Niemcy: Zakończono poszukiwania chłopca. Akcja trwała 8 dni

Szczęśliwy finał poszukiwań 8-letniego chłopca w Oldenburgu w Niemczech. Został znaleziony żywy po 8 dniach od zaginięcia. Chłopiec wczołgał się do kanału kanalizacyjnego. Chłopiec, który w mediach jest nazywany „Joe”, zaginął 17 czerwca. Wtedy ruszyły poszukiwania prowadzone przez policję i straż pożarną.

Po 8 dniach jeden ze strażaków usłyszał wołanie dziecka z kanału kanalizacyjnego położonego 300 metrów od domu chłopca. Tam właśnie znalazł wystraszonego Joe. Dziecko od razu zostało przetransportowane do szpitala. 8-latek był wychłodzony, ale nie odniósł żadnych poważniejszych obrażeń.

Najważniejsze jest to, że chłopiec żyje i że jest w dobrych rękach w szpitalu. Wszyscy możemy odetchnąć z ulgą – powiedział szef lokalnej policji Johann Kuhme. Ojciec 8-latka przekazał, że dochodzi on do siebie. Okazało się, że chłopiec sam wszedł do kanału kanalizacyjnego, po czym stracił orientację i nie umiał wrócić do domu.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Szabda: Ciało 2-latki w łóżeczku. Ojciec z zarzutem zabójstwa

33-letni Bartosz H. usłyszał zarzut zabójstwa dwuletniej córki oraz zarzuty narażenia na utratę zdrowia i życia pozostałych domowników. Ciało dziewczynki leżące w łóżeczku w stanie rozkładu odkryła ekipa remontowa w domu w Szabdzie w Kujawsko-Pomorskiem. 23 czerwca prokuraturę powiadomiono o ujawnieniu zwłok około dwuletniego dziecka w jednym z domów w miejscowości Szabda w pow. brodnickim. Ojciec dziecka Bartosz H. usłyszał zarzuty zabójstwa. Dziewczynka zmarła, zdaniem śledczych, między 10 a 20 czerwca. 

– Ponadto, zarzucono mu narażenie na utratę życia lub uszczerbku na zdrowiu piątki swoich dzieci, wówczas, kiedy jeszcze wszystkie żyły. Następnie o narażenie tychże dzieci na te same skutki, tylko że teraz chodzi o czwórkę tych dzieci, poprzez kontakt z bakteriami chorobotwórczymi, które toczyły zwłoki Mai. Prokurator przedstawił również zarzut znieważenia zwłok – przekazał Andrzej Kukawski z Prokuratury Okręgowej w Toruniu. 

Dodał, że „ostatni z zarzutów to narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo syna Bartosza H., z którym przebywał w Warszawie”. Mężczyzna w chwili zatrzymania był nietrzeźwy.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Makabryczne odkrycie w Mszanie Dolnej

Zwłoki starszego mężczyzny w stanie rozkładu oraz nieprzytomną kobietę znalazła policja w jednym z mieszkań w Mszanie Dolnej (woj. małopolskie). Do makabrycznego odkrycia doszło przy ul. Krakowskiej. Policja została wezwana na miejsce przez mieszkańców zaniepokojonych odorem, który wydobywał się z mieszkania. Służby potwierdziły zdarzenie w rozmowie z Interią.

Jako pierwszy o sprawie poinformował lokalny serwis limanowa.in. Służby wezwali około godz. 16:30 sąsiedzi, ponieważ z mieszkania wydobywał się niepokojący zapach. Po dotarciu na miejsce, funkcjonariusze nie byli w stanie dostać się do lokalu. Mieszkanie zostało otwarte siłowo. Po dostaniu się do środka policjanci natrafili na zwłoki 88-letniego mężczyzny w stanie rozkładu oraz na nieprzytomną 79-latkę. Jak podaje RMF FM, kobietę w ciężkim stanie przetransportowano do szpitala w Limanowej, lecz wciąż nie odzyskała przytomności.

Jak informuje rzeczniczka prasowa Komendy Powiatowej Policji w Limanowej, asp. Jolanta Batko, służby wstępnie wykluczają udział osób trzecich w doprowadzeniu do śmierci mężczyzny. Najprawdopodobniej do zgonu 88-latka doszło z przyczyn naturalnych. Zwłoki zostaną poddane sekcji. Policja prowadzi także dochodzenie aby ustalić, czy starsze małżeństwo miało zapewnioną opiekę.
Źródło info i foto: interia.pl

Kolumbia: Tragiczny bilans zamieszek w więzieniu

epa10038678 Members of the Police guard the exterior of the Tulua prison, in Tulua, department of Valle del Cauca, Colombia, 28 June 2022. The number of deaths in the fire that occurred early Tuesday in the prison of the Colombian city of Tulua (southwest), amounted to 51, official sources reported. The tragedy apparently began with a fight that escalated into a riot in which some inmates set mattresses on fire, sparking a fire that spread through much of the medium-security prison. EPA/Ernesto Guzman Jr.
Dostawca: PAP/EPA.

Czterdzieści dziewięć osób zginęło, a trzydzieści zostało rannych podczas próby ucieczki z więzienia w mieście Tuluá w Kolumbii. Zdaniem urzędników, co najmniej 49 więźniów zginęło, a dziesiątki zostało rannych podczas zamieszek w więzieniu w południowo-zachodniej Kolumbii. „Tragiczne i Katastrofalne” – tak opisał to wydarzenie, szef więziennictwa w Kolumbii, generał Tito Castellanos. Urzędnik poinformował lokalną stację radiową „Caracol”, że podczas próby ucieczki 30 osób zostało rannych.

Rzecznik Narodowego Instytutu Więziennictwa potwierdził liczbę ofiar śmiertelnych. Jak poinformował AFP, jest to wstępna ocena sytuacji i liczba ofiar może się zmienić. Ivan Duque, ustępujący prezydent Kolumbii, który przebywa z wizytą w Portugalii, powiedział, że incydent zostanie zbadany.

„Żałujemy wydarzeń w więzieniu w Tuluá w departamencie Valle del Cauca. Jestem w kontakcie z generałem Tito Castellanoi i wydałem instrukcje, by przeprowadzić dochodzenie. Pozwoli ono wyjaśnić nam tę straszną sytuację – napisał na Twitterze Ivan Duque.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Dziecko zamknięte w aucie. Można wybić szybę? Jest stanowisko policji

Policja bije na alarm i przestrzega przed pozostawieniem dzieci czy zwierząt w samochodach podczas gorących dni. „Kiedy na zewnątrz panuje temperatura 20 st. C to auto przypomina piekarnik, może nagrzać się nawet do 90 st. C” – powiedział dziennik.pl insp. Mariusz Ciarka, rzecznik prasowy KGP. Kiedy można wybić szybę w aucie i czy coś za to grozi?

Policjanci wybili szybę w samochodzie zaparkowanym w pełnym słońcu przed Dworcem Centralnym i wydostali dwóch chłopców ze śmiertelnej pułapki. W Szczecinie zmarło zamknięte w aucie dziecko, które matka zapomniała odwieźć do żłobka. Na najbliższe dni IMGW zapowiada falę upałów. Od środy temperatura maksymalna osiągnie nawet 36 stopni Celsjusza…

– Mając na uwadze niedawne zdarzenia apelujemy o rozwagę. Kiedy widzimy, że pojeździe pozostawiono dziecko czy zwierzę, a temperatura jest bardzo wysoka, to w pierwszej kolejności należy sprawdzić, czy drzwi samochodu są na pewno zamknięte. Chwyćmy za klamkę i spróbujmy je otworzyć – powiedział dziennik.pl insp. Mariusz Ciarka, rzecznik prasowy Komendanta Głównego Policji.

Dziecko lub pies w rozgrzanym aucie, co robić? Wybić szybę? Dzwoń na 112
– Jeżeli będą zamknięte, nie mamy możliwości ich otworzyć, krzyknijmy, czy w pobliżu znajduje się osoba, która kierowała tym samochodem – wskazał.

Czy za wybicie szyby w samochodzie grozi kara? Auto jak piekarnik

– Nie obawiajmy się wybić szyby, działamy w stanie wyższej konieczności, ratując życie lub zdrowie. Polskie prawo przewiduje w takim wypadku zwolnienie od odpowiedzialności za zniszczenie lub uszkodzenie mienia – wyjaśnił Ciarka. – Samochód można porównać z piekarnikiem. Kiedy na zewnątrz panuje temperatura 20 st. Celsjusza to auto może nagrzać się nawet do 90 st. Celsjusza – zauważył.

Jak wybić szybę w samochodzie? To nie takie łatwe
Policjant wskazał aby wybijać szybę, która nie przylega bezpośrednio do tego miejsca, w którym siedzi dziecko lub znajduje się zwierzę.

– Należy rozbić szybę np. po przeciwnej stronie, by odłamki szkła nie poraniły ciała. Po otworzeniu drzwi należy wyjąć dziecko, przenieść je w zacienione lub chłodne miejsce, udzielić pomocy i wezwać służby ratunkowe – wyjaśnił.

W rozbiciu szyby najlepiej działają specjalistyczne narzędzia ratownicze. Jednak jeśli nie ma nic takiego pod ręką, skuteczne są też szpiczaste przedmioty z twardego materiału. Nieźle sprawdzają się np. klucze do kół, gaśnice i wkręcane zaczepy do holowania.

– Jeżeli uratowane dziecko oddycha, należy schronić się z nim w cieniu, podać mu do picia wodę oraz schłodzić jego czoło i kark np. zwilżoną chusteczką. Jeśli natomiast nie oddycha, należy niezwłocznie przystąpić do resuscytacji i przeprowadzać ją do czasu przyjazdu pogotowia – powiedziała dziennik.pl Julia Langa, Yanosik.pl

Co grozi za pozostawienie dzieci w samochodzie na słońcu?

Policja ostrzega, że za nieodpowiedzialne zachowanie opiekunów prawnych dzieci kodeks karny przewiduje do 5 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Kolejny oszust w rękach policji

Oszukana kobieta po rozmowie z rzekomym funkcjonariuszem Policji, a następnie z fałszywym pracownikiem banku, wypłaciła ze swojego konta 44 tysiące złotych i wpłaciła je na konto przestępców. Otwoccy policjanci w wyniku intensywnych czynności namierzyli i zatrzymali 34-letniego oszusta. Już usłyszał zarzuty. Sąd Rejonowy w Otwocku na wniosek prokuratora aresztował go na okres trzech miesięcy. Pamiętajmy o zasadzie ograniczonego zaufania. Po drugiej stronie słuchawki może znajdować się każdy!

Do otwockiej komendy zgłosiła się kobieta, która złożyła zawiadomienie dotyczące oszustwa. Z jej relacji wynikało, że zadzwonił do niej mężczyzna podający się za funkcjonariusza Policji, który powiedział, że poszukiwana przez policję osoba mogła wypłacić z jej rachunku bankowego pieniądze. Pokrzywdzona w celu zweryfikowania tej informacji, zalogowała się na swój rachunek bankowy, gdzie stwierdziła, że stan środków na koncie nie zmienił się. Po przekazaniu tej informacji rzekomemu policjantowi, rozmówca przekierował połączenie do pracownika banku. Rzekomy pracownik banku poinformował kobietę, że ktoś zhakował jej dane osobowe chcąc wziąć na nią kredyt. Wówczas rozmówca polecił kobiecie wpłacić pieniądze na bezpieczne konto. Kobieta postępując zgodnie z poleceniami fałszywego pracownika banku wypłaciła pieniądze. Następnie wpłaciła je wpłatomatem przy użyciu kodów blik, które otrzymała od oszusta. Kobieta cały czas była połączona telefonicznie z przestępcą. Finalnie dokonała kilka przelewów i w konsekwencji straciła 44 tysięce złotych.

Funkcjonariusze powołani do walki z przestępczością gospodarczą i korupcją natychmiast podjęli działania zmierzające do ustalenia osób mogących mieć związek z tym zdarzeniem. Na terenie powiatu żyrardowskiego zatrzymali 34-latka podejrzewanego o to przestępstwo. Mężczyzna trafił do policyjnej celi.

Po zebraniu materiału dowodowego śledczy przedstawili 34-latkowi zarzuty dotyczące oszustwa. Sąd Rejonowy w Otwocku na wniosek Prokuratury Rejonowej w Otwocku zastosował wobec mężczyzny środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na 3 miesiące.

Sprawa jest rozwojowa, funkcjonariusze ustalają wspólników podejrzanego.

Czynności nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Otwocku.

Pamiętaj o zasadzie ograniczonego zaufania. Jeżeli nie jesteś pewny czy rozmawiasz z policjantem, pracownikiem banku, czy innej instytucji, rozłącz się. Następnie zadzwoń na numer alarmowy 112 lub na infolinię banku i potwierdź, czy kontakt, który miał miejsce, nie był próbą wyłudzenia danych.
Źródło info i foto: Policja.pl

Rwanda: W sto dni zgwałcono nawet 250 tys. kobiet

– Jeśli w naszym społeczeństwie istnieje przyzwolenie na przemoc, szczególnie na przemoc ukierunkowaną w stronę jakiejś innej grupy, która określana jest jako wróg, jeśli ta przemoc w naszej grupie społecznej jest wzmacniana, nagradzana, chwalona, to zazwyczaj wywołuje mniejsze dylematy moralne – mówi w rozmowie z Gazeta.pl dr Agnieszka Bratkiewicz, psycholożka kliniczna, specjalizująca się w pracy z kryzysem i traumą, pytana o to, czy Rosjanie, którzy gwałcą w czasie wojny, mają wyrzuty sumienia. Niespełna 30 lat temu to samo działo się w Rwandzie. Gwałtu doświadczyło wówczas od 150 tys. do 250 tys. kobiet. Ile Ukrainek i Ukraińców pada codziennie ofiarą przemocy seksualnej? Tego nie wiadomo. Jedno jest pewne – historia znowu się powtarza.

– Ludzie w Europie już zapomnieli, czym jest wojna. To ogromne zagrożenie, bo możemy docenić pokój tylko wtedy, kiedy pamiętamy wojnę – powiedział kilka lat temu Paolo Rumiz, włoski reporter i były korespondent wojenny. Słowa te okazały się trafną diagnozą – dlatego na Gazeta.pl przypominamy o wojnach i ludobójstwach, które miały się nigdy nie zdarzyć – o Rwandzie, Bośni, Czeczenii… – w myśl słów: „trzeba pamiętać, żeby się nie powtórzyło”.

Od 150 tysięcy do 250 tysięcy. Tyle kobiet, według danych ONZ, zostało zgwałconych w czasie stu dni ludobójstwa w Rwandzie. Wiele z nich zostało zakażonych wirusem HIV, u wielu przemoc skutkowała kalectwem na całe życie. Brytyjska organizacja pozarządowa Survivors Fund szacuje, że wskutek gwałtu urodziło się 20 tys. dzieci. Życie części z nich było koszmarem – matki nie potrafiły ich pokochać, bo przypominały im o horrorze, który przeżyły. Były też przyczyną ciągłego napiętnowania kobiet w rwandyjskim społeczeństwie.

„Bo kogo widzisz, kiedy na nią patrzysz? Zgwałconą kobietę. Tę, która urodziła dziecko z gwałtu. Tę, która od gwałciciela dostała chorobę. A gdyby była profesorką uniwersytetu? Albo ministrem do spraw kobiet? Prezydentem kraju? Kogo wtedy najpierw w niej zobaczysz? Mądrą profesorkę? Sensowną panią polityk? Powiesz: ta zgwałcona” – można przeczytać w książce reporterskiej „Dzisiaj narysujemy śmierć” Wojciecha Tochmana, który rozmawiał z ocalałymi z ludobójstwa Rwandyjkami i Rwandyjczykami. „Dlaczego nie mówię o nim: syn? Mówię: ten chłopak. Rzadziej: moje dziecko” – powiedziała reportażyście jedna z kobiet.

Dlaczego w 1994 roku Hutu gwałcili kobiety Tutsi? – Rozmawiałam z Hutu, który przed wojną nie dopuszczał się przemocy, a na niej stał się gwałcicielem i mordercą. (…) Przed wojną był zwyczajnym wiejskim urzędnikiem, który miał żonę i dwójkę dzieci, a potem przeszedł trening i on go przygotował do zabijania i gwałtu. Na wojnie zaczął to robić wtedy, kiedy jego koledzy zaczęli. Poszedł za impulsem, który wyszedł z grupy – powiedziała Wiola Rębecka-Davie, twórczyni projektu i autorka książki „Rape: A History of Shame. Diary of the Survivors”, w rozmowie z Weekend.Gazeta.pl.
Źródło info i foto: Gazeta.pl