40-latek zaatakował nożem żonę i córki. Niebawem usłyszy zarzuty

40-latek, który w środę zaatakował nożem swoje dwie córki oraz ich matkę w miejscowości Targonie na Mazowszu, odpowie za trzykrotne usiłowanie zabójstwa. Mężczyzna jeszcze dziś ma usłyszeć zarzuty. Zostało wszczęte śledztwo w sprawie trzykrotnego usiłowania zabójstwa. Przeprowadzono oględziny miejsca zdarzenia. Przesłuchano też kluczowych świadków. Aktualnie będą przygotowywane zarzuty dla zatrzymanego. Będą one ogłaszane w dniu dzisiejszym – poinformował prokurator rejonowy w Ciechanowie Przemysław Bońkowski.

Do awantury doszło w środę o 6 rano w domu jednorodzinnym. Policję wezwali najprawdopodobniej sąsiedzi. Prokuratura potwierdza, że zatrzymany 40-latek to mąż poszkodowanej kobiety i ojciec dwóch rannych dziewczynek w wieku 7 i 9 lat, które zostały poszkodowane. Śledczy nie ujawniają okoliczności zdarzenia, ani szczegółów dot. obrażeń, jakich doznały poszkodowane.

Jeszcze w środę policja podawała, że ranne 7- i 9-latka trafiły w stanie ciężkim do szpitala. Ich matka, która także doznała obrażeń, nie wymagała hospitalizacji.

Rzeczniczka Specjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Ciechanowie Agnieszka Woźniak przekazała PAP, iż obie dziewczynki miały rany kłute i przeszły tam operacje w trybie pilnym. Ich stan określany był jako stabilny.

Mama w tej chwili przebywa wraz z dziewczynkami na oddziale chirurgii dziecięcej i opiekuje się córeczkami – mówiła w środę po południu rzeczniczka ciechanowskiego szpitala.

Za usiłowanie zabójstwa grozi kara pozbawienia wolności od 8 lat, 25 lat albo kara dożywotniego więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Brutalna zemsta ojca. Sprzedali jego córkę handlarzom żywym towarem

Waszyngtońska policja znalazła w bagażniku samochodu, który został porzucony w listopadzie ubiegłego roku, zwłoki brutalnie zamordowanego 19-latka. Za zabójstwo pierwszego stopnia odpowie przed sądem 60-letni John Eisenman ze Spokane, ojciec byłej partnerki ofiary. Mężczyzna przyznał się do winy i utrzymuje, że zemścił się na nastolatku, bo chłopak miał sprzedać jego córkę handlarzom żywym towarem – poinformował „New York Post”.

„Eisenman dowiedział się w październiku 2020 roku, że jego nieletnia córka została sprzedana handlarzom ludźmi w rejonie Seattle, najprawdopodobniej przez 19-letniego Andrewa Sorensena, jej ówczesnego chłopaka” – przekazała policja. „Ojcu udało się uratować dziewczynę i sprowadzić ją z powrotem do Spokane” – dodali mundurowi.

Mężczyzna, nie czekając na reakcję służb, samodzielnie skonfrontował się z nastolatkiem i dokonał porwania. Następnie związanego 19-latka z zaklejonymi ustami wywiózł w bagażniku na odludzie, położone na północy hrabstwa Spokane.
Źródło info i foto: interia.pl

Wirginia: Kolejna strzelanina. Nie żyją trzy kobiety

Co najmniej trzy kobiety zginęły, a dwie odniosły rany w wyniku strzelaniny na osiedlu mieszkalnym w mieście Norfolk w stanie Wirginia. Znany policji sprawca został zatrzymany – donosi dziennik „USA Today”. Napastnik strzelił do pierwszej ofiary przed budynkiem mieszkalnym podczas „incydentu domowego” i oddalił się z miejsca zdarzenia – poinformował szef policji w Norfolk Larry Boome. Następnie wrócił, gdy cztery kobiety próbowały udzielić pomocy rannej.

W wyniku strzelaniny śmierć poniosły trzy osoby, a dwie ranne zostały przewiezione do lokalnego szpitala. Sprawca był znany policji – jak poinformowała agencja Associated Press. Komendant jednostki w Norfolk nazwał zabójcę „tchórzem”.

Napastnik został zatrzymany – potwierdziły lokalne służby na Twitterze, nie udzielając zarazem bliższych informacji o tożsamości mordercy i okolicznościach tragicznego zdarzenia. W wyniku strzelanin domowych w Stanach Zjednoczonych co roku ginie niemal 1,3 tys. osób – pokazują dane Emory University School of Medicine. Ponad 59 proc. strzelanin, do jakich doszło w latach 2014-19, miało związek z przemocą domową.

W 68,2 proc. przypadków sprawca śmiertelnie postrzelił co najmniej jednego członka rodziny lub swojego partnera – wynika ze statystyk opublikowanych w Journal of Injury Epidemiology. W 2020 r. w wyniku pandemii COVID-19 i związanych z nią ograniczeń w życiu społecznym wzrosła liczba zabójstw domowych. Według danych FBI co najmniej 878 ofiar zginęło w tym czasie z rąk współmałżonka lub życiowego partnera.

W Stanach Zjednoczonych jedna na trzy kobiety i jeden na czterech mężczyzn padają ofiarą przemocy w związku, rozumianej jako gwałt, ataki fizyczne lub stalking. To oznacza, że łącznie przemocy z rąk partnera doświadcza rocznie ponad 10 mln Amerykanów – szacuje organizacja non-profit Narodowa Koalicja Przeciw Przemocy Domowej.

Departament Sprawiedliwości USA podaje, że 9 na 10 przypadków przemocy w rodzinie ma miejsce w domu ofiary lub krewnego będącego sprawcą.
Źródło info i foto: TVP.info

Książę Andrzej oskarżony o napaść seksualną. Proces odbędzie się w 2022 roku

Nowojorski sędzia prowadzący sprawę cywilną, którą brytyjskiemu księciu Andrzejowi wytoczyła oskarżająca go o napaść seksualną Virginia Giuffre, poinformował w środę, że jego celem jest, by proces odbył się między wrześniem a grudniem 2022 roku. Sędzia Lewis Kaplan zaznaczył, że w normalnej sytuacji pewnie wyznaczyłby dokładne daty już teraz, ale ma świadomość potencjalnych trudności związanych z pandemią COVID -19, co może wpłynąć na przebieg procesu.

Podczas przeprowadzonego w środę przesłuchania przedprocesowego, w którym uczestniczyli prawnicy obu stron, Kaplan poinformował także, iż prawnicy Giuffre muszą odpowiedzieć do 29 listopada na wniosek księcia oddalenia jej pozwu, a jego prawnicy będą musieli odpowiedzieć im do 13 grudnia. Wstępne ujawnienie informacji w sprawie ma nastąpić do 12 listopada. Obie strony potwierdziły, że przewidują, iż będą domagać się zeznań lub dowodów od ośmiu do 12 osób.

„Bezpodstawny pozew”

W zeszłym tygodniu prawnicy księcia Andrzeja argumentowali, że „bezpodstawny pozew” powinien zostać odrzucony, ponieważ Giuffre nie zdołała wystarczająco szczegółowo przedstawić swoich roszczeń wobec księcia. Zarzucili jej, że oskarżenie, które wysunęła, jest motywowane chęcią zysku, a wykorzystywanie jej przez Jeffeya Epsteina nie usprawiedliwia jej publicznej kampanii przeciwko księciu Andrzejowi.

Virginia Giuffre twierdzi, że w 2001 r., gdy miała 17 lat, została przez księcia Andrzeja wykorzystana seksualnie. Giuffre – wówczas nosząca nazwisko Roberts – była jedną z licznej grupy dziewcząt, które zostały zwabione przez nieżyjącego już amerykańskiego miliardera i finansistę Jeffreya Epsteina obietnicami pracy, a następnie były oferowane jego wpływowym przyjaciołom. Jednym z nich miał być książę Andrzej, który konsekwentnie temu zaprzecza.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Afganistan: Ojciec sprzedał 9-letnią córkę 55-latkowi

9-letnia Parwana z Afganistanu została zmuszona do poślubienia 55-letniego Kurbana. Jej ojciec Abdul Malik musiał sprzedać córkę, by wyżywić rodzinę. Transakcja zapewniła mu jedzenie i pieniądze na kilka kolejnych miesięcy. Wszystko odbyło się w obecności kamer.

Rodzina Parwany przez cztery lata mieszkała w afgańskim obozie dla przesiedleńców w północno-zachodniej prowincji Badghis. Utrzymywali się z pomocy humanitarnej i pracy fizycznej, zarabiając kilka dolarów dziennie. Ale życie stało się trudniejsze, odkąd władzę w Afganistanie przejęli talibowie. Ojciec 9-latki już kilka miesięcy temu był zmuszony sprzedać jej 12-letnią siostrę.

To osobisty dramat wielu afgańskich rodzin. Głód zmusił je do podjęcia decyzji, których zapewne nigdy sobie nie wybaczą. – Brak jedzenia, brak pracy, oni czują, że muszą to zrobić – relacjonuje działacz na rzecz praw człowieka w Badghis, który dodaje, że z dnia na dzień rośnie liczba rodzin sprzedających swoje dzieci. Szczególnie że zbliża się zima.

Abdul Malik, ojciec Parwany, nie może w nocy spać. Męczy go poczucie winy i wstydu. Pożyczał pieniądze od krewnych, starał się o pracę, jednak bezskutecznie. Jego żona z kolei błagała innych mieszkańców obozu o jedzenie. Mężczyzna tłumaczy, że jest zmuszony sprzedać 9-latkę, aby utrzymać przy życiu innych bliskich. – Nasza rodzina składa się z 8 osób – mówi CNN.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Jest wyrok ws. Polaka, który śmiertelnie potrącił członka ruchu „żółtych kamizelek”

Polski kierowca ciężarówki Mateusz K. został w środę skazany na karę roku więzienia w zawieszeniu za nieumyślne śmiertelne potrącenie 23-letniego mężczyzny, członka ruchu „żółtych kamizelek” na rondzie w Avinionie w grudniu 2018 r. Kierowcą był 29-letni Mateusz K., który został skazany przez sąd karny w Awinionie za nieumyślne spowodowanie śmierci i za naruszenie obowiązku zachowania ostrożności, po przekwalifikowaniu pierwotnego oskarżenia o zabójstwo – poinformował agencję AFP prawnik rodziny ofiary, Olivier Collion.

13 grudnia 2018 r., krótko po północy, kierowca nieznający języka francuskiego, przyjeżdżający z Włoch, został zablokowany na drodze przez szpaler protestujących „żółtych kamizelek” na rondzie Bonpas w Awinionie. Polak sforsował blokadę i przejechał jednego z demonstrujących, 23-letniego Denisa Davida, mieszkańca miasta Pontet.

Na rozprawie w połowie października kierowca wyjaśniał, że bał się, bowiem był przekonany, że miał do czynienia z „rabusiami”, którzy chcieli ukraść jego ładunek. Od początku istnienia ruchu od listopada 2018 r. 11 osób, członków „żółtych kamizelek” straciło życie w wypadkach drogowych.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Dwa skradzione auta w Wielkiej Brytanii trafiły do handlarza w Warszawie. Usłyszał zarzut paserstwa

Stołeczni policjanci z wydziału do walki z przestępczością samochodową ustalili, że dwa samochody skradzione w ostatnim czasie w Wielkiej Brytanii trafiły do jednej z firm, której właściciel zajmuje się sprzedażą używanych pojazdów pochodzących z Anglii. Mężczyzna usłyszał zarzuty paserstwa mienia znacznej wartości. W tym przypadku zagrożenie karą wynosi od roku do 10 lat pozbawienia wolności. 43-latek został objęty policyjnym dozorem.

Dzięki informacji, jaką uzyskali policjanci Wydziału do Walki z Przestępczością Narkotykową Komendy Stołecznej Policji odzyskane zostały dwa pojazdy, które w ostatnim czasie skradziono na terenie Wielkiej Brytanii.

Samochody trafiły do mieszkańca Warszawy, który na co dzień zajmuje się handlem autami pochodzącymi z Wielkiej Brytanii. Podczas przeprowadzonych działań policjanci sprawdzili wszystkie pojazdy, które były zaparkowane na posesji należącej do 43-latka, a także wzdłuż drogi, przy której posesja się znajduje. Dwa okazały się kradzione. BMW 730D trafiło do policyjnych systemów informacyjnych w październiku, natomiast Audi A7 w sierpniu. Zabezpieczone przez policjantów pojazdy trafiły na policyjny parking.

Właściciel samochodów został zatrzymany. 43-latek usłyszał zarzuty paserstwa mienia znacznej wartości. Zagrożenie karą w tym przypadku wynosi od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Podejrzany został objęty policyjnym dozorem.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zdewastowano pomnik Jana Pawła II w Lwówku Śląskim

Przed kościołem Wniebowzięcia NMP w Lwówku Śląskim doszło do aktu wandalizmu. Początkiem listopada ktoś pomalował pomnik Jana Pawła II – pod oczami domalowane zostały łzy. Zniknął też pastorał. Najprawdopodobniej w nocy z 1 na 2 listopada ktoś zniszczył pomnik Jana Pawła II znajdujący się w Lwówku Śląskim (woj. dolnośląskie). O sprawie jako pierwszy poinformował portal lwowecki.info, który został zaalarmowany przez czytelników we wtorek 2 listopada.

Jak wynika ze zdjęć udostępnionych przez portal, nieznani sprawcy pomalowali oczy papieża czerwoną farbą. Na policzku domalowano łzy, a na papieskiej czapce pojawił się odwrócony krzyż. Dodatkowo skradziony został też pastorał.

O zniszczeniu pomnika ksiądz dr Krzysztof Kiełbowicz, proboszcz parafii, dowiedział się od redakcji portalu. Rzecznik prasowy Diecezji Legnickiej ksiądz Waldemar Wesołowski we wtorek przekazał, że proboszcz parafii miał wybrać się na miejsce zdarzenia i osobiście sprawdzić, co się stało. To on miał też podjąć decyzję, jakie dalsze kroki zostaną podjęte. W środę redakcja poinformowała, że pomnik został wyczyszczony.

Portal lwowecki.info ustalił, że policja na podstawie materiału portalu zbiera informacje o zdarzeniu. Nie oznacza to jednak, że funkcjonariusze zaczną ścigać podejrzanych, ponieważ taka procedura jest podejmowana na wniosek, a nie z urzędu. Wszystko wskazuje na to, że do Komendy Powiatowej Policji w Lwówku Śląskim nie wpłynęło zgłoszenie w sprawie aktu wandalizmu.

Informację tę potwierdza Wirtualna Polska. – Oficjalnego zawiadomienia o akcie wandalizmu nie mamy. Otrzymaliśmy jednak informację z mediów, więc nasi funkcjonariusze sprawdzili to miejsce – wyjaśniła sierż. Olga Łukaszewicz z Komendy Powiatowej Policji w Lwówku Śląskim.

Pomnik Jana Pawła II przed kościołem pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Lwówku Śląskim stoi od siedmiu lat. Figura została postawiona w kwietniu 2014 roku, a jej uroczyste poświęcenie odbyło się miesiąc później.
Źródło info i foto: Gazeta.pl