Chojnice: Ruszył proces ws. pożaru w hospicjum

W Chojnicach ruszył proces w sprawie tragicznego w skutkach pożaru w hospicjum. Na początku 2020 roku w chojnickiej placówce jeden z pacjentów, paląc papierosa, zaprószył ogień. W efekcie zginął on oraz trzech kolejnych pacjentów. 20 podopiecznych musiało zostać przewiezionych do szpitali. O niedopełnienie obowiązków związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa pożarowego oskarżona jest dyrektor placówki oraz jej zastępca.

Oskarżeni – 61-letnia lek. med. Barbara Bonna i 49-letni Jerzy Krukowski (PAP informuje, że zgodzili się na publikację personaliów) – nie przyznali się do winy. Bonna jest prezesem Fundacji Palium i dyrektorem hospicjum. Krukowski w fundacji pełni funkcję wiceprezesa, a w hospicjum zastępcy dyrektora. Oboje odmówili też składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania.

Niedopełnienie obowiązków, o które prokuratura oskarża dyrekcję hospicjum, to m.in. nieprzeszkolenie personelu w zakresie bezpieczeństwa przeciwpożarowego, niewyposażenie obiektu w odpowiedni sprzęt gaśniczy czy zignorowanie zaleceń, które jeszcze przed pożarem, po kontroli w obiekcie kazała wdrożyć straż pożarna. Co ważne, w noc pożaru, ponad 20 podopiecznymi opiekowało się tylko 2 osoby z personelu. 90 proc. pacjentów było niechodzących, niekontaktujących – powiedział reporterowi RMF FM syn jednej z pokrzywdzonych. Jego zdaniem, gdybym personelu było więcej, skutki pożaru mogłyby być mniej tragicznie.

Przed procesem zmarło kilkoro pokrzywdzonych, byłych pensjonariuszy hospicjum.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Akcja policji na Mazowszu. Gang mógł wprowadzić na rynek 700 kg narkotyków

Stołeczna policja zatrzymała 26 osób, które mogły wprowadzić do obrotu ponad 700 kilogramów różnego rodzaju narkotyków. Śledczy nie wykluczają kolejnych zatrzymań w tej sprawie.

Komisarz Rafał Retmaniak z Komendy Stołecznej Policji w rozmowie poinformował, że w ramach prowadzonego śledztwa funkcjonariusze stołecznego wydziału do walki z przestępczością narkotykową ustalili, że od 2015 roku grupa 26 osób mogła wprowadzić do obrotu ponad 700 kilogramów narkotyków w postaci kokainy, amfetaminy, mefedronu, tabletek ekstazy i ziela konopi.

Policjant wskazał, że do zatrzymania doszło kilka dni temu. Podczas akcji stołeczni policjanci wspierani byli przez funkcjonariuszy Biura Kryminalnego KGP, Komendy Miejskiej Policji w Siedlcach, CPKP „BOA”, SPKP w Warszawie i Łodzi.

– Policjanci jednocześnie weszli do 41 mieszkań w Warszawie, Nowym Dworze Mazowieckim, Sochaczewie, Sokołowie Podlaskim, Grójcu i Siedlcach – podkreślił komisarz.

26 osób zatrzymanych

Przekazał, że podczas akcji funkcjonariusze zatrzymali 26 osób w wieku od 30 do 57 lat.

– W trakcie przeszukania miejsc zamieszkania zatrzymanych policjanci zabezpieczyli, m.in. litr płynnej amfetaminy, kokainę i marihuanę oraz odczynniki chemiczne służące do produkcji amfetaminy – wyliczył.

– Dodatkowo funkcjonariusze znaleźli dwie jednostki broni palnej bez wymaganego zezwolenia oraz amunicję. Na poczet przyszłych kar policjanci zabezpieczyli ponad 150 tysięcy złotych – dodał Retmaniak.

Po zatrzymaniu podejrzani zostali doprowadzeni do Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie.

700 kg narkotyków

– Prokurator przedstawił zatrzymanym zarzuty dotyczące popełnienie przestępstw narkotykowych w tym m.in. dokonywania obrotu znaczną ilością narkotyków oraz handlu bronią – przekazał Dział Prasowy Prokuratury Krajowej.

– Z ustaleń śledztwa wynika, że przedmiotem obrotu były narkotyki w ilości co najmniej 300 kg mefedronu o czarnorynkowej wartości 1,2 miliona złotych, 100 kg amfetaminy o wartości 300 tysięcy złotych, 200 kg marihuany o wartości ponad 2,8 miliona złotych oraz 5 kg kokainy – doprecyzowała PK.

Prokuratorzy podkreślili również, że z uwagi na konieczność zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania, obawę matactwa oraz grożącą podejrzanym surową karę wobec 21 podejrzanych skierowano wnioski o zastosowanie środka zapobiegawczego tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy.

– Sąd podzielił argumentację prokuratora, uwzględnił wnioski i zastosował areszt wobec wszystkich podejrzanych – podała PK.

– Wobec pięciu podejrzanych prokurator zastosował środki zapobiegawcze m.in. w postaci poręczenia majątkowego i dozorów policji – dodała.

Za czyny zarzucane podejrzanym może grozić do 15 lat więzienia.

Śledczy nie wykluczają kolejnych zatrzymań w tej sprawie.
Źródło info i foto: interia.pl

3-latek zwabił 4-latka do parku. Skatował go na śmierć. Sprawca wyszedł na wolność

Eric Smith, odsiadujący dożywotni wyrok więzienia za zabicie 4-letniego chłopca, której to zbrodni dopuścił się jako 13-latek, właśnie wyszedł na wolność. Za kratami spędził 27 lat, ale teraz został warunkowo zwolniony, czemu sprzeciwiała się rodzina ofiary. Tą sprawą żyły na początku lat 90. całe Stany Zjednoczone. Eric Smith, 13-latek ze Steuben County w stanie Nowy Jork, został najpierw oskarżony, a następnie skazany na karę dożywotniego pozbawienia wolności.

Amerykańskie media chętnie pokazywały wówczas zdjęcia i nagrania z procesu chłopca w okularach, z rudą czupryną, ubranego w charakterystyczną szarą bluzą z królikiem Bugsem, którego ława przysięgłych uznała za winnego zabójstwa 4-letniego Derricka Robiego. 

W sierpniu 1993 roku Eric uczestniczył w letnich półkoloniach w parku nieopodal swojego domu. Z uwagi na zachowanie, opiekunowie poprosili go jednak o opuszczenie tego miejsca. Kilka dni później podczas przejażdżki rowerem zauważył 4-letniego Derricka Robiego, który szedł na te same zajęcia.

Smith zwabił go do parku, w ustronne miejsce, a następnie udusił i uderzył kamieniem. Ciało chłopca znaleziono jeszcze tego samego dnia. Sprawca przyznał się do zabójstwa po tygodniu w rozmowie z rodzicami, którzy od razu zgłosili sprawę na policję. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Były senator PiS w rękach CBA

Zatrzymany w środę przez CBA były prezes zarządu Spółdzielni Mleczarskiej „Bielmlek” Tadeusz R. usłyszy zarzuty nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków. Według Prokuratury podejmował on m.in. „nieuzasadnione ekonomicznie decyzje” i obciążał spółdzielnię, doprowadzając do jej upadłości. Tadeusz R. to były senator PiS i wiceministra rolnictwa. Do zatrzymania byłego prezesa „Bielmleku” doszło w środę na Podlasiu.

Został on zatrzymany przez CBA wraz z głównym księgowym Mikołajem R. i członkiem zarządu Piotrem Ż. Po wykonaniu czynności w miejscu zatrzymania, zostanie on wraz z pozostałymi podejrzanymi doprowadzony do Prokuratury Regionalnej w Warszawie.

– Prokuratura zamierza przedstawić Tadeuszowi R. zarzuty działania na szkodę interesów majątkowych Spółdzielni Mleczarskiej „Bielmlek” w okresie od kwietnia 2014 r. do listopada 2019 r., w tym poprzez nadużycie uprawnień i niedopełnienie obowiązków – przekazał rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie, prok. Marcin Saduś.

„Doprowadził do ogłoszenia upadłości spółdzielni”

R. jako prezes zarządu spółdzielni oraz jako „osoba nieformalnie zajmująca się jej sprawami majątkowymi”, miał podejmować „nieuzasadnione ekonomicznie decyzje wiążące się z obciążaniem spółdzielni wysokonakładowymi inwestycjami”, zaciągał kredyty i inne zobowiązania, których spółdzielnia nie była w stanie spłacić.

– Doprowadził do ogłoszenia upadłości spółdzielni i wyrządzenia w jej mieniu szkody majątkowej w wysokości blisko 80 mln zł – podał prok. Saduś.

Zatrzymany w środę członek zarządu „Bielmleku” Piotr Ż. Usłyszy zarzuty działania na szkodę spółdzielni od kwietnia 2014 r. do lutego 2016 r. „w związku z pełnioną funkcją członka zarządu, zobowiązanego do zajmowania się jej sprawami majątkowymi”.

Zarzuty wobec księgowego

Głównemu księgowemu spółdzielni, Mikołajowi R., zostaną przedstawione zarzuty „dopuszczenia do sporządzenia, wbrew przepisom ustawy o rachunkowości, nierzetelnych sprawozdań finansowych, poprawiających obraz wyników księgowych”. Zarzuty wobec księgowego obejmują również ułatwienie m.in. Tadeuszowi R. wyłudzenia wsparcia finansowego z NFOŚiGW oraz kredytów z Banku Ochrony Środowiska.

– Ofiarami działalności podejrzanych stali się rolnicy, którzy nie otrzymali od spółdzielni pieniędzy za dostarczane mleko. Z kolei dla rolników, którzy pozostawali członkami spółdzielni, jej bankructwo oznaczało ryzyko udziału w długach „Bielmleku” – wyjaśnił prok. Saduś.

Po przesłuchaniu zatrzymanych prokurator podejmie decyzję w przedmiocie zastosowania środków zapobiegawczych.

Kim jest Tadeusz R.?

We wrześniu br. wiceminister rolnictwa Ryszard Bartosik informował, że do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa wpłynęło 786 wniosków wpłynęło do o pomoc dla producentów mleka, którzy nie otrzymali za nie zapłaty w latach 2019-2020. Większość tych wniosków dotyczyła rolników współpracujących z „Bielmlekiem”.

CBA już w 2019 roku informowało, że prowadzi działania w „Bielmleku”. Spółdzielnią od marca 2021 zarządza syndyk, ale Tadeusz R. jest wciąż formalnie jej prezesem. Urodzony w 1957 roku Tadeusz R. pełnił tę funkcję od 1998 roku. W międzyczasie (2015-2019) został wybrany senatorem z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. W latach 2018-2019 był także wiceministrem rolnictwa. Tadeuszowi R. grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

FBI przeszukało posiadłość Olega Deripaski w Waszyngtonie

Agenci Federalnego Biura Śledczego (FBI) weszli we wtorek do posiadłości rosyjskiego oligarchy Olega Deripaski w Waszyngtonie – podała telewizja NBC News. Cel przeszukania nie jest dotąd znany. Jak podała telewizja, choć FBI potwierdziło, że prowadzi działania w domu powiązanym z Deripaską, to nie ujawniono więcej szczegółów.

Bliskie związki Deripaski z Putinem

W 2017 roku „Washington Post” ustalił, że willa w prestiżowej północno-wschodniej części Waszyngtonu należy do rosyjskiego oligarchy, który kupił ją w 2006 roku za 15 mln dolarów, za pośrednictwem podstawionej spółki zarejestrowanej w stanie Delaware.

Deripaska to magnat przemysłu aluminiowego mający bliskie związki z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem. W 2018 roku został objęty sankcjami USA. Amerykański resort finansów, który nałożył restrykcje, podał wówczas w komunikacie, że wobec oligarchy toczy się śledztwo dotyczące m.in. prania brudnych pieniędzy i jest on oskarżany o wymuszenia i działalność w ramach zorganizowanej przestępczości.

„New York Post” informował wówczas, że w ramach sankcji zamrożono amerykańskie aktywa miliardera, w tym posiadłości w Waszyngtonie i Nowym Jorku. W 2019 roku władze USA zniosły sankcje obejmujące jego firmy Rusal i En+, po tym jak Deripaska pozbył się części udziałów w tych spółkach.

NBC podaje, że Deripaska miał też zakaz wstępu na terytorium USA, jednak zmieniło się to po tym, jak władze Rosji przyznały mu paszport dyplomatyczny.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zatrzymani za handel podrabianymi torebkami. Przejęto towar o wartości 3 mln złotych

Policjanci stołecznego wydziału do walki z przestępczością gospodarczą zatrzymali 30-latka, który w Centrum Handlowym w Wólce Kosowskiej handlował galanterią skórzaną opatrzoną podrobionymi znakami towarowymi zastrzeżonymi dla znanej marki. Zatrzymany mężczyzna odpowie za wprowadzanie do obrotu handlowego towaru z nielegalnie naniesionymi zastrzeżonymi znakami towarowymi znanych światowych marek czynem swym wyczerpując znamiona art. 305 ust. 3 Ustawy Prawo Własności Przemysłowej.

Policjanci z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą komendy stołecznej otrzymali informację, z której wynikało, że na terenie Centrum Handlowego w Wólce Kosowskiej może być sprzedawany towar z nielegalnie naniesionymi znakami towarowymi znanych światowych marek.

Kiedy dotarli na miejsce niezwłocznie skierowali się do jednego ze stoisk handlowych. Na jednym z nich sprzedaż torebek damskich łudząco podobne do markowych wyrobów prowadził 30-letni mężczyzna. Policjanci sprawdzili cały boks, w którym zabezpieczyli kolejną galanterię skórzaną z zastrzeżonymi znakami towarowymi.

W wyniku przeszukania stoiska policjanci zabezpieczyli 768 torebek opatrzonych podrobionymi znakami towarowymi. Wartość rynkowa zabezpieczonych towarów, wyliczona przez pokrzywdzone firmy, wyniosła prawie 3 miliony złotych.

Zatrzymany 30-latek potwierdził, że zabezpieczony przez Policję towar jest sprowadzany bezpośrednio z Chin. Przyznał, że zamawianiem towaru zajmuje się drugi współwłaściciel firmy. Policjanci ustalili też biuro księgowe zajmujące się rozliczaniem finansowym firmy, co może pomóc w ustaleniu skali procederu.

Zatrzymany mężczyzna odpowie za wprowadzanie do obrotu handlowego towaru z nielegalnie naniesionymi zastrzeżonymi znakami towarowymi znanych światowych marek czynem swym wyczerpując znamiona art. 305 ust. 3 Ustawy Prawo Własności Przemysłowej.
Źródło info i foto: Policja.pl

Abu Zubajda był więziony w Starych Kiejkutach, jego zeznania trafią do śledczych z Polski

Strona amerykańska przekaże polskiej prokuraturze zeznania Abu Zubajdy, mężczyzny, który przed blisko dwudziestoma laty był jedną z osób przetrzymywanych w tajnym więzieniu CIA w Starych Kiejkutach. Zgodę na przekazanie oświadczenia Zubajdy przekazał Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych. Od 2008 r. trwa śledztwo (obecnie prowadzone przez Prokuraturę Regionalną w Krakowie) dotyczące tajnego więzienia CIA w Starych Kiejkutach.

Śledczy sprawdzają m.in., czy nie doszło do przekroczenia uprawnień przez polskie władze w związku z torturami, jakim w latach 2002-2003 miały być poddawane osoby podejrzewane o terroryzm. Wiadomo, że do tej pory zarzuty w związku ze śledztwem postawiono co najmniej jednej osobie. Status pokrzywdzonych w śledztwie ma trzech mężczyzn, w tym zatrzymany w marcu 2002 r. w Pakistanie Abu Zubajda, obecnie przebywający w areszcie w Guantanamo.

W 2014 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka nakazał Polsce wypłatę m.in. Zubajdzie 100 tys. dolarów odszkodowania.
Źródło info i foto: Gazeta.pl