Jest list gończy za 31-latką

Od kilku miesięcy trwają poszukiwania 31-letniej Anity Szudrawskiej. Wydział kryminalny Komendy Miejskiej Policji w Łomży wystawił list gończy za kobietą podejrzewaną o sutenerstwo, czyli czerpanie korzyści majątkowej z uprawiania prostytucji przez inną osobę.

Anita Szudrawska jest podejrzewana o sutenerstwo. Za 31-latką wydano list gończy na podstawie: Art. 204 § 2 – czerpanie korzyści majątkowej z uprawiania prostytucji przez inną osobę (sutenerstwo) oraz Art. 258 § 1 – branie udziału w zorganizowanej grupie albo związku mających na celu popełnienie przestępstwa lub przestępstwa skarbowego.

Wizerunek i dane poszukiwanej widnieją na stronie policji od 2 września 2021 r. 31-latka jest nieuchwytna.

Anita Szudrawska jest dalej poszukiwana – potwierdziła w rozmowie z o2 starszy inspektor Zespołu Komunikacji Społecznej Urszula Brulińska z KMP w Łomży.

Anita Szudrawska ma jasne włosy oraz wzrost 161-165 cm. Grozi jej nawet 8 lat więzienia. Sprawa prowadzona jest przez wydział kryminalny Komendy Miejskiej Policji w Łomży. Osoby, które mogą przyczynić się do zlokalizowania kobiety są proszone o kontakt telefoniczny z KMP Łomża Wydział Kryminalny: 48 85 670 23 05 lub email: dyzurny.kwp@bk.policja.gov.pl.
Źródło info i foto: o2.pl

27-latka uderzyła w radiowóz i uciekła. Policyjny pościg

Policjanci z Węgorzewa na Mazurach zatrzymali kobietę kierującą samochodem, która wjechała w tył radiowozu, a potem usiłowała odjechać z miejsca zdarzenia. 27-latka była pijana i nie miała prawa jazdy. Funkcjonariusze prewencji zostali wezwani do kolizji dwóch samochodów na ul. Jana Pawła II w Węgorzewie. Po dojechaniu radiowozem na miejsce, zatrzymali się na parkingu i zajęli obsługą zgłoszonego zdarzenia.

– Nagle w tył radiowozu uderzył samochód marki peugeot wyjeżdżający z sąsiedniego parkingu. To jednak nie powstrzymało kierowcy, który usiłował odjechać z miejsca zdarzenia. Funkcjonariusze pojechali za nim i po chwili zatrzymali – podała policja.

Pijana i bez prawa jazdy

Okazało się wtedy, że za kierownicą siedzi kobieta, od której policjanci od razu wyczuli zapach alkoholu. Ich podejrzenia potwierdziło badanie, które wykazało ponad 1,5 promila alkoholu w organizmie. W dodatku mieszkanka gminy Węgorzewo nie posiadała uprawnień do kierowania pojazdami. Zaraz potem 27-latka została przewieziona do komendy, a jej auto przetransportowano na policyjny parking. – Kobieta nie potrafiła logicznie wytłumaczyć swojego zachowania i nie była świadoma tego, co się stało – przekazała policja.

Za popełnione przestępstwo kierowania pod wpływem alkoholu kobiecie grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do dwóch lat. Odpowie również za wykroczenia spowodowanie kolizji i kierowania pojazdem bez uprawnień.
Źródło info i foto: interia.pl

Ukraina: Rosyjski żołnierz skazany na dożywocie

Prokurator generalna Ukrainy Iryna Wenediktowa przyznaje, że dopuszcza możliwość wymiany Wadima Szyszymarina, rosyjskiego żołnierza skazanego na dożywocie za zabicie cywila. Dodała, że Ukraina w tej sprawie będzie ściśle przestrzegać prawa. 21-letni rosyjski sierżant Wadim Szyszymarin został wczoraj skazany na dożywocie za zabicie cywila. To pierwszy taki wyrok wydany od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę. Sąd uznał, że 21-letni żołnierz dopuścił się umyślnego zabójstwa. Odrzucił argument obrony, że Szyszymarin wykonywał rozkaz.

Zdaniem sądu skrucha, którą żołnierz wyraził na procesie, nie była szczera. Wyrok zapadł przed sądem w Kijowie. Wcześniej Szyszymarin przyznał się do zastrzelenia 62-letniego Ołeksandra Szelipowa, mieszkańca wsi Czupachiwka w obwodzie sumskim na północy Ukrainy.

Szczerze żałuję. Byłem wtedy zdenerwowany, nie chciałem zabić (…) Tak do tego doszło – zeznał przed sądem.

28 lutego wystrzelił kilka pocisków z karabinu w głowę nieuzbrojonego Szelipowa, który szedł poboczem drogi, prowadząc rower. Szyszymarin miał otrzymać taki rozkaz od przełożonego, który bał się, że cywil poinformuje siły ukraińskie o obecności wojsk rosyjskich.

„Można wymienić osobę po wyrokach sądowych”

Tymczasem prokurator generalna Ukrainy Iryna Wenediktowa podkreśliła – cytowany przez Ukraińską Prawdę – że dopuszcza możliwość wymiany Szyszymarina.

Można wymienić osobę po wyrokach sądowych. Tak, technicznie jest to możliwe – podkreśliła.

Ale nie chcę wdawać się w tę kwestię, bo to jest polityka i dyplomacja, chcę pozostać w kompetencjach prokuratora i mówić o obiektywnych tematach wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych – dodała.

Podkreśliła, że Ukraina będzie działać wyłącznie na polu prawnym, zgodnie ze standardami międzynarodowego prawa humanitarnego.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Strzelaniny w barach w Meksyku. Zginęło 11 osób nie żyje

11 osób, w tym osiem kobiet, zginęło w dwóch równoczesnych strzelaninach w barach w mieście Celaya w środkowym Meksyku. Zostawione na miejscu pisane odręcznie znaki wskazują na porachunki gangów – podała we wtorek lokalna policja. Strzelaniny miały miejsce w poniedziałek późnym wieczorem czasu lokalnego; według Associated Press wydarzyło się to w dwóch barach znajdujących się na tej samej ulicy, a agencja AFP podaje, że doszło też do ataku w hotelu.

Policja nie poinformowała, jakie znaki zostawili sprawcy. Associated Press, powołując się na zdjęcia zamieszczone w mediach społecznościowych, podaje jednak, że zabójcy należą prawdopodobnie do gangu Santa Rosa de Lima. Właściciele barów mieli popierać rywalizujący z nim gang Jalisco Nueva Generacion. Według świadków około godz. 22 czasu lokalnego napastnicy weszli do barów i otworzyli ogień do obecnych, a następnie oblali ciała ofiar benzyną i próbowali je podpalić. 10 osób zginęło na miejscu, a jedna zmarła później w szpitalu.

W Guanajuato toczy się wojna gangów Santa Rosa de Lima i Jalisco Nueva Generacion, które rywalizują o dochody z przemytu narkotyków i kradzionych paliw, pochodzących ze znajdującej się w tym stanie rafinerii – wyjaśnia AFP. Od 2006 roku, gdy rząd Meksyku rozpoczął kontrowersyjną operację militarną przeciw kartelom w wojnach narkotykowych zginęło około 340 tys. osób.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Legnica: Otruwał psy w mieście. Jest areszt

36-latek podejrzany o otrucie psa w Legnicy trafi do aresztu na dwa miesiące. Taką decyzję podjął w poniedziałek sąd na wniosek prokuratury. 36-letni mężczyzna może stać za co najmniej kilkoma podobnymi otruciami zwierząt w Legnicy w ostatnim czasie. Prokuratura wyjaśnia to powiązanie. Sąd uznał, że jeśli mężczyzna zostanie na wolności, możliwe jest, że znów popełnieni podobne przestępstwo. 36-latkowi grozi do pięciu lat więzienia za znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem.

Na nagraniu z monitoringu opublikowanym w sieci widać, jak podejrzany podjeżdża pod bramę posesji i podbiegającemu owczarkowi podaje coś co okazało się trucizną, która spowodowała drgawki i inne objawy. Na szczęście pies przeżył, bo dawka najprawdopodobniej była za niska. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Sprawa Stefana W. Świadek: Po ataku na prezydenta trafił do szpitala z obrażeniami twarzy

Świadek w sprawie zabójstwa Pawła Adamowicza, lekarz, który przyjmował Stefana W. na oddział gdańskiego szpitala, zeznał w poniedziałek, że po ataku na prezydenta, oskarżony trafił do gdańskiego szpitala z obrażeniami twarzoczaszki i dłoni. W poniedziałek do Sądu Okręgowego w Gdańsku po raz siódmy został doprowadzony z aresztu oskarżony Stefan W. Pilnowany przez dwóch funkcjonariuszy był zamknięty w specjalnym pomieszczeniu oddzielonym grubą szybą od pozostałej części sali. Nadal nie wypowiedział żadnego słowa.

W trakcie poniedziałkowej rozprawy zostało przesłuchanych troje świadków: kobieta, która widziała, jak Stefan W. 13 stycznia 2019 r. przeskoczył przez barierki; lekarz, który po ataku przyjął Stefana W. na oddziale ratunkowym Szpitala im. Mikołaja Kopernika w Gdańsku oraz policjant, który wiózł oskarżonego do komisariatu.

Według relacji lekarza Roberta G., oskarżony po przyjeździe na SOR podawał podstawowe dane, był małomówny i niechętnie odpowiadał na pytania. W naszym slangu lekarskim oskarżony był +mało współpracujący+ – powiedział.

Lekarz zeznał również, że zauważył u Stefana W. obrażenia twarzoczaszki i prawej dłoni, a do szpitala oskarżony został przywieziony z podejrzeniem napadu drgawek.

W poniedziałek przed Sądem Okręgowym zeznawała również Aleksandra W., która przed finałem WOŚP wraz z narzeczonym stała za sceną niedaleko oskarżonego. W swoich zeznaniach stwierdziła, że miejsce, przez które później przeskoczył Stefan W. nie było przez nikogo pilnowane. Według mnie, to miejsce było wygodne, żeby tam wbiec na schody i scenę – oceniła.

W protokołach ze śledztwa, które w poniedziałek odczytała sędzia, kobieta podawała, że 13 stycznia 2019 r., Stefan W. ubrany był w czarną kurtkę sportową, jasne dżinsy i miał na głowie kaptur. Nie potrafiła natomiast opisać rysów jego twarzy.

Świadkiem podczas poniedziałkowej rozprawy był również 35-letni funkcjonariusz policji Grzegorz E., który w trakcie tragicznego wieczora był kierowcą radiowozu i przewoził Stefana W. z okolicy sceny na komisariat.

Zeznał, że w trakcie jazdy usłyszał krzyk. Wydaje mi się, że były to podniesione głosy zatrzymanego i jednego z policjantów, ale trwało to chwilę – tłumaczył i dodał, że nie widział, aby ktoś uderzył Stefana W. Kiedy mężczyzna był prowadzony do pojazdu zauważyłem, że ma zakrwawioną twarz – zeznawał świadek.

Prokuratura oskarża Stefana W. o dokonanie zabójstwa w zamiarze bezpośrednim w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie, a także o popełnienie przestępstwa zmuszania innej osoby do określonego zachowania. Obu przestępstw oskarżony miał dopuścić się w warunkach powrotu do przestępstwa. Stefanowi W. grozi od 12 lat do dożywotniej kary więzienia.

W opinii biegłych, gdy Stefan W. 13 stycznia 2019 r. wszedł na scenę WOŚP i zaatakował nożem Pawła Adamowicza miał ograniczoną poczytalność. Może to wpłynąć na wysokość kary więzienia. Sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary.

Kolejna rozprawa odbędzie się 2 czerwca br.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zatrzymano podejrzanych o organizowanie nielegalnych gier hazardowych

Policjanci CBŚP wspólnie z funkcjonariuszami KAS, pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Gdańsku, rozbili zorganizowaną grupę przestępczą, której członkowie podejrzani są o organizowanie gier hazardowych na niezarejestrowanych automatach i czerpaniu z tego korzyści finansowych. W śledztwie występuje 15 podejrzanych i przejęto 350 urządzeń służących do gier.

Policjanci z Zarządu w Olsztynie Centralnego Biura Śledczego Policji i funkcjonariusze Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Olsztynie (KAS) wspólnie z Prokuraturą Regionalną w Gdańsku wyjaśniają okoliczności, sposób działania i osoby należące do zorganizowanej grupy przestępczej. Jej członkowie są podejrzani o przestępstwa skarbowe, głównie o organizowanie nielegalnego hazardu w kilkudziesięciu obiektach m.in. na terenie woj. warmińsko-mazurskiego i podlaskiego. Z ustaleń śledczych wynika, że zorganizowana grupa przestępcza działała w okresie od 2015 do 2016 roku, kiedy to funkcjonariusze zaczęli zamykać kolejne punkty gier hazardowych, przejmując automaty. Przeprowadzono łącznie około 120 kontroli takich punktów.

W efekcie kolejnych działań, łącznie przejęto około 350 sztuk automatów o wartości około 4,2 mln zł oraz blisko 600 tys. zł. Czynności w śledztwie były przede wszystkim ukierunkowane na ustalenie osób organizujących nielegalną działalność oraz współpracujących z nimi. W wyniku współpracy policjantów CBŚP, funkcjonariuszy KAS i prokuratorów ustalono, że w organizowanie nielegalnych gier hazardowych mogą być zamieszani głównie mieszkańcy Olsztyna i najbliższej okolicy.

Podczas przeprowadzonej realizacji zatrzymano 14 osób i jedna zgłosiła sie do prokuratury. W Prokuraturze Regionalnej w Gdańsku przedstawiono im zarzuty popełniania przestępstw karnych skarbowych, udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i dodatkowo dwóm mężczyznom grozi odpowiedzialność za kierowanie gangiem. Na poczet grożących kar i grzywien zabezpieczono 180 tys. zł oraz biżuterię wartą około 40 tys. zł. W trakcie działań zabezpieczono również pistolet Walter P-99 kal. 9 mm, 2 rewolwery czarnoprochowe i wiatrówkę.

Sprawa jest rozwojowa.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zabójstwo w Warszawie. Z pierwszą pomocą ruszyła Ukrainka. „Rano dowiedziałam się, że zmarł”

– Byłam wtedy w pawilonach na Nowym Świecie. Wyszłam kupić papierosy. W sklepie na rogu zobaczyłam mężczyznę leżącego na ziemi. Miał rany po nożu – opowiada w Gazeta.pl Ukrainka, która udzieliła pierwszej pomocy mężczyźnie zaatakowanemu na Nowym Świecie w Warszawie. Policja cały czas poszukuje podejrzanych o zabójstwo.

Do zabójstwa mężczyzny na Nowym Świecie w Warszawie doszło 8 maja. Sprawcy są poszukiwani. Prokuratura wydała w tym tygodniu list gończy za 23-letnim Sebastianem Włodarczykiem i 27-letnim Łukaszem Goławskim. Gazeta.pl rozmawiała z Ukrainką mieszkającą w Polsce, która próbowała pomóc zaatakowanemu nożem mężczyźnie. Kobieta podkreśla, że nie widziała samego zajścia.

– Byłam wtedy w pawilonach na Nowym Świecie. Wyszłam kupić papierosy. W sklepie na rogu zobaczyłam mężczyznę leżącego na ziemi. Było tam dużo krwi. Sklepikarz krzyczał do ludzi, żeby nie wchodzili do sklepu. W środku przebywała też kobieta, która była w szoku i bała się dotknąć mężczyznę leżącego na podłodze – relacjonuje nasza rozmówczyni, która chce zachować anonimowość. – Powiedziałam, że mogę mu udzielić pierwszej pomocy, wtedy ktoś krzyknął, że jestem lekarką, chociaż nią nie jestem. Umiem udzielić pierwszej pomocy, bo w Ukrainie uczymy się tego w szkole. W każdym razie wpuszczono mnie do środka. Mężczyzna miał rany po nożu, zaczęłam udzielać mu pierwszej pomocy – dodaje.

Jak opowiada, uniosła głową rannego mężczyzny, aby nie zadławił się krwią. – Próbowałam z nim rozmawiać, żeby zachował przytomność. Powiedziałam pracownikowi sklepu, żeby uciskał jego rany. Trwało to do momentu przyjazdu policji – relacjonuje.

Kobieta sądziła, że mężczyzna przeżyje. – Żył, kiedy przyjechało pogotowie. Miał wtedy wyczuwalny puls. Rano dowiedziałam się, że zmarł – opowiada.

Przypomnijmy, że kilka dni po tragicznym zdarzeniu w mediach społecznościowych ruszyła nagonka. Robert Winnicki z Konfederacji 12 maja przesądził, że „cudzoziemcy zadźgali nożem Polaka, który stanął w obronie zaczepianych kobiet”. „Grupa ukraińskich byczków zamordowała Polaka za to, że stanął w obronie dziewczyn” – pisał Ziemowit Przebitkowski z Ruchu Narodowego.

Dzisiaj wiadomo, że podejrzani o zabójstwo to Polacy. W poniedziałek policja opublikowała ich zdjęcia. „Policjanci Komendy Rejonowej Policji Warszawa I na podstawie listu gończego wydanego przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie poszukują Sebastiana Włodarczyka, lat 23, i Łukasza Goławskiego, lat 27, w związku z zabójstwem przy ul. Nowy Świat w Warszawie w dniu 8 maja 2022 r.” – czytamy w komunikacie. „Wzywa się każdego, kto zna miejsce pobytu poszukiwanych do zawiadomienia o tym najbliższej jednostki Policji lub prokuratura. Ostrzega się, że za ukrywanie poszukiwanego lub dopomaganie mu w ucieczce grozi kara pozbawienia wolności do lat 5” – podkreślają Komenda Stołeczna Policji.
Źródło info i foto: Gazeta.pl