Wypadek w Stalowej Woli. Podejrzany 37-latek nie przyznał się do winy

Prokuratura postawiła 37-letniemu mężczyźnie dwa zarzuty. Mężczyzna odpowie m.in. za spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym w stanie nietrzeźwości. Do zdarzenia doszło w sobotę w Stalowej Woli w województwie podkarpackim. Jak poinformował prokurator Adam Cierpiatka z Prokuratury Rejonowej w Stalowej Woli, „to przestępstwo z uwagi na stan nietrzeźwości zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat 12”.

Nadto ogłoszono mu drugi zarzut. Dotyczy on kierowania w stanie nietrzeźwości pojazdem mechanicznym – powiedział. W samochodzie mężczyzny znaleziono butelki po alkoholu. Prokurator dodał, że „podejrzany nie przyznał się do popełnienia zarzuconych mu przestępstw oraz odmówił składania wyjaśnień”.

Mężczyzna przebywa w szpitalu, gdzie trafił po wypadku, doznając ciężkich obrażeń. Jego stan jest stabilny, po – jak określiła prokuratura – „bardzo poważnej operacji”. Na chwilę obecną nie ma zgody lekarza na zatrzymanie – zauważył Cierpiatka.

Zginęło małżeństwo, dzieci osierocone

W wypadku zginęła 37-letnia kobieta i jej o dwa lata starszy mąż. Jadące w kierunku Tarnobrzega Audi S7 ze znaczą prędkością wyprzedziło inny samochód, po czym zderzyło się czołowo z jadącym z przeciwka Audi A4, którym podróżowała rodzina. Do szpitala trafiło 2,5-letni syn pary. Osieroconych zostało jeszcze dwóch chłopców. W internecie pojawiła się zbiórka na rzecz rodzeństwa.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Września: Podali pigułkę gwałtu i wykorzystali 21-latkę

28- i 29-latek zostali oskarżeni o zgwałcenie 21-latki. Do tego zdarzenia miało dojść w czerwcu 2020 roku we Wrześni w województwie wielkopolskim. Kobiecie oskarżeni podali napój razem z pigułką gwałtu. Mężczyźni nie przyznają się do winy. Śledczy ustalili, że do tego zdarzenia doszło w czerwcu ubiegłego roku, gdy pokrzywdzona kobieta przebywała razem z dwoma mężczyznami w jednym z mieszkań we Wrześni. Ofierze podano napój, który zawierał pigułkę gwałtu.

Gwałt zbiorowy we Wrześni

Mężczyźni za pomocą przemocy doprowadzili ją do obcowania płciowego oraz poddania się innej czynności seksualnej. O całej sprawie w poniedziałek poinformował „Głos Wielkopolski”. Lokalne media przekazały, że teraz do Sądu Okręgowego w Poznaniu wpłynął akt oskarżenia.

Dziennik przytoczył słowa prokuratora rejonowego we Wrześni Pawła Karpiesiuka, który powiedział, że podejrzani „działali wspólnie i w porozumieniu; przemocą i podstępem, polegającym na podaniu napoju z substancją psychoaktywną, która powoduje blokowanie reakcji związanych z podjęciem własnych decyzji przez pokrzywdzoną, doprowadzili do obcowania płciowego z ofiarą. Ale nie tylko podstępem, również przemocą, polegająca na chwytaniu i szarpaniu tej młodej kobiety”.

21-latka znała swoich oprawców. Jak podał „Głos Wielkopolski”, mężczyźni wykorzystali stan kobiety i ją brutalnie zgwałcili. Obecność narkotyku została potwierdzona u ofiary. 28- i 29-latek to mieszkańcy gminy Wrześni. Mężczyźni zostali zatrzymani w marcu 2021 roku i tymczasowo aresztowani. Śledztwo w tej sprawie było prowadzone od kilku miesięcy.

Aktualnie oskarżeni nadal przebywają w areszcie. Grozi im 12 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: wp.pl

Rywal Aleksandra Łukaszenki trafi na 14 lat do więzienia

Na 14 lat więzienia skazał we wtorek sąd w Mińsku Wiktara Babarykę, byłego bankiera, który w ubiegłym roku zamierzał stanąć do wyborów prezydenckich przeciwko Aleksandrowi Łukaszence. Proces toczył się przed Sądem Najwyższym, a wyrok nie podlega apelacji. Babaryka nie został zarejestrowany jako kandydat w wyborach. W czerwcu ubiegłego roku aresztowano go za rzekome machinacje finansowe i korupcję.
Źródło info i foto: onet.pl

Polski kierowca zamordowany w bawarskim Hof

63-letni Polak, kierowca autobusu, został śmiertelnie ugodzony nożem podczas postoju w bawarskim Hof. Mężczyzna zginął, interweniując w obronie jednego ze swoich pasażerów. O sprawie informują lokalne media, m.in. serwis merkur.de.

Jak czytamy, do tragicznego zdarzenia doszło we wtorek rano. Polski autobus miał wówczas postój na stacji kolejowej. Część pasażerów paliła papierosy przed pojazdem. Podszedł do nich 43-letni Niemiec z Saksonii – informuje policja. Między 43-latkiem a Polakami wywiązała się kłótnia. W jej trakcie Niemiec lekko ranił jednego z pasażerów scyzorykiem. Wówczas interweniował polski kierowca. 43-latek w odpowiedzi ugodził go nożem i uciekł. 63-letni Polak zginął na miejscu. Policja natomiast szybko zatrzymała sprawcę.

Jak podano, prokuratura prowadzi w tej sprawie śledztwo.
Źródło info i foto: interia.pl

Międzyrzec Podlaski: 42-latek przewoził 16 kg narkotyków

Policja zatrzymała w Międzyrzecu Podlaskim (Lubelskie) 42-latka, który przewoził w samochodzie 16 kg narkotyków o wartości ćwierć miliona złotych. Sąd zastosował wobec niego tymczasowy areszt. Mężczyzna był wcześniej notowany m.in. za przestępstwa narkotykowe. Policja podała w poniedziałek, że do zatrzymania 42-latka doszło pod koniec zeszłego tygodnia w Międzyrzecu Podlaskim. Lubelscy kryminalni wspólnie z kontrterrorystami zatrzymali samochód, którym kierował 42-letni mieszkaniec powiatu bialskiego. W trakcie przeszukania pojazdu policjanci znaleźli 12 kilogramów suszu roślinnego oraz 4 kilogramy białej substancji.

„Po zbadaniu narkotesterem okazało się, że jest to marihuana i klefedron. Narkotyki schowane były w specjalnie przygotowanych skrytkach” – poinformował mł. asp. Kamil Karbowniczek z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

Mężczyzna był już notowany

Według szacunków, czarnorynkowa wartość znalezionych narkotyków wynosi ponad ćwierć miliona złotych. Policjanci zabezpieczyli także pojazd użytkowany przez zatrzymanego oraz 2800 złotych. Jak ustalili funkcjonariusze, 42-latek w przeszłości był notowany m.in. za przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu oraz narkotykowe. Prokuratura Okręgowa w Lublinie przedstawiła mężczyźnie zarzut uczestniczenia w obrocie znaczną ilością środków odurzających. Sąd zastosował wobec niego tymczasowy areszt na trzy miesiące.

Za zarzucane mężczyźnie czyny grozi do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policjanci CBŚP zatrzymali trzech podejrzanych za kierowanie grupą przestępczą

6 osób zatrzymanych, podejrzanych o udział w międzynarodowej, zorganizowanej grupie przestępczej, w tym 3 o organizację całego procederu, to efekt ostatnich działań CBŚP pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy. Według śledczych podejrzani poprzez sieć polskich i zagranicznych podmiotów gospodarczych, w ramach częściowo fikcyjnego obrotu stalowymi prętami żebrowanymi i blachą, spowodowali straty Skarbu Państwa na kwotę ponad 22 mln zł. W całym śledztwie występuje już 46 podejrzanych, z których 33 usłyszało zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej.

Policjanci z Zarządu w Białymstoku Centralnego Biura Śledczego Policji pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy prowadzą wielowątkowe śledztwo dotyczące działalności międzynarodowej, zorganizowanej grupy przestępczej o charakterze fiskalnym. Działalność grupy miała miejsce na terenie Polski, Niemiec i Czech, w latach 2008-2015.

W ostatnim czasie na terenie województwa świętokrzyskiego funkcjonariusze CBŚP zatrzymali 6 osób w wieku od 38 do 66 lat, które są podejrzane o udział w tej grupie przestępczej. Z ustaleń śledztwa wynika, że grupa zajmowała się unikaniem płacenia podatku od towarów i usług oraz wyłudzaniem wielomilionowych kwot nienależnego zwrotu VAT, a także praniem pieniędzy.

Działalność ta była możliwa dzięki nierzetelnie prowadzonej dokumentacji księgowej, którą przedstawiano urzędom skarbowym. Według śledczych podejrzani poprzez sieć polskich i zagranicznych podmiotów gospodarczych, w ramach częściowo fikcyjnego obrotu stalowymi prętami żebrowanymi i blachą, spowodowali straty Skarbu Państwa na kwotę ponad 22 milionów złotych. W ramach tej akcji zabezpieczono na poczet przyszłych kar mienie podejrzanych, w postaci nieruchomości i samochodu, wartych ponad 1,4 miliona złotych.

Zatrzymani usłyszeli zarzuty m.in. dotyczące udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, prania pieniędzy pochodzących z przestępczej działalności, poświadczenia nieprawdy w dokumentach oraz popełnienia przestępstw karno-skarbowych. Trzem osobom ponadto zarzucono kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą i wszystko na to wskazuje, że są to prawdopodobni organizatorzy, którzy byli właścicielami części spółek zaangażowanych w przestępczy proceder.

Ostatnie zatrzymania są kolejnym etapem realizacji wielowątkowej i rozległej sprawy, w ramach której do tej pory zatrzymano 46 osób, z których 33 są podejrzane o udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Ustalone do tej pory straty podatkowe z tytułu działalności całej grupy to około 100 mln zł. Śledczy łącznie zabezpieczyli majątek warty ponad 15 milionów złotych, a kwota zastosowanych poręczeń majątkowych to około 2,5 miliona złotych.

Sprawa ma cały czas charakter rozwojowy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Sąd Najwyższy: Zakaz zgromadzeń z 2020 roku nie miał podstawy prawnej

Zakaz zgromadzeń w pandemii z 2020 r. wprowadzony został bez należytej podstawy prawnej, w drodze rozporządzenia, zamiast ustawy – ocenił Sąd Najwyższy. Tym samym Sąd Najwyższy uwzględnił kasację RPO i uniewinnił dwóch mężczyzn ukaranych grzywną za udział w zgromadzeniu.

Przepis zakazujący organizowania zgromadzeń, wprowadzony rozporządzeniem Rady Ministrów z 9 października ub.r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, w ocenie SN „został wydany z przekroczeniem delegacji ustawowej”. „To pierwsze takie orzeczenie Sądu Najwyższego co do zakazu zgromadzeń” – podkreśliło w poniedziałek Biuro RPO, informując o tym zapadłym na początku lipca orzeczeniu.

Już wcześniej SN wielokrotnie uchylał po kasacjach Rzecznika wyroki sądów wymierzające kary za złamanie zakazu przemieszczania się w pandemii. Niektóre z rozstrzygnięć dotyczyły także łamania nakazu zasłaniania nosa i ust. Natomiast w kasacji uwzględnionej ostatnio SN odniósł się do zakazu zgromadzeń.

„Podstawą zakazu zgromadzeń publicznych nie mogła być ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, do której rząd odwoływał się w kolejnych rozporządzeniach. Problem w tym, że ta ustawa nie daje podstaw do takich ograniczeń wolności” – argumentował w swojej kasacji RPO. Jak dodał, ustawa ta „w przypadku zgromadzeń pozwala wyłącznie na zakazanie +widowisk i innych zgromadzeń ludności+, nie dotyczy więc chronionych konstytucyjnie m.in. zgromadzeń spontanicznych”.

Sąd Najwyższy rozpatrujący sprawę w Izbie Karnej przez trzech sędziów z przewodniczącym składu sędzią Zbigniewem Puszkarskim podzielił generalnie argumentację Rzecznika w odniesieniu do zakazu zgromadzeń. „Zakaz ten został wprowadzony bez należytej podstawy prawnej – w drodze rozporządzenia – zamiast ustawy oraz wbrew regulacjom zawartym w art. 57 i art. 31 ust. 3 Konstytucji RP” – wskazał SN w uzasadnieniu wyroku. Przywołane przepisy konstytucji zapewniają wolność zgromadzeń, która może być ograniczona tylko ustawą.

W związku z tym według SN nie było możliwe przypisanie obu mężczyznom biorącym udział w październiku ub.r. w zgromadzeniu w Tarnowskich Górach pod jednym z biur poselskich wykroczenia „przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych”. Jednocześnie SN uchylił orzeczenie skazujące i uniewinnił obu mężczyzn także w zakresie obwinienia o złamanie obowiązku zakrywania nosa i ust, który to nakaz – jak uznał SN, powołując się na swe wcześniejsze orzecznictwo, także wydany został z przekroczeniem delegacji ustawowej.

O tym, że podstawą zakazu zgromadzeń nie może być ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi i dlatego przepis tej ustawy rozumiany jako podstawa do ich całkowitego zakazu jest niekonstytucyjny, przed miesiącem RPO pisał w swoim stanowisku do Trybunału Konstytucyjnego.

Rzecznik przyłączył się bowiem do skargi konstytucyjnej obywatela, któremu uniemożliwiono organizacji zgromadzenia publicznego 10 maja zeszłego roku. „W okresie trwania stanu epidemii mieliśmy do czynienia z okresami całkowitego zakazu organizowania zgromadzeń publicznych, okresami znaczącego ograniczenia liczebności tych zgromadzeń, wyłączeniem możliwości organizowania zgromadzeń spontanicznych i wreszcie doprecyzowaniem zakazu uczestnictwa w zgromadzeniach publicznych. Należy również zwrócić na utrzymujący się niemal przez cały czas trwania stanu epidemii zakaz organizowania zgromadzeń spontanicznych” – przypominał RPO.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Bagdad: Amerykanie zestrzelili drona z bombą nad swoją ambasadą

Amerykanie zestrzelili w nocy z poniedziałku na wtorek drona z bombą wycelowaną w ich ambasadę w Bagdadzie, podały irackie źródła bezpieczeństwa, W nocy z poniedziałku na wtorek uruchomiły się amerykańskie systemy obronne C-RAM, strzelając salwami, informują dziennikarze AFP. Irackie źródła bezpieczeństwa twierdzą, że przechwyciły one lecący dron z bombą, nową technikę ataku preferowaną przez zwolenników Iranu na Bliskim Wschodzie.

Od początku roku 47 ataków wymierzonych było w bazy Stanów Zjednoczonych w Iraku, gdzie rozmieszczono 2500 amerykańskich żołnierzy w ramach międzynarodowej koalicji do walki z dżihadystyczną grupą Państwa Islamskiego. Hachd al-Chaabi, koalicja proirańskich oddziałów paramilitarnych zintegrowanych z siłami zbrojnymi Iranu , regularnie zajmuje się wystrzeliwaniem rakiet i dronów z bombami wymierzonych w amerykańskie instalacje w Iraku, ale nigdy nie bierze za nie odpowiedzialności – pisze AFP.

W poniedziałek trzy rakiety były wycelowały w iracką bazę lotniczą na pustyni, w której znajdują się amerykańscy żołnierze, poinformowała międzynarodowa koalicja antydżihadystyczna.Atak skierowany był na bazę Ajn al-Assad, nie powodując żadnych strat.

Ataki USA w Syrii i Iraku

Nowe ataki mają miejsce tydzień po atakach USA na pozycje Hashd w Syrii i Iraku, w których zginęło kilkunastu bojowników. Stany Zjednoczone zaniepokojone nowymi atakami dronów, ogłosiły niedawno, że oferują do 3 milionów dolarów za informacje o planowanych atakach wymierzonych w ich interesy w Iraku.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Warszawa: Były urzędnik wyprowadził z budżetu ponad 700 tys. złotych

Takiego skandalu i tak bulwersującej afery dawno warszawskim urzędzie nie było. Aż trudno uwierzyć, że w tak bezczelnie prosty sposób urzędnik z Pragi-Północ mógł wyprowadzić z samorządowego budżetu przeznaczonego na oświatę ponad 700 tys. zł! Wystarczyło znaleźć się na odpowiednim stanowisku i stworzyć 15 fikcyjnych etatów w szkołach. Były już urzędnik Dzielnicowego Biura Finansów Oświaty – Mariusz G. został właśnie zatrzymany i doprowadzony w kajdankach do prokuratury…

Tę bulwersującą sprawę „Super Express” opisał jako pierwszy. Dotarliśmy do informacji z kontroli przeprowadzonej w urzędzie na Pradze-Północ, w której już sami kontrolerzy przyznali, że zachodzi podejrzenie popełnienia przestępstwa i na konto urzędnika miało wpłynąć co najmniej 360 tys zł. Mariusz G. pracujący na stanowisku kierownika wydziału płac i ubezpieczeń miał stworzyć 15 fikcyjnych etatów m.in. woźnych i pracowników technicznych szkół i przelewać za nich pensje na własne konto. Proceder trwał ponad półtora roku! W styczniu wykryła go dyrektorka DBFO na Pradze-Północ. Mariusz G. został zwolniony jeszcze zanim zakończyła się kontrola. Został też wyrzucony z Platformy Obywatelskiej, z której wcześniej w wyborach samorządowych startował (bez powodzenia) na radnego dzielnicy. Śledczy potwierdzili w postępowaniu, że wyprowadzona przez niego kwota może sięgać ponad 700 tys. zł!…

Urzędnicy weryfikujący ten przekręt nie byli pewni, czy Mariusz G. działał sam. Śledczy potwierdzili – jak ustaliliśmy nieoficjalnie – że wszystkie konta na które wypływały pieniądze z urzędu dzielnicy należały do Mariusza G.
Źródło info i foto: se.pl

Atak na organizatorów marszu LGBT w Tbilisi. Polak ugodzony nożem

Dziesiątki osób zostało rannych po ataku prawicowych grup, demonstrujących przeciwko planom organizacji „parady godności” LGBT w stolicy Gruzji. Atakowano także przedstawicieli mediów. Rannych zostało kilkudziesieciu dziennikarzy, napastnicy mieli „polować” na przedstawicieli mediów. Gruzińskie media piszą, że ranny został obywatel Polski. W poniedziałek prawicowe grupy sprzeciwiające się paradzie osób LGBT+ w stolicy Gruzji zaatakowały biuro organizatorów, Tbilisi Pride. Napastnicy włamali się do środka i zdewastowali biuro, zrywali tęczowe flagi. Parada została odwołana.

Ponadto zaatakowano dziennikarzy relacjonujących wydarzenia. Według portalu tabula.ge rannych zostało ok. 40 przedstawicieli mediów.

Polak ugodzony nożem

Serwis agenda.ge podaje, że na ulicy zaatakowano obywatela Polski. Mężczyzna miał zostać ugodzony nożem. Wg. relacji napastnik zaatakował go, bo uznał go za osobę homoseksualną. Polski MSZ potwierdził Onetowi, że doszło do takiego ataku i konsul RP jest w kontakcie z poszkodowanym i lekarzami. Ofiara jest w stanie stabilnym.

Organizatorzy oskarżają rząd i kościół

Marsz miał zakończyć Tydzień Dumy osób LGBT w Gruzji. Już wcześniejsze wydarzenia były atakowane przez skrajnych nacjonalistów i grupy określane przez niektóre gruzińskie media jako „proputinowskie”. W ubiegłym tygodniu zatrzymano ponad 20 osób po próbie zakłócenia pokazu filmowego. Organizatorzy Tygodnia Dumy opublikowali oświadczenie, w którym piszą, że „wypowiedziano wojnę społeczeństwu obywatelskiemu, wartościom demokratycznym i europejskiemu kierunkowi” rozwoju kraju. Oskarżyli rząd o niewypełnianie swojego obowiązku ochrony bezpieczeństwa obywateli, wskazując też na odpowiedzialność „prorosyjskich grup” i gruzińskiego patriarchatu.

Podkreślili, ze Ministerstwo Spraw Wewnętrznych miało „wszelkie możliwości zapewnienia bezpieczeństwa uczestnikom Tygodnia Dumy”, a organizatorzy, dyplomaci i organizacje międzynarodowe spotykały się z przedstawicielami resortu, proponując konkretne rozwiązania. „Zamiast skutecznych kroków” urzędnicy państwowy mieli „zachęcać do przemocy”. W obliczu tych wydarzeń, braku ochrony ze strony państwa i „ogromnej fali nienawiści wspieranej przez rząd i patriarchat” zdecydowano o odwołaniu parady.
Źródło info i foto: Gazeta.pl