Szamotuły: Śledczy badają sprawę śmierci nauczycielki religii

Policja i prokuratura badają okoliczności śmierci nauczycielki z Szamotuł (Wielkopolskie). Śledczy nie informują na razie o szczegółach zdarzenia; mają być one podane w czwartek. Ciało kobiety został znalezione we wtorek. „Gazeta Wyborcza” poinformowała w środę, że w związku ze sprawą zatrzymany został 20-letni syn kobiety. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prok. Łukasz Wawrzyniak powiedział w środę, że ze względu na dobro sprawy na razie nie będzie komentował dotychczasowych ustaleń poczynionych w związku ze śmiercią mieszkanki Szamotuł.

Tajemnicze okoliczności śmierci

Na razie wiadomo, że zwłoki nauczycielki religii ujawniono w jej mieszkaniu. Według nieoficjalnych ustaleń „Wyborczej” we wtorek wieczorem policjanci zauważyli w centrum Szamotuł 20-letniego syna nauczycielki. Mężczyzna miał się dziwnie zachowywać; gdy policjanci chcieli go wylegitymować, zaczął uciekać.

Wbiegł do kamienicy, w której mieszkał z matką, a potem do mieszkania. Tam funkcjonariusze ujawnili zwłoki. Zatrzymany mężczyzna był trzeźwy.
Źródło info i foto: interia.pl

15-latek zabił 13-latkę, która była z nim w ciąży. Są nowe informacje w sprawie

Jest decyzja Sądu Rejonowego w Tarnowskich Górach (woj. śląskie) ws. 15-latka zatrzymanego w związku z morderstwem 13-letniej Patrycji z Bytomia. Nastolatek przyznał się do zabójstwa przyjaciółki. Miał obawiać się konsekwencji związanych z jej zajściem w ciążę. Jak ustalili dziennikarze portalu gazeta.pl, 9 września 15-latek trafił do Garwolina na obserwację psychiatryczną. Choć początkowo miał tam spędzić jedynie cztery tygodnie, ośrodek zwrócił się do sądu o przedłużenie obserwacji do sześciu tygodni. Sąd Rejonowy w Tarnowskich Górach postanowił przychylić się do tego wniosku. Od wyników tych badań będzie zależał dalszy los nastolatka.

Sędzia Tomasz Pawlik przekazał w rozmowie z dziennikarzami portalu, że aktualnie nie jest znany termin rozprawy. Zostanie on wyznaczony dopiero po uzyskaniu wszystkich niezbędnych opinii biegłych.

Dziennikarze ustalili także, że 22 września doszło do przesłuchania małoletniego świadka w tej sprawie. Odbyło się ono w tzw. niebieskim pokoju. To miejsce, które ma z założenia zminimalizować stres związany z rolą świadka bądź uczestnika rozprawy sądowej i ułatwić uzyskanie od dziecka wiarygodnego materiału dowodowego.

Do zdarzenia doszło w styczniu 2021 r. 13-latka w ciąży zginęła od licznych ran zadanych ostrym narzędziem. Do morderstwa przyznał się jej 14-letni (dzień później skończył 15 lat) przyjaciel. Mama dziewczynki wspominała, że sprawca jeździł z nią radiowozem i aktywnie brał udział w poszukiwaniach. Niedługo później przyznał się do zabicia 13-latki i wskazał miejsce, w którym zostawił zwłoki. Nastolatek trafi do zakładu poprawczego (z którego wyjdzie po ukończeniu 21. roku życia) lub, w przypadku stwierdzenia zaburzeń psychicznych, do ośrodka psychiatrycznego.

15-letni Kacper na pewno nie trafi jednak do więzienia. Wszystko ze względu na to, że w chwili popełnienia zbrodni miał 14 lat.
Źródło info i foto: wp.pl

Niemcy: Ruszył proces chirurga plastycznego. Filmował krwawe zabiegi i publikował w sieci. Nie żyją dwie kobiety

W Niemczech ruszył proces chirurga plastycznego, który oferował zabiegi powiększania pośladków. Medyk zamieszczał nagrania krwawych procedur w mediach społecznościowych. Według prokuratury dwie jego pacjentki zmarły wskutek błędów, które miał popełnić. M.in. powinny być operowane nie w warunkach ambulatorium, ale na sali operacyjnej. Eksperci uznają działania medyka za „nie do usprawiedliwienia”.

Przed Sądem Krajowym w Düsseldorfie rozpoczął się we wtorek proces lekarza, który w swojej klinice oferował pacjentkom zabiegi z zakresu chirurgii plastycznej, które obejmowały powiększanie pośladków. 49-letni lekarz przeprowadził wiele takich zabiegów, które polegają na przeszczepieniu pacjentce jej własnej tkanki tłuszczowej pobranej z innej okolicy ciała. Chirurg filmował krwawe zabiegi, a nagrania umieszczał w mediach społecznościowych.

Zmarła po wadliwej liposukcji

Okazało się jednak, że dwie pacjentki chirurga plastycznego zmarły. 2 lipca 2019 roku lekarz przeprowadził zabieg odsysania tłuszczu u 42-letniej kobiety, a następnie pobraną tkankę wstrzyknął w pośladki kobiety. Jednak kobieta zmarła wskutek powikłań: utraty krwi połączonej z zatorowością tłuszczową.

Prokuratura, która zajęła się sprawą, ustaliła, że zgodnie z zasadami sztuki lekarskiej zabieg tego rodzaju, łącznie z leczeniem przeciwzakrzepowym, powinien być przeprowadzony na sali operacyjnej. Odbył się jednak w warunkach ambulatoryjnych. Lekarz nie tylko nie prowadził po wykonaniu zabiegu obserwacji, ale nie wdrożył także opieki pooperacyjnej. Śledczy ustalili, że ani liposukcja, czyli pobranie tkanki tłuszczowej, ani iniekcja – czyli wstrzyknięcie jej pod skórę, nie zostały wykonane prawidłowo.

Tłuszcz zatkał płuca pacjentki

W akcie oskarżenia jest także zarzut związany ze śmiercią innej kobiety, która została poddana zabiegowi 6 sierpnia 2018 roku. Lekarz odessał tłuszcz z ponad 12 litrów tkanki tłuszczowej, a następnie wykonał zabieg wstrzyknięcia go do tkanki piersi i pośladków. 20-letnia pacjentka zmarła tego samego dnia. Powodem jej zgonu była duża utrata krwi oraz zatorowość. Tłuszcz przedostał się do tętnic płucnych, blokując je. Śledczy ustalili, że w takich przypadkach dozwolone jest pobieranie maksymalnie pięciu litrów tkanki tłuszczowej. Ustalono także, że kobieta otrzymała zbyt wysoka dawkę znieczulenia.

Trzecia kobieta, ofiara nieprawidłowo przeprowadzonego w tym samym roku zabiegu, przeżyła, ale również została wypuszczona do domu bez opieki pooperacyjnej. W jej przypadku ustalono, że chirurg miał użyć lekarstwa, które nie zostało dopuszczone na niemiecki rynek.

W akcie oskarżenia prokuratura zarzuciła medykowi uszkodzenie ciała, które dwukrotnie doprowadziło do śmierci oraz, w wypadku trzeciej klientki, która przeżyła zabieg, uszkodzenie ciała powstałe w wyniku zaniedbań. Profesor Dennis von Heimburg, przewodniczący Stowarzyszenia Niemieckich Chirurgów Estetycznych, podkreślił w rozmowie z Deutsche Welle, że współczynnik śmiertelności przy tego rodzaju interwencjach wynosi 1:3 tys. i jego zdaniem „taka interwencja jest właściwie nie do usprawiedliwienia”.

Prokuratura opiera zarzuty na ekspertyzach, które przeprowadzili biegli. Mimo to oskarżony lekarz nadal zaprzecza zarzutom, nie może jednak do odwołania prowadzić praktyki lekarskiej. Został warunkowo zwolniony z aresztu po wpłaceniu kaucji w wysokości 100 tys. euro. Według Międzynarodowego Towarzystwa Estetycznej Chirurgii Plastycznej zabiegi powiększania pośladków gwałtownie zyskują na świecie popularność. Ich liczba wzrosła o 38,4 proc w 2019 roku, najszybciej spośród wszystkich zabiegów chirurgicznych.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Uderzenie CBŚP i KAS w odłam gangu wyłudzającego podatek VAT

Z ustaleń śledztwa wynika, że członkowie grupy przestępczej działali na zasadzie podgrup i podejrzani są o wyłudzanie podatku VAT w obrocie polimerami, usługami budowlanymi, szkoleniowymi, reklamowymi czy transportowymi. Każda podgrupa posiadała swojego lidera. Tym razem CBŚP, przy wsparciu KAS zatrzymało 14 osób (15 osób objęto zarzutami). W śledztwie występuje już 130 podejrzanych, którym Zachodniopomorski Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej zabezpieczył majątek wart prawie 25 mln zł.

Policjanci z Zarządu w Szczecinie Centralnego Biura Śledczego Policji prowadzoną od 2019 roku śledztwo, pod nadzorem Zachodniopomorskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie. Wsparcia podczas ustalania kolejnych aspektów sprawy udzielają funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej ze Śląskiego i Zachodniopomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego. Sprawa dotyczy zorganizowanej grupy przestępczej, której członkowie na zasadzie tzw. „karuzeli podatkowej” popełniali przestępstwa karne i karno-skarbowe związane z wystawianiem nierzetelnych i poświadczających nieprawdę faktur VAT. Przedmiotem przestępstwa są m.in. usługi budowlane, reklamowe czy transportowe. Z ustaleń śledztwa wynika, że kolejne podmioty gospodarcze pełniące rolę „znikających” podatników lub „buforów”, tworząc poświadczającą nieprawdę dokumentację generowały koszty. Według śledczych w przestępczą działalność może być zamieszanych kilkaset podmiotów gospodarczych, a straty Skarbu Państwa oszacowano na ponad 160 mln zł.

W minionym tygodniu na terenie województwa śląskiego i małopolskiego przeprowadzono następne uderzenie w grupę. Tym razem zatrzymano podejrzanych o wyłudzenie podatku VAT w obrocie polimerami. W działaniach wzięło udział blisko 100 funkcjonariuszy CBŚP i KAS, którzy zatrzymali 14 osób (5 kobiety i 9 mężczyzn) i przeszukali miejsca zamieszkania podejrzanych, siedziby spółek i biur rachunkowych, zabezpieczając telefony komórkowe, sprzęt komputerowy, nośniki danych informatycznych oraz ogromną ilość dokumentacji. Dodatkowo u jednego z podejrzanych policjanci znaleźli i przejęli amfetaminę oraz 2 jednostki broni z amunicją i tłumik.

Na poczet przyszłych kar finansowych i środków karnych zabezpieczono mienie warte blisko 800 tys. zł, w tym luksusowy samochód. Śledczy zablokowali ponad osiemdziesiąt kont bankowych należących do podejrzanych i podmiotów wykorzystanych w przestępczym procederze.
W Zachodniopomorskim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie zatrzymanym przedstawiono zarzuty m.in. prania pieniędzy, wyłudzania podatku VAT, czy wystawiania i przyjmowania nierzetelnych faktur VAT. 11 osób usłyszało zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej.

Obecnie w śledztwie występuje 130 podejrzanych, którym przedstawiono łącznie ponad 500 zarzutów, w tym 80 osób usłyszało zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, z czego 4 kierowania nią. Wobec 34 osób stosowany był środek o charakterze izolacyjnym, obecnie 14 osób pozostaje tymczasowo aresztowanych. Śledczy ustalili majątek należący do podejrzanych i przejęli mienie warte blisko 25 mln zł. Decyzją Prokuratora przekazano część zabezpieczonego towaru wartego ponad 3 mln zł szczecińskim szpitalom i Policji.
Źródło info i foto: Policja.pl

Ekwador: Krwawe zamieszki w więzieniu. Ponad 100 ofiar

Soldiers guard the entrance to the Litoral Penitentiary a day after a deadly riot, in Guayaquil, Ecuador, Wednesday, September 29, 2021. The authorities report at least 100 dead and 52 injured in a riot on Tuesday in the prison. (AP Photo / Angel DeJesus)

Liczba ofiar śmiertelnych w walce gangów w zakładzie karnym w nadmorskim mieście Guayaquil w zachodnim Ekwadorze wzrosła do ponad 100 – podała w środę służba więzienna tego kraju.  Tamtejsze krajowe biuro więziennictwa (SNAI) poinformowało w środę w mediach społecznościowych, że „w chwili obecnej potwierdzono ponad 100 zabitych i 52 rannych” we wtorkowym starciu w więzieniu w Guayas.

Wcześniej potwierdzona liczba ofiar śmiertelnych wynosiła 30, ale regionalny komendant policji Fausto Buenano powiedział, że ciała znalezione w kanalizacji więzienia są nadal identyfikowane. Komendant policji Fabian Bustos powiedział, że we wtorek po pięciu godzinach policja i wojsko odzyskały kontrolę nad więzieniem. Obecnie placówka jest otoczona przez żołnierzy i pojazdy opancerzone. Przed nim stoją karetki pogotowia i gromadzą się krewni więźniów oczekujący na wieści o bliskich, którzy są w środku.

Pułkownik Mario Pazmino, były dyrektor ekwadorskiego wywiadu wojskowego, powiedział w rozmowie z agencją Associated Press, że krwawe walki pokazują, że „transnarodowa przestępczość zorganizowana przeniknęła strukturę” ekwadorskiego systemu więziennego, dodając, że meksykańskie kartele Sinaloa i Jalisco New Generation działają za pośrednictwem lokalnych gangów.

W ekwadorskich więzieniach przebywa ok. 39 tys. więźniów. W lutym i w lipcu w kilku więzieniach doszło do rozruchów. Podczas lutowych zamieszek w więzieniach w miejscowościach Guayaquil, Cuenca i Latacunga, w których przetrzymywanych jest 70 proc. z całej liczby osadzonych, zginęło 79 osób. Podczas zajść w lipcu życie straciło 21 osób.

Prezydent Ekwadoru Guillermo Lasso obiecał w sierpniu, że władze przeznaczą więcej funduszy na poprawę sytuacji w więziennictwie. Zgodnie z przedstawionym przez niego planem w zakładach karnych miały powstać nowe dziedzińce spacerowe, ulepszony miał być też system bezpieczeństwa i nadzoru. Zmiany w ekwadorskim więziennictwie wprowadzane są jednak zbyt wolno, by możliwe było choćby częściowe rozładowanie przepełnionych cel – pisze Reuters.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Kiedy rozprawa „najmłodszego polskiego milionera”

Przed warszawskim sądem rejonowym rusza sprawa Piotra Kaszubskiego okrzykniętego „najmłodszym polskim milionerem”, którego śledczy oskarżyli o przestępstwa skarbowe na blisko 4 mln zł. Pierwsza rozprawa ma odbyć się 1 grudnia. Obrońcy domagają się jednak umorzenia sprawy. Jak przekazała sekcja prasowa Sądu Okręgowego w Warszawie, w środę w Sądzie Rejonowym Warszawa-Mokotów odbyło się posiedzenie wstępne w tej sprawie. „Pierwszy termin rozprawy wyznaczony został na 1 grudnia br.” – poinformował sąd.

Na ławie oskarżonych obok Piotra Kaszubskiego (wyraził zgodę na publikację nazwiska) zasiądzie także jego „prawa ręka”, Mikołaj D., który m.in. zarządzał spółkami i nadzorował sprawy finansowe.

– Złożyłem wniosek o to, aby sąd rozważył umorzenie tego postępowania. W mojej ocenie zachodzi negatywna przesłanka procesowa, czyli brak zgody uprawnionego podmiotu na ściganie – powiedział obrońca Kaszubskiego mec. Rafał Rogalski. Jak przypomniał, jego klient został wydany na podstawie europejskiego nakazu aresztowania przez Austrię, ale tamtejszy sąd zgodził się na ściganie w zakresie określonych przestępstw. Dodał, że przestępstwa zarzucone w tym postępowaniu nie są objęte zgodą sądu w Wiedniu i – w jego ocenie – brakuje zgody na ściganie.

Ponadto – jak mówił mec. Rogalski – oskarżenie powinno się zdecydować, jaką wersję przyjmuje „jeśli chodzi o prawno-karną ocenę zachowania” jego klienta. – W tej sprawie zarzucono przestępstwa podatkowe (…). Jeśli założymy, że Kaszubski popełnił przestępstwa kwalifikowane jako oszustwa, to jak to się ma do przestępstw podatkowych. Tu jest sprzeczność – zaznaczył adwokat, przypominając równolegle prowadzoną sprawę odnoszącą się do podejrzenia oszustw.

Także obrońca Mikołaja D. mec. Jan Mydłowski potwierdził, że obrona złożyła wnioski o umorzenie tego postępowania do czasu zakończenia innej sprawy prowadzonej przez śledczych lub zawieszenia postępowania i ewentualne rozpoznawanie spraw łącznie.

„Podatek od oszustwa”?

– Prokuratura uważa, że w jednym z toczących się dalej postępowań oskarżeni mieli dopuścić się oszustwa na szkodę osób, które zakupiły produkty. A jeżeli mieli dopuścić się oszustwa, to nie można oczekiwać w naszej ocenie, żeby te pieniądze zostały opodatkowane. Te pieniądze powinny prędzej zostać ewentualnie zwrócone pokrzywdzonym niż być opodatkowane jako przedmiot przestępstwa – argumentował mec. Mydłowski.

Sąd ma rozpoznać wnioski obrony właśnie na posiedzeniu zaplanowanym na 1 grudnia. – Sąd wskazał, że wówczas rozpozna tę kwestię i odbędzie się albo posiedzenie w celu umorzenia sprawy lub rozpocznie się przewód sądowy – zaznaczył mec. Rogalski.

Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do sądu w listopadzie ub.r. Prokuratura zarzuca w nim Kaszubskiemu nieujawnienie organom podatkowym przedmiotu oraz podstawy opodatkowania oraz nieskładaniu deklaracji z osiągniętych dochodów. Według śledczych śledczych mężczyzna w 2014 r zarobił 5,9 mln zł, z czego powinien odprowadzić prawie 1,9 mln zł podatku, a w 2015 r. osiągnął dochód ponad 4 mln zł czego 1,3 mln zł powinno trafić do Skarbu Państwa.

Według prokuratury, Kaszubski zatajał prowadzenie działalności na własny rachunek posługując się innymi podmiotami gospodarczymi, którymi faktycznie kierował. Grozi mu za to do 10 lat pozbawienia wolności i wysokie grzywny.

„Oszustwa przy sprzedaży suplementów diety”

W sprawie Kaszubskiego prokuratura prowadzi też inne postępowanie. Dotyczy ono oszustw przy sprzedaży suplementów diety, wybielających past do zębów i kosmetyków. Śledczy szacują liczbę poszkodowanych na 174 tys. osób, a kwotę oszustwa na 28 mln zł. W związku z tym śledztwem we wrześniu 2016 r. wydano za Kaszubskim europejski nakaz aresztowania. Na jego podstawie został on sprowadzony do Polski z Austrii, gdzie się ukrywał.

W toku śledztwa prokuratura zgromadziła dodatkowy materiał dowodowy i chciała uzupełnić K. zarzuty. Przepisy stanowią, że do wykonania takiej czynności polski wymiar sprawiedliwości potrzebuje zgody od państwa, które zgodziło się wydać podejrzanego. Austriacki sąd w pierwszej instancji zgodził się na uzupełnienie K. zarzutów, jednak sąd odwoławczy nie wyraził zgody.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Oskarżenia skierowane wobec abp. Markowi Jędraszewskiemu. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski opublikował fragment pisma

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski opublikował fragment pisma skierowanego do nuncjusza apostolskiego w Polsce. Autor w liście zarzuca abp. Markowi Jędraszewskiemu zaniechanie działań wobec przestępstw, których dopuszczał się wobec kleryków abp Juliusz Paetz. „Na prośbę ofiar publikuję pierwszą stronę kopii zawiadomienia do papieża Franciszka ws. molestowań dokonywanych przez Juliusza Paetza, a tuszowanych przez abp. Marka Jędraszewskiego. Innych stron na razie nie publikuję, bo są w nich poufne dane” – napisał na Twitterze ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Abp. Paetz zmarł w 2019 roku. Duchowny był oskarżany o molestowanie księży i kleryków. W 2002 roku ustąpił z funkcji metropolity poznańskiego. Po śledztwie zarządzonym przez Watykan abp. Paetzowi zakazano też (ówczesnym papieżem był Jan Paweł II) udzielania święceń i bierzmowania, a także konsekrowania kościołów, głoszenia kazań czy przewodniczenia publicznym uroczystościom. Pomimo zakazów media odnotowywały przypadki łamania ich przez duchownego.

Abp Marek Jędraszewski, obecnie metropolita krakowski, był biskupem pomocniczym poznańskim w latach 1997-2012.

„Biskup Marek Jędraszewski, ówczesny biskup pomocniczy poznański, przynajmniej od 1999 roku, posiadał wiarygodne informacje o nadużyciach wobec kleryków Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu ze strony abpa Juliusza Paetza, ówczesnego metropolity poznańskiego” – czytamy na pierwszej stronie listu, który opublikował ks. Isakowicz-Zaleski. Pismo zaadresowano do abp. Salvatore Penacchio, nuncjusza apostolskiego w Polsce. Trafić miało także do kard. Luisa Ladarii Ferrera, prefekta Kongregacji Nauki Wiary, a także do abp. Stanisława Gądeckiego i abp. Wojciecha Polaka.

Autor pisma podkreślił, że nadużycia Paetza były „przedmiotem dochodzenia prowadzonego przez Stolicę Apostolską i wypełniają znamiona określone w VELM (vos estis lux mundi – red.)”. Chodzi o list papieski z 2019 roku, w którym opisano zasady dotyczące postępowań dot. molestowania nieletnich. Na podstawie tych przepisów prowadzone były postępowania kanoniczne wobec biskupów, których oskarżano o tuszowanie pedofilii.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Wyłudzili z PFRON ponad 4 miliony

Śledczy zajmujący się zwalczaniem przestępczości gospodarczej z bielskiej komendy pod nadzorem bielskiej prokuratury zakończyli śledztwo w sprawie wyłudzenia z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych ponad 4 miliony złotych. Proceder został zorganizowany przez kilka osób prowadzących popularny na Podbeskidziu hotel, które deklarowały rzekomą niepełnosprawność kilkudziesięciu pracowników hotelu. Z tego tytułu uzyskały wielomilionowe nienależne dotacje. Do sądu trafił akt oskarżenia.

Na trop nieuczciwych przedsiębiorców trafili kontrolerzy z PFRON-u na początku 2019 roku. Wykryli oni, że w jednym z popularnych hoteli na Podbeskidziu prowadzonym przez spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością może dochodzić do wyłudzeń ogromnych środków z Funduszu. Kontrolerzy zawiadomili o możliwości popełnienia przestępstwa Komendanta Miejskiego Policji w Bielsku-Białej. W Prokuraturze Rejonowej Bielsko-Biała Południe wszczęto śledztwo i pod jej nadzorem sprawą zajęli się śledczy z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą z bielskiej komendy.

Stróże prawa zaczęli analizować i gromadzić obszerny materiał dowodowy. Zabezpieczono m.in. dokumentację spółki, dokumenty kadrowe pracowników hotelu, dokumentację medyczną i księgi rachunkowe. W celu zabezpieczenia prawidłowego toku skomplikowanego postępowania policjanci musieli jednocześnie przesłuchiwać kilkudziesięciu świadków. W sprawę zaangażowanych było wielu śledczych z bielskiego wydziału zwalczającego przestępczość gospodarczą.

W wyniku śledztwa policjanci ustalili, że w proceder zaangażowanych było 5 osób: 71-latek i jego 60-letnia wspólniczka z województwa mazowieckiego, którzy byli kolejnymi prezesami zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, 65-letnia mieszkanka powiatu bielskiego zatrudniona jako główna księgowa firmy, 71-letnia bielszczanka — kierowniczka ds. osób niepełnosprawnych hotelu oraz lekarka psychiatrii z Bielska-Białej.

Przestępczy proceder polegał na poświadczaniu w dokumentacjach zatrudnionych przez hotel kilkudziesięciu pracowników nieprawdziwych danych na temat ich rzekomej niepełnosprawności. Prezes zarządu, dzięki nielegalnie uzyskanym od nieuczciwej lekarki zaświadczeniom o niepełnosprawności, poświadczał w dokumentacji pracowniczej nieprawdziwe informacje. Przestępcze działanie legitymowała natomiast główna księgowa spółki. W ten spółka prowadząca hotel otrzymała nienależne dofinansowanie o wartości ponad 4 milionów złotych. Środki były następnie defraudowane przez osoby zaangażowane w przestępczy interes.

W listopadzie ubiegłego roku na terenie różnych miejscowości w kraju policjanci na polecenie prokuratora zatrzymali całą piątkę prowadzącą ten proceder. Osoby te zostały doprowadzone do prokuratury w Bielsku-Białej, gdzie usłyszały zarzuty oszustwa na znaczną skalę, wyłudzania dofinansowań i poświadczania nieprawdy w dokumentacji. Za najpoważniejsze z tych przestępstw grożą kary nawet do 10 lat pozbawienia wolności. Prokurator objął wówczas podejrzanych poręczeniami majątkowymi, a śledczy zabezpieczyli na poczet zwrotu należności publicznoprawnych i przyszłych kar prawie 5 milionów złotych. Do sądu trafił już w tej sprawie akt oskarżenia, a o dalszym losie oskarżonych zdecyduje bielski sąd.
Źródło info i foto: Policja.pl

Prokuratura w Nowym Jorku bada wizytę Rudy’ego Giulianiego w Warszawie w 2019 roku

Prokuratura federalna w Nowym Jorku bada wizytę Rudy’ego Giulianiego w Warszawie w lutym 2019 roku i jego wystąpienie na wiecu Mudżahedinów Ludowych w ramach śledztwa przeciwko byłemu prawnikowi Donalda Trumpa – wynika z opublikowanego dokumentu sądowego w sprawie. Giuliani w 2019 roku przemawiał na wiecu Ludowych Mudżahedinów podczas bliskowschodniego szczytu w Warszawie. Na zainteresowanie prokuratury wizytą Giulianiego w Polsce wskazuje odtajniony we wtorek list prawników byłego burmistrza Nowego Jorku do sądu, w którym skarżą się na ilość danych i dokumentów żądanych przez prokuraturę w dochodzeniu przeciwko niemu.

Choć byłemu osobistemu prawnikowi Donalda Trumpa nie postawiono dotąd zarzutów, federalni śledczy w ramach dochodzenia przeszukali w kwietniu jego dom. Jak podawały wówczas media, głównym obiektem zainteresowania prokuratury, która podejrzewa polityka o nielegalny lobbying, była działalność Giulianiego na Ukrainie, przede wszystkim na rzecz zwolnienia ówczesnej ambasador USA w Kijowie, Marie Yovanovich. Giuliani miał to zrobić – bez rejestrowania swojej działalności – na zlecenie byłego prokuratora generalnego Ukrainy Jurija Łucenki.

Nowo opublikowane dokumenty, pochodzące z sierpnia 2021 roku potwierdzają te doniesienia, ale wynika z nich, że prokuratura wnioskowała o przekazanie dokumentów nie tylko dotyczących sprawy ambasador, ale także jego podróży do Polski w lutym 2019 oraz „dowodów jakiejkolwiek pracy lub potencjalnej pracy dotyczącej [firmy inwestycyjnej] Franklin Templeton lub odzyskiwania aktywów wykradzionych z Ukrainy”.

Nie jest jasne, dlaczego śledczy zainteresowani są wizytą w Warszawie. Giuliani wystąpił wówczas podczas demonstracji Ludowych Mudżahedinów w Warszawie (Narodowej Rady Irańskiego Ruchu Oporu; NCRI) zorganizowanej przy okazji odbywającego się wówczas dyplomatycznego szczytu nt. Bliskiego Wschodu. Ludowi Mudżahedini to irańska grupa opozycyjna, uznawana niegdyś za organizację terrorystyczną, z którą Giuliani od dawna miał związki. Prawnik Trumpa nie chciał zdradzić, czy otrzymał wynagrodzenie za swoje przemówienie, ale zaznaczył, że prezydent Trump nie wiedział o jego obecności w Warszawie.

Według agencji Bloomberga, nie jest to jedyne dochodzenie, jakie się toczy wobec byłego burmistrza Nowego Jorku. Pod lupą jest też jego lobbing na rzecz irańsko-tureckiego biznesmena Rezy Zarraba, oskarżanego o pranie brudnych pieniędzy i omijanie antyirańskich sankcji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Malmoe: Zaginęła 32-letnia Polka. Mąż podejrzany o porwanie

Od piątku w szwedzkim Malmoe trwają poszukiwania zaginionej Beaty R. Sąd zdecydował o aresztowaniu męża zaginionej. Policja podejrzewa, że to on jest odpowiedzialny za uprowadzenie 32-latki. Zaginięcie Beaty R. zgłosiła rodzina, która zaniepokoiła się jej nagłym zniknięciem. Kobieta ostatni raz widziana była w dzielnicy Malmoe Oxie w towarzystwie męża, który ją podwoził.

Jak podała gazeta „Aftonbladet”, para była w trakcie rozwodu, a Beata R. starała się o wyłączną opiekę nad dziećmi oraz sądowy zakaz kontaktu ze strony małżonka z powodu gróźb i przemocy, jakich miała doświadczyć. Wniosek o ochronę został jednak odrzucony.

Policja za zgodą bliskich opublikowała zdjęcie kobiety, a także zwróciła się z apelem do osób mogących widzieć srebrny samochód Suzuki, model Vitara z 2002 roku. Auto, jak się przypuszcza, ma związek z zaginięciem. Od poniedziałku za pomocą helikopterów oraz psów tropiących przeczesywany jest teren pola golfowego w Oxie, gdzie znajdują się zbiorniki wodne. Rzecznik lokalnej policji Nils Norling zapewnił, że „zakłada się, że zaginiona osoba żyje”.
Źródło info i foto: interia.pl