądze?

Prokurator wrocławskiego wydziału PK w akcie oskarżenia zarzucił dwóm obywatelom Iraku przekazywanie środków płatniczych „bojownikom międzynarodowej organizacji terrorystycznej określanej jako Państwo Islamskie” (ISIS). „Czyny miały miejsce w okresie od lutego 2015 roku do kwietnia 2016 roku” – podał dział prasowy PK.

Irakijczycy mieli przesyłać bojownikom przebywającym na terenie Syrii oraz Iraku pieniądze za pośrednictwem systemu „hawala”, charakterystycznego sposobu finansowania terroryzmu.

„Cechą systemu ‚hawala’ jest szybkość dokonywanych transferów, anonimowość, przekazywanie jednorazowo niewielkich kwot, brak jakiejkolwiek formalności oraz pozostawanie całkowicie niewidocznym dla oficjalnego systemu bankowego. Transakcje (…) dokonywane są niezwłocznie po przyjęciu gotówki u pośrednika i podaniu hasła” – wyjaśniła Prokuratura Krajowa.

„Pośrednik, przyjmując gotówkę od wpłacającego, zleca natychmiast poprzez faks, pocztę elektroniczną, rozmowę telefoniczną, czat, wpis na portalu społecznościowym, ogłoszenie w internecie lub w inny niebudzący jakichkolwiek podejrzeń sposób, wypłatę środków w innym państwie. Przyjęte pieniądze nie wędrują przez żaden system bankowy” – tłumaczyła istotę „hawali” prokuratura.

Za pomocą tego systemu finansowano pilotów-zamachowców, którzy we wrześniu 2001 roku dokonali ataków na World Trade Center i na Pentagon – dodała PK.

Według śledczych zatrzymani przez ABW w woj. dolnośląskim Irakijczycy dwukrotnie odebrali pieniądze przesłane przez przebywających w Niemczech krewnych bojowników ISIS, a następnie w ramach „hawali” przekazali je z Polski do konkretnego terrorysty i jego żony.

Skąd pochodziły fundusze?

Żaryn wyjaśnił, że z prowadzonego przez ABW w latach 2017-20 śledztwa wynika, iż Irakijczycy przekazywali pieniądze dla ISIS od marca do maja 2016 r. Pieniądze, pochodzące od członków rodzin bojowników Państwa Islamskiego mieszkających w Europie, transferowane były do Polski za pośrednictwem przekazów firmy Western Union – zaznaczył rzecznik. „Następnie tak otrzymane środki finansowe oskarżeni przekazywali członkom organizacji terrorystycznych (ISIS) na terenie Iraku” – dodał.

Prokuratura uzyskała informacje, że wspierany przez nich bojownik w 2011 roku zmienił wyznanie na islam, a w 2013 roku wyjechał przez Turcję do Syrii, gdzie dołączył do zbrojnego skrzydła dżihadu. „Zajmował się tam szkoleniem bojowników, najpierw w ramach policji tzw. Państwa Islamskiego, a później w obozie szkoleniowym. W połowie 2016 roku uzyskano informację, że bojownik zginął w Iraku” – podała PK. Ustalono także, że żona terrorysty została zatrzymana w 2018 roku na terenie Niemiec i tam skazana za udział w organizacji terrorystycznej.

Żaryn przekazał, że akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Fabrycznej w połowie grudnia. Za finansowanie przestępstw o charakterze terrorystycznym grozi kara od dwóch do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Białoruś: Zatrzymano 20 osób za protestowanie przeciwko obecnemu prezydentowi

O zatrzymaniu na Białorusi ponad 20 osób za udział w akcjach przeciwników Alaksandra Łukaszenki poinformowało w niedzielę centrum praw człowieka Wiasna, według którego doszło do tego m.in. w Mińsku, Brześciu, Smolewiczach i Swiatłahorsku.

W stolicy i innych miastach w niedzielę znowu odbywały się akcje protestu, których uczestnicy domagają się odejścia Łukaszenki i rozpisania nowych, uczciwych wyborów. Demonstranci zbierali się lokalnie w różnych punktach, spacerując w kolumnach z biało-czerwono-białymi flagami i balonami. W Mińsku zatrzymania miały miejsce m.in. w dzielnicy Sokoł i przy metrze Puszkińska, gdzie 10 sierpnia zginął uczestnik protestów Alaksandr Tarajkouski. W Brześciu, jak podała Wiasna, zatrzymano 63-letnią aktywistkę Alenę Hnauk. Jest to już jej 11. zatrzymanie w ciągu ostatnich czterech miesięcy.

Protesty na Białorusi trwają od wyborów prezydenckich 9 sierpnia, w których – według oficjalnych wyników – znów zwyciężył Łukaszenka, rządzący krajem nieprzerwanie od 1994 r.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

63-letni informatyk sprawcą wybuchu w Nashville

To był atak jednego „samotnego wilka”! Według FBI wszystko wskazuje na to, że za ogromnym wybuchem, który w piątek po południu polskiego czasu zniszczył sławne amerykańskie miasto Nashville, stał jeden mężczyzna i zarazem jedyna ofiara wybuchu. To niepozorny 63-letni informatyk! Czemu to zrobił?

To prawdziwy świąteczny cud, że w tym potwornym wybuchu nie zginęły setki ludzi. W piątek rano czasu lokalnego, kiedy w Polsce było już świąteczne popołudnie, dyżurny lokalnego numeru alarmowego w Nashville odebrał tajemniczą wiadomość. Jakiś męski głos powiedział w słuchawce, że za 15 minut pod gmachem AT&T wybuchnie bomba. W ten sposób świąteczny poranek, który w USA jest czasem rozdawania prezentów i uroczystego posiłku, zmienił się w koszmar. Wydawało się, że to fałszywy alarm. Ale miastem wstrząsnęła wielka eksplozja! Zniszczonych zostało kilkadziesiąt budynków, uszkodzone zostały między innymi linie telefoniczne, a nawet system kontroli lotów, wybuch ten mógł więc doprowadzić do prawdziwego armaggeddonu.

Kto to zrobił? Monitoring wykazał, że bomba wybuchła w przejeżdżającym kamperze. Wczoraj znaleziono szczątki jednej osoby. Badania DNA potwierdziły, że to ciało podejrzewanego o zorganizowanie zamachu niepozornego informatyka. Anthony Quinn Warner (+63 l.) to jedyna ofiara swojego czynu, poza nim nikt nie zginął, jednak trzy osoby zostały ranne. Zdemolowane miasto długo jeszcze nie wróci do normalnego życia. Czemu ten człowiek to zrobił? Według „WSMV Nashvlle” Warner znany był z obsesji na punkcie technologii 5G. Uważał, że służy ona do szpiegowania obywateli. W gmachu, pod którym odpalił bombę, zajmowano się właśnie telefonami i tą technologią.
Źródło info i foto: se.pl

Podpalono obozowisko uchodźców w Libanie. Zginęło wiele osób

Kilka osób zostało rannych, a kilkadziesiąt rodzin straciło cały skromny dobytek i dach nad głową w pożarze, który strawił obozowisko uchodźców w Libanie. Syryjskie rodziny żyły tam w prowizorycznych namiotach z folii. Pożar miał nie być skutkiem wypadku, lecz podpalenia. Miało do niego dojść w wyniku dysputy między Syryjczykami a Libańczykami. Kilka osób aresztowano.

Pożar wybuchł w sobotę wieczorem w obozowisku w mieście Minija obok Trypolisu na północy Libanu. W Libanie mieszka około 1,5 miliona uchodźców z Syrii, z czego kilkaset tysięcy żyje w nieformalnych obozowiskach, w namiotach z folii i listewek.

Właśnie w takim obozie doszło do pożaru. Same konstrukcje są łatwopalne, do tego niektórzy uchodźcy mogli mieć w domach paliwo do piecyków. Ogień rozprzestrzenił się szybko i zajął cały obóz. Schronienia i większość dobytku mieszkańców spłonęły doszczętnie.

Pożar to skutek podpalenia

Według informacji agencji AFP, w obozie żyło 75 rodzin, w sumie około 370 osób. Kilka osób zostało rannych i wymagało przewiezienia do szpitali. AFP informuje, że libańskie wojsko aresztowało osiem osób w związku z dysputą, która miała doprowadzić do pożaru. To dwóch Libańczyków i sześciu obywateli Syrii. Zatrzymani Libańczycy mieli strzelać w powietrze z broni palnej, a po tym popalić namioty w obozie.

Al Dżazira podaje, że konflikt wybuchł po tym, jak syryjscy pracownicy zaczęli domagać się od libańskiego pracodawcy zapłaty należnej im pensji. Inna wersja wydarzeń dotyczy rzekomego molestowania jednej z mieszkanek obozu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl