Samobójstwo rozszerzone w Parczewie

Tragiczne odkrycie w jednym z domów w Parczewie. Znaleziono tam zwłoki małżeństwa. Dotychczasowe ustalenia służb są przerażające. Wszystko wskazuje na to, że doszło do tzw. samobójstwa rozszerzonego. W poniedziałkowy wieczór policjanci otrzymali bardzo niepokojące zgłoszenie. Jak opisuje serwis lublin112,pl, dostali informację, że na terenie jednej z posesji przy ul. Kościelnej w Parczewie znajdują się zwłoki.

W jednorodzinnym budynku mieszkalnym znaleziono dwa ciała – kobiety i mężczyzny. Szybko okazało się, że byli małżeństwem. Makabrycznego odkrycia dokonał syn pary.

„Przez wiele godzin na miejscu prowadzone były policyjne czynności. Funkcjonariusze zabezpieczali ślady, jak też prowadzili ustalenia, co do możliwych przyczyn oraz okoliczności zdarzenia. Wszystko wykonywane było pod nadzorem prokuratury” – relacjonuje lublin112.pl.

Wstępnie ustalono, że było to tzw. samobójstwo rozszerzone. Mężczyzna najpierw zabił małżonkę, a następnie popełnił samobójstwo.

Wspomniane źródło pisze o nieoficjalnej przyczynie. Ustalono, że kobieta miała poinformować męża, iż zamierza się z nim rozstać. Mężczyzna posługiwał się nożem. Po zabiciu żony napisał do syna SMS-a, w którym poinformował o tym, co się wydarzyło. Gdy ten przybył do domu rodziców, ojciec też już nie żył.

Lublin112.pl podaje, że mężczyzna był przedsiębiorcą z branży pogrzebowej. Szczegółowe okoliczności tego makabrycznego zdarzenia są jeszcze wyjaśniane przez ekspertów.
Źródło info i foto: o2.pl

Nowe informacje ws. śmierci 2-latka z Bartoszyc

Prokurator przesłuchał w charakterze świadka matkę dwulatka i zwolnił ją do domu. Ojciec jest nadal zatrzymany i pozostaje do dyspozycji prokuratora. Trwa wyjaśnianie okoliczności śmierci dziecka.

W poniedziałek rano policja w Bartoszycach podała, że wyjaśniane są okoliczności śmierci dwuletniego dziecka. Chłopiec najpierw trafił do szpitala w Bartoszycach, a następnie przetransportowano go do Szpitala Dziecięcego w Olsztynie, gdzie zmarł. Prokurator zdecydował o zatrzymaniu rodziców. Wszczęto śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci.

Przeprowadzona w poniedziałek po południu sekcja zwłok dziecka nie wykazała, by do śmierci przyczyniły się osoby trzecie. Chłopiec nie miał żadnych obrażeń – podał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Krzysztof Stodolny. We wtorek poinformował, że matkę przesłuchano w charakterze świadka i zwolniono do domu. Ojciec dziecka natomiast jest nadal zatrzymany i pozostaje w dyspozycji prokuratora.

Jak zaznaczył prokurator, dwulatek nie miał żadnych obrażeń. Dziecko miało lekkie zadrapanie na czole sprzed kilku dni, ale nie miało ono znaczenia dla zdrowia, a tym bardziej życia – wyjaśnił. Wskazał, że tkanki zostaną wysłane do badań histopatologicznych i po sporządzeniu opinii przez biegłego będzie można powiedzieć, jaki będzie dalszy los postępowania.
Źródło info i foto: interia.pl

„Bestia z Sulikowa” w areszcie

Sąd Rejonowy w Kamieniu Pomorskim zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla mężczyzny podejrzanego o zabójstwo 18-letniej Magdy. Ciało dziewczyny znaleziono w niedzielę w lesie, 28-latek miał ją udusić. Sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla Dawida J., któremu grozi dożywotnie więzienie. 28-latek usłyszał zarzut zabójstwa, przyznał się do zarzucanego mu czynu, ale nie podał, jak to zrobił ani czym się kierował.

Ciało 18-letniej Magdaleny M. znaleziono w niedzielę w lesie pomiędzy miejscowościami Sulikowo a Świniec, ok. 10 km od Kamienia Pomorskiego. Dziewczyna zaginęła w ubiegły poniedziałek, pojechała swoim skuterem na zakupy i nie wróciła, nie było też z nią kontaktu. Po analizie nagrań z monitoringu oraz danych logowania telefonu policja zatrzymała 28-letniego Dawida J. Ustalono, że dziewczyna miała problem z uruchomieniem skutera, a 28-latek zaproponował, że ją podwiezie.

W lesie miał ją udusić i ukryć ciało przy korzeniach drzew, przykrywając je liśćmi.

Dawid J. był wcześniej karany za gwałt i za morderstwo, którego dopuścił się w wieku 14 lat na 13-letniej koleżance ze szkoły. Było to 20 czerwca 2006 roku w Sulikowie. Sylwia miała wracać ze szkoły autobusem, ale koleżankom przekazała, że idzie na spacer „z Dawidem” – jej sąsiadem. Wtedy widziano ją po raz ostatni.

Po zaginięciu dziewczyny niespełna 15-letni Dawid J. został przesłuchany. Bez mrugnięcia okiem opowiedział policjantom, że widział jak zaginiona wsiadała do samochodu z nieznajomym. Ciało dziewczynki znaleziono w prowizorycznym grobie na polu rzepaku. Ślady DNA wskazały sprawcę: Dawida. Ustalono, że napadł on dziewczynę, pobił, zgwałcił, a następnie udusił sznurówkami z jej własnych butów.

Nastolatek nie mógł wtedy odpowiadać jak dorosły, został skazany na pobyt w poprawczaku. Wyszedł, gdy ukończył 21 lat, bo dłużej nie mógł już tam przebywać. W trakcie odsiadywania kary popadał w kolejne konflikty z prawem. Podczas przepustki miał seksualnie wykorzystać jedną ze swoich sióstr. Gdy miał lat 17 uciekł z poprawczaka, pojechał do Wrocławia, gdzie napadł i okradł nastolatkę. Do katalogu przestępstw doszedł rozbój.

Po wyjściu z poprawczaka Dawid J. wrócił do rodzinnego domu w Sulikowie. Zamieszkał obok rodziny swojej pierwszej ofiary. Rodzice Sylwii musieli wyprowadzić się z miejscowości. Nie mogli znieść świadomości, że tuż obok był morderca ich córki.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Szef NIK Marian Banaś zawiadamia prokuraturę ws. prezesa PiS

Szef Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś skierował do prokuratury zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Jarosława Kaczyńskiego. Chodzi o medialne wypowiedzi wicepremiera i prezesa PiS.

W oświadczeniu, do którego dotarło TVN24, Marian Banaś napisał, że „w związku z ostatnią medialną aktywnością wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego” złożył on zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstw z art. 226 par. 3, art. 224 par. 2 oraz art. 212 par. 1 w zw. z art. 212 par. 2 kodeksu karnego.

Wymienione artykuły dotyczą m.in. publicznego znieważenia lub poniżenia konstytucyjnego organu; znieważenia, przemocy lub groźby bezprawnej w celu zmuszenia funkcjonariusza publicznego albo osoby do pomocy mu przybranej do przedsięwzięcia lub zaniechania prawnej czynności służbowej oraz znieważenia.

Zdaniem Banasia Jarosław Kaczyński formułując swoje wypowiedzi działał jako wiceprezes Rady Ministrów, który „powinien szczególnie cenić sobie zasadę domniemania niewinności określoną w Konstytucji, Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, Karcie Praw Podstawowych, Kodeksie postępowania karnego oraz Dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/343 z dnia 9 marca 2016 roku, a także baczyć na to, że prokuratura w okresie blisko dwóch lat nie sformułowała żadnych zarzutów”.

Szef NIK stwierdził, że jego zadaniem jako prezesa Izby jest stanie na straży niezależności tej instytucji i w związku z tym nie może dopuścić do sytuacji, w których „przedstawiciel jednej z instytucji podlegających kontroli w sposób bezprawny wywiera wpływ na czynności organu kontroli ustanowionego przepisami Konstytucji, a także pomawia konkretną osobę o takie postępowanie i właściwości, które mogą poniżyć go w oczach opinii publicznej oraz podległych pracowników”.

Marian Banaś dodał, że sala naruszeń jet na tyle duża, że niezbędnym stało się podjęcie „stanowczych działań w celu obrony niezależności Najwyższej Izby Kontroli, przy pełnej świadomości uwarunkowań politycznych i prawnych zależności organu, do którego Prezes Najwyższej Izby Kontroli zwrócił się o udzielenie ochrony prawnej”.
Źródło info i foto: polskatimes.pl

Rosja: Andriej Piwowarow aresztowany na lotnisku w Petersburgu. Był na pokładzie polskiego samolotu

Na lotnisku Pułkowo w Petersburgu doszło w poniedziałek do aresztowania b. dyrektora związanej z Michaiłem Chodorkowskim organizacji Otwarta Rosja, Andrieja Piwowarowa. Opozycjonistę wyprowadzono z samolotu i przewieziono do Komitetu Śledczego.

O zatrzymaniu przez służbę bezpieczeństwa poinformował sam Piwowarow, który zdążył opublikować tweet następującej treści: „Właśnie ściągnęli mnie z samolotu w Pułkowie. Leciałem na urlop. Gdy przechodziłem kontrolę celną, nie było żadnych pytań. Samolot rozpoczął już kołowanie, gdy nagle „stop”. Podjechali gliniarze i mnie zabrali z samolotu. Teraz jestem w oddziale FSB na lotnisku Pułkowo”.

Jak podał Onet chodzi o samolot Polskich Linii Lotniczych LOT. Rejs LO686 z Petersburga do Warszawy miał planowo odlecieć o 18:20. Ostatecznie wzbił się w powietrze niemal półtorej godziny później. 

Będzie dalej przesłuchiwany

Przedstawiciele Otwartej Rosji, która 27 maja br. ogłosiła swoje samorozwiązanie w Rosji, by chronić w ten sposób współpracowników przed prześladowaniami, przekazali, że Piwowarow został przewieziony do Komitetu Śledczego w Petersburgu. Koordynator służby prawnej Otwartej Rosji mec. Anastasija Burakowa powiedziała w rozmowie z agencją Interfaks, że śledztwo ws. Piwowarowa wszczęto w oparciu o art. 284.1 Kodeksu karnego FR, który dotyczy działalności w Rosji zagranicznych lub transnarodowych organizacji pozarządowych, które zostały uznane za „niepożądane”.

Śledztwo w jego sprawie zostało wszczęte 29 maja w Krasnojarsku, gdzie znajduje się centrala koncernu Iukos założonego przez Michaiła Chodorkowskiego, późniejszego więźnia łagrów, któremu ostatecznie zezwolono na wyjazd z Rosji. W ocenie prawniczki, Piwowarow we wtorek zostanie przetransportowany do syberyjskiego Krasnojarska, gdzie przesłuchania będą kontynuowane.

Organizacja niepożądana

Przed czterema laty, w 2017 r., mająca swą siedzibę w Londynie Otwarta Rosja została uznana za „organizację niepożądaną” w Rosji. Struktury tej organizacji działające na terenie Federacji Rosyjskiej miały jednak odrębną podmiotowość prawną – zaznacza w komentarzu Reuters.

Aresztowany w poniedziałek Piwowarow ma odpowiadać za kontynuowanie działalności Otwartej Rosji mimo tej decyzji. Grozi mu od dwóch do sześciu lat kolonii karnej.

Interfaks podaje też, że w petersburskim mieszkaniu Piwowarowa trwa rewizja.

W ocenie dziennikarzy tej agencji aresztowanie Piwowarowa ma związek z zaangażowaniem Otwartej Rosji w kampanię przed wyborami parlamentarnymi, które odbędą się we wrześniu w Rosji. Kreml i jego zwolennicy uważają, że finansowana przez Chodorkowskiego organizacja „prowadzi celową dyskredytację kandydatów cieszących się poparciem Kremla”.

Chcieli anty-putinowskiej opozycji

Założona w 2001 r. przez Chodorkowskiego Otwarta Rosja dążyła do zjednoczenia wszystkich sił proeuropejskich w Rosji w celu stworzenia zespolonej, anty-putinowskiej opozycji. Chodorkowski został aresztowany w 2003 roku i spędził prawie 10 lat więzienia za domniemane „oszustwa na dużą skalę” i „uchylanie się od płacenia podatków”. Kolejne wyroki w jego sprawie ogłaszano, gdy już odbywał karę. W 2013 roku po interwencji m.in. kanclerz Niemiec, Angeli Merkel prezydent Putin ułaskawił go pod warunkiem, że Chodorkowski wyjedzie za granicę.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Francja: Były żołnierz poszukiwany za próbę zabójstwa zatrzymany

Poszukiwany w lasach środkowej Francji za próbę zabójstwa były żołnierz Terry Dupin został aresztowany – poinformowała policja. Dodano, że uzbrojony mężczyzna, który w niedzielę otworzył ogień do funkcjonariuszy został postrzelony podczas zatrzymania.

Minister spraw wewnętrznych Francji Gerald Darmanin przekazał na Twitterze, że mężczyzna został „zneutralizowany”. Policja poinformowała, że podczas aresztowania zbieg zaczął strzelać do żandarmów, doszło do wymiany ognia, w której były żołnierz został poważnie ranny. Antyterroryści poszukiwali Dupina w lasach departamentu Dordogne w środkowej Francji od niedzieli, gdy w miejscowości Lardin-Saint-Lazare były żołnierz oddał strzały do funkcjonariuszy żandarmerii, którzy interweniowali w związku z przemocą domową.

Według burmistrza miasteczka, Dupin pojawił się nocą w domu swojej byłej partnerki i zaatakował jej obecnego partnera, a kiedy na miejscu pojawili się żandarmi otworzył do nich ogień i uciekł do lasu.

Mężczyzna karany za przemoc domową

Ostrzegano, że karany już wcześniej za przemoc domową mężczyzna jest uzbrojony i niebezpieczny. Podczas trwania akcji poszukiwawczej mieszkańcom nakazano pozostanie w domach.

Minister Darmanin podziękował wszystkim zmobilizowanym do akcji służbom, szczególnie antyterrorystycznej Grupie Interwencyjnej Żandarmerii Narodowej (GIGN). W akcji brało udział ponad 300 funkcjonariuszy, wspieranych przez psy tropiące, pojazdy opancerzone i helikoptery – wylicza.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Byli właściciele huty Ilva skazani na 20 lat więzienia

Włoski sąd skazał w poniedziałek byłych właścicieli huty Ilva, Fabio i Nicolę Riva, na odpowiednio 22 i 20 lat więzienia za dopuszczenie do emisji śmiertelnych zanieczyszczeń. Huta, niegdyś największy producent stali w Europie, przez ponad pół wieku emitowała śmiertelną mieszankę rakotwórczych dioksyn i cząstek mineralnych, który według lekarzy spowodowała gwałtowny wzrost zachorowań na raka w sąsiednim mieście Taranto.

Kończąc trwający pięć lat proces, sąd w Taranto skazał na kary więzienia również innych byłych dyrektorów Ilva, a także byłego szefa regionu Puglia, Nichi Vendola, który otrzymał wyrok 3 i pół roku więzienia.

Wszyscy oskarżeni mają prawo do dwóch apelacji przed uprawomocnieniem się wyroku.

Bracia Riva, którzy wcześniej zaprzeczali jakimkolwiek zarzutom, nie skomentowali sprawy. Vendola wydał oświadczenie, w którym zaprzeczył wszelkim oskarżeniom i powiedział, że będzie się odwoływał.

– To jest jak życie w odwróconym świecie, gdzie ci, którzy pracowali dla dobra Taranto są skazani bez cienia dowodów – skomentował.

Ilva w szczytowym okresie produkowała ponad 10 milionów ton stali rocznie, ale sędziowie interweniowali w 2012 roku i orzekli, że musi zostać uporządkowana lub zamknięta, zarzucając rodzinie Riva, że pozwoliła na rozwój katastrofy ekologicznej.

Raport z 2016 r. sporządzony przez regionalny urząd zdrowia podkreślił wpływ Ilvy na Taranto.

Wykazał on, że wskaźniki zgonów z powodu raka płuc były o około 30 proc. wyższe niż normalnie w dzielnicach w pobliżu zakładu, podczas gdy zgony z powodu chorób układu oddechowego były aż o 50 proc. wyższe od średniej. Pracownicy Ilva byli o 41 proc. bardziej narażeni na zachorowanie na raka żołądka i o 72% bardziej narażeni na raka opłucnej.

Rząd przejął kontrolę nad hutą w 2015 roku, aby zabezpieczyć około 16 000 miejsc pracy i osiągnął porozumienie w sprawie sprzedaży zakładu firmie ArcelorMittal w 2018 roku.
Źródło info i foto: rp.pl

Izba Dyscyplinarna usunęła z zawodu prokuratora Tomasza F. To on w 2001 roku oskarżył Tomasza Komendę

Nieuznawana przez Sąd Najwyższy Izba Dyscyplinarna usunęła z zawodu wrocławskiego prokuratora Tomasza F. – podał portal Polsatnews.pl na podstawie doniesień PAP. Prokurator w 2019 r. został zatrzymany za jazdę pod wpływem alkoholu, za co zawieszono go w obowiązkach i uchylono mu immunitet.

W październiku 2019 r. prokurator Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu Tomasz F. został zatrzymany podczas drogowej kontroli. Miał 0,28 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu. Tomasz F. został zawieszony w obowiązkach służbowych, a Izba Dyscyplinarna w ub.r. uchyliła mu immunitet. Jak podaje Polsatnews.pl na podstawie doniesień PAP, w poniedziałek ID usunęła Tomasza F. z zawodu.

Tomasz F. w 2001 r. niesłusznie oskarżył Tomasza Komendę o udział w gwałcie zbiorowym. W 2004 r. Komenda został skazany na 25 lat więzienia. 14 lat później został uznany przez Sąd Najwyższy za niewinnego.
Źródło info i foto: Gazeta.pl