Abp Wiktor Skworc o śledztwie Watykanu. „Przychodzi mi przeżywać najtrudniejsze chwile w życiu”

W wydanym w piątek oświadczeniu abp Wiktor Skworc przyznał, że w czasie jego posługi w diecezji tarnowskiej doszło do „zaniedbań” dotyczących wykorzystania seksualnego małoletnich przez duchownych. „W związku z tym zwracam się przede wszystkim do skrzywdzonych oraz ich rodzin ze szczerą i pokorną prośbą o przebaczenie. […] Nie ukrywam, że w 24. roku biskupiej posługi przychodzi mi w tych dniach przeżywać najtrudniejsze chwile w życiu” – napisał metropolita katowicki.

W piątek metropolita katowicki, abp Wiktor Skworc złożył rezygnację ze swoich funkcji w Konferencji Episkopatu Polski. Jest to następstwo zakończenia dochodzenia Stolicy Apostolskiej ws. jego zaniedbań, których miał się dopuścić jako biskup tarnowski w sprawach wykorzystania seksualnego popełnionego wobec osób małoletnich przez dwóch kapłanów tej diecezji.

Abp Skworc był biskupem tarnowskim w latach 1998-2011. Jak czytamy w oświadczeniu archidiecezji krakowskiej, po zakończeniu dochodzenia i w związku ze swoimi wcześniejszymi oświadczeniami hierarcha złożył rezygnację z członkostwa w Radzie Stałej Konferencji Episkopatu Polski, z funkcji przewodniczącego Komisji ds. Duszpasterstwa, a także zobowiązał się wesprzeć finansowo – z prywatnych środków – wydatki diecezji tarnowskiej związane ze sprawami wykorzystania seksualnego. Metropolita katowicki poprosił też o wyznaczenie arcybiskupa koadiutora, czyli posiadającego prawo następstwa w archidiecezji.

Abp Skworc: Zwracam się do skrzywdzonych oraz ich rodzin ze szczerą i pokorną prośbą o przebaczenie

W piątek abp Skworc wydał oświadczenie skierowane do wiernych i duchowieństwa Archidiecezji Katowickiej. Już w pierwszych zdaniach hierarcha podkreślił, że „z pokorą przyjmuje wyniki dochodzenia Stolicy Apostolskiej, o które sam prosił”, i które dotyczyło „sytuacji zaistniałych w czasie pełnienia przez niego posługi biskupa tarnowskiego”.

„Sytuacje te dotyczyły wykorzystania seksualnego małoletnich przez duchownych podległych mojej jurysdykcji. Jak się okazało, w dwóch takich przypadkach doszło do zaniedbań. W związku z tym zwracam się przede wszystkim do skrzywdzonych oraz ich rodzin ze szczerą i pokorną prośbą o przebaczenie. O to samo proszę wspólnotę Kościoła tarnowskiego, któremu przez niespełna 14 lat starałem się służyć na miarę możliwości i sił” – napisał metropolita katowicki w oświadczeniu cytowanym przez Katolicką Agencję Informacyjną.

„Nie ukrywam, że w 24. roku biskupiej posługi przychodzi mi przeżywać najtrudniejsze chwile w życiu”
Abp Skworc zapewnił też, że jako metropolita katowicki (funkcję tę pełni od 2011 r.) uruchomił „wszystkie konieczne mechanizmy ochrony małoletnich”, a żadne zgłoszenie „nie zostało pominięte, zlekceważone czy nierozpoznane”.

„Został stworzony system zapobiegania przestępstwom. […] Każda z osób skrzywdzonych otrzymuje konkretną ofertę pomocy i wsparcia. W obu diecezjach spotykałem się też osobiście z osobami skrzywdzonymi” – dodał.

„Nie ukrywam, że w 24. roku biskupiej posługi przychodzi mi w tych dniach przeżywać najtrudniejsze chwile w życiu, dlatego z ufnością powierzam się Bożej Opatrzności i proszę Was o wsparcie modlitwą, zwłaszcza Koronką do Bożego Miłosierdzia. O takie samo wsparcie i zrozumienie proszę duchowieństwo archidiecezji i osoby życia konsekrowanego. Wołajmy wspólnie o miłosierdzie dla nas i świata całego” napisał abp Skworc.

Księdza oskarżanego o wykorzystywanie seksualne nieletnich abp Skworc wysłał na Ukrainę
Watykan badał przypadki zaniedbań, których miał dopuścić się abp Wiktor Skworc. W 2002 roku obecny arcybiskup, a wówczas biskup tarnowski, na wieść o kilkunastu chłopcach molestowanych przez Stanisława P. nie zareagował i zatuszował sprawę, chociaż zgodnie z Sacramentorum Sanctitatis Tutela był zobowiązany zgłosić sprawę do Watykanu.

Oskarżanego o wykorzystywanie seksualne ks. Stanisława P. wysłał na Ukrainę, „gdzie dokonał on kolejnych molestowań dzieci” – napisał w listopadzie ubiegłego roku w swoim artykule ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Stanisław P. wrócił do Polski w 2008 roku i wciąż pracował w szkole. Dopiero dwa lata później wysłano go do Domu Księży Emerytów, gdzie mieszka do dziś.

Sprawa trafiła watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary. Stanisław P. w 2013 roku został skazany i otrzymał 10-letni zakaz sprawowania sakramentów, zakaz katechizowania i pracy z nieletnimi. Mógł jedynie odprawiać msze w domu emerytów. Ksiądz musiał też zobowiązać się do podjęcia terapii.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Borowce: Nie żyją rodzice i ich nastoletni syn. Nieoficjalnie: Mieli rany postrzałowe

Tragedia rodzinna w miejscowości Borowce pod Częstochową. Nie żyją trzy osoby: kobieta i mężczyzna oraz ich nastoletni syn. Według nieoficjalnych ustaleń reporterki RMF FM Anny Kropaczek, wszyscy mieli rany postrzałowe. Jak dowiedziała się nasza dziennikarka, około godziny pierwszej w nocy policja dostała zgłoszenie o awanturze domowej.

Pod wskazanym adresem funkcjonariusze znaleźli niestety ciała trzech osób: kobiety i mężczyzny w wieku 44 lat oraz ich 17-letniego syna. Z nieoficjalnych informacji, do których dotarła Anna Kropaczek, wynika, że wszyscy troje mieli rany postrzałowe, a prawdopodobny zabójca odjechał z miejsca zdarzenia. Okoliczności tragedii wyjaśniają pod nadzorem prokuratury w Myszkowie policjanci.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Strzelce Krajeńskie: Patostreamer rzucał szczeniakiem i groził internautom. Jest akt oskarżenia

Prokuratura Rejonowa w Strzelcach Krajeńskich zakończyła śledztwo przeciwko Tomaszowi K. Mężczyzna znęcał się nad swoim dwutygodniowym psem podczas internetowej wideorelacji na żywo. Do sądu został skierowany akt oskarżenia, w którym prokuratura zarzuca mu popełnienie przestępstwa z art. 35 Ustawy o ochronie zwierząt. W marcu na łamach polsatnews.pl informowaliśmy o tym, że mężczyzna z okolic Gorzowa Wielkopolskiego znęcał się nad szczeniakiem podczas videorelacji na żywo. Wymachiwał i rzucał o ziemię przestraszonym zwierzęciem.

Podczas transmisji mężczyzna pił alkohol, podnosił dwutygodniowego szczeniaka za kark, szarpał nim i rzucał o podłogę. Pies piszczał i próbował wyrwać się z rąk dręczyciela.
Źródło info i foto: polsatnews.pl