Wielka Brytania: 18-letni Polak nie żyje. Wracał z balu maturalnego

18-letni Kajetan miał piękne plany na przyszłość, niestety wszystkie zostały w jednej chwili przekreślone przez bezwzględnego człowieka. Młody Polak został zaatakowany przez nieznanego sprawcę w Stevenage w Anglii, w drodze powrotnej ze swojego balu maturalnego. Zmarł kilka godzin później w szpitalu z powodu poniesionych obrażeń.

Ok. godziny 23:20 nastolatek został zaatakowany na Cuttys Lane w Stevenage przez nieznanego sprawcę. Niedługo później Kajetan został przewieziony do szpitala miejskiego, jednak lekarzom nie udało się mu pomóc. Polak zmarł w sobotę we wczesnych godzinach porannych.

Policja z Hertfordshire poinformowała, że w sprawie wskazano już podejrzanego. To 18-letni mieszkaniec Stevenage. Nastolatek został aresztowany pod zarzutem zabójstwa. Śledztwo nadal jest w toku, funkcjonariusze starają się ustalić szczegółowe okoliczności zdarzenia. Rodzina Kajeta jest zdruzgotana. Chłopak zostawił zrozpaczonych rodziców Gemmę i Janusza oraz młodszego brata Fabiana. Ciotka 18-latka,Corrie Everett ze smutkiem opowiedziała o swoim siostrzeńcu w rozmowie z „Daily Mail”.

Kajetan był kochającym, radosnym młodym człowiekiem, który miał przed sobą świetlaną przyszłość. Był znany z zamiłowania do tańca, zwierząt, ciężkiej pracy i opiekuńczych przyjaźni. Jako człowiek osiągający sukcesy w nauce i w swoich hobby, był nastawiony na wielkie rzeczy. Właśnie skończył szkołę i czekał na swoje życie. Cała rodzina jest zdruzgotana stratą ukochanego członka rodziny i wszyscy, którzy go znali, będą bardzo tęsknić – stwierdziła.

Pani Everett założyła zbiórkę na stronie GoFundMe, aby pomóc najbliższej rodzinie zmarłego zebrać pieniądze na pogrzeb i koszty podróży z Polski. – Chcielibyśmy, żeby wszyscy razem wsparli moją siostrę, jej męża i młodszego syna i sprawili Kajetanowi pogrzeb, na jaki zasługuje – dodała kobieta w oświadczeniu.
Źródło info i foto: o2.pl

ABW zablokowano kilkanaście serwisów internetowych

Kilka tygodni temu na wniosek ABW zablokowanych zostało co najmniej kilkanaście serwisów, które szerzyły rosyjską propagandę w Polsce. – Zablokowanych zostało wiele portali, które jeden do jednego przekazywały nie tylko kremlowską propagandę, ale też kremlowskie fejki – komentował wiceminister spraw wewnętrznych Maciej Wąsik. Media informowały, że kilka tygodni temu zablokowanych zostało kilkanaście serwisów szerzących rosyjską propagandę. Lista zablokowanych mediów internetowych jest niejawna.

Jak podał serwis Press, wśród zablokowanych znalazły się m.in. Pl.Sputniknews.com, Lenta.ru, Dziennik-polityczny.com, Myslpolska.info, Ria.ru, Rt.com, Ruptly.com, Wicipolskie.pl, Wolnemedia.net, Xportal.pl, Wrealu24.pl i Wrealu24.tv.

O zawieszenie działalności niektórych serwisów pytany był w Polskim Radiu 24 wiceminister spraw wewnętrznych Maciej Wąsik. Stwierdził, że to pytanie powinno być skierowane do podmiotów wymienionych w prawie telekomunikacyjnym.

Wąsik przyznał, że zablokowanych zostało „wiele portali, które po prostu jeden do jednego przekazywały nie tylko kremlowską propagandę, ale też kremlowskie fejki”.

– Zostały zablokowane m.in. takie portale, które od momentu, kiedy pojawiły się w Polsce wojska amerykańskie, rozpowszechniały olbrzymią liczbę fejków na temat ich pobytu – komentował.

Tłumaczył, że jeden z takich portali opisywał historię „wyssaną z palca”.

– Zweryfikowaliśmy te doniesienia i okazały się nieprawdziwe. Pisano, że amerykański żołnierz zgwałcił polską dziewczynę i został odesłany do USA, by nie być sądzonym w Polsce – podawał.

– Wiem o tego typu portalach, które zostały zablokowane, całą procedurę przewiduje prawo telekomunikacyjne – mówił.

Wąsik: Mam nadzieję, że wojna otworzyła wielu osobom oczy

Był też pytany, czy może dojść do zawieszenia nie tylko małych, ale i dużych mediów. Dziennikarz prowadzący rozmowę przypomniał tekst „Gazety Wyborczej” o migrantach na granicy polsko-białoruskiej, w którym „jeden do jednego przytaczano propagandę białoruskiej straży granicznej”. Wspomniał też o tekstach Onetu o „wadliwych” polskich karabinkach Grot. – Czy to także straszak na tych dużych? – pytał.

– Nie sądzę. My jesteśmy krajem wolności i wolności mediów. Wydaje mi się, że niektóre działające w Polsce media powinny wyciągnąć wnioski z tej wojny, żeby z ogromnym dystansem podchodzić do wszystkich nowości białoruskich czy rosyjskich mediów – zwrócił uwagę.

– Mam nadzieję, że wojna otworzyła wielu osobom w Polsce oczy – mówił.
Źródło info i foto: TVP.info

Jest prawomocny wyrok ws. Amber Gold

Sąd Apelacyjny w Gdańsku wydał prawomocny wyrok ws. Amber Gold. Karę łączną dla Katarzyny P. obniżył o rok, czyli do 11,5 roku więzienia. Kara więzienia orzeczona wobec Marcina P. pozostaje bez zmian – to 15 lat więzienia. Z ustaleń prokuratury wynika, że Amber Gold oszukało ponad 18 tysięcy klientów tej spółki. Stało się to w latach 2009-2012. Klienci kuszeni między innymi wysokim zwrotem z inwestycji w złoto i inne kruszce, wpłacili do Amber Gold ponad 850 mln zł. Latem 2012 spółka zaczęła tracić płynność finansową, a w sierpniu ogłosiła zakończenie działalności, nie wypłacając swoim klientom powierzonych jej pieniędzy ani odsetek od nich.

Jak relacjonuje reporter RMF FM Kuba Kaługa – w uzasadnieniu sędzia Jerzy Sałata mówił, że oskarżeni nie potrafili sensownie wyjaśnić, skąd wzięły się fundusze na rozpoczęcie ich działalności. Podkreślał też, że rola Katarzyny P. nie była marginalna, a oskarżeni ściśle współpracowali ze sobą, choć próbowali to ukryć przed pracownikami. Choć decyzje podejmował Marcin P. to Katarzyna P. wiedziała, na czym polega prowadzony przez nich biznes i że jej mąż – ze względu na wcześniejsze problemy z prawem – nie powinien być prezesem Amber Gold.

Oskarżona zajmowała się działami produktów inwestycyjnych, marketingu, prowadziła nadzór (…). Codziennie otrzymywała raporty, listy wpłat i wypłat. Musiała znać skalę działalności przedsiębiorstwa – podkreślał sędzia Sałata. Dodał, że oskarżona „z funduszu czerpała pełnymi garściami”.

Sąd krytycznie odniósł się do wniosku prokuratury, która chciała dla Marcina P. kary łącznej 25 lat pozbawienia wolności. Jak podkreślał, nie przedstawiono argumentów, które umożliwiałyby wydanie takiego wyroku.

Prokuratura jest zadowolona z dzisiejszego wyroku. Mówimy tutaj o sukcesie nie tylko prokuratury, to jest przede wszystkim sukces polskiego wymiaru sprawiedliwości – stwierdził prokurator Tomasz Janicki z Prokuratury Okręgowej w Łodzi, który prowadził tę sprawę.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Rypin: Pijany driftował bmw. Wjechał w grupę 9 osób

25-letni kierowca, będąc w stanie nietrzeźwości, driftował swoim bmw na stacji benzynowej w gminie Rypin (kujawsko-pomorskie). W pewnym momencie nie opanował auta i wjechał w grupę dziewięciu osób, powodując obrażenia u dwóch nastolatków. Grozi mu do ośmiu lat więzienia, a na razie – decyzją sądu – trafił na trzy miesiące do aresztu. Informacja o potrąceniu dwóch osób na placu przy stacji benzynowej dotarła do policjantów z Rypina w sobotę około godziny 23:00. Funkcjonariusze ustalili na miejscu, że 25-letni kierujący pojazdem marki BMW celowo driftował, a w pewnym momencie stracił panowanie nad samochodem.

W wyniku potrącenia dwóch 19-latków zostało przewiezionych do szpitala. Według portalu rypin.naszemiasto.pl jeden z rannych jest „w poważniejszym stanie”.

Okazało się, że kierowca ma w organizmie blisko półtora promila alkoholu. Mężczyzna został zatrzymany i przewieziony do policyjnego aresztu. Na miejscu wypadku policjanci przeprowadzili oględziny i przesłuchali świadków. W niedzielę 25-latek został doprowadzony do prokuratury. Tam, na podstawie zebranych dowodów, przedstawiono mu zarzuty spowodowania wypadku i sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Śledczy podkreślili, że czyny popełnił, będąc pod wpływem alkoholu.

Jak przekazała asp. szt. Dorota Rupińska z Komendy Powiatowej Policji w Rypinie, w niedzielę – na wniosek policji – mężczyzna został aresztowany przez sąd na trzy miesiące.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Warszawa: Policja szuka zboczeńca z autobusu

Policja z warszawskiego Mokotowa szuka mężczyzny, który molestował pasażerkę autobusu linii 218. Korzystając z okazji, że pokrzywdzona stała do niego tyłem, kilka razy wsadził rękę pod jej sukienkę, a gdy wysiadła z pojazdu, śledził ją. Do zdarzenia doszło 18 maja 2022 roku około godziny 20 w autobusie linii 218, gdy zatrzymał się na przystanku Metro Wierzbno 06. Zboczeniec wbrew woli pokrzywdzonej kilkukrotnie włożył jej rękę pod sukienkę. Na stronie mokotowskiej policji opublikowano zdjęcie z monitoringu.

– Publikowany na zdjęciach mężczyzna wykorzystał fakt, że pokrzywdzona stała przy drzwiach wyjściowych odwrócona do niego tyłem – przekazał podkom. Robert Koniuszy z mokotowskiej policji. Dodał, że pokrzywdzona kobieta wysiadła z autobusu na przystanku ul. Racjonalizacji i udała się w kierunku Konstruktorskiej. Sprawca cały czas szedł za nią, dopiero po groźbie wezwania policji, oddalił się.

Policjanci z wydziału do walki z przestępczością przeciwko życiu i zdrowiu pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów prowadzą dochodzenie w sprawie doprowadzenia pokrzywdzonej do poddania się innej czynności seksualnej pasażerki autobusu komunikacji miejskiej.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

18-latka ciężko pogryziona przez kilkanaście psów. Policja szuka właściciela

„Złapano 12 psów, które dotkliwie pogryzły młodą kobietę w okolicach Łasku (woj. łódzkie). Ranna 18-latka jest w szpitalu, jej stan jest ciężki. Ustalono, kto może być właścicielem agresywnych zwierząt” – powiedziała w sobotę po południu PAP rzeczniczka łaskiej policji st.asp. Katarzyna Staśkowska.

Do tragedii – jak podali policjanci – doszło w gminie Łask, w okolicach wsi Mikołajówek i Kopyść (Łódzkie). Potwierdzam, że 18-letnia mieszkanka gminy Łask została zaatakowana w czwartek przez grupę agresywnych psów – podkreśliła Staśkowska. Świadek, który tamtędy przejeżdżał zauważył ciężko ranną kobietę, która leżała w rowie z ranami szarpanymi i krwawiła. Natychmiast wezwano pogotowie i policję. Medycy udzielili pomocy kobiecie. Przewieziono ją do jednego z łódzkich szpitali. Niestety, z moich dotychczasowych informacji wynika, że stan 18-latki nadal jest ciężki – relacjonowała po południu policjantka. Nie ma jeszcze potwierdzenia, ale ranna ma być przetransportowana do specjalistycznego szpitala w Siemianowicach Śląskich – powiedziała.

Do sobotniego popołudnia w okolicach Łasku złapano kilkanaście agresywnych psów, które najprawdopodobniej pogryzły kobietę. Odłowiono 12 psów. Ustaliliśmy, kto może być ich właścicielem. Postępowanie w tej sprawie prowadzi prokuratura – powiedziała PAP Staśkowska. Poszukiwań agresywnych zwierząt nie zakończono – zapewniła. Według lokalnych mediów to nie był pierwszy atak psów na ludzi w okolicach Łasku.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Krasnystaw: Areszt dla 59-latki, która pijana potrąciła rowerzystkę z dzieckiem

Policjanci z Krasnegostawu doprowadzili dziś do sądu z wnioskiem o tymczasowy areszt 59-latkę, która w sobotę potrąciła rowerzystkę z 3 letnim dzieckiem. Kobieta była kompletnie pijana, badanie wykazało 2,5 promila. Potrącona 45-letnia rowerzystka jest w stanie krytycznym. Jej synek również trafił do szpitala z obrażeniami zagrażającymi życie. 59 latce grozi 12 lat pozbawienia wolności.

W sobotę, 28.05.2022 r., po godzinie 10.00 policjanci z Krasnegostawu otrzymali zgłoszenie o potrąceniu rowerzystki. Na miejscu okazało się, że kierująca toyotą Rav 4 potrąciła 45-latkę jadącą rowerem z 3-letnim chłopcem. Obrażenia potrąconych osób są bardzo poważne. 45-latka walczy o życie w szpitalu, jej 3-letni synek także ma obrażenia zagrażające życiu.

Na miejscu szybko okazało się, że kierująca toyotą 59-latka jest kompletnie pijana. Podczas próby przebadania stała się agresywna i wulgarna wobec policjanta. Od kobiety pobrana została krew do badań.

Policjanci wstępnie ustalili przebieg zdarzenia. Okazało się, że 59-latka kierując toyotą chwilę wcześniej na parkingu uszkodziła dwa samochody. Podczas ucieczki z miejsca na ul. Kościuszki w Krasnymstawie doprowadziła do kolizji z kolejnym, zaparkowanym autem. W tym przypadku również nie zatrzymała się i uciekała z miejsca. Po przejechaniu kilkuset metrów na tej samej ulicy potrąciła rowerzystkę przewożącą dziecko. Kierująca rowerem jechała w tym samym kierunku i nie mogła w żaden sposób uniknąć zdarzenia. Po potrąceniu rowerzystki kierująca toyotą przejechała jeszcze około 50 metrów, gdzie zderzyła się kierującą renault, która zatrzymała auto widząc wypadek.

Badanie wykazało, że 59-letnia sprawczyni wypadku i kilku kolizji miała 2,5 promila alkoholu w organizmie. Po zatrzymaniu przebywa w policyjnym areszcie. Kobieta odpowie za spowodowanie wypadku drogowego w stanie nietrzeźwości, za znieważanie policjanta oraz kolizje drogowe. Policja będzie wnioskować o tymczasowy areszt dla 59-latki. Za spowodowanie wypadku drogowego w stanie nietrzeźwości, którego następstwem jest śmierć lub ciężki uszczerbek, grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności.

Sąd Rejonowy w Krasnymstawie zastosował dziś wobec kobiety tymczasowy areszt na okres 3 miesięcy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Rosyjskie areszty przepełnione Ukraińcami

Rosyjskie areszty są przepełnione i grozi im paraliż – mówi Ewa Merkaczewa z kremlowskiej rady ds. praw człowieka. Z jej słów wynika, że w części aresztów są przetrzymywani także obywatele Ukrainy. „Ludzie śpią na podłodze, a wśród nich jest wielu chorych i inwalidów” – opowiada obrończyni praw człowieka dziennikowi „Kommiersant”. Według Ewy Merkaczewej, w moskiewskich aresztach jest 9 tysięcy miejsc, a przebywa w nich prawie 12 tysięcy osób. Obrończyni praw człowieka zauważa, że w części regionów do aresztów trafiają Ukraińcy, w tym jeńcy wojenni.

Portal „Meduza” podał, powołując się na wypowiedź naczelnika aresztu śledczego w Rostowie nad Donem Igora Omielczenko, że Rosjanie są przenoszeni w inne miejsca, żeby zwolnić miejsca dla obywateli Ukrainy. Działacze „Rusi Siedzącej” – organizacji monitorującej sytuację w miejscach odosobnienia tłumaczą, że taka praktyka jest stosowana między innymi w obwodach rostowskim, woroneskim i wołgogradzkim.

Jak podkreślają rosyjscy obrońcy praw człowieka, Moskwa łamie międzynarodowe konwencje, ponieważ jeńcy wojenni powinni być przetrzymywani w specjalnych warunkach, a nie w cywilnych aresztach.

Wojna w Ukrainie. Armia rosyjska ostrzelała Charków z systemów Śmiercz i Huragan

Szef Charkowskiej Obwodowej Administracji Państwowej Ołeh Synegubow poinformował w poniedziałek, że armia rosyjska ostrzeliwuje region charkowski oraz miasto Charków wykorzystując systemy rakietowe Śmiercz i Huragan. Dodaje, że do ostrzału dochodzi od kilku dni z rzędu w dzielnicach Kijowskiej i Szewczenkowskiej. Ostrzeliwane były również osiedla mieszkalne poza Charkowem. Ostrzał prowadzony jest z artylerii, oraz z systemów rakietowych Śmiercz i Huragan. Przebywanie na ulicach Charkowa jest nadal niebezpieczne.

W efekcie działania Rosjan w Obwodzie Charkowskim zniszczono ponad 2 tysiące domów jednorodzinnych oraz ponad 2 tysiące wielopiętrowych domów, z których ponad 200 nie nadaje się do odbudowy. Ucierpiały szkoły, przedszkola, szpitale, zakłady przemysłowe i instytucje kultury.
Źródło info i foto: Gazeta.pl