Co się stało z pieniędzmi cudzoziemców z ośrodka w Wędrzynie?

Nie ma mowy o manku w depozytach, w których przechowywane są pieniądze cudzoziemców z zamkniętego ośrodka w Wędrzynie – takie są wstępne ustalenia wewnętrznej kontroli. O niedoborach zaalarmowali sami osadzeni w tej placówce. Przypomnijmy, że z nieoficjalnych informacji wynikało, że najpierw cudzoziemcy zgłosili brak 3 tysięcy euro. Podczas sprawdzenia tego sygnału okazało się, że może chodzić nawet o kwotę około 40 tysięcy złotych.

Tymczasem według funkcjonariuszy, którzy wciąż wyjaśniają sprawę, ewentualne niedobory mogą wynikać z różnic kursowych, a także z pomyłek pisarskich. Okazuje się też, że wątpliwości nie dotyczą dziesiątków tysięcy, a setek złotych. Jak mówi Joanna Konieczniak z nadodrzańskiego oddziału straży, cudzoziemcy bez problemu korzystają z depozytów.

W ośrodku w Wędrzynie przebywa obecnie 320 cudzoziemców.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Polka zaginęła w Szwecji. Nowe informacje

Z doniesień szwedzkiej prasy wynika, że znaleziony został fragment ubrania, które mogło należeć do zaginionej Beaty Ratzman. Na tkaninie były ślady krwi. Kobieta zniknęła w ubiegły piątek. Wcześniej była widziana podczas kłótni z mężem. O znalezieniu zakrwawionego fragmentu ubrania poinformowała gazeta „Sydsvenskan”. Obecnie trwa analiza, która ma ustalić czy to krew zaginionej 32-letniej Polki Beaty Ratzman.

Poszukiwania kobiety trwają od ubiegłego piątku. Ostatni raz Polka była widziana w Malmö wraz ze swoim mężem. Para wysiadła z samochodu i miała się kłócić. Po tym zdarzeniu do auta, w którym czekały dzieci pary wrócił jedynie 49-letni mężczyzna. Od tamtej pory kontakt z Beatą Ratzman urwał się. Matka kobiety poinformowała, że ta nie kontaktowała się ani z nią ani ze swoimi dziećmi.

W trwających od tamtej pory poszukiwaniach biorą psy tropiące, na razie jednak nie udało się natrafić na ślad kobiety. W czwartek akcja poszukiwawcza została zawieszona, ale wciąż trwa śledztwo w sprawie zaginięcia Polki. Z informacji szwedzkiej policji wynika, że nie mogła zniknąć dobrowolnie i nie mogła również wyjechać poza terytorium Szwecji.

Beata Ratzman nie była w dobrych stosunkach z mężem. Pod koniec sierpnia kobieta wniosła o rozwód i o wyłączność w opiece nad dziećmi, jednak z uwagi na brak wcześniejszych konfliktów mężczyzny z prawem, służby nie przychyliły się do wniosku. 49-latek został zatrzymany i postawiono zarzut porwania. Mężczyzna przebywa obecnie w areszcie i nie przyznaje się do zarzucanego mu czynu.
Źródło info i foto: wp.pl

Włocławek: Poszukiwany mężczyzna ze zdjęcia ws. rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia

Policjanci z Włocławka szukają sprawcy rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Mężczyzna wszedł do lombardu, sterroryzował obsługę, pobił i skrępował sprzedawcę i ostatecznie ukradł biżuterię. Policja prosi o pomoc świadków zdarzenia i osoby, które rozpoznają mężczyznę ze zdjęć.

Do przestępstwa doszło w środę przed godziną 16 przy ul. Wojskowej. Ok. 30-35-letni mężczyzna wszedł do lombardu, wyciągnął „przedmiot przypominający broń” i zażądał wydania pieniędzy. „Następnie pobił sprzedającego, skrępował mu ręce i skradł biżuterię. Po dokonanej kradzieży sprawca oddalił się w stronę ulicy Armii Krajowej” – informują funkcjonariusze.

Prośba o kontakt

Policjanci zabezpieczyli nagrania z monitoringu. Na podstawie zebranych materiałów ustalili, że napastnik miał ok. 185 cm wzrostu, był dobrze zbudowany.

„W chwili zdarzenia ubrany był w spodnie dresowe koloru oliwkowego, ciemnozieloną bluzę dresową z kapturem naciągniętym na głowę, czapkę z daszkiem koloru oliwkowego oraz kamizelkę odblaskową. Na dłoniach miał czerwone, robocze rękawiczki, w rękach trzymał białą torbę tzw. reklamówkę, do której schował skradzioną biżuterię” – przekazali policjanci.

Osoby, które wiedzą cokolwiek o zdarzeniu proszone są o kontakt z Komendą Miejską Policji we Włocławku przy ul. Okrężnej 25, telefon numer 47 753 5201 lub 47 753 5202, bądź na numer alarmowy 112. Policja zapewnia anonimowość.
Źródło info i foto: interia.pl

Zarzuty za wysadzenie bankomatu w Kwilczu

Dwóch mężczyzn zostało zatrzymanych za wysadzenie bankomatu w Kwilczu – poinformował w piątek rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Poznaniu mł. insp. Andrzej Borowiak. Podejrzani byli już w przeszłości karani. Teraz grozi im kara do 10 lat więzienia. Borowiak poinformował, że do zatrzymań doszło we wtorek 28 września na terenie województwa lubuskiego.

– W uzgodnieniu z Prokuraturą Okręgową w Poznaniu, policjanci z KWP Poznań zatrzymali dwóch mężczyzn podejrzanych o udział w wysadzeniu bankomatu. W akcji zatrzymania udział wzięli także funkcjonariusze z KWP Opole i KWP Gorzów Wlkp. – podał Borowiak.

Do eksplozji bankomatu w Kwilczu koło Międzychodu doszło w nocy 23 września. Jak przypomniał Borowiak, „siła wybuchu była tak duża, że znacznemu uszkodzeniu uległ budynek, w którym znajdował się bankomat. Dodatkowo eksplozja doprowadziła do pożaru budynku i zaparkowanego w pobliżu samochodu”. Z powodu rozmiaru zniszczeń sprawcy nie zdołali ukraść pieniędzy.

– Sprawą zajęli się policjanci z Wydziału Kryminalnego i Dochodzeniowo Śledczego KWP w Poznaniu. Na podstawie zebranych informacji wytypowano podejrzanych. Byli to wcześniej karani dwaj mężczyźni pochodzący z woj. lubuskiego. Po zapoznaniu z materiałem dowodowym, prokurator Wydziału Śledczego Prokuratury Okręgowej w Poznaniu wydał nakaz zatrzymania. Obaj podejrzani usłyszeli zarzuty usiłowania włamania i kradzieży pieniędzy oraz uszkodzenie mienia – zaznaczył Borowiak.

Sąd na wniosek prokuratora aresztował podejrzanych. Grozi im do 10 lat więzienia. W ostatnim czasie w Wielkopolsce doszło do serii podobnych zdarzeń związanych z wysadzeniem bankomatów. Poza Kwilczem, do wysadzenia bankomatów doszło także m.in. w Skokach, Poniecu, Obrzycku i Dusznikach w pow. szamotulskim.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

39-latek zatrzymany za zabójstwo sprzed 15 lat

Umorzone nie znaczy zapomniane. Policjanci i prokuratorzy wielokrotnie wracają do spraw sprzed lat, by na podstawie nowych ustaleń i przy wykorzystaniu dostępnej technologii ustalić przebieg zdarzeń i ich sprawców. Tak było też w przypadku sprawy zabójstwa 82-latki z Pielgrzymowa w 2006 roku, do której wrócili kryminalni z KWP w Olsztynie. W wyniku ich pracy zatrzymany i aresztowany został 39-latek podejrzany o dokonanie tej zbrodni.

Ta sprawa swój początek miała pod koniec stycznia 2006 r. w Pielgrzymowie w gm. Kozłowo (powiat nidzicki). Wówczas to nieznany sprawca spowodował ciężki uszczerbek na zdrowiu 82-letniej mieszkanki gminy. Kobieta, będąc w domu, doznała wielonarządowych obrażeń wewnętrznych klatki piersiowej i głowy. Niestety zmarła.

W tej sprawie 30 stycznia wszczęte zostało śledztwo. W wyniku podjętych wtedy czynności procesowych nie ustalono jednak sprawcy tego czynu i w czerwcu tego samego roku zostało one umorzone ze względu na niewykrycie sprawcy.

Jednak umorzone, nie znaczy zapomniane.

Do sprawy po latach wrócili policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie. Po ponownej szczegółowej analizie zgromadzonego materiału zmieniona została kwalifikacja czynu, który w ocenie śledczych wyczerpał znamiona zbrodni zabójstwa. Skrupulatna i intensywna praca policjanta zajmującego się tą sprawą sprawiła, że jako osoba podejrzana o dokonanie zbrodni wytypowany został mężczyzna, który w chwili zdarzenia miał 24-lata. To mieszkaniec tej samej gminy co 82-latka, który był wtedy podejrzany o dokonanie kilku kradzieży z włamaniem w tej okolicy, również w okresie, kiedy do zbrodni doszło. W sprawie tych przestępstw był zatrzymywany i skazany na karę pozbawienia wolności, którą odbył.

Bazując na tych ustaleniach, śledczy postanowili o tym, by zgromadzony w czasie zdarzenia materiał dowodowy, poddany został w 2020 roku ponownej dokładnej analizie z wykorzystaniem nowoczesnych metod badań, wykonanych przez Pracownię Biologii Laboratorium Kryminalistycznego KWP w Olsztynie. Następnie na podstawie uzyskanych wyników, porównany został zabezpieczony pierwotnie materiał dowodowy oraz ten pobrany w lipcu 2021 roku od wytypowanego mężczyzny. Wyniki badań potwierdziły, że na jednym z zabezpieczonych wcześniej elementów, znajdują się ślady pochodzące od 39-latka.

Fakt, że śledczy wrócili do sprawy sprzed lat i zainteresowali się tym mężczyzną, sprawił, że 39-latek postanowił zniknąć z ich pola widzenia. Zmienił nazwisko i przeniósł się na południe Polski.

Prokurator Rejonowy w Nidzicy, który ściśle i aktywnie współpracował z funkcjonariuszami przy tej sprawie, po zapoznaniu się ze zgromadzonym materiałem, na wniosek funkcjonariuszy w poniedziałek (27.09.2021) podjął umorzone postępowanie i wydał zarządzenie o zatrzymaniu 39-latka.

Jeszcze tego samego dnia mężczyzna został zatrzymany na Podkarpaciu. Prokurator Rejonowy w Nidzicy przedstawił mu zarzut zabójstwa, za co grozi mu kara od lat 8 lat pozbawienia wolności do nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Na wniosek Prokuratora Rejonowego w Nidzicy tamtejszy sąd podjął decyzję o zastosowaniu wobec zatrzymanego aresztu tymczasowego na okres 3 miesięcy.

Na poniższym filmie zarejestrowano policjantów, którzy zakładają kajdanki zatrzymanemu mężczyźnie, a potem wyprowadzają go na zewnątrz, prowadzą do samochodu i wsadzają go do niego.
Źródło info i foto: Policja.pl

Wolsztyn: Atak nożownika na ulicy. 22-latek w areszcie

Na trzy miesiące do aresztu trafił 22-latek z Wolsztyna w woj. wielkopolskim podejrzany o usiłowanie zabójstwa 40-latka. Ugodzony nożem 40-latek po zdarzeniu został przewieziony do szpitala.

Jak poinformował asp. sztab. Wojciech Adamczyk z KPP w Wolsztynie, do zdarzenia doszło w miniony poniedziałek wieczorem. – Wolsztyńscy policjanci zostali powiadomieni o sprzeczce, do której doszło na ulicy Doktora Roberta Kocha pomiędzy dwoma nietrzeźwymi mężczyznami. W jej efekcie jeden z nich ugodził nożem drugiego, powodując u niego obrażenia w postaci rany kłutej okolicy klatki piersiowej – tłumaczył.

Dodał, że policjanci, którzy udali się na miejsce ustalili, że obaj mężczyźni to mieszkańcy Wolsztyna w wieku 22 i 40 lat. Ugodzony nożem starszy z mężczyzn został przewieziony do wolsztyńskiego szpitala, gdzie udzielono mu pomocy medycznej.

„Zatrzymany po niespełna godzinie”

Adamczyk zaznaczył, że agresora zatrzymano po niespełna godzinie od zajścia. Badanie stanu trzeźwości wykazało u mężczyzny 2,14 promila alkoholu w organizmie. 22-latek usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa. Wszczęte w sprawie postępowanie prowadzi Komenda Powiatowa Policji w Wolsztynie pod nadzorem wolsztyńskiej Prokuratury Rejonowej. Decyzją sądu mężczyzna został tymczasowo aresztowany.

Za usiłowanie zabójstwa grozi nawet dożywocie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Najnowsze dane SG. We wrześniu 7,5 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy

Straż Graniczna poinformowała, że w czwartek z Białorusi granicę próbowano przekroczyć 529 razy. Zatrzymano 18 obywateli Iraku. Ponadto zatrzymano 4 osoby za pomocnictwo: obywateli Libanu, Polski oraz dwóch obywateli Ukrainy. Podano też dane z całego miesiąca. Jak podaje Straż Graniczna, we wrześniu 7 tysięcy 535 razy próbowano sforsować granicę z Polską. Dla porównania w całym poprzednim roku, a więc już w czasie kryzysu na Białorusi, prób takich było jedynie 120. Zdaniem polskich władz wzrost liczby migrantów jest efektem celowego działania Alaksandra Łukaszenki, wymierzonego w Polskę i Unię Europejską.

Jak informuje SG w piątkowym komunikacie, w czwartek granicę z Polską próbowało nielegalnie przekroczyć ponad 500 osób. Zatrzymano 18 obywateli Iraku. Natomiast w związku z pomaganiem w przekraczaniu granicy zatrzymano cztery osoby (obywatela Polski, obywatela Libanu i dwóch obywateli Ukrainy).

Sejm zgodził się na przedłużenie stanu wyjątkowego

W czwartek Sejm zgodził się na przedłużenie stanu wyjątkowego w pasie przygranicznym z Białorusią o 60 dni. Podczas wieczornego głosowania posłowie poparli wniosek w tej sprawie, który do Sejmu skierował prezydent Andrzej Duda. Wcześniej o przedłużenie stanu wyjątkowego do prezydenta zaapelował rząd. Na początku września wprowadzono stan wyjątkowy na 30 dni w 183 miejscowościach przy granicy z Białorusią, w województwach lubelskim i podlaskim. Jak uzasadniał rząd, była to odpowiedź na gwałtowny wzrost liczby prób sforsowania granicy przez nielegalnych migrantów.

Stan wyjątkowy wiąże się między innymi z ograniczeniami w przemieszczaniu się i odwiedzaniu tych regionów z zewnątrz, w tym z zakazem obecności mediów na miejscu. W obszarze objętym stanem wyjątkowym nie odbywają się imprezy masowe, a każdy dorosły przebywający w miejscu publicznym musi mieć przy sobie dowód tożsamości.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Drugi wyrok dla Nicolasa Sarkozy’ego w tym roku

Nicolas Sarkozy, prezydent Francji w latach 2007-2012, został uznany za winnego nielegalnego finansowania kampanii przed wyborami prezydenckimi w 2012 roku. Paryski sąd skazał go na rok pozbawienia wolności z możliwością odbywania kary w domu. To drugi w tym roku wyrok, który usłyszał polityk. W marcu został nieprawomocnie skazany na trzy lata więzienia, w tym dwa w zawieszeniu, za korupcję i nadużywanie wpływów politycznych.

Wobec byłego prezydenta Francji prokurator zażądał kary jednego roku pozbawienia wolności, w tym sześciu miesięcy w zawieszeniu. Oczekuje się, że Sarkozy będzie się odwoływał od wyroku. Na razie sędzia oświadczył, że polityk będzie mógł odbyć karę jednego roku więzienia w domu, korzystając z elektronicznej opaski.

Nielegalne finansowanie kampanii prezydenckiej w 2012 roku

Jak twierdzą prokuratorzy, Unia na rzecz Ruchu Ludowego, partia Sarkozy’ego, wydała prawie dwa razy więcej niż dozwolone przez prawo wyborcze 22,5 miliona euro (104,30 miliona złotych) na wystawne wiece podczas kampanii wyborczej w 2012 roku, gdy polityk ubiegał się o reelekcję w wyborach prezydenckich. UMP następnie wynajęła zaprzyjaźnioną agencję PR, by ukryć koszty.

Sarkozy zaprzeczył, jakoby dopuścił się wykroczeń. W czerwcu oświadczył przed sądem, że nie był zaangażowany w logistykę swojej kampanii ani w sposób wydawania pieniędzy w okresie poprzedzającym wybory. Sąd orzekł jednak, że Sarkozy był świadomy nadmiernych wydatków, ale nie podjął w związku z nimi żadnych działań i że nie musiał zatwierdzać każdego wydatku z osobna, by być za nie odpowiedzialnym.

Sarkozy w 2012 roku przegrał wybory prezydenckie w drugiej turze z Francois Hollande’em (48,36 proc. do 51,64 proc.), stając się drugim prezydentem Francji (pierwszym był urzędujący siedem lat Valery Giscard d’Estaing), który nie uzyskał reelekcji na drugą kadencję.

W marcu Sarkozy’ego skazano za korupcję i nadużywanie wpływów

W marcu prezydent Francji w latach 2007-2012 został uznany za winnego korupcji i nadużywania wpływów politycznych. Usłyszał wyrok trzech lat więzienia, w tym dwóch w zawieszeniu. Werdykt wydał Trybunał Karny w Paryżu. Nie rozpoczął jeszcze odbywać kary. Nicolas Sarkozy był sądzony za próbę uzyskania tajnych informacji od sędziego Sądu Kasacyjnego Gilberta Aziberta, a ponadto za korupcję i nadużywanie wpływów politycznych. Na ławie oskarżonych zasiedli również adwokat i przyjaciel prezydenta Thierry Herzog oraz sędzia Azibert. Obaj uznani zostali za winnych zarzucanych im przestępstw: Herzog – złamania etyki adwokackiej i tajemnicy adwokackiej, a sędzia Azibert – poplecznictwa.
Źródło info i foto: tvn24.pl