Gdzie są najważniejsi przywódcy afgańskich talibów?

Wszystko wskazuje na to, że zaginęli jedni z najważniejszych przywódców afgańskich talibów. Zagraniczne media spekulują, że mułła Baradar został ranny, a być może nawet zabity w Kabulu. Z kolei najwyższy przywódca talibów Haibatullah Akhundzada nie był widziany publicznie już pięć lat – informuje CNN. Baradar jest szefem biura politycznego talibów, prowadził też negocjacje z poprzednim rządem i Stanami Zjednoczonymi. Wiele osób spodziewało się, że zostanie premierem, ostatecznie objął urząd wicepremiera.

Od jakiegoś czasu krążą pogłoski o wewnętrznych rozłamach wśród talibów. Podsyca je nieobecność Baradara w delegacji, która spotkała się w niedzielę w Kabulu z ministrem spraw zagranicznych Kataru, szejkiem Mohammedem bin Abdulrahmanem Al-Thanim. Talibscy urzędnicy tłumaczyli, że w tym czasie udał się do Kandaharu, gdzie podobno siedzibę ma najważniejszy przywódca ruchu talibów Haibatullah Akhundzada.

W poniedziałek do sieci trafiło krótkie nagranie, na którym ma być odręczna notatka asystenta Baradara. Ma być tam też słyszalny głos samego mułły. – W mediach pojawiają się spekulacje na mój temat. Byłem na wycieczce. Pojechałem gdzieś i chwalę Boga, że ​​wszyscy jesteśmy zdrowi. Niektóre z tych mediów robią tego rodzaju propagandę i opowiadają takie haniebne kłamstwa. Nie ma problemów, żadnych problemów, chwała Bogu. Zapewniam cię w 100 proc. – słychać na nagraniu. Ostatni raz Baradara widziano przelotnie w hotelu w Kabulu na początku września.

Z kolei obecny najwyższy przywódca talibów, który został wybrany w 2016 r. – Haibatullah Akhundzada – nie występuje publicznie od pięciu lat. W 2020 r. miał chorować na COVID-19. W zależności od źródeł Akhundzada wyzdrowiał lub zmarł.
Źródło info i foto: onet.pl

Śmiertelne pobicie 25-latka w Zakopanem. Jest śledztwo

Jeszcze dziś zostanie wszczęte śledztwo w sprawie śmiertelnego w skutkach pobicia 25-letniego mężczyzny w Zakopanem. Sprawców tej brutalnej napaści do tej pory nie zatrzymano. Mieszkaniec powiatu bocheńskiego zostawił żonę w ciąży i 3-letnią córeczkę. Do stolicy Tatr przyjechał, żeby bawić się na wieczorze kawalerskim. Do tragicznych wydarzeń doszło na zakopiańskich Krupówkach w nocy z soboty na niedzielę.

Mężczyzna z powiatu bocheńskiego przyjechał pod Tatry z grupą przyjaciół na wieczór kawalerski. Według relacji policji, ok. godz. 2:00 na skrzyżowaniu Krupówek i ul. Kościuszki grupę zaatakowali nieznani mężczyźni. Wywiązała się bijatyka, w wyniku której 25-latek, najprawdopodobniej po uderzeniu w głowę, stracił przytomność. Zmarł po przewiezieniu do szpitala. Sprawcy tej brutalnej napaści są wciąż poszukiwani.

„Nie jest znana ich tożsamość. Kluczowe będą analizy monitoringu i przesłuchania świadków” – powiedział zastępca prokuratora rejonowego w Zakopanem Rafał Porębski.

Dziś ma zostać wszczęte śledztwo w związku ze śmiercią 25-latka. Mężczyzna pochodzący z powiatu bocheńskiego osierocił 3-letnią córeczkę, zostawił też żonę, która spodziewa się kolejnego dziecka. Na jutro zaplanowano natomiast sekcję zwłok – poinformował RMF FM prokurator Porębski.

Śledczy przesłuchali już w charakterze świadków osoby, które były w grupie pobitego 25-latka. Poszukiwani są także inni świadkowie, którzy mogą mieć wiedzę o tym, co się wydarzyło, ale nie brały udziału w samej bójce. Za pobicie, którego następstwem jest śmierć człowieka, grozi kara pozbawienia wolności od roku do 10 lat.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Śmierć 25-letniego Ukraińca w izbie wytrzeźwień. Są nowe informacje

30 lipca bieżącego roku we wrocławskiej izbie wytrzeźwień zmarł 25-letni obywatel Ukrainy. Najprawdopodobniej pod koniec września świdnicka prokuratura otrzyma od biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu opinię dotyczącą przyczyn śmierci mężczyzny. Na razie pracę stracił jeden z policjantów biorących udział w interwencji. Do tragedii doszło 30 lipca 2021 roku we Wrocławiu. Właśnie tego dnia ratownicy medyczni wezwali policję na jeden z przystanków MPK. Pracownicy pogotowia uznali, że agresywny mężczyzna, do którego przyjechali, nie kwalifikuje się do hospitalizacji, za to nadaje się na izbę wytrzeźwień. Przybyli na miejsce funkcjonariusze zabrali 25-latka.

Niestety, obywatel Ukrainy w izbie wytrzeźwień zmarł. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy prok. Tomasza Orepuk poinformował PAP, że opinia biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej dotycząca śmierci 25-latka trafi do prokuratury najprawdopodobniej pod koniec września.

Przypomnijmy, że według nagrań, do których dotarła „Gazeta Wyborcza”, funkcjonariusze bili 25-letniego obywatela Ukraińcy. Gdy nie potrafili sobie z nim poradzić, przyciskali go kolanami do ziemi. W pewnym momencie na mężczyźnie usiadło aż dziewięć osób. Szczegóły postępowania prokuratury nie są ujawniane ze względu na dobro sprawy. Śledztwo prowadzone jest w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci.

Pewne jest jednak to, że na razie pracę w policji stracił jeden z funkcjonariuszy biorących udział w akcji. Policjant miał w sposób nieuzasadniony użyć pałki służbowej i przekroczyć przepisy dotyczące zasady stosowania przymusu bezpośredniego. Zdaniem rzecznika policji, Kamila Rynkiewicza, złamanie zasad polegało na uderzaniu i zadawaniu ciosów.

Od 1 września, po tym jak sprawę nagłośniła „Gazeta Wyborcza”, zawieszonych jest za to trzech innych funkcjonariuszy, biorących udział w interwencji. Powodem takiej decyzji według rzecznika dolnośląskiej policji jest fakt, iż podczas działań nie włączyli oni kamer. W tej chwili jest to obowiązek, co oznacza, że policjanci nie zachowali się właściwie i czekają ich w związku z tym konsekwencje.
Źródło info i foto: wp.pl

USA: Matka odpowie za zabójstwo 12-letniego syna

Kobietę z Chicago oskarżono o morderstwo 12-letniego syna. Fallon Harris miała wielokrotnie postrzelić dziecko w głowę z powodu zagubienia karty pamięci. Całość zdarzenia zarejestrowała domowa kamera. Do postrzelenia doszło w sobotni poranek w domu Harris w południowym Chicago. Wtedy to 37-latka miała mierzyć pistoletem do 12-letniego syna Kadena Ingrama. Wcześniej zażądała od niego zagubionej karty pamięci. Gdy chłopiec powiedział, że jej nie ma, Harris miała oddać pierwszy strzał w głowę. Zdarzenie zarejestrował domowy monitoring. Według śledczych dziecko było wtedy jeszcze przytomne i płakało.

Odebrała telefon i oddała drugi strzał

Kobieta – podczas gdy Kaden leżał na podłodze w kuchni – miała odebrać telefon, wrócić do niego i ponownie poprosić o kartę pamięci. Następnie oddała drugi strzał w stronę syna. Policję zaalarmowali członkowie rodziny, do których Harris miała zadzwonić i przyznać się do tego, co zrobiła. Funkcjonariusze znaleźli chłopca z licznymi ranami postrzałowymi głowy. Kadena przewieziono do szpitala, gdzie uznano go za zmarłego.

Fallon Harris oskarżono o morderstwo pierwszego stopnia. Odrzucono wniosek zwolnienia za kaucją. Sędzia nakazał też sprawdzenie stanu zdrowia psychicznego 37-latki. Rodzina kobiety przekazała śledczym, że przed strzelaniną zachowywała się ona paranoidalnie. Harris miała pozwolenie na broń. Posiadała jej dwie sztuki.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Holandia: Przebrani za nazistów odgrywali scenę egzekucji żydowskiego więźnia

Kilku młodych Holendrów przebrało się w nazistowskie mundury i maszerowało po centrum miasta Urk, a następnie przeprowadziło inscenizowaną likwidację żydowskiego więźnia. Policja wszczęła w tej sprawie dochodzenie. W pewnym momencie odegrali scenę likwidacji żydowskiego więźnia z żółtą Gwiazdą Dawida na piersi. Zdjęcia tej sceny zostały opublikowane w mediach społecznościowych.

– To czysta nienawiść – uważa Aron Vrieler, badacz antysemityzmu w Izraelskim Centrum Informacji i Dokumentacji (CIDI). „Banda idiotów”, „ludzie bez szacunku”, „lekceważenie Holokaustu”, „normalizowanie antysemityzmu” – to tylko kilka cytowanych przez dziennik „De Telegraaf” reakcji mieszkańców tej rybackiej miejscowości na zachowanie młodych mężczyzn.

Dziennik „Algemeen Dagblad” przypomina, że w czasie II wojny światowej z Urk deportowano do obozu w Sobiborze 80 Żydów. Z oświadczenia władz gminy wynika, że była to „niedopuszczalna forma protestu przeciwko obostrzeniom wprowadzonym w związku z koronawirusem”.

Jak informuje we wtorek portal NOS, mężczyźni przeprosili za swoje zachowanie. „Chcemy podkreślić, że absolutnie nie jesteśmy antysemitami, ani nie popieramy niemieckiego reżimu z II wojny światowej” – napisali w oświadczeniu.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zatrzymano 30-letniego Pakistańczyka. Miał upozorować małżeństwo z obywatelką Unii Europejskiej

„Zarzuty za upozorowanie małżeństwa z obywatelką UE usłyszy 30-letni Pakistańczyk, którego służby zatrzymały na lotnisku w Krakowie–Balicach” – podała we wtorek policja. Brytyjski sąd wydał za mężczyzną europejski nakaz aresztowania.

Mężczyzna, który do Polski przyleciał poniedziałkowym lotem z Irlandii, został zatrzymany przez funkcjonariuszy placówki straży granicznej w Krakowie–Balicach. Funkcjonariusze ustalili, że Pakistańczyk jest poszukiwany czerwoną notą Interpolu, w związku z wydaniem wobec niego przez sąd brytyjski w lutym 2021 r. Europejskiego Nakazu Aresztowania – poinformowała we wtorek SG.

Nielegalna migracja

Z informacji wynika, że 30-latek popełnił czyn polegający na organizacji nielegalnej migracji – wskazany w brytyjskiej ustawie migracyjnej i zagrożony karą pozbawienia wolności do dwóch lat. Pakistańczyk został przekazany funkcjonariuszom Komendy Powiatowej Policji w Krakowie. Mężczyzna poszukiwany był międzynarodowym listem gończym. Odbędzie się jego ekstradycja do Wielkiej Brytanii; tamtejszy wymiar sprawiedliwości poszukuje go za upozorowanie małżeństwa z obywatelką Unii Europejskiej – przekazała PAP podkom. Justyna Fil.

Zatrzymany zostanie doprowadzony do prokuratury.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Szczęśliwy finał poszukiwań 84-letniej kobiety

Szczęśliwie zakończyły się poszukiwania 84-letniej mieszkanki gminy Wielka Wieś, która zaginęła w ubiegłą sobotę. Zabłąkana w lesie kobieta została odnaleziona po kilku godzinach i przekazana pod opiekę rodzinie.

W sobotę, 11.09.2021 r. po godzinie 20.00 zaniepokojona rodzina 84-latki z gminy Wielka Wieś zgłosiła jej zaginięcie w Komisariacie Policji w Zielonkach. Seniorka wyszła z domu około godziny 14.00 udając się do pobliskiego lasu nazbierać drewna. Kobieta często wychodziła w to miejsce, lecz za każdym razem bez problemów wracała do domu. Jednak tym razem było inaczej. Zaniepokojona 6-godzinną nieobecnością seniorki rodzina poprosiła o pomoc służby.

Ogłoszono alarm i policjanci natychmiast rozpoczęli akcję poszukiwawczą, w której udział wzięli funkcjonariusze z Komisariatu w Zielonkach i Skawiny, z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Krakowie, pluton alarmowy z Oddziału Prewencji Policji w Krakowie, jak również zaangażowano psa służbowego z przewodnikiem. W działania włączyły się również drużyny ochotniczych straży pożarnych z Tomaszowic, Będkowic, Bębła, Białego Kościoła i Giebułtowa, a także JRG 5 z PSP w Krakowie.

Sprawdzono całą okolicę wokół lasu, jak i jego obrzeża. Służby uformowały też tyralierę, którą ruszyli w las. Po około 5 godzinach intensywnych i trudnych z uwagi na panujący zmrok poszukiwań, odnaleziono zdezorientowaną i przestraszoną seniorkę. Było to około 6 kilometrów w głębi lasu. 84-latka została przez policjantów zabrana do domu i oddana pod opiekę najbliższych. Wezwana na miejsce załoga pogotowia zbadała kobietę, oceniając jej stan zdrowia na dobry. Seniorka powiedziała policjantom, że chodząc po lesie w pewnym momencie się zagubiła i nie wiedziała gdzie jest i w jaki sposób wrócić do domu.

Dziękujemy wszystkim biorącym udział w akcji poszukiwawczej za pomoc i zaangażowanie.
Źródło info i foto: Policja.pl

Afganistan: Szykuje się rozłam wśród talibów

BBC donosi, że pomiędzy talibskimi przywódcami doszło do poważnej kłótni. Według mediów Abdul Ghani Baradar, szef biura politycznego, jest niezadowolony ze struktury rządu tymczasowego. Informacje o rozłamie zbiegają się w czasie z nieobecnością Baradara w życiu publicznym. Ze źródeł BBC wynika, że główne postacie sporu to wicepremier Abdul Ghani Baradar oraz Siradżuddin Hakkani, minister spraw wewnętrznych w nowym rządzie. Jak czytamy, miało dojść między nimi do „ostrej wymiany zdań”.

Nieoficjalne doniesienia potwierdził anonimowy mieszkający w Katarze wysoko postawiony przedstawiciel talibów. Z jego relacji wynika, że do kłótni doszło pod koniec ubiegłego tygodnia. Powodem miało być niezadowolenie Baradara ze struktury rządu tymczasowego. „Mówi się, że konflikt wynika z podziałów dotyczących tego, komu należą się zasługi za zwycięstwo w Afganistanie” – czytamy w BBC.

Według doniesień Baradar uważa, że to przede wszystkim osiągnięcie dyplomacji, czyli osób takich jak on. Hakkani i jego zwolennicy mają twierdzić, że najważniejsza była zbrojna walka. BBC przypomina, że wicepremier był pierwszym przywódcą talibów, który rozmawiał bezpośrednio z amerykańskim prezydentem. Chodzi o rozmowę z Donaldem Trumpem z marca ubiegłego roku. Wcześniej Baradar podpisał w imieniu talibów porozumienie ws. wycofania amerykańskich wojsk. Z kolei tzw. sieć Hakkaniego jest oskarżana o najbardziej brutalne ataki przeciwko siłom afgańskim i ich zachodnim sojusznikom.

Doniesienia o rozłamie wśród przywódców zbiegły się w czasie ze zniknięciem w ostatnich dniach z życia publicznego Baradara. CNN zwraca uwagę, że spekulacje na temat wewnętrznych konfliktów podsyca jego nieobecność w delegacji, która spotkała się w niedzielę z ministrem spraw zagranicznych Kataru. Pojawiły się nawet niepotwierdzone doniesienia, że lider został ranny. Inne mówiły o tym, że nie żyje.

Polityk po kłótni miał wyjechać do Kandaharu. Jednocześnie pojawiły się sprzeczne oświadczenia ze stronu talibów. Jedno mówiło, że Baradar udał się do Kandaharu na spotkanie z najwyższym przywódcą talibów. W drugim stwierdzono, że „jest zmęczony i chciał odpocząć”. Nieoficjalnie Baradar ma wrócić do Kabulu i przed kamerą zaprzeczyć, że doszło do kłótni.
Źródło info i foto: Gazeta.pl