20 tys. złotych nagrody za pomoc w ujęciu Jacka Jaworka

20 tysięcy złotych nagrody za informacje, które pozwolą zatrzymać poszukiwanego Jacka Jaworka lub odnaleźć jego zwłoki, wyznaczył Komendant Wojewódzki Policji w Katowicach. Jacek Jaworek jest poszukiwany listem gończym w związku z podejrzeniem dokonania potrójnego zabójstwa. Jeśli ktoś ma informacje na jego temat, proszony jest o pilny kontakt z Wydziałem Kryminalnym Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach pod numerem telefonu 798 031 306. Gwarantujemy anonimowość.

Do tragedii doszło 10 lipca w miejscowości Borowce k. Częstochowy. W domu jednorodzinnym znaleziono ciała małżeństwa oraz ich 17-letniego syna. Ofiary zostały zastrzelone. Ustalenia śledczych wskazują, że sprawcą zbrodni jest Jacek Jaworek. Tuż po zabójstwie mężczyzna uciekł, a prokuratura wystawiła za nim list gończy.

Komendant Wojewódzki Policji w Katowicach wyznaczył w piątek nagrodę w wysokości 20 tysięcy złotych za informacje, które pomogą zatrzymać Jacka Jaworka lub odnaleźć jego ciało (nie wykluczone, że mężczyzna nie żyje). Jeśli ktoś posiada informacje na jego temat, proszony jest o pilny kontakt z Wydziałem Kryminalnym Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach pod numerem telefonu 798 031 306, Komendą Miejską Policji w Częstochowie pod numerem telefonu 47 858 12 55 lub numerem alarmowym 112.

W chwili zdarzenia Jacek Jaworek ubrany był w granatową koszulkę z jasnym napisem na przedniej części, granatowe spodnie jeansowe oraz szarą bluzę dresową. Po zdarzeniu poszukiwany mężczyzna mógł się przebrać.

Na prawej łopatce ma widoczną przez koszulkę narośl o rozmiarze 5-7 centymetrów. Uwaga! Poszukiwany może posiadać broń palną! Może próbować ucieczki! Może zachowywać się agresywnie!

Gwarantujemy anonimowość. Jednocześnie przypominamy, że ukrywanie lub pomoc w ukryciu osoby poszukiwanej jest przestępstwem i grozi za to kara pozbawienia wolności do 5 lat.
Źródło info i foto: Policja.pl

USA: Przez 50 lat żyła z „potworem”. 80-latka skazana za zabicie męża

80-letnia Lavetta Longdon zastrzeliła swojego męża po 50 latach wspólnego życia. Sąd uznał to za zbrodnię popełnioną z zimną krwią i skazał ją na maksimum 10 lat więzienia. Kobieta przyznała, że oddała do śpiącego małżonka dwa strzały. Opowiedziała o tym, jak spędziła pół wieku u boku mężczyzny, który był „potworem”. Lavetta Langdon, 80-letnia emerytka z Nebraski zabiła swojego męża w sierpniu zeszłego roku. Kiedy ten spał, oddała do niego dwa strzały.

Przed sądem opowiedziała o tym, jak mąż znęcał się nad nią przez 50 lat ich pożycia. Para pobrała się w 1960 roku.

Dzień przed popełnieniem zbrodni oświadczyła 79-letniemu mężowi, że jeśli jeszcze raz na nią podniesie rękę, to zabije go. Ten w odpowiedzi ją spoliczkował. Kiedy zasnął, strzeliła mu w pierś. Potem zadzwoniła na policję. Adwokat przekonywał, że to ona jest ofiarą przemocy zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Mąż nie tylko ją bił, ale kazał jej na przykład jeść psią karmę na oczach ich czterech córek. Kobieta wielokrotnie zgłaszała przemoc się na policję.

W jej obronie przed sądem stanął nawet brat ofiary, który stwierdził, że mąż Lavetty miał rozdwojoną osobowość.

„Wiem, jaki był mój brat. To nie była miła osoba. Miał dwie osobowości: jedną dla świata zewnętrznego, inną dla najbliższych. W domu był potworem” – powiedział Eugene Langdon. „Lavetta przeżyła lata w piekle” – mówił o swojej bratowej.

Mimo to sąd uznał, że 80-letnia kobieta popełniła zbrodnię z zimną krwią.

„Twój adwokat twierdzi, że jesteś ofiarą przemocy domowej. Z drugiej strony zabiłaś człowieka z zimną krwią” – oświadczył sędzia David Urbom.

Kobieta może spędzić w więzieniu nawet 10 lat. Kara mogłaby być wyższa. Za zabójstwo groziło jej nawet 20 lat więzienia. Po ogłoszeniu wyroku 80-latka nie miała sądowi nic do powiedzenia. Odwróciła się do siedzących w ławkach za nią najbliższych i powiedziała tylko „żegnajcie”.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zbigniew S. z zarzutami. Oszustwa, wyłudzenia i pranie pieniędzy

Oszustwa, wyłudzenie 2 mln zł podatku VAT i pranie pieniędzy – to Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga zarzuca Zbigniewowi S. Do sądu w czwartek trafił akt oskarżenia przeciwko mężczyźnie, jego żonie Iwonie oraz dwóm wspólnikom. S. grozi do 15 lat pozbawienia wolności. O skierowaniu aktu oskarżenia poinformowała w piątek prok. Katarzyna Skrzeczkowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

– W dniu 15 lipca 2021 r. prokurator skierował do Sądu Okręgowego Warszawa-Praga w Warszawie akt oskarżenia przeciwko Zbigniewowi S., jego żonie Iwonie S. i dwóm wspólnikom Zbigniewa S. W stosunku do Zbigniewa S. akt oskarżenia obejmuje sześć zarzutów oszustwa lub usiłowania oszustwa, sześć zarzutów wyłudzenia zwrotu podatku VAT i dwa zarzuty dotyczące prania pieniędzy – przekazała prok. Skrzeczkowska.

Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga ustaliła, że „w okresie od maja 2011 roku do czerwca 2013 roku Zbigniew S. wykorzystując przepisy, dzięki którym spółki nabywające nieruchomości miały prawo do odliczeń podatkowych, wyłudził od Skarbu Państwa ponad 2 mln złotych”. Miał również usiłować wyłudzić kwotę niemal 5 mln złotych, do czego jednak nie doszło w wyniku działań kontrolnych urzędów skarbowych.

Mieli prać pieniądze

Zbigniew S. miał wykorzystać powiązane z nim spółki, które sporządziły fałszywe umowy kupna i sprzedaży trzech nieruchomości. W nielegalnym procederze brać miała udział żona podejrzanego, Iwona S. oraz dwaj wspólnicy.

Po wyłudzeniu pieniędzy podejrzani podjęli działania zmierzające do wyprania pieniędzy. W przypadku małżeństwa S. czynności te umożliwiły im kupno domu o wartości ponad 1 mln zł, w którym Zbigniew S. mieszkał przed ucieczką z Polski przed organami ścigania. „Nieruchomość ta została zabezpieczona przez prokuraturę na poczet orzeczenia przepadku korzyści osiągniętej z przestępstwa” – przekazała prok. Skrzeczkowska.

Rzeczniczka prokuratury dodała, że oskarżeni nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów. Zbigniewowi S. grozi kara do 15 lat pozbawienia wolności, natomiast pozostałym do 10 lat pozbawienia wolności.

Ukrywał się w Holandii

Zbigniew S. został w tej sprawie przesłuchany w charakterze podejrzanego dopiero w połowie czerwca. Wcześniej unikał kontaktu z prokuraturą i ukrywał się m.in. w Holandii, skąd został sprowadzony na początku czerwca na podstawie 7 międzynarodowych listów gończych. Obecnie przebywa w areszcie śledczym.
Źródło info i foto: interia.pl

Hiszpania: Guardia Civil przejęła ponad 5,5 tony marihuany

Funkcjonariusze Guardia Civil odkryli w La Mojonera (Almeria) magazyn, w którym znajdowało 5,6 tony marihuany. Jest to największe przejęcie tego narkotyku w operacji policyjnej w Hiszpanii. Marihuana, zapakowana w hermetyczne worki, była już ładowana na ciężarówki, które miały dostarczyć ją do Wielkiej Brytanii.

Funkcjonariusze Gwardii Cywilnej już jakiś czas temu trafili na ślad grupy, która wysyłała duże ilości marihuany do Wielkiej Brytanii. Nie mogli jednak namierzyć „bazy” przemytników. Ale do czasu. Przed kilkoma dniami odkryli, że rozpracowywani przez nich narcos pojawiają się w okolicach Almerii.

Przestępcy doprowadzili funkcjonariuszy do gospodarstwa rolnego w La Mojonera (Almeria). Gwardziści spodziewali się przejęcia dużej ilości towaru, ale nawet oni byli zaskoczeni, gdy zobaczyli, ile narkotyku zgromadzono w magazynie farmy.

Członkowie gangu akurat pakowali worki z marihuaną na ciężarówki, które miały dostarczyć towar do Wielkiej Brytanii. Liczenie i ważenie paczek z „trawką” zajęło kilka godzin. Gwardia przejęła 5674 kilogramy próżniowo zapakowanej marihuany. Taka ilość narkotyku warta jest ponad 17 mln euro. I to w hurcie. Według hiszpańskich służb to największe przejęcie tego narkotyku w operacji policyjnej w Hiszpanii.

Aresztowano także osiem osób, które m.in. ładowały towar na ciężarówki. Co ciekawe, gang operujący prowincjach Malaga i Almeria wykorzystywał legalne hodowle konopi, na których sprzedaż trzeba mieć specjalne zezwolenie, do zwykłego handlu narkotykami.
Źródło info i foto: TVP.info

Jacek Jaworek oddał do ofiar 10 strzałów

Rany postrzałowe były przyczyną śmierci członków rodziny poszukiwanego od 10 lipca Jacka Jaworka, podejrzanego o ich zabójstwo – wskazały wstępne wyniki sekcji zwłok, przeprowadzonej w Zakładzie Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

– Wstępne wyniki sekcji zwłok wskazują, że wszystkie 3 osoby zginęły w wyniku ran postrzałowych oddanych we wrażliwe życiowo rejony ciała. Było to łącznie 10 strzałów z broni kalibru 7,65 – powiedział w piątek prokurator Krzysztof Budzik z zespołu prasowego Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

Broni, z której zginęła rodzina, dotychczas nie odnaleziono.

Wciąż jest poszukiwany

52-letni podejrzany o zabójstwo brata, jego żony i syna Jacek Jaworek wciąż jest poszukiwany. W czwartek policja zwróciła się z prośbą do mieszkańców gminy Dąbrowa Zielona w powiecie częstochowskim oraz innych osób, aby w godzinach 18.00-6.00 przez kilka kolejnych dni powstrzymali się od przebywania na terenach leśnych w tej miejscowości. Ma to związek z działaniami służb w zakresie poszukiwań Jacka Jaworka oraz użyciem w tym miejscu specjalistycznego sprzętu.

– Specyfika tych czynności wymaga, aby były prowadzone w nocy, nie mogę jednak ujawnić szczegółów – powiedział w piątek młodszy aspirant Kamil Sowiński z Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie.

W nocy z piątku na sobotę (9-10 lipca) w Borowcach k. Dąbrowy Zielonej w powiecie częstochowskim wezwani do awantury domowej policjanci w domu jednorodzinnym znaleźli zwłoki małżeństwa 44-latków i ich 17-letniego syna z ranami postrzałowymi. Uratował się drugi, 13-letni syn zamordowanego małżeństwa, który schronił się u rodziny. Sprawca zbrodni uciekł.

List gończy

Od wtorku Jaworek poszukiwany jest listem gończym. Prokurator zdecydował o zaocznym przedstawieniu mu zarzutów potrójnego zabójstwa, co stało się podstawą wniosku o aresztowanie, zaakceptowanego we wtorek przez sąd. Wiadomo, że Jacek Jaworek w ostatnim czasie mieszkał u brata po tym, jak opuścił zakład karny, gdzie odbywał dwumiesięczną karę zastępczą w związku z niepłaceniem alimentów. Mężczyzna nie miał zezwolenia na posiadanie broni.

Policja zaznacza, że w przypadku napotkania tego mężczyzny należy zachować daleko idącą ostrożność – nie podejmować samodzielnie żadnych działań oraz powiadomić policję. Informacje o poszukiwanym mają policjanci z całego kraju oraz Straż Graniczna. Policyjne czynności nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Częstochowie, która przejęła sprawę od śledczych z Myszkowa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Borowce: Są wyniki sekcji zwłok ofiar

Jacek Jaworek, poszukiwany za potrójne morderstwo w Borowcach (woj. śląskie), nadal jest na wolności. Prokuratura Okręgowa w Częstochowie zaprezentowała wstępne wyniki sekcji zwłok małżeństwa i ich 17-letniego syna, którzy zginęli od ran postrzałowych.

Jacek Jaworek od prawie tygodnia jest poszukiwany przez policję i prokuraturę. Śledczy podejrzewają go o zabójstwo trzech członków swojej rodziny. W piątek Prokuratura Okręgowa w Częstochowie pokazała wstępne wyniki sekcji zwłok ofiar, przeprowadzonej w Zakładzie Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

– Wstępne wyniki sekcji zwłok wskazują, że wszystkie 3 osoby zginęły w wyniku ran postrzałowych oddanych we wrażliwe życiowo rejony ciała. Było to łącznie 10 strzałów z broni kalibru 7,65 – powiedział w piątek PAP prokurator Krzysztof Budzik z zespołu prasowego Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

Jacek Jaworek poszukiwany. Apel policji

Broni, z której zginęła rodzina, dotychczas nie odnaleziono. 52-letni podejrzany o zabójstwo brata, jego żony i syna Jacek Jaworek wciąż jest poszukiwany. W czwartek policja zwróciła się z prośbą do mieszkańców gminy Dąbrowa Zielona w powiecie częstochowskim oraz innych osób, aby w godzinach 18-6 rano przez kilka kolejnych dni powstrzymali się od przebywania na terenach leśnych w tej miejscowości. Ma to związek z działaniami służb w zakresie poszukiwań Jacka Jaworka oraz użyciem w tym miejscu specjalistycznego sprzętu.

– Specyfika tych czynności wymaga, aby były prowadzone w nocy, nie mogę jednak ujawnić szczegółów – powiedział w piątek młodszy aspirant Kamil Sowiński z Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie.

Zabójstwo w Borowcach

W nocy z piątku na sobotę (9-10 lipca) w Borowcach k. Dąbrowy Zielonej w powiecie częstochowskim wezwani do awantury domowej policjanci w domu jednorodzinnym znaleźli zwłoki małżeństwa 44-latków i ich 17-letniego syna z ranami postrzałowymi. Uratował się drugi, 13-letni syn zamordowanego małżeństwa, który schronił się u rodziny. Sprawca zbrodni uciekł.

Od wtorku Jaworek poszukiwany jest listem gończym. Prokurator zdecydował o zaocznym przedstawieniu mu zarzutów potrójnego zabójstwa, co stało się podstawą wniosku o aresztowanie, zaakceptowanego we wtorek przez sąd.

Wiadomo, że Jacek Jaworek w ostatnim czasie mieszkał u brata po tym, jak opuścił zakład karny, gdzie odbywał dwumiesięczną karę zastępczą w związku z niepłaceniem alimentów. Mężczyzna nie miał zezwolenia na posiadanie broni.

Policja zaznacza, że w przypadku napotkania tego mężczyzny należy zachować daleko idącą ostrożność – nie podejmować samodzielnie żadnych działań oraz powiadomić policję. Informacje o poszukiwanym mają policjanci z całego kraju oraz Straż Graniczna. Policyjne czynności nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Częstochowie, która przejęła sprawę od śledczych z Myszkowa.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Kenia: 20-latek przyznał się do zabicia co najmniej 10 dzieci

„Detektywi aresztowali 20-latka, który przyznał się do zabicia do najmniej dziesięciorga dzieci” – poinformowała w czwartek kenijska policja. Na Twitterze nazwała mężczyznę „żądnym krwi wampirem”, wyjaśniając, że z niektórych ofiar miał „wysysać krew”.

Masten Milimo Wanjala został aresztowany w środę w związku ze śmiercią dwojga dzieci, których porzucone ciała znaleziono w lesie w Nairobi. Z ustaleń śledczych wynika, że kontaktował się z matką jednej z ofiar i żądał okupu w zamian za uwolnienie dziecka.

Fala uprowadzeń dzieci w Kenii

Jak podała agencja AFP, według funkcjonariuszy aresztowanie mężczyzny to duży krok w śledztwie dotyczącym fali uprowadzeń dzieci w Kenii. Zabójstwa i zaginięcia dzieci wywoływały społeczne oburzenie i protesty.

Policja poinformowała, że nie odnaleziono jeszcze ciał pozostałych dzieci, do których zamordowania przyznał się 20-latek. Dodała, że Wanjala nie przeprosił za swoje czyny i stwierdził, iż zabijanie ofiar „sprawiało mu dużą przyjemność”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Trwa obława na 54-letniego Jacka Jaworka. Ktoś go ukrywa?

Maciej Karczyński z niejednego pieca chleb jadł. Przez wiele lat był funkcjonariuszem policji, potem pełnił funkcję rzecznika ABW. W ostatnich latach zmienił jednak zupełnie profesję. Obecnie częściej widać go na sportowych arenach w roli prezesa Futsal Ekstraklasy. Mimo tego czasem wraca w roli eksperta do spraw kryminalnych. A za taką należy z pewnością uznać zabójstwo, do jakiego doszło w Borowcach koło Częstochowy. Gdzie zdaniem doświadczonego policjanta może przebywać poszukiwany Jacek Jaworek? Co policja i my sami możemy zrobić, by złapać domniemanego sprawcę mordu? Szczegóły na se.pl.

Jacek Jaworek jest poszukiwany przez policjantów na Śląsku. Mężczyzna jest podejrzany o dokonanie potrójnego morderstwa w Borowcach. Póki co nie wiadomo, gdzie obecnie przebywa. Policja używa wszelkich możliwych technik, by złapać 52-latka. To jednak jak widać nie należy do zadań łatwych. Maciej Karczyński, były rzecznik ABW i funkcjonariusz policji podkreśla, że jeśli chodzi o wyjaśnienie całej sprawy, kluczowe mogą być zeznania jedynej osoby z rodziny, która ocalała. Chodzi o 13-letniego Gianniego, syna zamordowanego małżeństwa. – Można powiedzieć, że na początku wyglądało to na awanturę. Tak można to oceniać z perspektywy czasu. Kluczową osobą w tym momencie jest ten 13-letni chłopiec, który przeżył. To jest z pewnością najważniejszy świadek w tej sprawie. W najbliższym czasie, jeśli tylko pozwoli na to psycholog, zostanie przesłuchany. Oczywiście w obecności wspomnianego psychologa, takie są procedury – mówi w rozmowie z „SE” Karczyński.

Jacek Jaworek wciąż skutecznie unika policji. Jak udaje mi się uniknąć zasadzek? – Zastanawiające jest to, że sprawca tak długo się ukrywa. Być może był przygotowany na taką awanturę. Zazwyczaj tacy ludzie się szybko odnajdują. W tej sytuacji mogą być dwa wyjścia. Albo się przygotował i ma zaplanowaną drogę ucieczki oraz miejsce, gdzie się ukrywa. Mógł też popełnić samobójstwo. Ten czas, który upływa, wskazuje na te dwa rozwiązania. Możliwe również, że gdzieś jest i ktoś mu pomaga, nawet jeśli się nie przygotował. Może zna topografię lasu. Wie jak przeżyć z dnia na dzień i nie pokazuje się za często. Ale o takich scenariuszach mówimy raczej w przypadku osoby, która ma przeszłość kryminalną. Osoby, które zabijają w afekcie, pod wpływem alkoholu lub w wyniku niesnasek, nie są raczej przygotowane na takie samodzielne bytowanie. Tym bardziej, że opublikowano list gończy i taka osoba musi się liczyć z zatrzymaniem – zauważa Karczyński.
Źródło info i foto: se.pl

Holandia: Nie żyje postrzelony dziennikarz Peter R. de Vries

Nie żyje holenderski dziennikarz śledczy Peter R. de Vries – poinformowała agencja AFP. 6 lipca 64-latek został postrzelony w Amsterdamie, tuż po wyjściu ze studia telewizyjnego.

„Peter walczył do końca, ale przegrał tę bitwę. Zmarł otoczony ludźmi, którzy go kochali” – powiedziała rodzina dziennikarza w oświadczeniu dla telewizji RTL.

We wtorek 6 lipca Peter R. de Vries występował w telewizji RTL Boulevard. Kiedy opuścił studio, oddano w jego kierunku pięć strzałów z bliskiej odległości – relacjonowało BBC. Dziennikarz śledczy z raną głowy trafił do szpitala. Jego stan określano jako ciężki. Burmistrzyni Amsterdamu Femke Halsema powiedziała, że de Vries „walczy o życie” i potępiła zdarzenie, nazywając je „okrutnym atakiem bez serca”. – Peter R. de Vries jest dla nas wszystkich bohaterem narodowym, niezwykle odważnym dziennikarzem, niestrudzenie poszukującym sprawiedliwości – podkreśliła.

Okazało się później, że wśród aresztowanych po ataku na dziennikarza jest 35-letni Kamil E. Portal dutchnews.nl informował, że Polak miał być kierowcą. Oddać strzały do dziennikarza miał natomiast pochodzący z Antyli Holenderskich 21-letni Delano G.

Portal tvn24.pl informował, że Kamil E. był poszukiwany przez polskie służby listem gończym za kradzieże i rozboje. Miał odsiedzieć w Polsce wyrok. Obaj mężczyźni zostali zatrzymani na autostradzie w Leidschendam jeszcze tego samego dnia.

Na razie nie wiadomo, jaki motyw miał sprawca. W przeszłości policja chroniła de Vriesa, ponieważ ten otrzymywał groźby. Dziennikarz zajmował się m.in. sprawami porwania magnata browarnictwa Freddy’ego Heinekena czy zniknięcia nastolatki Natalee Holloway.
Źródło info i foto: Gazeta.pl