Syn byłego dyktatora Libii wystartuje w wyborach. Jest poszukiwany za zbrodnie przeciw ludzkości

Saif al-Islam, syn byłego dyktatora Libii Muammara Kadafiego, wystartuje w wyborach prezydenckich, zaplanowanych na 24 grudnia i przygotowywanych przy wsparciu ONZ. 49-latek poszukiwany jest przez Międzynarodowy Trybunał Karny za zbrodnie przeciwko ludzkości – przypomniała francuska agencja AFP.

„Kandydat Saif al-Islam Muammar Kadafi przedłożył dokumenty dotyczące rejestracji swojej kandydatury w biurze Wysokiej Komisji Wyborczej w mieście Sabha” – przekazała w niedzielnym komunikacie libijska komisja wyborcza.

Pod koniec lipca tego roku syn byłego dyktatora oświadczył w wywiadzie dla dziennika „New York Times”, że rozważa swój powrót na scenę polityczną.

– 49-latek poszukiwany jest przez Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK) za zbrodnie przeciwko ludzkości – przypomniała francuska agencja AFP.

– Sytuacja Saifa al-Islama Kadafiego w Międzynarodowym Trybunale Karnym się nie zmieniła. Po wydanym w 2011 roku oświadczeniu (trybunału), jest on wciąż osobą poszukiwaną – oznajmił w libijskiej telewizji rzecznik MTK Fadi Abdallah.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Policyjny pościg na Śląsku. Porzucili 3-letnie dziecko

Nawet do 5 lat więzienia grozi mieszkańcowi Siemianowic Śląskich za niezatrzymanie się do kontroli drogowej. Mężczyzna zaczął uciekać przed policją, jednak utracił panowanie nad pojazdem, przez co doszło do wypadku. Kierowca wyskoczył z auta i zaczął uciekać, zostawiając w środku… swoje 3-letnie dziecko.

Do szokującego zdarzenia doszło w sobotę wieczorem w Siemianowicach Śląskich. Policjanci chcieli zatrzymać samochód do rutynowej kontroli drogowej. Jednak kierowca jadącej od strony Bytomia osobówki na widok policji dodał gazu i zaczął uciekać. W związku z tym policjanci rozpoczęli pościg za nim.

Kierowca nie chciał się zatrzymać i jechał coraz szybciej. Nie skończyło się to dla niego dobrze. Gdy wjeżdżał na rondo, zahaczył o wysepkę i z impetem wjechał w barierki. Policjanci nie zdążyli zahamować i uderzyli radiowozem w tył seata.

Na tym cała akcja się nie zakończyła. Kierowca wyskoczył z auta i uciekł do pobliskiego parku. Biegł tak szybko, że policjantom nie udało się go dogonić. Okazało się, że w samochodzie jechała także kobieta ze swoim 3-letnim synkiem. – Świadek wziął na ręce chłopczyka i kazał kobiecie czekać na przyjazd policjantów — przekazuje siemianowicka komenda.

Zostawili 3-latka w samochodzie i uciekli

Kobieta również postanowiła uciec, zostawiając swoje 3-letnie dziecko w samochodzie. Wróciła jednak po kilkunastu minutach i zgłosiła się do mundurowych. Zostali przewiezieni do szpitala na konsultację. Opieki lekarzy wymagali również dwaj funkcjonariusze ruchu drogowego.

Na całe szczęście w wyniku kolizji nikt nie odniósł żadnych poważniejszych obrażeń. Zarówno policjanci jak i matka z dzieckiem zostali zwolnieni do domów. 3-latek nie został jednak przekazany matce. Trafił interwencyjnie do placówki opiekuńczo wychowawczej.
Źródło info i foto: o2.pl

Szwecja: Dwójka dzieci wyrzucona przez balkon

Lekarzom nie udało się uratować życia jednego z dwójki dzieci, które zostały najpierw ranione nożem, a następnie zrzucone z balkonu. Policja zatrzymała dwie osoby – jak podaje „Expressen”, jedną z nich jest ojciec maluchów. Obie osoby usłyszały już zarzuty.

Do tragedii doszło w niedzielę wieczorem. Przed blokiem w zachodniej części stolicy Szwecji, Sztokholmu znaleziono dwójkę dzieci. Policja podejrzewa, że są ofiarami próby zabójstwa. W związku z tym wydarzeniem zatrzymane zostały dwie osoby – powiedziała Helena Boström Thomas ze stołecznej policji.

Funkcjonariusze podejrzewają, że dzieci zostały najpierw ugodzone nożem, a następnie wyrzucone przez balkon.

Podano jedynie, że są to dzieci w wieku poniżej 10 lat i w ciężkim stanie zostały przewiezione do szpitala. W poniedziałek przed godziną 9:00 poinformowano, że lekarzom nie udało się uratować życia jednego z maluchów. „Podejrzewamy, że spadły z dużej wysokości” – podaje rzeczniczka policji Helena Boström Thomas.

Gazeta „Aftonbladet” informuje, że w mieszkaniu, z balkonu którego wyrzucono dzieci, znaleziono także ranną dorosłą osobę.

W związku z tą tragedią zatrzymano dwie osoby. Policja informuje, że mają one powiązania z dziećmi – czy są krewnymi, tego już nie uściśla. Jedną z nich jest osoba, którą znaleziono ranioną w feralnym mieszkaniu.

Z ustaleń „Aftonbladet” wynika, że dzieci najpierw zostały ranione nożem, a następnie wyrzucone przez balkon z wysokości ok. 15 metrów. Z kolei dziennik „Expresen” pisze, że dzieci zostały ranione przez 45-letniego ojca, kiedy leżały już w łóżkach. Potem mężczyzna miał je wyrzucić przez okno, następnie się okaleczyć.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Liverpool: Kierowca taksówki udaremnił atak terrorystyczny

Niedzielny wybuch taksówki przed szpitalem w Liverpoolu nie był wypadkiem, lecz miał być atakiem terrorystycznym. Udaremnił go jej kierowca, który zorientował się co do intencji pasażera i zamknął go w samochodzie – ujawnił w nocy z niedzieli na poniedziałek „Daily Mail”. Eksplozja nastąpiła przed Liverpool Women’s Hospital o godz. 10:59, czyli tuż przed tuż przed dwoma minutami ciszy, którymi w całej Wielkiej Brytanii oddawano cześć poległym żołnierzom z okazji obchodzonej tego dnia Niedzieli Pamięci.

Po południu podano, że w wyniku eksplozji zginął pasażer, a kierowca, który wybiegł z samochodu, trafił do szpitala z obrażeniami niezagrażającymi życiu. Początkowo policja informowała, że bada wszystkie scenariusze, ale na wszelki wypadek kierowanie śledztwem przejęła jednostka antyterrorystyczna. Wieczorem poinformowano o aresztowaniu w związku z tą sprawą trzech mężczyzn w wieku 29, 26 i 21 lat.

Taksówka utknęła w korku

Jak ujawnia dziennik „Daily Mail”, wybuch nie był wypadkiem, lecz miał być atakiem terrorystycznym. Gazeta, powołując się na znajomych taksówkarza i wpisy w mediach społecznościowych, podaje, że pasażer chciał początkowo jechać pod katedrę, gdzie odbywały się miejskie obchody Niedzieli Pamięci, ale ponieważ taksówka utknęła w korku, zmienił zdanie i polecił, by jechać do oddalonego o niespełna półtora kilometra od katedry szpitala.

Według tych relacji, kierowca taksówki David Perry zwrócił uwagę na dziwne zachowanie pasażera i zauważył ładunek wybuchowy. Gdy tuż przed godz. 11:00 samochód podjechał przed szpital, kierowca od środka zamknął niedoszłego zamachowcę w części pasażerskiej, po czym sam wybiegł z samochodu. Chwilę potem nastąpiła eksplozja.

Rozmówcy „Daily Mail” nie mają wątpliwości, że Perry przytomnością umysłu uratował życie nie tylko swoje, ale także wielu innych ludzi. Gazeta dodaje, że uruchomiona już została zbiórka na to, by bohaterski kierowca mógł odkupić samochód, który został kompletnie zniszczony.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Niemcy: Strzelanina na ulicach Hamburga

W dzielnicy Harburg w Hamburgu na północy Niemiec doszło do strzelaniny. Według informacji dziennika „Bild”, dwóch mężczyzn zostało poważnie rannych. Strzały na ulicach Hamburga, dwie osoby poważnie ranne. Na miejsce natychmiast przybyła policja, otoczyła kordonem teren wokół miejsca zbrodni i zabezpieczyła dowody.

Tło strzelaniny jest niejasne. Sprawca lub sprawcy są w trakcie ucieczki. Śledztwo w tej sprawie przejął wydział zabójstw – pisze dziennik. Na miejscu zbrodni, a także w okolicach centrum handlowego Feniks-Centrum i dworca kolejowego rozmieszczono policjantów z bronią maszynową.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Liverpool: Wybuch taksówki przed szpitalem

Trzech mężczyzn aresztowano na mocy ustawy o terroryzmie po niedzielnej eksplozji samochodu przed szpitalem w Liverpoolu, w której zginęła jedna osoba, a inna została ranna – poinformowała policja.

Aresztowani to mężczyźni w wieku 29, 26 i 21 lat. Do wybuchu doszło tuż przed godz. 11 miejscowego czasu przed Liverpool Women’s Hospital. Według wstępnych ustaleń, wybuch nastąpił w taksówce, która właśnie podjechała w okolice szpitala, zaś mężczyzną, który zginął jest jej pasażer. Kierowca został ranny i przebywa w szpitalu w stanie niezagrażającym życiu. Na razie nie podano personaliów ani ofiar, ani aresztowanych.

Wcześniej policja informowała, że bierze pod uwagę różne scenariusze, a prowadzenie śledztwa na wszelki wypadek przejęli funkcjonariusze z jednostki antyterrorystycznej. Zaznaczono, że nie oznacza to jednak, by coś wskazywało, by zdarzenie miało podłoże terrorystyczne. Nie przesądza tego również fakt, iż trzy osoby zostały zatrzymane na mocy ustawy o terroryzmie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Uprawiał konopie indyjskie w przydomowej szklarni

Policjanci zatrzymali mężczyznę podejrzanego o uprawę konopi i posiadanie narkotyków. Podczas przeszukania, w miejscu jego zamieszkania policjanci zabezpieczyli ponad 4,5 kg suszu. Pochodziły one z uprawy, którą mężczyzna prowadził w szklarni, na swojej posesji. Prokurator przedstawił 36-latkowi zarzuty posiadania znacznej ilości narkotyków i nielegalnej uprawy konopi. Decyzją sądu, mężczyzna najbliższe 3 miesiące spędzi w areszcie tymczasowym.

Informację o nielegalnej uprawie konopi uzyskali policjanci z wydziału kryminalnego w Rzeszowie. Miał ją prowadzić mieszkaniec Rzeszowa w przydomowej szklarni. Aby nie dopuścić do likwidacji uprawy i ukrycia narkotyków, policjanci pojechali pod ustalony adres. Na miejscu nie zastali podejrzewanego, jednak szybko ustalili, gdzie przebywa i wkrótce go zatrzymali. Okazał się nim 36-latek.

Podczas przeszukania, w przydomowej szklarni, policjanci znaleźli pozostałości po uprawie. 36-latek dobrowolnie wydał policjantom 13 słoików i pojemników, w których przechowywał susz roślinny. Niewielka ilość suszu policjanci znaleźli także w jego plecaku.

36-latek został zatrzymany i trafił do policyjnego aresztu. Na miejscu przeprowadzili oględziny i zabezpieczyli niezbędne ślady. Wstępne badanie zabezpieczonego suszu i ziela wykazało, że jest to marihuana i konopie inne niż włókniste. Łącznie zabezpieczyli ponad 4,5 kg suszu. Zebrane w sprawie materiały przesłali do Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów.

Prokurator wszczął w sprawie śledztwo i przesłuchał podejrzanego. Przedstawił mu zarzuty posiadania znacznej ilości niedozwolonych środków odurzających w postaci suszu ziela konopi oraz prowadzenia nielegalnej uprawy konopi innych niż włókniste. Mężczyzna przyznał się do winy.

We wtorek, na wniosek prokuratora, Sąd Rejonowy w Rzeszowie zastosował wobec podejrzanego 3-miesięczny areszt tymczasowy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Pościg za 20-latkiem w Niemczech. Uciekał z zaginioną nastolatką z Polski

W Niemczech w miejscowości Landshut 20-letni mężczyzna ukradł auto warte 40 tysięcy euro. Jak poinformował portal tag24.de, w zatrzymanym samochodzie oprócz złodzieja znajdowała się także zaginiona 16-latka z Polski. Uciekający pojazd ścigały policyjne patrole, a także helikopter. Do kradzieży auta doszło w miejscowości Landshut (Bawaria) w Niemczech w środę 10 listopada. 20-letni złodziej wykorzystał moment nieuwagi kierowcy i wsiadł do pojazdu z włączonym silnikiem, a następnie odjechał.

Do kradzieży samochodu doszło w momencie, gdy 51-letni kierowca chciał wyciągnąć coś z bagażnika. W tej samej chwili do pojazdu wszedł 20-letni mężczyzna i odjechał. Skradzione auto zostało zatrzymane dopiero w Czechach. Oprócz złodzieja, w samochodzie znajdowała się także zaginiona 16-latka z Polski.
Źródło info i foto: Gazeta.pl