Zatrzymano podejrzanego o zabójstwo w Ząbkach

Policja zatrzymała mężczyznę podejrzanego o śmiertelne pobicie w podwarszawskich Ząbkach 31-latka, z którym wdał się w sprzeczkę. Sprawca pozostawił zakrwawioną ofiarę w pokoju i wyszedł do pracy – podali we wtorek śledczy. W środę 27 kwietnia ok. godziny 20 funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Wołominie otrzymali zgłoszenie o odnalezieniu zakrwawionego mężczyzny w jednym z domów jednorodzinnych w podwarszawskich Ząbkach. Na miejsce przyjechali funkcjonariusze policji oraz karetka pogotowia, której załoga stwierdziła zgon mężczyzny. Policjanci z wołomińskiej KPP i Komisariatu Policji w Ząbkach jako podejrzanego wytypowali 43-letniego mężczyznę. Do zatrzymania doszło na warszawskim Targówku.

Niedługo po zatrzymaniu podejrzany wskazał funkcjonariuszom miejsce w lesie na warszawskim Targówku, w którym ukrył narzędzie użyte do popełnienia przestępstwa – przekazała PAP p.o. podinsp. Wioletta Zychnowska z KPP w Wołominie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Policjanci rozbili dwa gangi „tytoniowe”

Policjanci CBŚP z Opola i Katowic przeprowadzili dwie akcje wymierzone w dwie grupy przestępcze zajmujące się nielegalną produkcją papierosów i tytoniu. W ramach realizacji, łącznie policjanci zlikwidowali 3 krajalnie tytoniu oraz fabrykę papierosów, zatrzymując 17 osób i przejmując nielegalne papierosy, tytoń oraz specjalistyczne maszyny służące do ich produkcji i pakowania. Podczas działań wsparcia udzielili funkcjonariusze z KMP w Jaworznie, KWP w Opolu, opolskiego i katowickiego SPKP oraz KaOSG. Śledztwa nadzorują: Prokuratura Okręgowa w Opolu oraz Prokuratura Rejonowa w Jaworznie.

Policjanci z Zarządu w Opolu Centralnego Biura Śledczego Policji prowadzą śledztwo dotyczące zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się przestępczością tytoniową, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Opolu. Podczas akcji funkcjonariusze zatrzymali 12 osób, w wieku od 24 do 74 lat, na terenie województw: opolskiego, śląskiego, pomorskiego i świętokrzyskiego. Dodatkowo 1 osoba została doprowadzona z aresztu śledczego. W realizacji brali udział policjanci CBŚP z zespołów specjalnych z Opola, Katowic, Gdańska, Łodzi i Gorzowa Wielkopolskiego, jak również kontrterroryści z SPKP w Opolu i Katowicach i funkcjonariusze Karpackiego Oddziału Straży Granicznej i Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu.

W trakcie działań zlikwidowano 2 wytwórnie krajanki tytoniowej, a także zabezpieczono ponad 3,7 tony tytoniu, gotowe papierosy, jak również kokainę i marihuanę oraz broń i amunicję, która będzie badana przez biegłych. Wartość przejętych wyrobów tytoniowych oszacowano na kwotę około 2,7 mln zł. Śledczy zabezpieczyli mienie osób podejrzanych w postaci samochodów oraz gotówki o wartości ponad 840 tys. zł.

Z ustaleń śledztwa wynika, że grupa działała od grudnia 2020 roku i zajmowała się wprowadzaniem do obrotu na terenie Polski nielegalnych wyrobów tytoniowych. Straty Skarbu Państwa w wyniku jej działalności mogły wynieść co najmniej 18 mln zł. Osoby podejrzane w Prokuraturze Okręgowej w Opolu usłyszały w sumie 37 zarzutów, z czego 8 osób podejrzanych jest o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, w tym jedna o kierowania tą grupą. Pozostałe zarzuty dotyczyły przestępstw karno-skarbowych, a także z ustawy o wyrobie alkoholu etylowego oraz wytwarzaniu wyrobów tytoniowych. Podejrzany o kierowanie gangiem został tymczasowo aresztowany.

Kolejną akcję przeprowadzili policjanci z Zarządu w Katowicach Centralnego Biura Śledczego Policji, którzy ustalili, że w województwie śląskim na terenie Jaworzna, mogą być produkowane nielegalne papierosy. Działania funkcjonariuszy CBŚP wspierali policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Jaworznie, a w akcji brali udział policjanci z zespołu specjalnego z katowickiego CBŚP. W efekcie zatrzymano 5 osób.

W ramach realizacji, na terenie hali produkcyjnej funkcjonariusze zabezpieczyli maszyny służące do wytwarzania i pakowania papierosów, a także do krojenia tytoniu. Przejęto również papierosy, tytoń i komponenty niezbędne do produkcji wyrobów tytoniowych oraz marihuanę i amfetaminę. Wartość nielegalnego towaru, wstępnie oszacowano na blisko 2 mln zł. Śledczy ustalili, że produkowane papierosy oraz krajanka tytoniowa były magazynowane w wynajętych garażach na terenie miasta. Wszystko wskazuje na to, że gang działał od zeszłego roku i wprowadzał do obrotu wyroby akcyzowe głównie na terenie województwa śląskiego. Śledczy szacują straty Skarbu Państwa w wyniku jego działalności na kwotę około 2 mln zł.

Pięciu zatrzymanych mężczyzn, w wieku od 26 do 54 lat, zostało doprowadzonych do Prokuratury Rejonowej w Jaworznie, gdzie przedstawiono im zarzuty m.in. dotyczące udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, posiadania narkotyków i popełnienia przestępstw karno-skarbowych. Jeden z zatrzymanych usłyszał zarzut kierowania zorganizowaną grupą przestępczą. Wszyscy podejrzani zostali tymczasowo aresztowani.
Źródło info i foto: Policja.pl

Pierwszy taki proces. Rosyjski żołnierz przyznał się do zabicia ukraińskiego cywila

Pierwszy rosyjski żołnierz, który stanął przed ukraińskim sądem, żeby odpowiedzieć za zbrodnie wojenne, przyznał się do zamordowania nieuzbrojonego cywila w obwodzie sumskim. 21-letniemu Rosjaninowi grozi dożywocie. Proces toczy się w sądzie rejonowym w Kijowie. 21-letni Wadim Sziszimarin jest oskarżony o zbrodnie wojenne. Został on schwytany przez siły ukraińskie na początku marca – kilka dni po rozpoczęciu wojny.

Sziszimarin pod koniec lutego jechał prywatnym skradzionym samochodem z innymi rosyjskimi żołnierzami. Próbowali w ten sposób uciec przed ukraińskimi siłami, które rozbiły ich konwój 28 lutego. Żołnierze trafili do wsi Czupachówka, gdzie natknęli się na 62-leniego mężczyznę, który jechał na rowerze i rozmawiał przez telefon.

Żołnierz otrzymał rozkaz zastrzelenia cywila, aby ten nie poinformował ukraińskich obrońców o ich położeniu. Sziszimarin oddał kilka strzałów przez otwarte okno samochodu w głowę ofiary, zabijając mężczyznę na miejscu.

Ukraińscy urzędnicy twierdzą, że zdarzenie zostało zarejestrowanie na filmie, ale nagranie nie trafiło do mediów. Sziszimarin już w zeszłym tygodniu w filmie nagranym przez prokuratorów opowiedział o zdarzeniu. Rozkazano mi strzelać. Strzeliłem w niego jedną serią. On upadł, pojechaliśmy dalej – ­mówił.

To pierwszy taki proces od czasu rozpoczęcia inwazji. Ukraina twierdzi, że Rosjanie popełnili w ich kraju ponad 10 tysięcy zbrodni wojennych.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ciało 16-latki znalezione na mokradłach. Podejrzanym syn sędziego

16-letniej Malwiny poszukiwano w całej Polsce. Ciało nastolatki znalazł wędkarz. Było ukryte w lesie, na mokradłach. Podejrzanym jest 19-letni syn sędziego. To z nim Malwina umówiła się w dniu zaginięcia. Kiedy dziewczyny szukała policja, Jakub P. na zdjęciu profilowym jednego z portali społecznościowych zamieścił kadr przedstawiający postać wycierającą nóż z krwi. Materiał „Interwencji”. Malwina także miała ugodzenie po nożu. Ale czy przyczyną śmierci było zasztyletowanie czy utopienie? Ustalą to biegli. 

W połowie lutego w miejscowości Moryń koło Szczecina zaginęła 16-letnia Malwina. Dziewczyna wyszła na umówione spotkanie z 19-letnim Jakubem i już nie wróciła do domu. Ponieważ już wcześniej uciekła z domu, na początku rodzina sama usiłowała ją odnaleźć.

– Pierwszy dzień jak nie wróciła, było do niej dzwonione na telefon. Był sygnał, a po północy włączała się już skrzynka. Sam próbowałem szukać w CPN-ie, żeby mi monitoring udostępnili. Bez rezultatu – mówi Paweł Narkiewicz, ojciec nastolatki.

Dopiero po kilku dniach bezskutecznych poszukiwań rodzice zawiadomili policję. W internecie i mediach pojawiły się komunikaty. Finał poszukiwań okazał się tragiczny. 18 marca ciało zaginionej nastolatki z Morynia znalazł ukryte głęboko w lesie na mokradłach pan Krzysztof.

– Znalazłem but, trzewik. Nie wiedziałem, co to jest i zacząłem nogą dotykać. Dreszcz mnie przeszedł, gdy zboczyłem część ciała – opowiada.

– To ciało było w wodzie, ale było tam na tyle płytko, że ciało tej biednej dziewczyny nie było pod wodą. Było przysypane gałęziami, trawą – mówi Jakub Stankiewicz, dziennikarz „Gazety Gryfińskiej”.

– Jak prokurator wziął ją na sekcję, to się okazało, że została dźgnięta nożem – mówi z kolei Ryta Narkiewicz, matka dziewczyny.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ukraina: Wicedyrektor elektrowni w Czarnobylu zatrzymany za ucieczkę z obiektu

Zastępca dyrektora generalnego elektrowni jądrowej w Czarnobylu został zatrzymany przez agentów ukraińskich służb pod zarzutem ucieczki z placówki w czasie rosyjskiej inwazji. Zdaniem śledczych urzędnik nie zapewnił przez to odpowiedniej ochrony obiektu. Państwowe Biuro Śledcze (DBR) ujawniło, że do zatrzymania zastępcy dyrektora generalnego elektrowni jądrowej w Czarnobylu, doszło jeszcze w marcu. Operację przeprowadzano razem ze Służbą Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU).

Urzędnik uciekł ze stacji i zdaniem śledczych nie zapewnił fizycznej ochrony obiektu, co należało do jego obowiązków. Potem ukrywał się w obwodzie Zakarpackim, gdzie został ujęty. Mężczyzna usłyszał zarzut nieuprawnionego opuszczenia miejsca służby, a także niestawienia się na czas do służby bez ważnego powodu, popełnionego w stanie wojennym. Śledczy z DBR sprawdzają jednak, czy podejrzany nie dopuścił się poważniejszego przestępstwa – zdrady. Badane jest, czy nie przyczynił się do zajęcia elektrowni przez rosyjskie wojska pod koniec lutego.

Agenci DBR i SBU przeszukali pomieszczenia administracyjne elektrowni jądrowej w Czarnobylu oraz miejsce zamieszkania podejrzanego. Zabezpieczono wiele dokumentów i nośników cyfrowych. Śledczy rozpoczęli także przesłuchiwanie świadków, przede wszystkim pracowników siłowni.
Źródło info i foto: TVP.info

Nożownik ze Świnoujścia z zarzutem zabójstwa

Dożywocie grozi nożownikowi ze Świnoujścia, który brutalnie zaatakował 44-letnią kobietę. Mężczyzna zadał jej kilka ciosów nożem. Ofiara nie przeżyła. Do tragedii doszło we wtorkowe popołudnie przy ul. Słowackiego w Świnoujściu. Mateusz N. został dziś doprowadzony do prokuratury. Mężczyna przyznał się do winy, odpowie za zabójstwo. Krwawe i drastyczne sceny rozegrały się przed budynkiem prokuratury, w samym centrum Świnoujścia.

– Napastnik zaatakował kobietę zadając jej kilka ciosów nożem powodując jej zgon. Po tym zdarzeniu uszkodził sobie nadgarstek – przekazała Monika Cruz z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.

Na ratunek rzucili się przerażeni przechodnie. – Widziałam, że 2 osoby leżały. Zaczęliśmy udzielać pomocy. Na chodniku leżała kobieta i mężczyzna. Kobieta miała rany kłute w brzuchu, na głowie. Mężczyzna miał pocięty nadgarstek – relacjonuje Joanna Bednarczyk, świadek tragedii.

Po kilku minutach na miejsce dotarło pogotowie. Niestety mimo reanimacji, 44-latki nie udało się uratować. Świadkiem zdarzenia była m.in. matka sprawcy tego dramatu. Kobieta nie chciała pokazywać twarzy przed kamerą, ale zgodziła się na rozmowę. Jak mówi, ofiara była partnerką jej syna. 44-latka przyjechała do prokuratury, by złożyć zeznania w sprawie związanej z relacją z konkubentem. Mężczyzna nie dostał jednak zgody na udział w przesłuchaniu. Wtedy Mateusz N. wpadł w szał i rzucił się na partnerkę.

Pokrzywdzona Natalia S. to lubiana i ceniona nauczycielka Zespołu Szkół Morskich w Świnoujściu. Bliskich, świadków, mieszkańców i turystów tragedia potwornie wstrząsnęła. Prokuratura przedstawiła Mateuszowi N. zarzut zabójstwa. Śledczy skierowali do sądu wniosek o zastosowanie wobec podejrzanego trzymiesięcznego aresztu.
Źródło info i foto: szczecin.tvp.pl

Strzelanina w Wielkopolsce. Dwóch policjantów w szpitalu

Jeden z funkcjonariuszy przechodzi operację, a drugi czeka na zabieg – informują placówki medyczne w Poznaniu i Obornikach. Policjanci trafili tam po strzelaninie, jaka miała miejsce w Gorzewie w Wielkopolsce. Napastnik miał otworzyć ogień chwilę po tym, gdy został zatrzymany do kontroli drogowej. Jak przekazała policja, 53-latek nie żyje. Informację na ten temat potwierdza wielkopolska policja. Jak czytamy w komunikacie, policjanci usiłowali zatrzymać do kontroli dostawczy samochód. Ten jednak nie zatrzymał się, policjanci rozpoczęli więc pościg.

„Kierowca zaczął uciekać, wjechał w polną drogę. W pewnym momencie wysiadł z samochodu, wyciągnął pistolet i zaczął strzelać do policjantów, którzy również odpowiedzieli ogniem” – czytamy w relacji policjantów.

„Jeden z policjantów został ranny w nogę, drugi w brzuch. Trafili do szpitala. Na miejscu są zabezpieczane ślady, zbieramy informacje i ustalamy przebieg całego zdarzenia. O zdarzeniu poinformowaliśmy prokuraturę” – piszą mundurowi.

Policja poinformowała, że jeden z policjantów został przetransportowany lotniczym pogotowiem ratunkowym do placówki medycznej w Poznaniu, natomiast drugi trafił do szpitala w Obornikach.

Strzelanina w Gorzewie. Jeden z policjantów operowany

Rzeczniczka prasowa Wielospecjalistycznego Szpitala Miejskiego im. Józefa Strusia w Poznaniu Zuzanna Pankros przekazała w godzinach wieczornych, że we wtorek po południu do placówki trafił funkcjonariusz postrzelony w brzuch.

– Pacjent został przyjęty w stanie dobrym, to znaczy, że był przytomny, wydolny oddechowo i krążeniowo – poinformowała rzeczniczka. Dodała jednak, że obrażenia pacjenta są dość poważne. – Pacjent właśnie jest operowany – powiedziała Pankros.

Drugi z funkcjonariuszy został przewieziony do szpitala w Obornikach. Starszy lekarz z placówki poinformował, że „pacjent jest na oddziale chirurgicznym, stan pacjenta jest dobry i jest przygotowywany do zabiegu”.
Źródło info i foto: interia.pl

Pijana przejechała partnera, gdy położył się pod samochodem. Mężczyzna nie żyje

W Chwaszczynie kobieta uczyła się jazdy samochodem wraz ze swoim partnerem. Gdy uderzyła w przeszkodę, ten położył się na ziemi, by sprawdzić, jak duża jest szkoda. Wtedy kobieta ruszyła i potrąciła go. Życia mężczyzny nie udało się uratować. 26-latka była pijana, usłyszała już zarzuty. Prokuratura Rejonowa w Kartuzach prowadzi postępowanie w sprawie wypadku drogowego, do którego doszło w niedzielę 15 maja w Chwaszczynie (woj. pomorskie). W następstwie zdarzenia śmierć poniósł 32-letni mężczyzna – informuje portal Kartuzy Nasze Miasto.

26-latka uczyła się jazdy samochodem wraz ze swoim 32-letnim partnerem. Gdy w coś uderzyła i zatrzymała się, mężczyzna wysiadł z samochodu, a następnie położył się pod nim, by sprawdzić, jak duże są uszkodzenia. Wtedy kobieta ruszyła, najeżdżając na swojego partnera.

– 26-letnia kobieta, nie posiadając faktycznych umiejętności oraz wymaganych uprawnień prowadziła samochód marki Volkswagen Passat. Na drodze gruntowej, na której doszło do zdarzenia, uderzyła w kamień, uszkadzając miskę olejową. Zatrzymała pojazd, a gdy pokrzywdzony położył się na ziemi, aby sprawdzić rozmiar uszkodzeń, ruszyła, najeżdżając na niego. Mężczyzna doznał wielonarządowych obrażeń, w których następstwie poniósł śmierć na miejscu – relacjonowała zdarzenie Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, cytowana przez portal Kartuzy Nasze Miasto.

Przeprowadzone przez policję badanie wykazało, że w chwili nieszczęśliwego zdarzenia, kobieta była pijana – miała 1,66 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl