Zatrzymany 35-latek katował psa siekierą

35-latek znęcał się nad psem zamkniętym w kojcu. Śledczy ustalili, że mężczyzna kilkukrotnie uderzył niewinne zwierzę siekierą. Policję zaalarmował przypadkowy świadek, który usłyszał wycie rannego i przerażonego psa. 35-letni właściciel zwierzęcia został zatrzymany i na wniosek prokuratury aresztowany. Do bestialskiego ataku na psa doszło 13 czerwca. W poniedziałek rano dyżurny mławskiej Policji został zaalarmowany przez anonimową osobę, która usłyszała skowyt psa, zauważyła też mężczyznę uderzającego zwierzę w kojcu jakimś narzędziem.

Policjanci, którzy przyjechali na miejsce szybko ustalili, że 35-letni właściciel psa zaatakował zwierzę siekierą.

– Pies przeżył atak, nie reagował jednak na żadne bodźce. Wezwany na miejsce lekarz weterynarii określił stan zwierzęcia jako ciężki. W momencie zatrzymania 35-latek miał w organizmie ponad 3 promile alkoholu. Został osadzony w policyjnym areszcie – informuje asp. szt. Anna Pawłowska z komendy powiatowej policji w Mławie.

Po wytrzeźwieniu, mężczyzna, został przesłuchany przez prokuratora. Zatrzymany usłyszał zarzut znęcania się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem. W środę, na wniosek prokuratury i zgodnie z decyzją Sądu Rejonowego w Mławie został aresztowany na miesiąc. 35-latkowi z gminy Radzanów w powiecie mławskim grozi do 5 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: wp.pl

Kraków: Przepychanki przed Wawelem po mszy za Lecha Kaczyńskiego. Uczestnicy odpalili racę

Protesty pod Wawelem w Krakowie rozpoczęły się, gdy politycy PiS opuszczali katedrę po mszy w intencji Lecha Kaczyńskiego. W uroczystości brał udział m.in prezes PiS Jarosław Kaczyński. Część uczestników protestów zachowywała się agresywnie, ktoś odpalił racę dymną. Protestujący gromadzili się wokół katedry i Wzgórza Wawelskiego. Część z nich zachowywała się agresywnie wobec policji i aut z politykami PiS i członkami rządu opuszczającymi teren Wawelu. Niektórzy wykrzykiwali wulgarne hasła. W tłumie ktoś odpalił racę dymną. Kilka osób starło się z policją.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Afera w DPS w Jordanowie. „Nie wiemy, w ilu ośrodkach dochodziło do podobnych sytuacji”

Po tym, jak media opisały, że zakonnice z Jordanowa miały znęcać się nad podopiecznymi, Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej zleciło przeprowadzenie pilnych kontroli we wszystkich Domach Pomocy Społecznej w Polsce. – Kompleksowa kontrola raz na cztery lata to za mało – komentuje w rozmowie z Gazeta.pl Jarosław Jagura z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

W poniedziałek Wirtualna Polska opublikowała materiał dot. przypadków znęcania się nad osobami niepełnosprawnymi intelektualnie, do których miało dochodzić w Domu Pomocy Społecznej w Jordanowie pod Krakowem. Za niegrzeczne zachowanie zamykano podopiecznych w klatce, bito i przywiązywano do łóżek. Dziennikarze opublikowali zdjęcia, na których widać skrępowane osoby.

W odpowiedzi na doniesienia medialne Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej zleciło przeprowadzenie pilnych kontroli we wszystkich Domach Pomocy Społecznej w Polsce. W sprawie trwa śledztwo. Zarzuty postawiono dwóm osobom, m.in. siostrze Bronisławie, dyrektorce ośrodka. Jak informowaliśmy w czwartek, siostry prezentki rezygnują z prowadzenia placówki – zgodziły się, aby zajmował się nią powiat suski.

O system pomocy osobom z niepełnosprawnościami i zapowiedzianą kontrolę w placówkach zapytaliśmy Jarosława Jagurę, prawnika z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

– Niestety po raz kolejny potwierdziło się, że osoby z niepełnosprawnością przebywające w dużych ośrodkach są narażone na niewłaściwe traktowanie bądź przemoc. W Polsce mamy ponad 800 domów pomocy społecznej nadzorowanych przez samorząd, w których mieszka ponad 80 tysięcy osób, nie wiemy, w ilu ośrodkach dochodziło do podobnych sytuacji, co w Jordanowie. Nie ma co generalizować, ale faktem jest, że od dawna powinniśmy odchodzić od modelu znanego z DPS-ów i przeprowadzić tzw. deinstytucjonalizację form wsparcia osób z niepełnosprawnościami – powiedział w rozmowie z Gazeta.pl Jarosław Jagura.
Źródło info i foto: Gazeta.pl