Racibórz: Policjant zastrzelony podczas interwencji. Sprawca zatrzymany

W Raciborzu na Śląsku podczas policyjnej interwencji śmiertelnie postrzelony został funkcjonariusz. Do tragicznego zdarzenia doszło w pobliżu jednej ze stacji benzynowych. Na miejscu pracują służby. Jak przekazała policja, mężczyzna, który strzelał do funkcjonariusza, był notowany za przestępstwa narkotykowe.

Do tragedii doszło przy ul. Chełmońskiego w Raciborzu. Chwilę wcześniej policjanci otrzymali dwa zgłoszenia. Pierwsze – około godz. 8 – dotyczyło mężczyzny, prowadzącego renault scenic, prawdopodobnie pod wpływem alkoholu lub środków odurzających. Kierowca miał się zachowywać „nieracjonalnie”.

Drugie zgłoszenie – jak przekazała dziennikarzom rzeczniczka śląskiej policji Aleksandra Nowara – dotyczyło człowieka, który podawał się za policjanta i próbował kontrolować samochody. Na pobliskim osiedlu mężczyzna w polowym stroju policjanta miał podchodzić do kierowców i próbować z nimi rozmawiać.

Na miejsce udał się umundurowany patrol, w policyjnym radiowozie. Kiedy funkcjonariusze poprosili go o dokumenty, wyciągnął broń i strzelił w kierunku policjanta – opisuje Aleksandra Nowara. Funkcjonariusz doznał ciężkich obrażeń. Niestety, mimo reanimacji funkcjonariusza nie udało się uratować.

Sprawca został zatrzymany.

Według pierwszych ustaleń, kierowca samochodu renault scenic oddał do funkcjonariusza kilka strzałów.

W trakcie zajścia także policjanci użyli broni. Napastnik został postrzelony. Został przewieziony do szpitala. Obrażenia – jak informuje dziennikarz RMF FM Marcin Buczek – nie zagrażają życiu mężczyzny. Według nieoficjalnych informacji, zatrzymany został prawdopodobnie trafiony w udo. To 40-latek z rejonu Raciborza, notowany wcześniej za przestępstwa narkotykowe. Z naszych informacji wynika, że mężczyzna nie miał stałego zameldowania, niewykluczone, że niedawno wrócił z zagranicy.

Na razie nie wiadomo, kiedy 40-latek zostanie przesłuchany. O tym zdecydują lekarze.

Policjanci podejmujący interwencję wobec kierowcy byli umundurowani, na miejsce przyjechali oznakowanym radiowozem.

W rozmowie z dziennikarzami opisują, że zatrzymany mężczyzna miał ubiór łudząco przypominający policyjny mundur. Odzież została zabezpieczona, zostanie poddana oględzinom. Policja nie udziela na razie szczegółowych informacji na temat zastrzelonego policjanta. Wiadomo jedynie, że był doświadczonym funkcjonariuszem, z kilkunastoletnim stażem. Miał 42 lata.

Na miejscu trwają policyjne czynności z udziałem prokuratora, teren został zabezpieczony. Rodzina zmarłego policjanta oraz jego partner z patrolu będą objęci pomocą psychologiczną.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Aresztowano podejrzanych o oszustwa metodą „na policjanta”

Ursynowscy kryminalni zatrzymali dwóch mężczyzn podejrzanych o usiłowanie oszustwa metodą „na policjanta”. To sprawa, w której dzięki szybkiej reakcji funkcjonariuszy i nawiązaniu współpracy z dyrekcją trzech banków, udało się w ostatniej chwili zablokować przelew 200 tys. zł, który wykonała 65-letnia kobieta, przekonana, że współpracuje z policjantami oraz prokuraturą. Kryminalni ustalili, że zatrzymani mężczyźni działając wspólnie i w porozumieniu, wprowadzili w błąd pokrzywdzoną i polecili jej przelać pieniądze na ich konta. Obaj zostali tymczasowo aresztowani. Grozi im kara do 8 lat więzienia.

Prokurator, policjanci i sąd, który zastosował wobec podejrzanych środki zapobiegawcze w postaci tymczasowego aresztowania, nie mieli wątpliwości, co do przestępczej działalności 55-latka oraz jego 42-letniego kolegi z Puław.

Z zebranego w tej sprawie materiału dowodowego wynikało, że obaj mężczyźni założyli rachunki w dwóch różnych bankach. Młodszy tłumaczył policjantom, że nie wiedział nic na temat oszustwa, a w wyniku włamania skradziono mu karty bankomatowe oraz dane dostępowe do konta, chociaż, jak ustalili policjanci, nigdy nie było takiego zgłoszenia. Starszy natomiast oświadczył, że został nakłoniony do przestępstwa przez mężczyznę, którego nie zna. Za założenie rachunków i przekazanie danych miał otrzymać pieniądze, co nigdy nie nastąpiło.

Policjanci wiedzieli, że obaj mężczyźni założyli rachunki bankowe w jednym celu i że to oni, działając wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami, usiłowali doprowadzić do niekorzystnego rozporządzania pieniędzmi przez pokrzywdzoną. Podejrzani, podając się za policjanta oraz prokuratora, pod pozorem rozpracowywania grupy przestępczej, nakłonili ją do przekazania pieniędzy na wskazane konto. Oszustwo im nie wyszło, gdyż w jego trakcie do działania wkroczyli policjanci, którzy przy współpracy z kierownictwem trzech placówek bankowych w ostatniej chwili zablokowali przelewy. Teraz obu mężczyznom grożą kary do 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Hiszpania: Były wicepremier organizował bojówki?

Źródła policji, na które powołał się dziennik „ABC”, zapewniły, że bojówkarze zatrzymani za agresję wobec policjantów podczas zamieszek na wiecu prawicowej Vox to ochroniarze byłego wicepremiera Pablo Iglesiasa. Hiszpańska policja zatrzymała dwóch osobistych ochroniarzy Pablo Iglesiasa za prowokowanie zamieszek podczas wiecu wyborczego konserwatywnej Vox i atakowanie interweniujących policjantów w madryckiej dzielnicy Vallecas w połowie kwietnia. Fakt ten przez 15 dni nie został ujawniony opinii publicznej.

Lider Vox Santiago Abascal oskarżył na Twitterze socjalistyczny rząd Pedro Sancheza o ukrywanie informacji o zatrzymaniu osobistych ochroniarzy koalicjanta rządu. „Ukrywanie to współudział. W Hiszpanii przemoc i rozbój przeciwko opozycji jest prowokowana, usprawiedliwiana, a nawet organizowana przez partie, które wchodzą w skład rządu” – ocenił dziennik „El Mundo”.

Usiłowanie zabójstwa

Według „ABC” ochroniarze związani są z tzw. Bukaneros – radykalnym ugrupowaniem z madryckiej dzielnicy Vallecas, definiującym się jako anarchistyczne i antyfaszystowskie. Według źródeł policji jeden z przywódców grupy o pseudonimie „El Pirrakas” jest od dawna znany siłom bezpieczeństwa państwa z powodu usiłowania zabójstwa, przynależności do organizacji kryminalnej, gróźb i rozbojów.

Mężczyzna uprawia boks i karate. Pracował w ochronie Pablo Iglesiasa w jego domu w Galapagar pod Madrytem oraz podczas różnych wydarzeń partyjnych.

Eksperci konsultowani przez „ABC” wyrazili zdumienie, że były wicepremier rządu zatrudnia inną ochronę od zapewnionej przez państwo i uregulowanej prawnie, w dodatku złożonej „z elementów należących do ugrupowań bliskich radykałom”. Według „ABC” MSW wszczęło dochodzenie w tej sprawie. W wyniku zamieszek podczas pierwszego wiecu wyborczego Vox w madryckiej dzielnicy Vallecas w połowie kwietnia rannych zostało co najmniej 35 osób, w tym 21 policjantów. Dziewięciu policjantów przewieziono do szpitala, trzech z poważnymi ranami.

Były wicepremier rządu Pablo Iglesias jest liderem radykalnie lewicowej Podemos i kandydatem tej partii w przedterminowych wyborach do autonomicznego parlamentu regionu Madrytu, zaplanowanych na wtorek.
Źródło info i foto: TVP.info

Niemieckie służby zamknęły stronę z dziecięcą pornografią

Ponad 400 tys. abonentów z całego świata miała platforma „Boystown” z dziecięcą pornografią funkcjonująca w tzw. darknecie, czyli ukrytej, „ciemniej” strefie internetu. Portal zamknęła niemiecka policja po długim śledztwie. Jak donosi „The Guardian”, sprawa portalu „Boystown” była badana przez niemiecką policję od dłuższego czasu. Był uważany za największy portal z dziecięcą pornografią. Zamieszczane tam miały być głownie materiały przedstawiające chłopców. Portal działał w darknecie, czyli „ciemnym internecie”, która jest ukrytą częścią ogólnej sieci internetowej. Dostęp do niej jest możliwy za pomocą specjalnego oprogramowania. 

Na „Boystown” zarejestrowanych było ponad 400 tys. użytkowników z całego świata. Działał przez prawie dwa lata. Treści na portalu, jak twierdzi policja, przedstawiały również najbardziej skrajne wykorzystywanie seksualne małych dzieci. W ramach „Boystown” istniały także czaty, za pomocą których zarejestrowani użytkownicy mogli się porozumiewać.

Niemieckie śledztwo

Niemieckie służby aresztowały 4 mężczyzn, w tym administratorów portalu. Wszyscy to Niemcy. Policja przeszukała także siedem nieruchomości, które mogły mieć związek ze sprawą, w landach Nadrenia Północna-Westfalia, Bawaria i w Hamburgu.

Mężczyźni od połowy kwietnia przebywają w areszcie policyjnym we Frankfurcie. Jak informuje policją, są to: 40-latek z okolic Paderborn w zachodnich Niemczech, 49-latek z Monachium i 54-letni Niemiec mieszkający w Paragwaju. Zdaniem służb byli oni zaangażowani w administracyjne i techniczne aspekty witryny, a także obsługę serwera oraz subskrypcji.

Użytkownikom portalu mieli oni udzielać porad, jak ukryć przed policją korzystanie z portalu i uniknąć wykrycia. Czwarty z aresztowanych, 64-latek z Hamburga, był jednym z najbardziej aktywnych użytkowników. Miał zamieścić ponad 3500 różnych publikacji. 

Jako „fantastyczną historię sukcesu służb w walce z przemocą seksualną wobec dzieci i młodzieży” działania policji określiła Eva Kühne-Hörmann, minister sprawiedliwości Hesji, landu, którego policja prowadzi sprawę i na którego terenie przebywają aresztowani. Uznała, że to wyraźny sygnał dla przestępców na tle seksualnym oraz że „przestrzeń dla osób zajmujących się rozpowszechnianiem pornograficznych zdjęć i filmów staje się coraz mniejsza”. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

44-latek skazany na 9 lat więzienia. Zmuszał żonę do jedzenia odchodów dzieci. Dzieciom kazał znęcać się nad matką

W poniedziałek sąd w Utrechcie skazał 44-letniego mężczyznę na karę dziewięciu lat pozbawienia wolności za wyjątkowo bestialskie znęcanie się nad rodziną. Mężczyzna między innymi zmuszał dzieci do bicia swojej matki. Z informacji niderlandzkich mediów wynika, że mieszkająca w Utrechcie w Holandii rodzina była terroryzowana od 2007 r., jednak dopiero po tym jak w czerwcu ubiegłego roku żona została ugodzona nożem w udo, sprawa została zgłoszona na policję.

Z sądowego protokołu wyłania się makabryczny obraz życia ze zwyrodnialcem. Mężczyzna nie tylko bił żonę i dzieci, ale także zmuszał te ostatnie, aby znęcały się nad matką. Ta z kolei musiała pić i jeść odchody własnych dzieci.

Zasądzony wyrok był wyższy o rok od kary, jakiej domagał się prokurator.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Prezydent Biden o schwytaniu Osamy bin Ladena

Ścigaliśmy Osamę bin Ladena aż do bram piekieł i dopadliśmy go – oświadczył prezydent USA Joe Biden w 10. rocznicę zabicia przywódcy Al-Kaidy przez amerykańskich komandosów. Jako zastępca ówczesnego prezydenta Baracka Obamy Biden był wśród wąskiej grupy osób, które operację komandosów z 2 maja 2011 roku śledziły w Situation Room w Białym Domu. W niedzielnym prezydenckim oświadczeniu Demokrata stwierdził, że „nigdy nie zapomni tej chwili” i ponownie podziękował wszystkim zaangażowanym w akcję.

Minęło wówczas prawie dziesięć lat od kiedy nasz naród został zaatakowany 11 września, a my poszliśmy na wojnę w Afganistanie, ścigając Al-Kaidę i jej przywódców. Bin Ladena ścigaliśmy do bram piekieł i dopadliśmy go – stwierdził prezydent USA.

Tym samym – jak uznał Biden – Stany Zjednoczone „dotrzymały obietnicy złożonej wszystkim, którzy stracili bliskich 11 września” 2001 roku. Gospodarz Białego Domu zapowiedział dalsze wysiłki w celu zwalczania terroryzmu.

Biden odnotował, że po dziesięciu latach Stany Zjednoczone wycofują wojska z Afganistanu, kończąc najdłuższą wojnę w historii Ameryki. W jego ocenie Al-Kaida jest tam „w stanie rozkładu”. Zgodnie z harmonogramem amerykańscy żołnierze mają opuścić to państwo w Azji Południowej do 11 września 2021 roku. Proces wycofywania oddziałów już się rozpoczął.

Po zamachach z 11 września Stany Zjednoczone zażądały, by afgańscy talibowie wydali im bin Ladena. Po odmowie Amerykanie zaatakowali Afganistan, odsuwając ich od władzy. Przez lata amerykańskie służby specjalne bezskutecznie poszukiwały najbardziej znanego terrorystę na świecie. Podejrzewano, że po ucieczce z Afganistanu ukrywał się na pakistańskich Terytoriach Plemiennych Administrowanych Federalnie.

Osama bin Laden poniósł śmierć w trakcie Operacji Trójząb Neptuna na terenie swej rezydencji w pakistańskim Abbottabadzie, niedaleko Islamabadu. Oficjalnie ciało założyciela i przywódcy Al-Kaidy pochowano w Oceanie Indyjskim w ciągu 24 godzin od śmierci, tak by nie stał się męczennikiem dla wyznawców islamu. W tajnej operacji udział wzięło ponad 20 komandosów Navy Seals; zawczasu nie został o niej poinformowany rząd Pakistanu.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Mężczyzna z atrapą broni groził księdzu w czasie mszy

Poniedziałkową mszę w kościele w Dusznikach-Zdroju przerwał mężczyzna, który wszedł do kościoła z przedmiotem przypominającym pistolet. Został on obezwładniony przez wiernych. Policja zatrzymała mężczyznę. Okazało się, że pistolet nie jest prawdziwy. Do incydentu doszło 3 maja podczas mszy św. po godzinie 8 rano – podaje portal „Gościa Niedzielnego”. Według relacji świadków, mężczyzna – który sprawiał wrażenie bycia pod wpływem alkoholu – wszedł do kościoła i „szybkim krokiem” poszedł w stronę ambony.

Gdy podszedł do księdza, wycelował do niego z przedmiotu wyglądającego jak pistolet. Kapłan zaczął się wycofywać, a w międzyczasie wierni wstali i obezwładnili napastnika. Wezwano policję.

Jak podaje RMF FM, gdy oczekiwano na funkcjonariuszy przed kościołem, mężczyzna wyrwał się i uciekł. Policjanci złapali go po trwającym kilkanaście minut pościgu. 38-latek został zatrzymany. Sprawdzono też, że ma dwa promile alkoholu w organizmie. Okazało się, że nie miał prawdziwej broni, tylko pistolet gazowy.

Po incydencie proboszcz dokończył odprawianie mszy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl