35-letni Polak zaginął na Maderze. Trwają poszukiwania

Zaginął 35-letni Polak w górach na Maderze. Informacje przekazała straż pożarna w Calhecie. Mężczyzna wyszedł uprawiać sport. Polak wyruszył w góry biegać. Jego krewny przekazał, że 35-latek opuścił hotel w środę późnym popołudniem – przekazał serwis poinformowani.pl. Mężczyzna nie wrócił do tej pory.

Polak w trakcie urlopu na portugalskiej wyspie podróżował między Porto Moniz a Calhetą. Lino Sá zastępca komendanta straży pożarnej powiedział, że 35-latek na Maderze mógł ćwiczyć do ultramaratonu Madeira Island Ultra Trail (MIUT).

– Według krewnego, Polak wyszedł z hotelu we środę (07.07) późnym popołudniem i do tej pory nie wrócił do hotelu. 35-latek prawdopodobnie przygotowywał się do wyścigu MIUT (Madeira Island Ultra Trail) – cytuje słowa strażaka serwis.

Służby aktualnie wiedzą tylko to, że zaginiony Polak poszedł biegać. Mężczyzny poszukują 22 zespoły obrony cywilnej, a także straż pożarna oraz policja.
Źródło info i foto: wp.pl

Abp Wiktor Skworc ze stanowiska w związku ze śledztwem Stolicy Apostolskiej

​Arcybiskup Wiktor Skworc złożył rezygnację z członkostwa w Radzie Stałej Konferencji Episkopatu Polski i zrezygnował z przewodniczenia komisji ds. duszpasterstwa – poinformowała KEP. To pokłosie watykańskiego postępowania ws. zaniechań w sprawach molestowania małoletnich przez kapłanów diecezji tarnowskiej.

Jak poinformowała KEP, Stolica Apostolska przeprowadziła postępowanie w celu zbadania „sygnalizowanych zaniedbań”, jakich abp Wiktor Skworc miał dopuścić się, jako biskup tarnowski, w sprawie wykorzystania seksualnego małoletnich przez dwóch kapłanów z diecezji tarnowskiej.

Po zakończeniu dochodzenia abp Wiktor Skworc złożył rezygnację z członkostwa w Radzie Stałej KEP. Nie będzie także przewodniczył komisji ds. duszpasterstwa. Hierarcha ma także „wesprzeć finansowo” wydatki diecezji tarnowskiej w związku ze sprawami wykorzystania seksualnego.

Abp Skworc nadal będzie pełnił obowiązki metropolity katowickiego, ale poprosił Stolicę Apostolską o wyznaczenie arcybiskupa koadiutora co oznacza, że będzie to biskup pomocniczy z prawem następstwa na stolicy biskupiej – powiedział PAP rzecznik prasowy archidiecezji krakowskiej ks. Łukasz Michalczewski.

Isakowicz-Zaleski: Ta sprawa była jedną z najpoważniejszych

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, który od lat zajmuje się sprawami molestowania małoletnich w Kościele, mówił w RMF FM, że sprawa arcybiskupa katowickiego Wiktora Skworca to „najpoważniejsza z tych, jakie do niego trafiły”. Isakowicz-Zaleski zawiadomił o niej państwową komisję ds. pedofilii. Zawiadomienie dotyczy tuszowania przestępstwa molestowania i umożliwiania jego popełniania księdzu Stanisławowi P., pracującemu w Woli Radłowskiej pod Tarnowem. Ks. Isakowicz-Zaleski podkreślał, że ofiarami w tej sprawie jest przynajmniej kilkanaście osób.

Były biskup tarnowski, a obecnie arcybiskup katowicki Wiktor Skworc wiedział od rodziców i nauczycieli, że tamtejszy proboszcz molestuje małych chłopców. On obiecał, że ten problem rozwiąże, ale tego księdza wysłał na Ukrainę, gdzie on dopuścił się następnych molestowań. Później wrócił do Polski i został skierowany do Krynicy-Zdroju, gdzie znowu uczył w szkole – opowiadał w RMF FM ks. Isakowicz-Zaleski.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Rewizja w redakcji Nasza Niwa na Białorusi. Zatrzymano dziennikarzy

Wśród zatrzymanych jest redaktor naczelny gazety Nasza Niwa, Jahor Marcinowicz. Jak podał Komitet Śledczy w czasie przesłuchania wezwano do niego pogotowie. W czwartek na Białorusi doszło do zatrzymań redaktorów niezależnej gazety Nasza Niwa oraz regionalnych dziennikarzy różnych mediów. Komitet Bezpieczeństwa Państwowego poinformował o „szerokiej operacji przeciwko ludziom nastawionym radykalnie”.

Wezwano pogotowie

Po rewizjach w redakcji białoruskojęzycznej gazety Nasza Niwa oraz w mieszkaniach jej pracowników zatrzymano na 72 godziny naczelnego Jahora Marcinowicza, a także redaktorów Andreja Dyńkę i Andreja Skurkę oraz księgową gazety Wolhę Rakowicz. Wszyscy są podejrzani w ramach sprawy karnej o „działania poważnie naruszające porządek publiczny”.

„Śledczy badają informacje o popełnieniu przez cztery osoby, w tym Jahora Marcinowicza, działań poważnie naruszających porządek publiczny” – poinformował Komitet Śledczy.

W komunikacie tej instytucji potwierdzono, że w czasie przesłuchania Marcinowicza wezwano pogotowie. „W trakcie przesłuchania poinformował on, że źle się czuje. Śledczy wezwali pogotowie. Po udzieleniu pomocy nie skarżył się on (na stan zdrowia) i czynności śledcze były kontynuowane” – podano.

Rewizje były związane także z postępowaniem z artykułu dotyczącego masowych zamieszek – podają media.

Zablokowany przez ministerstwo

Media niezależne informują również o zatrzymaniu w ramach postępowań karnych dziennikarzy spoza Mińska, w tym redaktora Ihara Kazmierczaka z Orszy, Zmiciera Łupacza z Głębokiego (śledczy przyjechali po niego do sanatorium) oraz Witala Skryla z Witebska. W ciągu dnia informowano również o rewizjach, przesłuchaniach i zatrzymaniach w różnych białoruskich miejscowościach.

Portal Naszej Niwy został w czwartek zablokowany przez ministerstwo informacji. Jak podał resort, wnioskowała o to prokuratura generalna. Komentując tę decyzję, telewizja państwowa ONT podała, że było to związane z zamieszczaniem materiałów o „charakterze prowokacyjnym, niesprawdzonych i nieprawdziwych informacji, które sprzyjały wzrostowi napięcia społecznego i stymulowały nastroje protestu”.

Komitet Bezpieczeństwa Państwowego (KGB) poinformował natomiast wieczorem w telewizji Biełaruś 1 o „zakrojonej na szeroką skalę operacji przeciwko osobom reprezentującym postawy radykalne”.
Źródło info i foto: interia.pl

To nie Polak strzelał do dziennikarza w Amsterdamie?

Dziennik „De Limburger” ujawnia w czwartek, iż do dziennikarza Petera R. de Vriesa strzelał we wtorek pochodzący z Antyli Holenderskich 21-letni Delano G. Aresztowany wraz z nim Polak Kamil E. miał być kierowcą. 64-letni de Vries został postrzelony we wtorek wieczorem w Amsterdamie. Dziennikarza zaatakowano wkrótce po opuszczeniu przez niego studia telewizyjnego RTL4, gdzie uczestniczył w programie Boulevard.

Policja w Amsterdamie poinformowała w środę, że jednym z dwóch podejrzanych o atak jest Kamil E. W czwartek Holenderskie media podały informację, iż drugi z zatrzymanych, 21-letni Delano G. pochodzi z Antyli Holenderskich. Wcześniej pisano jedynie, że podchodzi on z Rotterdamu.

Śledztwo w sprawie zamachu jest prowadzone przez 20 detektywów – informuje „De Limburger”. Gazeta, powołując się na swoje źródła w policji, przekazuje, że do dziennikarza strzelał Delano G. Polak miał być odpowiedzialny za kierowanie samochodem podczas ucieczki z miejsca zdarzenia.

To recydywista?

Obaj podejrzani zostali aresztowani we wtorek, niecałą godzinę po ataku na reportera. 35-letni Polak prowadził w niewielkiej wiosce Maurik jednoosobową firmę zajmującą się montażem. Dziennik NRC informuje, że Kamil E. był poszukiwany listem gończym w Polsce za kradzieże i rabunki. Jest on określany jako „recydywista”.

Oficer biura prasowego policji w Amsterdamie powiedział, że nie może potwierdzić, czy Kamil E. był poszukiwany w Holandii. – Dla dobra śledztwa obecnie nie udzielamy żadnych informacji na temat podejrzanych – przekazał.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zatrzymano podejrzanych o czerpanie korzyści z nierządu

Policjanci z Wydziału Kryminalnego i Dochodzeniowo Śledczego KWP w Poznaniu zatrzymali mężczyznę i kobietę, którzy udostępniali 9 mieszkań prostytutkom. Zarabiali na tym duże pieniądze. Działali na terenie Poznania, Gniezna i Wrocławia. Grozi im do 5 lat więzienia.

Policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu zajmujący się sprawami dotyczącymi handlu ludźmi dowiedzieli się, że pewien mężczyzna i kobieta zarabiają spore pieniądze wynajmując mieszkania prostytutkom. Z informacji, które dość szybko zostały potwierdzone wynikało jednoznacznie, że 41-latek i jego 36-letnia znajoma doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że zarabiają na prostytucji uprawianej przez kobiety.

Dysponowali oni 9 mieszkaniami w Poznaniu, podpoznańskim Jerzykowie Gnieźnie i Wrocławiu. Mieli oni zarejestrowaną działalność gospodarczą. Były to jednak pozory, które miały na celu ukryć źródło prawdziwych dochodów. Para ta zamieszczała na jednym z największych i popularnych serwisów erotycznych ogłoszenia. Oferowali krótkoterminowy wynajem mieszkań prostytutkom zajmującym się nierządem.

Z materiałów dowodowych zgromadzonych przez policjantów wynikało, że podejrzani działali w ten sposób co najmniej 2 lata. Ustalono również, że wynajem mieszkań prostytutkom i czerpanie z tego tytułu korzyści, było ich stałym źródłem dochodu.

Policjanci przedłożyli wszystkie materiały dowodowe prokuratorom z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Uzgodniono termin realizacji sprawy i w ostatnich dniach czerwca br. zatrzymano podejrzanych. Prokurator złożył wniosek o areszt tymczasowy wobec podejrzanych. Sąd przychylił się do tego i zatrzymane osoby trafiły do aresztu. Sprawa ma charakter rozwojowy, a policjanci prowadzący śledztwo nie wykluczają dalszych zatrzymań.

Za ułatwianie uprawiania prostytucji innym osobom oraz za czerpanie korzyści z cudzego nierządu grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Londyn: Zawarł „pakt z diabłem” i zabił dwie siostry

Historia tej potwornej zbrodni mrozi krew w żyłach. Danyal Hussein zamordował dwie kobiety, bo zawarł pakt z diabłem i uwierzył, że dzięki temu wygra na loterii Mega Millions Super Jackpot. Według śledczych, w jego planach były kolejne morderstwa. Łącznie miał zabić sześć osób.

Danyal Hussein z Londynu został skazany za brutalne zabójstwo dwóch kobiet, którego dopuścił się w czerwcu 2020 roku. Sąd nie ogłosił jeszcze wymiaru kary. Według śledczych, zatrzymanie 19-letniego Husseina zapobiegło kolejnym morderstwom. Jak czytamy w aktach, łącznie miało zginąć sześć osób.

Hussein zaatakował swoje ofiary w londyńskiej dzielnicy Wembley. 46-letnia Bibaa Henry świętowała w parku swoje urodziny wraz z siostrą, 27-letnią Nicole Smallman. Gdy kobiety zostały same, 19-latek zadał im 36 ciosów nożem. Młodsza z kobiet miała się bronić i dotkliwie zranić napastnika.

Hussein ukrył zwłoki kobiet w lesie. Na miejscu pozostawił jednak ślady swojej krwi, dzięki czemu śledczy szybko go zidentyfikowali. W jego mieszkaniu znaleziono losy na loterię i „pakt z diabłem”, zaadresowany do króla Lucyfuge Rofocale. Śledztwo wykazało, że 19-letni Danyal Hussein podpisał umowę z diabłem, w której zobowiązał się do zamordowania co najmniej sześciu osób. Wierzył, że dzięki temu wygra w „Mega Millions Super Jackpot”.

– Jestem przekonany, podobnie jak cały mój zespół, że popełniłby więcej morderstw – przekonuje prowadzący śledztwo inspektor Simon Harding. – Normalnemu człowiekowi trudno to zrozumieć – dodaje.
Więcej: https://wiadomosci.radiozet.pl/Swiat/Danyal-Hussein-zawarl-pakt-z-diablem-i-zamordowal-dwie-siostry-w-Londynie
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zabójstwo prezydenta Haiti. Wśród napastników byli Amerykanie i Kolumbijczycy

„Prezydenta Haiti Jovenela Moise zamordowało zbrojne komando złożone z 28 napastników – 26 Kolumbijczyków i dwóch Amerykanów pochodzenia haitańskiego” – oświadczył w czwartek wieczorem czasu lokalnego szef policji Leon Charles.

„Dobrze wyszkoleni zagraniczni najemnicy”

Z grupy tej aresztowano 15 Kolumbijczyków i dwóch Amerykanów – poinformował na konferencji prasowej w Port-au-Prince Charles. Dodał, że trzech Kolumbijczyków zginęło, a ośmiu innych wciąż przebywa na wolności. Do tej pory haitańska policja twierdziła, że zabiła „czterech najemników”.

Minister obrony Kolumbii Diego Molano oświadczył w nagraniu wideo, że według wstępnych informacji co najmniej sześciu najemników podejrzanych o udział w zabójstwie prezydenta Haiti wydaje się być byłymi kolumbijskimi żołnierzami. Podczas konferencji prasowej, w której wziął także udział pełniący obowiązki premiera Haiti Claude Joseph, kilku podejrzanych ustawiono pod ścianą, aby pokazać ich mediom. Na stole rozłożono m.in. broń automatyczną, kolumbijskie paszporty i telefony komórkowe.

Mamy już w rękach zabójców i szukamy ich zleceniodawców – powiedział wcześniej w czwartek szef haitańskiej policji.

Ambasador Haiti w USA Bocchit Edmond opisał zamachowców jako „dobrze wyszkolonych i uzbrojonych zagranicznych najemników”. Departament Stanu USA nie potwierdził jak na razie aresztowania dwóch amerykańskich obywateli, ale oświadczył, że zgodził się pomóc policji haitańskiej w śledztwie.

Kryzys humanitarny, niedobory żywności

Do zabójstwa prezydenta doszło, gdy w tym zubożałym karaibskim kraju rośnie fala przemocy na tle politycznym. Jako że Haiti jest głęboko podzielone politycznie i stoi w obliczu narastającego kryzysu humanitarnego i niedoborów żywności, istnieje obawa przed powszechnym nieporządkiem – zwraca uwagę agencja Reutera.

Podejmowane są wszelkie środki, aby zagwarantować ciągłość państwa i chronić naród – zapewnił w oświadczeniu Joseph.

Reuters podaje, że w stolicy Port-au-Prince słychać było strzały. AP informuje, że w środę we wczesnych godzinach rannych ulice były opustoszałe.

Opozycja oskarżała go o dążenie do dyktatury

W mieście od dłuższego czasu odnotowuje się wzrost przemocy w sytuacji, gdy gangi walczą między sobą i policją o kontrolę nad ulicami. Ta przemoc była napędzana wzrostem ubóstwa i niestabilności politycznej. Odkąd Moise objął urząd prezydenta w 2017 roku, spotkał się z zaciekłymi protestami, a opozycja oskarżyła go w tym roku o dążenie do ustanowienia dyktatury poprzez przedłużanie mandatu i stawanie się bardziej autorytarnym, czemu ten zaprzeczał – odnotowuje Reuters.

Moise został wybrany na jesieni 2016 r., ale objął urząd w lutym 2017 r.; według opozycji powinien zakończyć kadencję w 2021 r. AFP wskazuje, że najbiedniejszy na kontynencie amerykańskim kraj nękany jest brakiem bezpieczeństwa, zwłaszcza porwaniami dla okupu dokonywanymi przez praktycznie bezkarne gangi. Moise oskarżany był o bezczynność w obliczu kryzysu.

W obawie, że kraj zmierza ku anarchii, Rada Bezpieczeństwa ONZ, USA i UE wezwały do przeprowadzenia wolnych i przejrzystych wyborów parlamentarnych i prezydenckich do końca 2021 r. Jovenel Moise ogłosił w poniedziałek nominację nowego premiera, Ariela Henry’ego, z misją przeprowadzenia wyborów.

Dominikana zamyka granicę, Kolumbia wzywa do pilnej misji OPA
Wydaliśmy rozkaz natychmiastowego zamknięcia granicy lądowej oddzielającej Dominikanę od Haiti – poinformowała agencję AFP rzeczniczka ministerstwa obrony Dominikany Ceinett Sanchez. Oba kraje położone są na jednej karaibskiej wyspie – Haiti.

Prezydent Kolumbii Ivan Duque wezwał OPA do wysłania na Haiti pilnej misji, która miałaby „chronić porządek demokratyczny”. Samo zabójstwo prezydenta określił jako „pełen barbarzyństwa tchórzliwy akt wymierzony w cały naród haitański”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Ciało zaginionej 68-latki z Sosnowca wyłowiono z rzeki

Tragiczny finał poszukiwań pani Marii (68 l.) z Sosnowca. Kobieta zaginęła 3 lipca. Przebywała wówczas z rodziną na terenie zielonym za osiedlem Bór w Sosnowcu. Policjanci, otrzymawszy informację o jej zniknięciu, rozpoczęli poszukiwania. W akcję zaangażowani byli m.in. strażacy. Niestety, finał poszukiwań jest tragiczny. Kobieta nie żyje.

Pani Maria przebywała z bliskimi na terenach zielonych za osiedlem Bór w Sosnowcu. Kobieta nie skontaktowała się z rodziną, dlatego też rozpoczęto poszukiwania. W akcję zaangażowanych było wiele jednostek, m.in. policja z Sosnowca i Katowic, straż pożarna, żołnierze WOT, grupa ratownicza, Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Wodno-Nurkowego z Bytomia. Niestety, finał jest tragiczny. Po kilku dniach znaleziono ciało kobiety. – Zwłoki 68-latki znajdowały się w rzece. Okoliczności śmierci kobiety wyjaśni sekcja zwłok – mówi Sonie Kepper z sosnowieckiej Komendy Miejskiej Policji. Mundurowi apelują, aby szczególnie teraz w czasie upałów zwracać uwagę na osoby starsze.
Źródło info i foto: se.pl

Pijany kierowca potrącił 16-letnią rowerzystkę. Nastolatka zmarła w szpitalu

Zmarła 16-letnia rowerzystka, którą w Kruszynie potrącił pijany kierowca. Mężczyźnie grozi do 12 lat pozbawienia wolności. 23-latek przyznał się do winy, ale odmówił składania wyjaśnień. Do wypadku doszło 4 lipca w miejscowości Kruszyna w województwie śląskim. Tuż przed godziną 22:00 kierowca skody podczas wyprzedzania spowodował tragiczną w skutkach kolizję.

23-latek wyprzedzał po zmroku dwie jadące obok siebie rowerzystki. Podczas manewru nie zachował jednak odpowiedniej odległości i potrącił jedną z nich, jadącą od zewnętrznej strony 16-letnią dziewczynę. Mężczyzna nie zatrzymał się, ale kilometr dalej wpadł do rowu. Został zatrzymany przez policjantów i przebadany alkomatem – okazało się, że był nietrzeźwy, wykryto 1,7 promila w wydychanym powietrzu. Ranną dziewczynę przewieziono do szpitala, gdzie zmarła następnego dnia.

– Sekcja wykazała, że przyczyną śmierci były obrażenia wielonarządowe, szczególnie obrażenia głowy i klatki piersiowej – mówił cytowany przez TVN24 Tomasz Ozimek, rzecznik prokuratury okręgowej w Częstochowie.

23-letniemu kierowcy postawiono zarzuty spowodowania wypadku śmiertelnego pod wpływem alkoholu oraz ucieczki z miejsca wypadku. Mężczyzna przyznał się do zarzucanych mu czynów, ale odmówił składania wyjaśnień. Grozi mu do 12 lat pozbawienia wolności, obecnie znajduje się w areszcie tymczasowym.
Źródło info i foto: Gazeta.pl