Sosnowiec: Poszukiwany mężczyzna ze zdjęcia. Napastował nastolatkę w autobusie

Policja poszukuje mężczyzny, który na początku czerwca w autobusie miejskim w Sosnowcu napastował seksualnie 14-letnią dziewczynkę. Funkcjonariusze publikują wizerunek sprawcy i proszą o pomoc w identyfikacji mężczyzny. Do napaści na nastolatkę doszło w Sosnowcu 8 czerwca około południa w autobusie linii 935, na odcinku pomiędzy przystankami Pogoń-Orla a Pogoń-Grota-Roweckiego. Sosnowieccy policjanci opublikowali zdjęcia sprawcy pochodzące z zainstalowanej w pojeździe kamery. Funkcjonariusze proszą o pomoc w ustaleniu jego tożsamości.

„Wszystkie osoby, które posiadają w tej sprawie jakiekolwiek informacje proszone są o kontakt z Wydziałem Kryminalnym Komendy Miejskiej Policji w Sosnowcu pod numerem telefonu 47 852 13 33, oficerem dyżurnym Komendy pod numerem 47 852 12 55 lub 47 852 12 00 lub osobisty kontakt z najbliższą jednostką policji” – napisali mundurowi.

Osobom przekazującym informacje policja gwarantuje pełną anonimowość. Prowadzone przez kryminalnych postępowanie dotyczy innej czynności seksualnej, której wobec 14-latki dopuścił się nieznany na razie mężczyzna.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Śmierć w trakcie interwencji w Radymnie. Czy policjanci przekroczyli swoje uprawnienia?

Prokuratura Okręgowa w Przemyślu prowadzi postępowanie pod kątem ewentualnego przekroczenia uprawnień przez policjantów podczas zatrzymania. W Radymnie na Podkarpaciu podczas wczorajszej interwencji zmarł 42-letni mężczyzna.

Policja dostała zgłoszenie o agresywnie zachowującym się 42-latku, który siekierą uszkodził drzwi domu swojej kuzynki. Patrol znalazł go w pobliskim sklepie. Policjanci obezwładnili go i założyli mu kajdanki. W pewnym momencie zatrzymany zaczął tracić funkcje życiowe, a policjanci rozpoczęli reanimację. Na miejsce przyjechała karetka, ale życia mężczyzny nie udało się uratować. Postępowanie przygotowawcze w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Przemyślu.

Jak powiedziała RMF FM Beata Starzecka, zastępca Prokuratora Okręgowego w Przemyślu, przedmiotem postępowania jest przekroczenie uprawnień przez funkcjonariuszy policji w związku ze zdarzeniem, do jakiego doszło 12 września br., w efekcie którego doszło do zgonu pokrzywdzonego. Jak zaznaczyła, ustalenia są na początkowym etapie, materiał dowodowy jest gromadzony, dlatego informacje dotyczące przebiegu zdarzeń, jakie miały miejsce do momentu zgonu, zostaną podane w późniejszym terminie.

Nie była to z pierwsza z interwencji podjętych wobec 42-latka

Takowe były zgłaszane w przeszłości przez tę samą osobę, która była członkiem jego rodziny. Jako, że dyżurny KPP w Jarosławiu miał wiedzę co do tego, w jaki sposób przebiegały poprzednie interwencje, na miejsce zdarzenia zadysponował patrol w zwiększonym składzie, jak również karetkę pogotowia – wyjaśniła Beata Starzecka.

Jak podkreśliła, w przeszłości wobec denata było również prowadzone postępowanie karne, które wiązało się z popełnieniem czynów zabronionych, kwalifikowanych jako groźby karalne na szkodę osoby zgłaszającej interwencję.

To postępowanie zakończyło się skierowaniem do sądu wniosku o warunkowe umorzenie i zastosowanie wobec niego środka zabezpieczającego w postaci umieszczenia go w szpitalu psychiatrycznym. Takowy środek został przez sąd zastosowany. Przy czym postanowienie do czasu interwencji nie uprawomocniło się – mówiła Beata Starzecka.

Jak dodała, nie posiada ona informacji, ile takich interwencji było wcześniej, ale miały one związek z prowadzonym postępowaniem karnym wobec 42-latka.

Na miejscu interwencji, w początkowym etapie było to dwóch funkcjonariuszy. Później przyjechało czterech, w sumie sześciu oraz karetka pogotowia. Nie posiadam wiedzy, czy policjanci są zwieszeni. Dotychczas nikomu w tym postępowaniu nie przedstawiono żadnych zarzutów, ani też nie ma podstaw ku temu, aby takowe zarzuty stawiać. Postępowanie jest prowadzone w sprawie. Zabezpieczono materiał dowodowy w postaci nagrań z wewnątrz sklepu, a także z budynku zlokalizowanego obok sklepu jest poddawany dalszym czynnościom procesowym – mówi Beata Starzecka.

Po dzisiejszej sekcji powinna być znana przyczyna zgonu mężczyzny. Czasami się zdarza, że konieczne będą kolejne badania – zaznaczyła.

Jak dodała Beata Starzecka, interwencja była konieczna, ponieważ dotyczyła agresywnego zachowania mężczyzny, miał mieć przy sobie niebezpieczne przedmioty.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Jeziorany: Czy psy zagryzły 48-latka?

W lipcu 48-letni mężczyzna w gminie Jeziorzany (woj. lubelskie) został zagryziony przez dwa owczarki belgijskie. Kilka dni później w tej samej gminie znaleziono drugiego martwego człowieka. Był nim 67-latek. Czy zagryzły go psy? Znamy już odpowiedź na to pytanie.

Przypomnijmy, że w lipcu psy zaatakowały 48-letniego mężczyznę, gdy ten jechał na rowerze do swojej siostry. Były to owczarki belgijskie. To psy obronne, duże i silne. Często służące w formacjach policyjnych. Bardzo posłuszne, ale też niebezpieczne, jeśli zostały źle ułożone przez człowieka, który nie wie, jak obchodzić się z tą rasą.

48-letni mężczyzna, widząc agresywne psy, miał wspiąć się na znajdujące się w pobliżu drzewo. To jednak nie pomogło. Zwierzęta i tak zdołały go dopaść. Policjanci w trakcie interwencji musieli użyć broni i je zastrzelić.

Kilka dni po tej tragedii, niedaleko jej miejsca dokonano innego wstrząsającego okrycia. W gminie Jeziorzany (woj. lubelskie) został znaleziony martwy 67-latek. Na jego ciele znajdowały się ślady zębów. Pierwsze hipotezy mówiły o tym, że starszy mężczyzna także mógł zostać zagryziony przez groźne psy.

Z żołądka zastrzelonego psa pobrano materiał genetyczny do badań. W pierwszym wypadku potwierdzono, że przyczyną śmierci 48-latka było zagryzienie. Badanie przeprowadzono także w celu ustalenia, czy zwierzę miało coś wspólnego ze śmiercią znalezionego kilka dni później 67-latka.

„Brak jest danych potwierdzających, że w żołądku zwierzęcia znajdował się materiał genetyczny tego mężczyzny” – informuje Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Źródło info i foto: interia.pl

Kierowca autobusu oskarżony o zabójstwo 19-letniej kobiety

32-letni kierowca autobusu został oskarżony o zabójstwo 19-latki i usiłowanie zabójstwa trzech innych osób. Za przestępstwa odpowie przed sądem. W lipcu ubiegłego roku w Katowicach wjechał w grupę ludzi. Według prokuratury miał zrobić to celowo. Jak poinformowała rzeczniczka prokuratury Marta Zawada-Dybek, Prokuratura Okręgowa w Katowicach skierowała do Sądu Okręgowego w Katowicach akt oskarżenia w tej sprawie.

– Oskarżony odpowie także za prowadzenie autobusu, znajdując się pod wpływem środka działającego podobnie do alkoholu, w stanie równoważnym ze stanem nietrzeźwości – wyjaśniła.

Do opisywanych w akcie oskarżenia wydarzeń doszło 31 lipca 2021 r. rano, niedaleko przejścia dla pieszych u zbiegu ulic Mickiewicza i Stawowej – w ścisłym centrum Katowic. Na udostępnionym w mediach społecznościowych amatorskim nagraniu widać, jak kierowca autobusu najeżdża na grupę młodych ludzi, z których część uczestniczyła w bójce na pasie ruchu. Nastolatka znika pod kołami pojazdu, który ciągnie ją przez kilkadziesiąt metrów, zaś jeden z mężczyzn jest popychany przez jadący autobus, inni uciekają na boki, a następnie biegną za odjeżdżającym pojazdem.
Źródło info i foto: interia.pl

Katastrofa smoleńska. Jest zawiadomienie ws. Antoniego Macierewicza

„Lansowanie fałszywej tezy o zamachu smoleńskim stało się narzędziem politycznym Prawa i Sprawiedliwości oraz Jarosława Kaczyńskiego” – podkreśla Adam Szłapka. Lider Nowoczesnej złożył do prokuratury zawiadomienie dotyczące możliwości popełnienia przestępstwa przez Antoniego Macierewicz. To pokłosie ustaleń dziennikarskich, zgodnie z którymi podkomisja smoleńska miała ukrywać dowody.

Jak ustalił reporter TVN24 Piotr Świerczek, podkomisja smoleńska Antoniego Macierewicza miała ukryć część zdjęć, nagrań i danych dotyczących katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku. Dziennikarz przedstawił m.in. ekspertyzę amerykańskich badaczy, którzy stwierdzili, że samolot uderzył w drzewa, co jest sprzeczne z tezą o zamachu i eksplozji bomb, lansowaną przez polityka Prawa i Sprawiedliwości.

Zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie postanowił złożyć Adam Szłapka. W piśmie skierowanym do prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry poseł Koalicji Obywatelskiej podkreślił, że chodzi o podejrzenie popełnienia przestępstwa przez Antoniego Macierewicza w związku z:

przekroczeniem uprawnień, działając na szkodę interesu publicznego, utrudnianiem lub udaremnianiem postępowania karnego, zacierając dowody,
niszczeniem lub zmianą zapisu istotnej informacji, użyciem jako autentyczny, podrabianiem lub przerabianiem dokumentu.

W uzasadnieniu zawiadomienia Adam Szłapka podkreślił, że z materiału TVN24 dowiadujemy się, iż Antoni Macierewicz „ukrył dokumenty i dowody, które nie pasują do tezy o bombie i zamachu w Smoleńsku”. „Z ustaleń dziennikarzy wynika, że co najmniej od grudnia 2020 roku Antoni Macierewicz i inni członkowie podkomisji dysponowali materiałami, analizami i zagranicznymi raportami, które albo wprost wykluczały zamach, albo wskazywały na katastrofę jako przyczynę katastrofy TU-154M” – czytamy w piśmie przesłanym redakcji portalu Gazeta.pl.

„Sfałszowane i zmanipulowane zostały m.in. amerykańskie badania Narodowego Instytutu Badań Lotniczych z amerykańskiego Uniwersytetu Wichita (National Institute for Aviation Research), na które Komisja Badania Wypadków Lotniczych wydała aż 8 mln zł. Dość wspomnieć, że sam budżet Komisji pochłonął od 2016 roku ponad 30 mln zł – środków wydawanych w sposób uznaniowy i nietransparentny” – podkreślił Adam Szłapka w zawiadomieniu do prokuratury.
Źródło info i foto: Gazeta.pl