Papież Franciszek: „Zero tolerancji” dla nadużyć seksualnych w Kościele

Papież Franciszek w wywiadzie portugalskiego oddziału CNN przekazał, że ma „zero tolerancji” dla nadużyć seksualnych w Kościele. Jak dodał, każdy przypadek wykorzystywania seksualnego go boli. – Ksiądz nie może pozostać księdzem, jeśli jest sprawcą – stwierdził zwierzchnik kościoła katolickiego. Podczas rozmowy z dziennikarzami papież zadeklarował, że ma „zero tolerancji” dla nadużyć seksualnych dokonywanych przez duchownych, a jego celem jest całkowite wyeliminowanie takich zachowań z Kościoła.

„Tu nie chodzi o celibat”

Franciszek podkreślił, że każdy przypadek wykorzystywania seksualnego go boli. – Ksiądz nie może pozostać księdzem, jeśli jest sprawcą – stwierdził.

– Nawet jeśli byłby to tylko jeden przypadek, byłoby to potworne. Bo ty, księże, ty zakonnico, powinnaś zabrać tego chłopca, tę dziewczynkę do Boga, a nadużyciem niszczysz mu życie – powiedział papież.

Jego zdaniem przyczyną nadużyć w Kościele nie jest celibat. – Tu nie chodzi o celibat. (…) W rodzinach nie ma celibatu, a czasami zdarzają się podobne przypadki, więc jest to po prostu potworność mężczyzny lub kobiety Kościoła, którzy są psychicznie chorzy lub źli i wykorzystują swoją pozycję dla własnej satysfakcji – stwierdził.

Reakcja Kościoła na skandale związane z wykorzystywaniem seksualnym stała się jednym z głównych tematów pontyfikatu Franciszka.

Reformy Franciszka

CNN podkreśla, że odkąd Franciszek został wybrany na papieża w 2013 roku, opublikowano wiele raportów dotyczących wielu przypadków wykorzystywania seksualnego oraz ich tuszowania.

Mimo tego papież wziął w obronę chilijskiego biskupa oskarżonego w 2018 roku o tuszowanie skandalu seksualnego. Po krytyce, która na niego spadła, papież zreflektował się i później nazwał to działanie „poważnym błędem”. Od tamtej pory zmienił swoje stanowisko w sprawie nadużyć w Kościele i wprowadził reformy – pisze CNN.

W 2019 roku zniósł watykańskie zasady tajności w sprawach dotyczących przestępstw seksualnych oraz wprowadził przepisy nakazujące każdej diecezji raportowanie o przypadkach nadużyć. W 2021 roku Franciszek przeprowadził najszerszą od 40 lat rewizję prawa Kościoła, skłaniając biskupów do podjęcia działań wobec duchownych, którzy dopuścili się wykorzystywania nieletnich i bezbronnych dorosłych.
Źródło info i foto: interia.pl

3,5-latek utonął w Kwisie. Ojciec chłopca usłyszał wyrok

Na dwa lata więzienia Sąd Rejonowy w Bolesławcu skazał Rafała B. – ojca 3,5-letniego Kacperka z Nowogrodźca. Chłopiec w kwietniu 2020 roku utonął w Kwisie. Wyrok nie jest prawomocny. Sprawą zaginięcia chłopca, który był z ojcem i jego kolegą na działkach w Nowogrodźcu żyła nie tylko lokalna społeczność, ale cała Polska. Poszukiwania 3,5-latka, którego ciało odnaleziono w Kwisie ok. 900 metrów od miejsca zaginięcia, trwały prawie dwa tygodnie.

Ojcu zarzucono narażenie dziecka na utratę życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Według prokuratury, w momencie zaginięcia dziecka mężczyzna miał być pod wypływem metamfetaminy. Sekcja zwłok wykazała, że narkotyk ten był też w żołądku dziecka, ale nie zdołał się jeszcze rozprzestrzenić do krwiobiegu.

Mężczyzna przyznał, że nie dopilnował dziecka. Nie przyznawał się jednak do tego, że dał dziecku narkotyki, ani do tego, że pozostawił je w miejscu, z którego syn mógł je wziąć sam. Dziecko było pozostawione przez około 10 minut bez jakiekolwiek opieki przy działkach, w pobliżu stromej skarpy nad rzeką.

Sąd uznał, że mężczyzna jest winny niedopilnowania dziecka i narażenia go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia oraz udzielania narkotyków koledze.

Za oba te czyny sąd skazał go łącznie na 2 lata pozbawienia wolności.

Jednocześnie sąd uniewinnił Rafała B. od zarzutów pozostawienia metamfetaminy w miejscu dostępnym dla dziecka i od kierowania samochodem pod wpływem środków odurzających.

Kiedy żonie umiera mąż, albo mężowi żona mówimy, że ktoś owdowiał. Kiedy dziecku umierają rodzice mówimy, że ktoś kogoś osierocił. Ale w języku polskim i chyba w żadnym języku świata nie ma słowa, które by oddało ogrom bólu i cierpienia, jakie spotyka rodziców w momencie, kiedy umiera im 3,5 letni syn – mówił sędzia Marcin Rygiel.

Zdaniem sądu „życie ukarało oskarżonego najsurowiej i najboleśniej”. Rafał B. już do końca swoich dni będzie żył z myślą, że w wyniku swojego zaniedbania już nigdy nie porozmawia, nie pobawi się ze swoim synkiem Kacperkiem – powiedział s. Rygiel. Dodał, że chłopiec był ulubionym dzieckiem Rafała B., faworyzowanym przez ojca.

Sąd uwzględnił zachowanie Rafała B. przed tym tragicznym zdarzeniem i po nim. Wyrok – jak podkreślono – ma być nauczką dla oskarżonego i powodem do zmiany życia, ale i przestrogą dla osób, które choćby chwilowo sprawują opiekę nad dziećmi. Ma im uświadomić, jak wielka to odpowiedzialność.

Pełnomocnik oskarżonego Luiza Słychan powiedziała RMF24, że wyrok jest korzystny dla Rafała B. i w tym momencie nie przewiduje składania apelacji, choć w tej sprawie będzie jeszcze konsultować się ze swoim klientem.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Afganistan: Zamach bombowy przed ambasadą Rosji

Zamachowiec-samobójca zdetonował materiały wybuchowe w pobliżu wejścia do ambasady rosyjskiej w Kabulu – poinformowała lokalna policja. W wybuchu zginęły co najmniej dwie osoby. Dodano, że zanim doszło do eksplozji, zachowanie mężczyzny wzbudziło podejrzenie strażników placówki. Gdy zbliżał się do bramy, zaczęli oni do niego strzelać. Pierwsze informacje ws. zamachu są chaotyczne. Wynika z nich, że strażnicy zastrzelili zamachowca, ale także, że udało mu się zdetonować ładunki.   

– Samobójca przed dotarciem do celu został rozpoznany i zastrzelony przez strażników rosyjskiej ambasady – powiedział Mawlawi Sabir, szef okręgu policyjnego, w którym doszło do ataku.

Jak poinformowało rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, w eksplozji zginęło dwóch Rosjan – pracowników placówki dyplomatycznej. Podano, że ofiary są także wśród Afgańskich cywilów, nie sprecyzowano jednak ich liczby. Rosja jest jednym z niewielu krajów, które utrzymywały ambasadę w Kabulu po przejęciu kraju przez Talibów ponad rok temu.

Chociaż Moskwa oficjalnie nie uznaje rządu Talibów, to negocjowała z nimi porozumienie w sprawie dostaw benzyny i innych towarów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policjanci z podlaskiego Archiwum X rozpracowali zabójstwo sprzed 30 lat

Policjanci z podlaskiego Archiwum X zatrzymali podejrzanego o zabójstwo sprzed 30 lat. Śledczy rozwikłali sprawę śmierci wówczas 40-letniego mężczyzny, którego ciało z raną ciętą znaleziono na ulicy Żelaznej w Białymstoku. Podejrzany o tę zbrodnię 50-latek w białostockiej Prokuraturze Okręgowej, która nadzoruje postępowanie, usłyszał zarzut zabójstwa w warunkach recydywy. Decyzją sądu trafił do aresztu na trzy miesiące. Zgodnie z obowiązującym wówczas kodeksem karnym grozi mu kara 25 lat pozbawienia wolności.

Policjanci z podlaskiego Archiwum X wyjaśnili kolejną zbrodnię, tym razem sprzed 30 lat. To już ich 6 sprawa rozwikłana w ciągu 4 lat działania Zespołu do Spraw Przestępstw Niewykrytych Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku. Dzięki determinacji funkcjonariuszy z Archiwum X, sprawcy, pomimo upływu lat, nie pozostają bezkarni. Tym razem śledczy wyjaśnili zbrodnię, do której doszło w maju 1992 roku w Białymstoku. Wówczas to, na ulicy Żelaznej w Białymstoku został znaleziony martwy mężczyzna z raną ciętą brzucha. Początkowo, praca śledczych nie przyniosła przełomu w sprawie i po roku została umorzona. W tamtym czasie nie było wystarczających dowodów, aby wyjaśnić okoliczności śmierci mężczyzny.

Z inicjatywy Prokuratury Okręgowej w Białymstoku, pół roku temu sprawa, trafiła do policjantów z Archiwum X. Pomimo upływu 30 lat od zbrodni, najbardziej doświadczeni funkcjonariusze służby śledczej zaczęli ją wnikliwie analizować ściśle współpracując z prokuraturą. Policjanci, prowadząc szereg dodatkowych czynności procesowych z jednoczesnym wykorzystaniem nowoczesnych metod badawczych, kilka miesięcy później ustalili podejrzanego o tę zbrodnię. Do zatrzymania 50-letniego białostoczanina doszło na osiedlu Białostoczek. Niczego nie podejrzewający mężczyzna wpadł w ręce podlaskich kontrterrorystów, chwilę po tym, jak wyszedł z pracy. Dzień później został doprowadzony do Prokuratury Okręgowej w Białymstoku, gdzie usłyszał zarzut zabójstwa w warunkach recydywy. Jak ustalili śledczy, 50-latek ma już na koncie wyrok za zabójstwo, do którego doszło 2 miesiące po zbrodni na 40-latku. Decyzją sądu mężczyzna trafił na 3 miesiące do aresztu. Mężczyzna będzie sądzony zgodnie z kodeksem karnym, który obowiązywał w 1992 roku. Podejrzanemu grozi 25 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.gov.pl

Fałszywy alarm bombowy w pociągu

Mężczyzna jadący pociągiem na trasie Gdańsk – Kraków zawiadomił o podłożeniu bomby. Na Dworzec Wschodni w warszawie zostali skierowani pirotechnicy. Okazało się, że alarm był fałszywy. 26-letni mieszkaniec stolicy, który dzwonił na numer alarmowy, został zatrzymany. Jak poinformował rzecznik stołecznej policji nadkom. Sylwester Marczak, do bardzo niebezpiecznej sytuacji doszło w poniedziałek przed południem w jednym z pociągów na trasie Gdańsk – Kraków.

W pewnym momencie jeden z pasażerów zaczął zachowywać się agresywnie. Mężczyzna zaczął wybijać szyby w pociągu. Co spotkało się z reakcją ze strony kierownik pociągu – przekazał rzecznik. Agresor się uspokoił, ale jednocześnie zadzwonił na numer alarmowy, informując o zagrożeniu bombowym.

Zatrzymanie sprawcy

Takie zgłoszenia zawsze traktujemy poważnie. Policjanci na Dworcu Wschodnim zatrzymali mężczyznę, którym okazał się 26-letnim mieszkańcem Warszawy. Skierowani na miejsce pirotechnicy, wykluczyli zagrożenie bombowe – dodał rzecznik warszawskiej policji.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Dziennikarz skazany w Rosji. 22 lata kolonii karnej dla Iwana Safronowa

Sąd w Moskwie skazał dziennikarza Iwana Safronowa na 22 lata kolonii karnej – informuje portal Meduza. Safronowowi zarzucono zdradę stanu. Według FSB ujawniał obcym wywiadom tajemnice państwowe. Niezależne media podają, że materiały, które rzekomo przekazywał, są ogólnodostępne w sieci. Iwan Safronow pisał mm.in. dla „Kommiersanta”. Zajmował się głównie tematami związanymi z wojskiem i przemysłem zbrojeniowym. Został aresztowany w 2020 roku. Wówczas nie pracował już jako dziennikarz, a jako doradca szefa Roskosmosu.

W poniedziałek niezależny rosyjski portal Meduza poinformowała, że moskiewski sąd skazał Safronwa na 22 lata pobytu w kolonii karnej oraz grzywnę w wysokości 500 tys. rubli (ok. 38,5 tys. zł). Dziennikarza posądzono o zdradę stanu. Według rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa w latach 2015-2017 przekazywał wywiadom obcych państw tajemnice państwowe. Chodzi o służby Czech i Niemiec.

Według obrońców powodem oskarżenia była działalność Safronowa jako dziennikarza zajmującego się obronnością. BBC podaję, że zarzuty wobec niego były związane z publikacją na temat sprzedaży rosyjskich myśliwców SU-35 Egiptowi. Meduza przywołuje ustalenia niezależnego portalu Proekt, według których informacje rzekomo przekazywane przez Safronowa obcym służbom są ogólnodostępne w internecie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl