36-latek skazany za bicie i gwałcenie swojego psa

We wtorek w Opolu zapadł wyrok w bulwersującej sprawie. Sąd skazał na 5 i pół roku pozbawienia wolności mężczyznę, który bił i gwałcił swojego psa. Sąd Rejonowy w Opolu skazał 36-letniego Jarosława G. na 5 i pół roku bezwzględnego więzienia. Na mężczyznę został również nałożony 15-letni zakaz posiadania zwierząt.

Skazany przez 15-lat nie będzie mógł również zbliżać się do kobiety, która zgłosiła jego sprawę na policję. Mężczyzna groził jej śmiercią. Prokuratura postawiła oskarżonemu zarzut znęcania się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem. 36-latek miał bić swojego psa, straszyć go i obcować z nim płciowo.

– Jeden z biegłych stwierdził, że zoofilia nie jest tylko nieszkodliwą perwersją, ale zadawaniem psu niewyobrażalnego cierpienia, które może zakończyć się śmiercią zwierzęcia – mówiła sędzia Amanda Leśniewska, uzasadniając wyrok.

– Ma pan tendencję do krzywdzenia osób słabszych, czego przejawem było znęcanie nad swoją matką. To krzywdzenie jest wpisane w pana cechy charakteru – dodała.

Zachowanie mężczyzny zostało zgłoszone na policję przez 22-letnią kobietę, która zauważyła jak ten bije psa przy jednym z dyskontów spożywczych. Kobieta najprawdopodobniej uratowała amstafowi życie. Policjanci odebrali mężczyźnie psa w lipcu. Zwierzę miało wówczas wyraźne rany odbytu. Tuż po tym 22-latka otrzymała od Jarosława G. groźby.

– Oskarżony odpowiedział też za to, że mi groził. Przez 15 lat nie może się ze mną kontaktować, bo wróci za kratki. To daje mi poczucie bezpieczeństwa – powiedziała cytowana przez serwis nto.pl kobieta po ogłoszeniu wyroku.

Zadowolenia z wyroku nie krył także mecenas Paweł Mehl, reprezentujący Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Opolu. Adwokat przyznał, że nigdy nie spotkał się z podobną sprawą.

– Pani sędzia, w uzasadnieniu wyroku przyznała, że nie miała dotąd do czynienia z taką brutalnością względem zwierzęcia, a przypomnijmy, że w grę wchodził m.in. gwałt. Ja również, choć współpracuję z TOZ-em od 6 lat, o takim przypadku nie słyszałem – skomentował cytowany przez nto.pl prawnik.
Źródło info i foto: wp.pl

Nowa sprawa karna wobec Aleksieja Nawalnego

Wobec Aleksieja Nawalnego wszczęto sprawę karną dotyczącą malwersacji finansowych – poinformował Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej. Śledczy twierdzą, że opozycjonista sprzeniewierzył część datków na swoją Fundację Walki z Korupcją. Według Komitetu Śledczego opozycjonista przeznaczył na wydatki osobiste ponad połowę z 588 mln rubli (ponad 7,9 mln dolarów) zebranych dla Fundacji Walki z Korupcją i innych organizacji pozarządowych. Nawalny wydał te pieniądze na dobra materialne i wypoczynek za granicą – twierdzą śledczy.

Sam Nawalny, komentując wszczęcie sprawy karnej, ocenił, że „wygląda na to, że rosyjski prezydent Władimir Putin wpadł w histerię”. Dzień wcześniej rosyjska Federalna Służba Więzienna (FSIN) zażądała od Nawalnego, by pilnie pojawił się w jej oddziale w Moskwie i oznajmiła, że nie wywiązuje się on z warunków obowiązujących go podczas odbywania kary w zawieszeniu. FSIN zagroziła, że będzie się ubiegać o zamianę wyroku w zawieszeniu, wydanego w 2014 roku, na pozbawienie wolności. Również wcześniej służby więzienne ostrzegały przed taką możliwością.

Nawalny przebywa na rehabilitacji w Niemczech. Opozycjonista zapadł w śpiączkę w sierpniu na pokładzie samolotu lecącego z Tomska na Syberii do Moskwy. Po awaryjnym lądowaniu został hospitalizowany w Omsku. Później na prośbę rodziny został przewieziony na leczenie do Berlina. Władze Niemiec uznały, że próbowano go otruć wysoko toksycznym środkiem typu nowiczok, opracowanym jeszcze w czasach ZSRR. Nawalny uważa, że za próbą jego otrucia stoją władze Rosji, w tym Putin.
Źródło info i foto: interia.pl

Atak rakietowy na bazę wojskową w pobliżu Damaszku

W izraelskim ataku rakietowym na bazę wojskową na przedmieściach Damaszku zginął syryjski żołnierz, a trzech innych odniosło rany – podała syryjska agencja SANA. Wcześniej utrzymywała, że „obrona przeciwlotnicza udaremniła atak”. Syryjski sztab generalny potwierdził, że do ataku doszło nad ranem. – Atak prowadzony był z terytorium północnej Galilei” – podała SANA, ujawniając, że zaatakowana została baza wojskowa w rejonie Nabi Habeel w górzystym obszarze na zachód od Damaszku.

Rzeczniczka sił obronnych Izraela odmówiła komentarza w tej sprawie – podaje Agencja Reutera. Syryjskie media nie podały żadnych informacji na temat zniszczeń, nie ujawniły też szczegółów technicznych ataku.

Izrael w przeszłości wielokrotnie atakował w Syrii obiekty należące do wspieranych przez Iran milicji szyickich bądź wykorzystywanych przez libański Hezbollah. Atakowano też miejsca prawdopodobnej dyslokacji irańskich doradców wojskowych .

Władze Izraela twierdzą, że te popierające prezydenta Syrii Baszara el-Asada siły dążą do przekształcenia Syrii w nową linię frontu w konfrontacji z państwem żydowskim. Władze Izraela konsekwentnie podkreślają, że nie pozwolą Syrii stać się „irańskim przyczółkiem”.
Źródło info i foto: TVP.info

Brutalne zabójstwo starszego małżeństwa na Grochowie. „Sprawa rozwiązana”

Stołeczni policjanci zatrzymali osiem osób związanych bezpośrednio lub pośrednio z zabójstwem pary emerytów na warszawskim Grochowie. Z ustaleń PAP wynika, że małżeństwo przed śmiercią było torturowane, a następnie oboje uduszono. Zwłoki 84-letniej Jadwigi i 85-letniego Ryszarda ujawniono w połowie lutego 2020 roku, w mieszkaniu przy ulicy Osowskiej. Zaniepokojeni brakiem kontaktu ich bliscy powiadomili policję, która dostała się do mieszkania i odnalazła ciała emerytów. Jak podawały wówczas media, zwłoki przykryte były stertą ubrań.

Rzecznik Komendanta Stołecznego Policji, nadkom. Sylwester Marczak poinformował w środę, że funkcjonariusze z wydziału do Walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw KSP „rozwiązali sprawę zabójstwa” i zatrzymali osiem osób, w tym „zleceniodawcę i dwóch podejrzanych o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem”.

– W trakcie pracy operacyjnej policjanci ustalali, kto mógł dopuścić się zbrodni na dwóch starszych osobach. Rozważali wszelkie ewentualności, biorąc pod uwagę zarówno wątek rabunkowy, jak i powiązania rodzinne. Kilka miesięcy ustaleń i weryfikacji doprowadziło ich do rozwiązania sprawy – podał rzecznik KSP.

Do zatrzymania sprawców doszło na terenie kilku miejscowości w pobliżu Warszawy oraz województwa pomorskiego. Stołecznych policjantów wspierali antyterroryści z Gdańska oraz funkcjonariusze KWP w Gdańsku. W Ożarowie Mazowieckim zatrzymano zleceniodawcę zabójstwa, wcześniej notowanego za przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu, powiązanego z tzw. mafią ożarowską. W Ołtarzewie i Wejherowie wpadli mężczyźni podejrzani o dokonanie zabójstwa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Tarnobrzeg: Zwłoki 43-latka znalezione w hotelu

Makabryczne odkrycie personelu w jednym z hoteli w Tarnobrzegu. Jak podaje lokalne „Echo Dnia”, wieczorem w Wigilię policjanci znaleźli w jednym z pokojów zwłoki 43-letniego gościa. Zapewne doszło do samobójstwa. Zwłoki hotelowego gościa odkryto ok. godziny 20 w wigilijny wieczór. Zaniepokojony brakiem kontaktu z lokatorem personel wezwał policję. Mundurowi zastali w zamkniętym pokoju zwłoki 43-letniego mieszkańca. Tragicznie zmarłym okazał się przyjezdny z powiatu tarnowskiego.

– Okazało się, że w jednym z pokoi znaleziono ciało 43-letniego mężczyzny, gościa hotelowego. Dotychczasowe ustalenia wskazują, że mieszkaniec powiatu tarnowskiego odebrał sobie życie. Na miejscu policjanci pod nadzorem prokuratora wykonali niezbędne czynności – powiedziała „Echu Dnia” Beata Jędrzejewska-Wrona, oficer prasowy policji w Tarnobrzegu.

Nie wiadomo, czy mężczyzna przyjechał do hotelu z planem na samobójstwo, czy targnął się na życie pod wpływem chwili. Niestety, to nie pierwsza tragiczna śmierć w mieście w ostatnim czasie – 22 grudnia w kompleksie leśnym Zwierzyniec w Tarnobrzegu znaleziono ciało 27-latka.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Impreza na 213 osób. Minister zdrowia zapowiada „zero tolerancji”

Warszawa, 27.12.2020. Koronawirus w Polsce. Transmisja konferencji prasowej ministra zdrowia Adama Niedzielskiego z KPRM w Warszawie, 27 bm. Spotkanie dot. dzia³añ rz¹du w zwi¹zku z koronawirusem. (aldg) PAP/Piotr Nowak

Koronawirus i obostrzenia. Organizacja w jednym z nocnych klubów w Gdańsku imprezy „Specjalny Świąteczny Trening” z udziałem 213 osób, to skrajna nieodpowiedzialność – napisał wieczorem na twitterze szef resortu zdrowia Adam Niedzielski.

„28 grudnia Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Gdańsku, po analizie zebranych materiałów i przeprowadzonym postępowaniu, nałożył karę w wysokości 30 tys. na osobę odpowiedzialną za organizację w jednym z nocnych klubów imprezy „Specjalny Świąteczny Trening” z udziałem 213 osób” – czytamy na stronie internetowej Głównego Inspektora Sanitarnego.

„W opinii inspekcji sanitarnej organizacja i przebieg tego wydarzenia stanowiło naruszenie przepisów Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii” – zaznaczono.

W ocenie ministra zdrowia pomysły naruszania przepisów to „skrajna nieodpowiedzialność”.

GIS zaapelował „do wszystkich o bezwzględne przestrzeganie przepisów przeciwepidemicznych. Zostały one ustanowione w celu ochrony zdrowia i życia obywateli naszego kraju”. „Jakiekolwiek próby ich omijania czy lekceważenia, nie mogą być akceptowane” – czytamy w komunikacie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Biznesmen Henryk K. zatrzymany w Argentynie

Jak udało nam się ustalić, poszukiwany listem gończym znany biznesmen Henryk K., zwany również królem kiełbasianego imperium, został namierzony przez prokuraturę i zatrzymany w stolicy Argentyny Buenos Aires. Były właściciel zakładów mięsnych Henryk K. trafił do aresztu domowego. Trwa jego procedura ekstradycyjna.

Jak udało nam się ustalić prokuratorzy namierzyli poszukiwanego listem gończym Henryka K. zwanego przez media „królem kiełbasianego imperium”. Były biznesmen Henryk K. został zatrzymany na terenie Argentyny w Buenos Aires. Aktualnie przebywa w areszcie domowym. Trwa procedura ekstradycyjna, która ma na celu sprowadzenie Henryka K. do Polski. Jeżeli uda się sprowadzić Henryka K. do Polski w Śląskim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach usłyszy zarzuty dotyczące udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. A także dokonania potężnych oszustw oraz popełnienia przestępstw skarbowych.

List gończy za Henrykiem K. został wystawiony w marcu tego roku. Lista zarzutów, która ciąży na Henryku K. może zszokować. Były prezes i główny udziałowiec zakładów mięsnych podejrzewany jest o to, że wymieniał się pustymi fakturami, których było aż 5,5 tys. ze spółką zależną Rubin Energy. Łączna wartość faktur miała wynosić 740 mln złotych. Henryk K. podejrzewany jest również o wyłudzenie podatku VAT na kwotę wynoszącą ok. 30 mln złotych. Ponadto miał także narazić Skarb Państwa na straty w wysokości 40 mln złotych (z tytułu podatku VAT).

Łączna kwota, którą miał wyłudzić Henryk K. przekracza 800 milionów złotych. Czyny zarzucane podejrzanemu zagrożone są karą do 15 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: se.pl

Potrącił kobietę na proteście. „Sprawa zostanie umorzona”

– W trakcie prowadzonego postępowanie policjanci nie stwierdzili, żeby mężczyzna naruszył czyjeś prawa i popełnił przestępstwo, dlatego sprawa zostanie umorzona – poinformowała policja. Chodzi o sprawę potrącenia jednej z uczestniczek warszawskiego protestu.

W poniedziałek 26 październik na warszawskim Mokotowie odbywał się jeden z protestów związanych z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji. W pewnym momencie na skrzyżowaniu ulic Gagarina i Parkowej kierowca Volkswagena Golfa próbował przejechać przez tłum i potrącił jedną z uczestniczek demonstracji. – Postanowiłam otworzyć przednie drzwi jego samochodu, bo to był – jak mi się wydawało – jedyny sposób, by go zatrzymać i by nikogo nie potrącił. Ale on ruszył i potrącił mnie. Upadłam na asfalt. Sprawca z piskiem opon odjechał – mówiła w rozmowie z Onetem poszkodowana Agata Pruchniewska. Kobieta doznała urazów rąk i nogi. Sprawę zgłosiła na policję, a nagranie ze zdarzenia udostępniła na Facebooku.

Policji udało się ustalić tożsamość kierowcy. Mężczyzna został przesłuchany. Jak informuje Onet, początkowo postępowanie było prowadzone pod kątem narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowi. Ostatecznie jednak nie stwierdzono, aby kierowca naruszył czyjeś prawa. – W trakcie prowadzonego postępowanie policjanci nie stwierdzili, żeby mężczyzna naruszył czyjeś prawa i popełnił przestępstwo, dlatego sprawa zostanie umorzona. Z zabezpieczonego materiału w postaci nagrań i zeznań świadków wynikało, że nie miał on zamiaru doprowadzić do naruszenia zdrowia kogokolwiek – powiedział Onetowi podkom. Robert Koniuszy.

Portal ustalił nieoficjalnie, że mężczyzna ideologicznie zgadza się z protestującymi, ale tego dnia spieszył się, by odebrać dzieci z przedszkola. Podkreślał, że tłumaczył uczestniczkom protestu, że musi przejechać, jednak te uniemożliwiały mu to. „Jak zeznał kierowca volkswagena, kiedy zrobiło się trochę wolnego miejsca, ruszył autem „delikatnie”, z prędkością 2-4 km na godzinę. Natomiast kiedy już mógł normalnie jechać, przyspieszył i – według jego relacji – wtedy jedna z kobiet złapała za klamkę drzwi auta i się wywróciła” – pisze Onet.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Były mistrz świata w zapasach Krzysztof Pencarski zabija w swoim mieszkaniu przyjaciela. Został skazany za morderstwo w Szwecji

55-letni Krzysztof Pencarski obywatel Polski i Szwecji, zabił mężczyznę w swoim mieszkaniu w Göteborgu w Szwecji w maju 2020 roku licznymi kopnięciami i ciosami w głowę. Sąd Okręgowy w Göteborgu, uznał początkowo Krzysztofa Pencarskiego za winnego i skazał go za napaść i ciężkie pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Wyrok to 4 lata więzienia.

Jednak Sąd Apelacyjny w Göteborgu 28 grudnia 2020 roku uznał ponad wszelką wątpliwość, że były polski elitarny zapaśnik jest powinien być skazany za zabójstwo. Wyrok to 14 lat więzienia za zabójstwo.

Karetka została wezwana wiosną 2020 roku na przedmieścia Göteborga. Życia przyjaciela (obywatela polskiego) nie udało się uratować, a policja wszczęła wstępne śledztwo w sprawie morderstwa. Krzysztof Pencarski powiedział policji, że został zaatakowany przez swojego przyjaciela i bronił się, zaprzeczając podejrzeniom o zabójstwo.

– „Nie zamordowałem tej osoby i nie zamierzałem nikogo zamordować. Sam zostałem zaatakowany i się broniłem” – mówił podczas przesłuchań na policji Krzysztof Pętarski.

Sekcja zwłok ofiary wykazał ogrom uszkodzeń ciała i narządów. W wyniku doznanych obrażeń mężczyzna zmarł na miejscu. Wstępne śledztwo ujawnia, że ​​Krzysztof Pencarski był od wielu lat zapaśnikiem na poziomie elitarnym. Reprezentował zarówno Polskę, jak i Szwecję. W 2009 wygrał mistrzostwa świata weteranów w grapplingu. Trenował też dzieci i młodzież.

Z dokumentacji w sądzie rejonowym wynika, że ​​Krzysztof Pencarski w innej sprawie z 2020 roku jest również oskarżony o jazdę pod wpływem alkoholu. W marcu Komisja Mieszkaniowa zdecydowała, że Pencarski ma wyprowadzić się z mieszkania po tym, jak nie uregulował należności za 8 miesięcy, od kwietnia do listopada 2019 roku. Miał też grozić sąsiadom. Później przeniósł się do nowego mieszkania w Göteborgu, w którym doszło do morderstwa.

„Sąd Apelacyjny stwierdza, iż Krzysztof Pieńcarski działał z zamiarem obojętności, a tym samym celowo pozbawił go życia. Punktem wyjścia dla umyślnego zabójstwa jest to, że czyn należy ocenić jako zabójstwo, chyba że istnieją okoliczności łagodzące. W sprawie nie zaistniały takie okoliczności. Czyn należy zatem uznać za morderstwo ”. pisze Sąd Apelacyjny.

Prokurator żądał dożywotniego pozbawienia wolności, ale Sąd Apelacyjny odrzucił wniosek.

„W ogólnej ocenie Sąd Apelacyjny stwierdza, również biorąc pod uwagę ogólny wzrost kary za zabójstwo, że wartość kary za czyn odpowiada 14 latom pozbawienia wolności. Sąd Apelacyjny w szczególności wziął pod uwagę, że Krzysztof Pencarski dopuścił się czynu z zamiarem obojętności, a nie umyślnie ” – pisze o karze Sąd Apelacyjny w Göteborgu.

Źródło info i foto: PoszukiwaniMagazyn.pl

Lotnią przemycał papierosy. Zamiast zrzutów było twarde lądowanie

Niezidentyfikowany obiekt wypatrzony przez strażników z placówki w Zbereżu (woj. lubelskie) przeleciał nad polsko-ukraińską granicą. – Śledziliśmy jego lot, przeczuwaliśmy, że to może być próba przemytu – mówią funkcjonariusze. Niedługo potem znaleźli wrak motolotni i rannego, 44-letniego Ukraińca. Okazało się, że przemycał papierosy.

Pogranicznicy z Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej z placówki w Zbereżu podejrzany punkcik na niebie zobaczyli w poniedziałek, 21 grudnia.

– Obiekt leciał tuż nad drzewami, żeby uniknąć wykrycia. Przemieszczał się z kierunku wschodniego w głąb terytorium Polski – informuje porucznik Dariusz Sienicki, rzecznik prasowy straży granicznej w Zbereżu.

Dodaje, że funkcjonariusze od razu podejrzewali, że jest to motolotnia użyta do przemytu nielegalnego towaru, dlatego monitorowali jej dalszy przelot.

Awaryjne, twarde lądowanie

Niedługo potem funkcjonariusze znaleźli rozbitą motolotnię. Wszystko wskazywało na to, że jej pilot zahaczył o drzewa w okolicach miejscowości Wołczyny, na terenie powiatu włodawskiego.

– Obok wraku były porozrzucane pakunki. Na miejscu był też ranny, 44-letni obywatel Ukrainy. Ze względu na jego obrażenia, niezwłocznie został przewieziony do szpitala – por. Sienicki.

Funkcjonariusze znaleźli w pudłach osiem tysięcy paczek przemyconych papierosów. Według wyliczeń funkcjonariuszy, towar był warty ponad 112 tysięcy złotych.

– Jak podejrzewają mundurowi, załadunek oraz start tego statku powietrznego miał miejsce za wschodnią granicą kraju, zaś same papierosy miały zostać zrzucone, bez lądowania na polskiej stronie w pobliżu rzeki granicznej Bug – mówi rzecznik straży granicznej.

Do pięciu lat więzienia

W sprawie zostało wszczęte postępowanie przygotowawcze.

– Obywatel Ukrainy odpowie za przemyt papierosów oraz nielegalne przekroczenie granicy państwowej przy użyciu statku powietrznego, co usankcjonowane jest karą do pięciu lat pozbawienia wolności – mówi porucznik Dariusz Sienicki.

Po wyjściu ze szpitala oraz zakończonych wobec niego czynnościach procesowych, został przekazany w dniu 24 grudnia br., na terenie drogowego przejścia granicznego w Dorohusku, służbom granicznym Ukrainy.

– Od roku, dwóch przemytnicy starają się używać drogi powietrznej do przemytu papierosów. To na nich jest największa „przebitka” – mówi tvn24.pl rzecznik pograniczników w Zbereżu.

Podkreśla, że do przemytu wykorzystywane są też drony. Mogą one jednak przewieźć mniej towaru, dlatego przemytnicy czasami decydują się na wykorzystanie motolotni.
Źródło info i foto: tvn24.pl