Gang wyłudzał kredyty. Oszuści zatrzymani

Policjanci z katowickiej komendy wojewódzkiej zajmujący się walką z przestępczością gospodarczą rozbili grupę oszustów. Przestępcy wyłudzali kredyty bankowe na zakup sprzętów AGD i RTV w jednym ze sklepów. Urządzenia następnie sprzedawali, a bank nigdy nie otrzymał zwrotu zaciągniętych zobowiązań. W skład grupy wchodziło 4 organizatorów, 3 pracowników sklepu oraz 145 tzw. słupów, którzy brali kredyty na swoje dane. Oszuści wyłudzili 1,5 miliona złotych.

Policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach zakończyli ostatni wątek postępowania przeciwko podejrzanym o dokonanie szeregu oszustw na szkodę jednego z banków kredytujących zakup towarów w jednej z dużych sieci sklepów zajmujących się sprzedażą RTV i AGD. Organizatorami tej przestępczej działalności były 4 osoby wówczas w wieku 24-43 lat, w tym 1 kobieta. Współpracowali z nimi trzej pracownicy sklepu w wieku 25-30 lat, paser oraz tzw. słupy, czyli osoby, które zaciągały kredyty.

Działanie sprawców polegało na zawieraniu umów kredytowych na zakup sprzętów w sklepie z asortymentem RTV i AGD. Grupa przestępcza współpracująca z częścią personelu sklepu zajmowała się wyszukiwaniem i przyprowadzaniem do sklepu osób gotowych do podpisania umów kredytowych w zamian za niewielką korzyść majątkową. Na podstawie zawartych umów nabywano sprzęt, który odsprzedawany był później paserom za 80% jego wartości. Z każdej zawartej umowy do kieszeni organizatorów przestępczego procederu i pracowników sklepu trafiała część zysku. Przestępcy swoim działaniem doprowadzili bank do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie około 1,5 miliona złotych.

Na trop przestępczej działalności w 2006 roku wpadli będzińscy policjanci. To oni doprowadzili do pierwszych zatrzymań i w efekcie zamknięcia placówki sklepu. Później postępowanie przejęli śledczy zwalczający przestępczość gospodarczą w katowickiej komendzie wojewódzkiej. Śledczy pracujący nad sprawą zgromadzili materiał dowodowy, który pozwolił na przedstawienie zarzutów popełnienia około 600 oszustw łącznie 152 podejrzanym głównie mieszkańcom Będzina, Sosnowca i Dąbrowy Górniczej. Wobec 135 sprawców skierowano do sądu akt oskarżenia, w przypadku pozostałych 17 osób postępowania umorzono z uwagi na zgon sprawców. Zatrzymania w początkowej fazie postępowania uniknął nieznany wówczas organizator przestępczego procederu, który wyjechał za granicę, gdzie pomimo wszczęcia poszukiwań listem gończym, ukrywał się aż do 2020 roku, wierząc zapewne, że uda mu się uniknąć kary.

Śledczy prowadzący postępowanie i sprawę poszukiwawczą nie zapomnieli jednak o jego występkach. Uzyskane informacje pozwoliły policjantom na ustalenie kraju i miejsca pobytu poszukiwanego na Wyspach Brytyjskich. Mężczyzna poczuł się na tyle bezkarny, iż podjął za granicą legalne zatrudnienie. W 2020 roku, w wyniku międzynarodowej współpracy, na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania, doszło do zatrzymania 57-latka i wydania go polskim organom ścigania. Po wykonaniu czynności procesowych, podczas których ogłoszono mu zarzuty popełnienia blisko 300 oszustw i skierowaniu do Sądu Rejonowego w Będzinie aktu oskarżenia, tymczasowe aresztowanie zostało uchylone. Podejrzany w oczekiwaniu na zakończenie sprawy w sądzie i wydanie wyroku zamieszkał w wynajętym mieszkaniu na terenie Warszawy. W mieszkaniu tym jeszcze przed wydaniem wyroku ujawniono jego zwłoki, a z nieoficjalnych informacji wynika, że zmarł wskutek zatrucia tlenkiem węgla wydobywającym się z instalacji grzewczej.
Źródło info i foto: Policja.pl

Trójmiejscy policjanci zatrzymali sprawcę zabójstwa

Policjanci z Trójmiasta zatrzymali mężczyznę, który przed południem w mieszkaniu przy ul. Zielony Trójkąt w Gdańsku, zaatakował swoją partnerkę. Wg nieoficjalnych informacji, 29-latek wbił kobiecie w głowę dwa noże. Nie udało się jej uratować. Informację dostaliśmy na Gorącą Linię RMF FM. Policję powiadomił jeden z członków rodziny, do którego kobieta zadzwoniła podczas domowej awantury z prośbą o pomoc. 29-latek uciekł z mieszkania przed przyjazdem funkcjonariuszy. Udało się go zatrzymać.

Jak ustaliliśmy kobieta osierociła dwoje dzieci – roczne i 3-letnie, które były w mieszkaniu w momencie, kiedy doszło do tragedii.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zabójstwo 25-latki w Gdańsku. 29-letni partner wbił jej w głowę dwa noże

25-latka z Gdańska została zamordowana – potwierdza policja. W tej sprawie zatrzymano jej 29-letniego partnera. Według nieoficjalnych informacji mężczyzna miał wbić 25-latce dwa noże w głowę. Do zdarzenia doszło w niedzielny poranek w Gdańsku przy ul. Zielony Trójkąt. W jednym z mieszkań wywiązała się awantura. 25-latka zdążyła zadzwonić do bliskiej jej osoby z prośbą o pomoc. Poinformowany członek rodziny powiadomił z kolei policję.

Partner kobiety, który – jak podaje RMF FM – wbił jej później dwa noże w głowę, uciekł przed przyjazdem mundurowych. Udało się jednak go zatrzymać.

Gdańsk: Zamordowana 25-latka osierociła dzieci

Rozgłośnia dodaje, że kobieta osierociła dzieci: jedno z nich miało rok, a drugie trzy lata. Były w mieszkaniu, kiedy doszło tam do tragedii.

– Na miejscu, pod nadzorem prokuratora, swoje czynności prowadzą policjanci. Obecni są także m.in. technik kryminalistyki oraz lekarz medycyny sądowej – powiedział polsatnews.pl asp. sztab. Mariusz Chrzanowski z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.

Funkcjonariusz nie chciał potwierdzić doniesień RMF FM, że 25-latce wbito w głowę dwa noże.
Źródło info i foto: interia.pl

Niemcy: Raport kontrwywiadu. Dwa tysiące groźnych islamistów w kraju

Około dwóch tysięcy islamistów przebywających w Niemczech uznajemy za „szczególnie niebezpiecznych” – przyznał Thomas Haldenwang, szef tamtejszego kontrwywiadu. Kierowany przez niego Federalny Urząd Ochrony Konstytucji (BfV) obawia się też wzrostu zagrożenia terroryzmem w Europie po triumfie talibów w Afganistanie. Szef BfV Thomas Haldenwang stwierdził, że lista dwóch tysięcy nazwisk zawiera „wszystkich, których podejrzewa się o zdolność do przeprowadzenia aktów terroru, w tym zamachów”. Powiedział to gazecie „Tagesspiegel” w 20. rocznicę zamachów na World Trade Center i Pentagon.

Deutsche Welle uściśliło, że liczba niebezpiecznych islamistów jest wyższa niż ta z policyjnego rejestru. BfV rejestruje takie osoby jako „zagrożenie” nawet jeśli nie popełnili karalnego czynu, czego nie robi Federalny Urząd Kryminalny.

Według tej drugiej instytucji, tzw. „osób zagrażających” jest 551, a dodatkowo 536 osób uznano za „powiązane”, czyli mogące udzielać wsparcia „zagrażającym”, np. w zakresie logistyki. BfV przygotowuje się na wzrost zagrożenia terroryzmem w Niemczech po tym, jak władzę w Afganistanie na nowo przejęli talibowie. Instytucja obawia się, że triumf bojowników może przekonać zwłaszcza młodych do ich wizji świata. W jej ocenie istnieje też ryzyko, że terroryści zaczną „intensywniej reorganizować się” w całej Europie.

Thomas Haldenwang zapewnił jednak, że odpowiedni departament w BfV jest zorganizowany tak, aby poradzić sobie z nowymi zagrożeniami.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policjanci zlikwidowali kolejną „dziuplę samochodową”

Najbliższe dwa miesiące spędzi w areszcie 34-letni mieszkaniec powiatu kolbuszowskiego. W prowadzonym przez niego warsztacie, policjanci odnaleźli skradzionego we Włoszech mercedesa oraz części pochodzące z aut skradzionych na terenie Unii Europejskiej. „Dziuplę” namierzyli policjanci z Wydziału Kryminalnego KWP w Rzeszowie wraz z funkcjonariuszami Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej. We wtorek, wspólnie z policjantami z Kolbuszowej zabezpieczyli kradziony pojazd i części samochodowe. 34-letni mężczyzna został zatrzymany. Za paserstwo grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności.

We wtorek, policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie wspólnie z funkcjonariuszami Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej, w jednym z warsztatów samochodowych na terenie gminy Majdan Królewski, weryfikowali informacje, z których wynikało, że mogą tam znajdować się części ze skradzionego na terenie Włoch mercedesa. W działaniach uczestniczyli też kolbuszowscy policjanci.

W trakcie wykonywanych czynności, funkcjonariusze ujawnili pochodzący z kradzieży pojazd marki Mercedes ML oraz kilkadziesiąt części samochodowych. Sprawdzenia w bazach danych wykazały, że są to elementy pojazdów skradzionych w latach 2020 – 2021 na terenie Włoch, Niemiec i Anglii. Zidentyfikowane części pochodziły z samochodów marki Mercedes, BMW i Jeep. W warsztacie znajdowały się m.in. silniki, elementy karoserii, ale też wyposażenie wnętrza pojazdów, radia samochodowe i instalacje elektryczne.

Skradziony pojazd i części samochodowe zostały zabezpieczone na policyjnym parkingu. Policjanci zatrzymali 34-letniego właściciela warsztatu. Mężczyzna usłyszał zarzuty paserstwa. Sąd Rejonowy w Kolbuszowej zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres dwóch miesięcy.

W sprawie trwają dalsze czynności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zwłoki 87-letniego mężczyzny wydobyto ze stawu w Wilkoszewicach

Fot. Przemek Swiderski / East News 16.04.2015 Gdansk Zabojstwo 5-letniego dziecka w parku w Gdansku Brzeznie w poblizu wejscia 36 na plaze . Najprawdopodobniej dziewczynka zostala zamordowana przez ojca , ktory zostal zatrzymany przez policje .

Ciało 87-letniego mężczyzny wydobyto w niedzielę ze stawu w Wilkoszewicach w powiecie piotrkowskim (woj. łódzkie). Nie wiadomo jeszcze, co było przyczyną śmierci mężczyzny. Wiadomość o znalezieniu zwłok mężczyzny w stawie w Wilkoszewicach potwierdziła Gajewska z piotrkowskiej policji. Podała, że zwłoki były w stawie na terenie prywatnej posesji. – Otrzymaliśmy zgłoszenie. Nie wiadomo, co było przyczyną śmierci mężczyzny – powiedziała.

– „Sprawdzimy teraz okoliczności tego, co się stało. Dopiero tam będzie jechał patrol, pojedzie tam też prokurator” – dodała Gajewska.

– „Na miejscu pracowało osiem jednostek strażackich, w tym cztery ochotnicze” – przekazał rzecznik wojewódzkiej straży pożarnej.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Afganistan: Talibowie pozwolą studiować kobietom

Kobiety w Afganistanie będą mogły kontynuować naukę na uczelniach wyższych, w tym na studiach podyplomowych. Grupy studentów będą jednak podzielone ze względu na płeć, a strój islamski na zajęciach będzie obowiązkowy – powiedział w niedzielę minister szkolnictwa wyższego w rządzie talibów Abdul Baki Hakkani.

Hakkani w niedzielę przedstawił na konferencji prasowej nową politykę kształcenia na uczelniach wyższych. Wyjaśnił, że talibowie chcą odejść od praktyki, która była stosowana podczas poprzednich ich rządów pod koniec lat 90., gdy dziewczętom i kobietom odmawiano edukacji i wykluczano z życia publicznego. Talibski minister sugerował, że stosunek talibów do kobiet obecnie zmienił się, mimo iż w ostatnich dniach w Afganistanie stosowana była przemoc wobec protestujących kobiet, domagających się równych praw. Podkreślił, że talibowie nie chcą cofnąć czasu o 20 lat. Zaczniemy budować na tym, co istnieje dzisiaj – oświadczył na konferencji prasowej.

Będą obowiązywać restrykcyjne zasady

Zapowiedział jednak, że studentki będą musiały dostosować się do niektórych restrykcyjnych zasad talibów, w tym do obowiązków dotyczących ubioru. Wyjaśnił, że obowiązkowe będzie noszenie hidżabów, ale nie określił, czy oznacza to obowiązkowe chusty na głowę, czy też obowiązkowe zakrywanie twarzy. Hakkani nie ukrywał, że będzie również egzekwowana segregacja płciowa. Nie pozwolimy chłopcom i dziewczętom uczyć się razem – powiedział – Nie zezwolimy na koedukację.

Zaznaczył także, iż dokonany zostanie przegląd przedmiotów, wykładanych na uczelniach, ale nie zdradził szczegółów tego planu. Wyjaśnił jedynie, że chciałby, aby absolwenci afgańskich uniwersytetów konkurowali z absolwentami uczelni w regionie i na świecie.

W czasie poprzednik swoich rządów talibowie zabraniali m.in. uczenia muzyki i sztuki.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Wielka akcja CBA w całym kraju

Prokuratura i agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego wzięli pod lupę jednego z łódzkich sędziów, który w oświadczeniu majątkowym miał zataić, że dodatkowo zarabiał udzielając porad prawnych. W mediach pojawiły się informacje, że chodzi o sędziego Kamila F., działacza stowarzyszenia „Iustitia” i byłego członka Unii Wolności, który w ten sposób dodatkowo zarobił 200 tys. zł.

Agenci CBA do akcji przystąpili w czwartek 9 września. Działając na polecenie Wydziału Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej w Warszawie przesłuchali ponad 20 osób i zabezpieczyli materiał dowodowy w kilkudziesięciu miejscach na terenie województwa łódzkiego, mazowieckiego, podlaskiego, śląskiego i zachodniopomorskiego.

Sędzia złożył fałszywe oświadczenie majątkowe?

– Prokuratura Krajowa prowadzi śledztwo w sprawie złożenia fałszywego oświadczenia majątkowego przez funkcjonariusza publicznego – sędziego łódzkiego okręgu sądowego. Wszystko wskazuje na to, że sędzia w dniu 20 marca 2020 roku przedłożył oświadczenie majątkowe, za rok 2019, nie ujawniając w nim części uzyskanych dochodów z dodatkowej działalności, to jest udzielania porad prawnych. Zgromadzony materiał dowodowy zostanie teraz przeanalizowany w toku prowadzonego postępowania przygotowawczego – informuje zespół prasowy centrali CBA w Warszawie.

CBA nie udziela więcej informacji i kieruje do gospodarza postępowania, czyli do Prokuratury Krajowej w Warszawie. W odpowiedzi na nasze pytania służby prasowe prokuratury poinformowały nas, że działania śledczych cały czas trwają – chodzi o przesłuchania i przeszukania w różnych częściach kraju.

– Dotychczasowe ustalenia śledztwa wskazują, iż sędzia co najmniej od roku 2019 prowadził niezarejestrowaną działalność o charakterze zarobkowym pozostającą poza zakresem sprawowanego przez niego urzędu sędziowskiego, świadcząc usługi doradztwa prawnego na rzecz osób fizycznych oraz podmiotów gospodarczych. Działalność sędziego miała zorganizowany i stały charakter i była prowadzona m.in. przy współpracy z profesjonalnymi kancelariami prawnymi – informuje prokurator Łukasz Łapczyński, rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej.

I dodaje, iż sędzia pracuje w sądzie rejonowym podległemu Sądowi Okręgowemu w Łodzi (chodzi zapewne o Sąd Rejonowy dla Łodzi Śródmieścia), śledztwo ma charakter rozwojowy i że za złożenie fałszywego oświadczenia majątkowego grozi do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: dzienniklodzki.pl

Lubin: Śmierć 34-letniego Bartosza S. Onet ujawnia rozmowy policji i ratowników. „To ty masz te zwłoki?”

– To już trzecie zwłoki przywozicie w tym tygodniu, SOR nie jest od stwierdzenia zgonów – takie słowa skierował lekarz do ratowników, którzy przywieźli Bartosza S. na pogotowie. Z nagrań ujawnionych przez Onet wynika, że mężczyzna nie żył, gdy zabierali go ratownicy. Przeczy to wersji policji, która twierdzi, że gdy funkcjonariusze przekazywali go medykom, u Bartka był wyczuwalny oddech i tętno.

6 sierpnia 34-letni Bartek Sokołowski umiera w czasie lub tuż po interwencji policji w Lubienie. Wersja ratowników medycznych od początku rozbiega się z relacją policji. Rodzina oskarża funkcjonariuszy o złamanie krtani Sokołowskiego, co miało doprowadzić do jego śmierci.

Do sieci trafiają coraz to nowe nagrania z interwencji. Pod koniec sierpnia pełnomocnicy rodziny Bartosza S. zaprezentowali niepublikowane dotąd nagranie, na którym w dużym przybliżeniu widać interwencję lubińskich policjantów. Jedno z ujęć wygląda tak, jakby policjant przyciskał kolanem do ziemi głowę albo szyję obezwładnianego mężczyzny. Na materiale widać, jak mężczyzna przestaje się ruszać, lecz ani policja, ani ratownicy, którzy chwilę później przyjeżdżają na miejsce, nie podejmują się jego reanimacji.

W poniedziałek Onet opublikował nagrania z karetki. Z zapisu rozmów wynika, że mężczyzna nie żył, gdy zabierali go ratownicy. Przeczy to wersji policji, która twierdzi, że gdy funkcjonariusze przekazywali go medykom, u Bartka był wyczuwalny oddech i tętno.

„To ty masz te zwłoki na pokładzie?”

Pierwsze z ujawnionych nagrań przedstawia rozmowę dyżurnego policji z dyspozytorką pogotowia. Z zapisu rozmowy wynika, że policjant nie był pewien, czy Bartosz jest przytomny. – Przed chwilą mi zgłosił patrol, że odpłynął, ale słyszę, że znowu krzyczy, więc chyba oprzytomniał – powiedział funkcjonariusz.

Drugie nagranie to rozmowy między ratowniczką medyczną a dyspozytorami, jakie były prowadzone już z miejsca zdarzenia. „Wynika z nich, że ratownicy zabrali do karetki zwłoki Bartka, a później nie za bardzo wiedzieli, kto ma stwierdzić zgon i gdzie mają przewieźć ciało” – podaje Onet.
Źródło info i foto: Gazeta.pl