16-letnia Polka zamordowana w Niemczech

W powiecie Budziszyn w Saksonii doszło do brutalnego morderstwa 16-letniej dziewczyny. Zagraniczne media podają, że mogła pochodzić z Polski. Pomimo prób reanimacji, nie udało się jej uratować. Nastolatka, o której śmierci głośno było w Niemczech, mogła pochodzić z Polski, twierdzi PAP. Swoje sugestie agencja opiera na informacjach zawartych w artykule, który pojawił się na łamach czasopisma „Bild”

W środę w Grossroehrsdorf doszło do napaści z nożem w ręku na 16-letnią dziewczynę, którą ugodzić miał „około 20-letni mężczyzna”. Oboje zaczęli się kłócić, słychać było krzyki, mówi świadek zdarzenia, podaje „Bild”.

„Powiedział, że usłyszał głośną kłótnię, a następnie zobaczył ciemno ubranego mężczyznę (w wieku około 20 lat), który kilkakrotnie ugodził dziewczynę nożem” – cyt. PAP (za „Bild”).

Dziewczyna, która została ugodzona nożem i mimo reanimacji zmarła (o czym doniósł niemiecki „Die Welt”), miałaby być Polką, podaje „Bild”. Padło także jej imię i miejsce zamieszkania. Ponoć w Niemczech przebywa z rodzicami.

„Wiktoria, z pochodzenia Polka. Mieszkała z rodzicami w oddalonym o siedem kilometrów Lichtenbergu, a do szkoły średniej uczęszczała w Grossroehrsdorfie” – czytamy.
Źródło info i foto: o2.pl

Stany Zjednoczone przyznały się do tragicznej pomyłki. Zginęli cywile

W ataku drona, przeprowadzonym przez USA w sierpniu w Afganistanie, zginęło dziesięciu cywili, w tym siedmioro dzieci – powiedział w piątek szef Dowództwa Centralnego USA (CENTCOM) gen. Kenneth F. McKenzie. – Był to tragiczny błąd, proszę przyjąć moją szczerą prośbę o wybaczenie – dodał. Jak wskazało dochodzenie prowadzone przez Dowództwo Centralne USA, w nalocie z 29 sierpnia zginęło dziesięć osób. Wśród ofiar było siedmioro dzieci, najmłodsze miało tylko dwa lata.

Atak na rzekomego zamachowca

Amerykańskie służby miały śledzić mężczyznę prowadzącego samochód – który następnie ostrzelano – przez osiem godzin. Osoby decydujące o ostrzale były pewne, że mężczyzna to osoba związana z grupą Państwa Islamskiego Prowincji Chorasan (IS-Ch). To właśnie ta organizacja przyznała się do przeprowadzenia 26 sierpnia zamachów w Kabulu, w których zginęło 13 żołnierzy USA i – jak informuje AP – 169 Afgańczyków.

Gen. Kenneth F. McKenzie oświadczył, że w chwili ataku był przekonany, że „uderzenie to zapobiegło zagrożeniu dla sił (USA) na lotnisku (w Kabulu)”. – Nasze śledztwo wykazało, że był to tragiczny błąd – oznajmił. McKenzie dodał, że uważa teraz, iż jest raczej nieprawdopodobne, by w pojeździe trafionym przez dron byli bojownicy Państwa Islamskiego.

Atak w Kabulu

IS-Ch przyznało się do przeprowadzenia zamachów w Kabulu, w których zginęły w sumie 182 osoby. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Próba porwania 5-letniej dziewczynki z placu zabaw

Policjanci zatrzymali mężczyznę, który usiłował uprowadzić 5-letnią dziewczynę z ogrodzonego placu zabaw na jednym z katowickich osiedli. Dzięki szybkiej reakcji ojca dziecka, który odstraszył 20-latka, policji udało się szybko ująć niedoszłego sprawcę. Sąd nie uwzględnił jednak wniosku o aresztowanie mężczyzny. Do zdarzenia doszło w czwartek. 20-letni mężczyzna próbował wyprowadzić dziewczynkę z ogrodzonego placu zabaw, na którym była razem ze swoim ojcem.

„Ojciec dziewczynki, który opiekował się także swoim siedmioletnim synem, kiedy zorientował się, że dzieje się coś niepokojącego, przestraszył tego mężczyznę, wtedy sprawca uciekł z placu zabaw” – powiedziała PAP podkomisarz Agnieszka Żyłka z katowickiej policji.

Policjanci szybko dotarli na miejsce i zatrzymali podejrzanego niedługo po otrzymaniu zgłoszenia. Przyczynił się do tego dokładny rysopis sprawcy przekazany przez ojca dziewczynki.

20-latek został osadzony w policyjnym areszcie i usłyszał zarzuty. Za usiłowanie uprowadzenia osoby małoletniej grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności. Prokuratura Rejonowa Katowice Zachód wystąpiła do sądu z wnioskiem o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. Sąd jednak go nie uwzględnił.

Sąd zdecydował, że podejrzany trafi pod dozór policji – przekazała podkomisarz Żyłka. – Musi pięć dni w tygodniu zgłaszać się na komisariat. Ma też zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej na odległość mniejszą niż 200 metrów oraz zakaz zbliżania się do jakichkolwiek skupisk dzieci – dodała.
Źródło info i foto: Gazeta.pl