Biły i dusiły taksówkarza. Nie chciały zapłacić za kurs. Zostały zatrzymane

Policjanci z Jastrzębia-Zdroju zatrzymali trzy kobiety podejrzane o pobicie taksówkarza. Jak informują funkcjonariusze, podejrzane w wieku 21, 23 i 24 lat biły, kopały oraz szarpały kierowcę, powodując u pokrzywdzonego ogólne obrażenia ciała. Wszystko przez to, że taksówkarz upomniał się o pieniądze za kurs. Młode kobiety usłyszały już zarzuty. Świadek zdarzenia zadzwonił na numer alarmowy, gdy został poproszony przez taksówkarza o pomoc. Mundurowi natychmiast udali się w miejsce, gdzie pobitego mężczyznę zostawiły agresywne klientki.

Tam policjanci zatrzymali oddalającą się już 23-letnią kobietę. Dwie następne w wieku 21 i 24 lat zostały zatrzymane kilka minut później przez wywiadowców.

Z ustaleń wynika, że do stojącej taksówki wsiadły trzy młode kobiety i zamówiły kurs. W trakcie jazdy poprosiły o podjechanie pod bankomat, dwie z nich udały się po pieniądze. W pewnym momencie zaczęły uciekać, taksówkarz ruszył w pościg – relacjonuje policja.

Mężczyzna złapał jedną z kobiet, a druga cały czas siedziała w aucie. Kiedy kierowca poinformował jastrzębianki, że jedzie z nimi na komisariat jedna z nich zaczęła go dusić, zmuszając do zatrzymania pojazdu. Na miejsce przybyła także trzecia z kobiet, która również biła mężczyznę. Kobiety uderzały go i kopały. Po zatrzymaniu pojazdu, wszystkie uciekły. Wezwani mundurowi szybko zatrzymali podejrzewane.
Źródło info i foto: o2.pl

Księgowa oskarżona o kradzież blisko 9 mln złotych

31-letnia księgowa została oskarżona o kradzież blisko 9 mln zł i pranie brudnych pieniędzy. Do sądu skierowano akt oskarżenia – poinformował w poniedziałek rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wlkp. Maciej Meler. Jak dodał, przed sądem stanie także jej mąż, który odpowie za ukrywanie majątku. Do przestępstwa doszło w jednej z firm w powiecie ostrowskim. Proceder trwał w okresie od lipca 2020 r. do maja ub. roku. Śledztwo wykazało, że zatrudniona na stanowisku księgowej 31-letnia kobieta wykonała 74 przelewy z konta firmowego na prywatne, kradnąc łącznie 9 mln zł.

W tym celu podrobiła dokumenty i wykorzystała jednego z pracowników księgowości. Do listy kontrahentów dopisała swoje konto, na które zlecano płatności – powiedział Meler. Śledztwo wykazało, że 31-latka kradzione pieniądze obstawiała na zakładach bukmacherskich. Środki przelewała na konta zajmujące się grami hazardowymi, z czego czyniła sobie źródło dochodu uzyskując znaczną korzyść finansową w kwocie co najmniej 8 mln zł – przekazał Meler.

Zarzucono jej także podjęcie działań zmierzających do utrudnienia lub uniemożliwienia prowadzenia egzekucji. W celu ukrycia majątku kobieta pozornie zbyła na rzecz swojego męża dom o wartości 400 tys. zł i wierzytelności na kwotę 260 tys. zł – wyjaśnił prokurator.

Podejrzana odmówiła składania wyjaśnień. Grozi jej do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Oszukiwali przy zakupie węgla z PGG. Zatrzymano 3 osoby

Dwóch pracowników oraz właściciel składu opału, posługując się fałszywymi kontami i podrobionymi pełnomocnictwami, dokonywali zakupów węgla w Polskiej Grupie Górniczej. Zostali zatrzymani przez policję, usłyszeli zarzuty i przyznali się do winy. PGG zawiadomiło śląskich policjantów o firmie, która wzbudziła podejrzenia pracowników spółki. Jak informują funkcjonariusze „uwagę PGG zwróciła jedna z firm, która w krótkim czasie dla klientów detalicznych odebrała duże ilości opału”.

Sprawą zajęli się funkcjonariusze z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą. W trakcie kontroli mundurowi stwierdzili, że przy zakupie opału przez firmę dochodziło do licznych nieprawidłowości. „Podczas odbioru przez pracownika składu opału kolejnej partii nieuczciwie zakupionego węgla z terenu jednej ze śląskich kopalni policjanci dokonali zatrzymań osób: właściciela składu opału i kierowcę odbierającego węgiel, a w kolejnym dniu dwóch innych pracowników składu” – podają funkcjonariusze.

Policjanci przeprowadzili na terenie firmy przeszukania, zabezpieczając dokumentację związaną z zakupem węgla oraz komputery. Śledczy ustalili też, na czym polegał nieuczciwy proceder.

„Pracownicy składu opału posługując się danymi personalnymi byłych klientów składu opału, o czym dawni klienci nie byli informowani oraz na odbiorze zakupionego węgla z kopalni wykorzystując pełnomocnictwa z podrobionymi podpisami byłych klientów” – informuje policja. 

Dodatkowo pracownicy składu pod pretekstem dostarczenia byłym klientom węgla wyłudzali od nich deklaracje składane do Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków, w efekcie działając na szkodę PGG.

Jak podaje policja, w tej sprawie zarzuty oszustwa przy zakupie węgla usłyszały trzy osoby – właściciel składu opału oraz dwójka jego pracowników. Podejrzani przyznali się do zarzutów, wszyscy zostali objęci policyjnymi dozorami, a właściciel składu i jeden z pracowników dodatkowo poręczeniami majątkowymi w wysokości 50 tysięcy złotych. Grozi im do 8 lat więzienia. Wstępne ustalenia wskazują, że straty PGG mogły wynieść nawet kilkaset tysięcy złotych.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Laureat Oscara zatrzymany we Włoszech. Chodzi o zarzut przemocy seksualnej

Paul Haggis, kanadyjski reżyser i scenarzysta, laureat Oscara, został w niedzielę zatrzymany w Apulii pod zarzutem przemocy seksualnej. Prokuratura poinformowała, że 69-latek, uczestniczący w festiwalu filmowym, miał dopuścić się przestępstw na tle seksualnym wobec młodej kobiety, którą następnie zostawił w złym stanie na lotnisku w Brindisi. Filmowiec nie przyznaje się do winy. Zdobywca dwóch Oscarów (za „Miasto gniewu”), kanadyjski reżyser, został aresztowany w turystycznym mieście Ostuni, we włoskiej Apulii 19 czerwca. Dane kobiety nie zostały upublicznione, wiadomo tylko, że nie była Włoszką. Po wszystkim Haggis miał zawieźć ją na lotnisko w Brindisi i zostawić tam, choć była w złym stanie fizycznym i psychicznym. Zajęli się nią pracownicy lotniska. Jak opisywali, wydawała się zdezorientowana. Następnie policja zawiozła ją do miejscowego szpitala, gdzie stwierdzono, że padła ofiarą przemocy seksualnej. Kobieta zdecydowała się wnieść zarzuty przeciwko Haggisowi.

Paul Haggis przebywał w Ostuni w związku z międzynarodowym festiwalem filmu i muzyki Allora Fest, który rusza 21 czerwca i potrwa do 26 czerwca. Miał poprowadzić tam kilka lekcji dla zdolnych uczniów. Po aresztowaniu organizatorzy wydarzenia natychmiast usunęli jego planowane wystąpienia. W oświadczeniu przekazali, że są „przerażeni” i „zszokowani” oskarżeniami i w pełni solidaryzują się z ofiarą.

Filmowiec nie przyznaje się do winy. „Jestem pewien, że wszystkie zarzuty zostaną całkowicie oddalone. Pan Haggis jest całkowicie niewinny i współpracuje ze służbami. Niedługo prawda ujrzy światło dzienne” – przekazał jego adwokat w oświadczeniu.

Włoskie i amerykańskie media przypominają, że to nie pierwszy raz, kiedy Haggis jest oskarżany o przestępstwa seksualne. W 2018 roku w USA publicystka Haleigh Breest oskarżyła go o brutalny gwałt. Podobne zarzuty wysunęły w oddzielnych pozwach trzy inne kobiety. Reżyser nigdy nie przyznał się do zarzutów, a sprawy wciąż są w toku.

Haggis to nagradzany reżyser i scenarzysta

W 2006 roku Paul Haggis otrzymał dwa Oscary za film „Miasto gniewu” – w kategoriach najlepszy reżyser i najlepszy film. Wyreżyserował też takie obrazy, jak „Dla niej wszystko”, „Miasta miłości”, czy „W dolinie Elah”. Napisał też scenariusz do filmu „Za wszelką cenę” Clinta Eastwooda.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Jest wyrok ws. przyjmowania przez Stefana Niesiołowskiego korzyści seksualnych

Były poseł Stefan Niesiołowski uniewinniony przez Sąd Rejonowy dla Łodzi-Widzewa w sprawie o przyjmowanie łapówek w postaci usług seksualnych. Prokuratura Krajowa zapowiada apelację. W poniedziałek Sąd Rejonowy dla Łodzi-Widzewa uniewinnił Stefana Niesiołowskiego od zarzutów przyjmowania korzyści majątkowych i osobistych w związku z pełnieniem funkcji publicznych. Postępowanie dotyczące przyjmowania łapówek w postaci korzyści seksualnych toczyło się z wyłączeniem jawności. W 2019 roku sejm na wniosek Prokuratury Krajowej uchylił immunitet poselski Niesiołowskiego, by odpowiadał on w tej sprawie.

„Dzisiejszy wyrok potwierdza, iż zarówno przedmiotowy wniosek, jak i zarzuty postawione Stefanowi Niesiołowskiemu były całkowicie bezpodstawne” – napisała w oświadczeniu informującym o decyzji sądu kancelaria adwokacka Ryszarda Kalisza. Zdaniem obrony na sprawie zaważyły względy polityczne, a Stefan Niesiołowski oraz jego rodzina byli w związku z nią bezprawnie szkalowani i poniżani.

Czego dotyczył akt oskarżenia?

Prokuratura twierdziła, że Stefan Niesiołowski w związku ze sprawowaną funkcją posła w okresie od stycznia 2013 roku do końca 2015 roku wielokrotnie przyjmował korzyści osobiste w postaci usług seksualnych w zamian za działania na rzecz spółek należących do zaprzyjaźnionych z nim biznesmenów.”W efekcie starań Stefana Niesiołowskiego spółki, operujące dotąd w branży restauracyjno-hotelarskiej, uzyskały intratne kontrakty na dostawy miału węglowego i fosforytów dla Grupy Azoty Zakłady Chemiczne Police S.A.” – napisano w akcie oskarżenia.

W poniedziałek dział prasowy Prokuratury Krajowej poinformował PAP, że wobec wyłączenia jawności rozprawy, prokuratura nie ma możliwości szerszego odniesienia się do argumentów wskazanych przez sąd w ustnym uzasadnieniu wyroku. Uważa je jednak za błędne i przyjęte wbrew dowodom zgromadzonym w postępowaniu. „Prokuratura skieruje apelację od wyroku wobec byłego posła Stefana N. Łódzki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Łodzi skieruje apelację od wyroku uniewinniającego” – przekazała Prokuratura Krajowa.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Ogromna akcja CBŚP i KAS. Przejęto blisko 33 mln nielegalnych papierosów

Funkcjonariusze CBŚP i KAS przejęli prawie 33 mln papierosów bez polskich znaków akcyzy, wartych blisko 25 mln zł. Nielegalny towar przypłynął do Polski z Singapuru w 3 kontenerach, w których według dokumentów miały znajdować się akcesoria budowlane. Dzięki współpracy służb Skarb Państwa nie został narażony na straty około 40 mln zł. Sprawę nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Gdańsku.

Policjanci z Zarządu w Gdańsku Centralnego Biura Śledczego Policji uzyskali, a następnie potwierdzili informację, że na pokładzie statku płynącego z Singapuru do portu w Gdańsku, mogą znajdować się papierosy. Nielegalny towar miał być ukryty w kontenerach, w których według dokumentacji przewozowych miały znajdować się akcesoria budowlane, takie jak okna, drzwi czy ceramika. Wyjaśniając okoliczności sprawy policjanci nawiązali ścisłą współpracę z funkcjonariuszami Pomorskiego Urzędu Celno–Skarbowego w Gdyni (Krajowa Administracja Skarbowa).

Policjanci CBŚP wspólnie z funkcjonariuszami KAS ustalili, że odbiorcą deklarowanego towaru, czyli „akcesoriów budowlanych” miała być jedna z warszawskich firm. Jak się później okazało, po kontenery zgłosił się przedstawiciel firmy z terenu województwa łódzkiego, której kierowcy, a wśród nich właściciel firmy, pod pozorem tranzytu do Niemiec, odebrali kontenery z portu i usiłowali je rozładować w jednym z wynajętych magazynów na terenie woj. łódzkiego.

Działania funkcjonariuszy doprowadziły do zatrzymania dwóch kierowców oraz właściciela firmy transportowej. Po otwarciu kontenerów okazało się, że wewnątrz zamiast materiałów budowlanych znajduje się blisko 33 mln szt. papierosów bez znaków akcyzy.

W Prokuraturze Okręgowej w Gdańsku kierowcy usłyszeli zarzuty m.in. paserstwa akcyzowego, natomiast właściciel firmy został decyzją Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe w Gdańsku tymczasowo aresztowany na okres trzech miesięcy. Wartość zabezpieczonego towaru wyniosła blisko 25 mln zł. Gdyby taka ilość nielegalnych papierosów trafiła na polski rynek bez uiszczenia opłat podatku VAT, akcyzy i cła, Skarb Państwa byłby narażony na uszczuplenia wynoszące około 40 mln zł.

Dalsze czynności w sprawie wykonują policjanci z Zarządu w Gdańsku CBŚP wspólnie z Prokuraturą Okręgową w Gdańsku.
Źródło info i foto: Policja.pl

Kuria chciała, by zbadano orientację seksualną ofiary księdza pedofila. Prawniczka z zarzutami dyscyplinarnymi

Prawniczka kurii bielsko-żywieckiej usłyszała zarzuty dyscyplinarne – przekazuje Onet. Postępowanie dotyczy pisma, w którym adwokatka chciała, aby zbadano orientację seksualną ofiary księdza pedofila. Sprawa trafiła do sądu dyscyplinarnego. W przyszłym miesiącu rozpocznie się pierwsza rozprawa. O wszczęciu postępowania dyscyplinarnego ws. prawniczki portal Gazeta.pl informował w kwietniu tego roku.

– Jeśli trwa w tej sprawie postępowanie dyscyplinarne, to jest to ważna informacja przede wszystkim dla osoby skrzywdzonej. Coś takiego, jak opisywana odpowiedź pełnomocniczki kurii, nigdy nie powinno spotkać pokrzywdzonego, na co sam zwracał uwagę pan Janusz Szymik. Uważam, że te sugestie, przypuszczenia niepoparte faktami lub wiedzą medyczną, były straszne – komentował wtedy w rozmowie z nami Błażej Kmieciak, przewodniczący Państwowej Komisji ds. Pedofilii. To między innymi PKDP domagała się zbadanie sprawy pisma adwokatki.

Teraz Onet podaje, że mecenaska usłyszała zarzuty dyscyplinarne. Chodzi o naruszenie przepisów prawa o adwokaturze i zasad etyki adwokackiej, w szczególności zasady umiaru i poszanowania godności pokrzywdzonego. Dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Bielsku-Białej adwokat Krzysztof Stec potwierdził portalowi, że sprawa trafiła do Sądu Dyscyplinarnego i pierwsza rozprawa odbędzie się 1 lipca.

Odpowiedź na pozew pełnomocniczki kurii w styczniu opisywał Onet. W piśmie adwokatka domagała się m.in. „dowodu z opinii biegłego seksuologa na okoliczność ustalenia preferencji seksualnych powoda, w tym w szczególności ustalenia orientacji seksualnej powoda” oraz przesłuchania ofiary pod kątem faktów związanych z „relacją powoda z księdzem, charakteru tej relacji, okazywania przez powoda zadowolenia z utrzymywania relacji intymnej z ks. Janem W.”
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Tragiczny finał poszukiwań zaginionego 17-latka

19 czerwca, przed godziną 11:00 Wojewódzkie Centrum Powiadamiania Ratunkowego zgłosiło do Puckiej Policji, że na plaży Hel-Bór świadkowie zauważyli dryfujące ciało mężczyzny. Na miejsce natychmiast zostali skierowani policjanci z Komisariatu w Juracie. Zabezpieczyli oni ciało mężczyzny do momentu przybycia ekipy dochodzeniowo-śledczej. Prawdopodobnie nikt nie przyczynił się do śmierci 17 latka, jednak więcej informacji przyniesie sekcja zwłok.

Rodzina objęta została pomocą psychologiczną. Młody mężczyzna poszukiwany był od 12 czerwca. Funkcjonariusze sprawdzili zapisy z kamer monitoringu, w akcji poszukiwawczej policjantom pomagała grupa poszukiwawczo- ratownicza. W poszukiwania zaangażowany był operator drona, sonar, nurkowie a także policjanci z komisariatu wodnego Policji z komendy wojewódzkiej.

Przeczesywano m.in. linię brzegową, wydmy, lasy, parki, skwery. Teren z powietrza przeszukiwany był przez policyjny śmigłowiec z Komendy Głównej Policji.

Dodatkowo w akcji udział wzięli przewodnicy psów z Komendy Głównej Policji oraz pies wyszkolony techniką Mantrailingu, czyli formą tropienia polegającą na pracy tzw. „górnym wiatrem”, tj. podążaniem za indywidualnym zapachem człowieka i zidentyfikowaniu go na końcu śladu.
Źródło info i foto: kaszuby24.pl