Brutalna zbrodnia w Indiach. Nastolatki zgwałcone i zamordowane. Sprawcy powiesili ciała na drzewie

Sześciu mężczyzn usłyszało zarzuty w związku ze śmiercią dwóch sióstr w wieku 15 i 17 lat ze stanu Uttar Pradesh w Indiach. Przed zamordowaniem nastolatki zostały zgwałcone. Ich ciała powieszono na drzewie. Ofiary należały do dalitów – przedstawicieli najniższej kasty w Indiach. Do zbrodni doszło w środę po południu w dystrykcie Lakhimpur. Policja poinformowała, że grupa mężczyzn zabrała obie siostry na pole trzciny cukrowej. Następnie nastolatki zostały zgwałcone i zamordowane. Ich ciała powieszono na drzewie. Sprawcy jako lin użyli szali, które nosiły ofiary.

W sprawie zatrzymano sześciu mężczyzn, w tym sąsiada nastolatek. Mężczyźni usłyszeli zarzuty gwałtu, morderstwa i ukrywania zbrodni. Relacja policji o tym, jak doszło do zbrodni różni się od relacji matki nastolatek. Według służb dziewczyny same z siebie miały pójść za mężczyznami, a po dokonanym na nich gwałcie miały „nalegać, by mężczyźni się z nimi ożenili”. Matka ofiar twierdzi z kolei, że dwóch mężczyzn pojawiło w jej domu, porwało jej córki, a gdy próbowała ich powstrzymać „została dotkliwie pobita”.

Zbrodnie wobec pariasów

Zbrodnia wywołała poruszenie wśród lokalnej społeczności. Wiceminister stanu Uttar Pradesh Brajesh Pathak zapewnił, że sprawcy brutalnego morderstwa otrzymają taką karę, że dusze członków „ich przyszłych pokoleń będą się jej bały”. Ofiary należały do dalitów, których potocznie nazywa się pariasami. To określenie stosowane wobec osób, które należą do najniższych kast w Indiach lub żyją poza systemem kastowym. Tradycyjnie do „niedotykalnych” zalicza się osoby wykonujące pracę fizyczną lub „nieczyste zawody” – polegające m.in. na zabijaniu zwierząt (rzeźnicy, rybacy) i te mające kontakt z płynami ustrojowymi drugiego człowieka (sprzątacze, pracze).

Pomimo uznania stosowania sankcji wobec dalitów za bezprawne w konstytucji z 1950 r., system kastowy nadal stosowany jest w hinduskim społeczeństwie.

„The Guardian” przypomina, że w czerwcu 13-latka z dalitów została zamordowana w dystrykcie Chitrakoot w Uttar Pradesh. Z kolei w 2021 r. w dwóch osobnych przypadkach grupy mężczyzn zgwałciły dwie dziewczynki – sześcio- i dziewięciolatkę.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Napady na banki w Libanie

Do serii napadów na banki doszło w Libanie. Co ciekawe, placówki finansowe są terroryzowane nie przez zorganizowane grupy przestępcze, a przez zwykłych obywateli, którzy chcą wypłacić swoje pieniądze z kont. W związku z głębokim kryzysem gospodarczym, w jakim pogrążył się kraj, konta większości obywateli zostały zamrożone. W jednym z banków w Bejrucie uzbrojona kobieta wzięła zakładników, domagając się wypłaty 13 tys. dolarów w gotówce z jej własnego konta. W rozmowie z lokalną stacją telewizyjną matka napastniczki zaznaczyła, że pieniądze były potrzebne na leczenie.

Do podobnego incydentu doszło tego samego dnia w mieście Aley. Tam również do banku wszedł uzbrojony mężczyzna i zabrał część swoich pieniędzy, a następnie oddał się w ręce policji.
Źródło info i foto: TVP.info

17-latek uciekł z miejsca wypadku. Wpadł podczas kradzieży

Do zderzenia volkswagena z motorowerem doszło w minioną sobotę w okolicach Wyszkowa (woj. mazowieckie). Kierowca samochodu uciekł z miejsca wypadku i pozostawił na drodze ciężko rannego 70-latka. Policjanci ustalili, że sprawcą mógł być 17-letni uciekinier z młodzieżowego ośrodka wychowawczego. Chłopak wpadł w ręce funkcjonariuszy po dokonaniu kradzieży sklepowej w Warszawie i trafił do aresztu.

W miejscowości Kręgi w powiecie wyszkowskim doszło w sobotę do zderzenia volkswagena z motorowerem. Sprawca, który prowadził samochód, nie udzielił 70-latkowi pomocy i zbiegł z miejsca wypadku. W pościg za kierowcą ruszyli świadkowie, jednak nie udało im się go dogonić. Poważnie ranny poszkodowany trafił do szpitala. 

Do Komendy Powiatowej Policji w Wyszkowie zaczęły spływać liczne sygnały na temat okoliczności wypadku. Po anonimowym zgłoszeniu policja odnalazła porzucone auto. To skierowało ich podejrzenia w kierunku 17-letniego uciekiniera z młodzieżowego ośrodka wychowawczego, który pomimo młodego wieku ma już orzeczony sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. Wcześniej, gdy prowadził bez uprawnień, nie zatrzymał się do kontroli drogowej. 

Sprawcę namierzono po kradzieży

Policjanci uzyskali informację, że sprawca wypadku może przebywać w Warszawie. 17-latek wpadł w ręce stołecznych policjantów w poniedziałek. Chłopak dopuścił się kradzieży w jednej z drogerii. Został zatrzymany i przewieziony do Wyszkowa. W międzyczasie okazało się, że samochód, którym w momencie wypadku jechał uciekinier, został wcześniej skradziony. 17-latek usłyszał zarzut spowodowania wypadku, ucieczki, nieudzielenia pomocy, naruszenia sądowego zakazu kierowania pojazdami i kradzieży volkswagena. 

W czwartek Sąd Rejonowy w Wyszkowie, na wniosek policjantów i prokuratora, zgodził się na tymczasowe aresztowanie podejrzanego. Grozi mu do 12 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zatrzymano podejrzanego o serię podpaleń

Ponad 140 tys. złotych wynoszą straty spowodowane przez 32-letniego mężczyznę, który aż cztery razy podpalił domki letniskowe i pustostany na terenie gminy Somianka. Na trop podpalacza wpadli funkcjonariusze z miejscowego posterunku. Teraz o jego losie zdecyduje sąd. Grozi mu do 5 lat więzienia. Mieszkaniec stolicy będzie musiał również naprawić wyrządzone szkody.

Do serii podpaleń domków letniskowych i pustostanów doszło w miniony weekend we wsi Popowo Parcele. Jednej nocy strażacy interweniowali aż trzy razy. Kiedy zdążyli wrócić do koszar wybuchał kolejny pożar. W jednym przypadku nawet nie zdążyli dokończyć akcji gaśniczej, a już wydobywał się dym z kolejnego budynku kilkadziesiąt metrów dalej. Kiedy tylko okazało się , że to nie może być przypadek, do akcji przystąpili policjanci z Wyszkowa oraz lokalnego posterunku.

Ostatnie czwarte podpalenie miało miejsce w nocy z niedzieli na poniedziałek, z 11 na 12.09.2022 roku. W każdym przypadku na miejscu zdarzenia śledczy przeprowadzili dokładne oględziny i zabezpieczyli ślady, które jednoznacznie wskazywały, że są to umyślne podpalenia. Od samego początku policjanci wiązali ze sobą wszystkie pożary, podejrzewając, że stoi za nimi ten sam sprawca. Funkcjonariusze wykonali szereg czynności, koncentrując się m.in. na obserwacji okolicy, w których wystąpiły podpalenia, przesłuchując pokrzywdzonych i świadków.

Po dokładnej analizie zebranych dowodów i intensywnej pracy policjantów jeszcze w poniedziałek wytypowano sprawcę tych podpaleń. Okazał się nim 32-letni mieszkaniec Warszawy. Mężczyzna został zatrzymany w swoim domku letniskowym w tej samej wsi, gdzie dochodziło do pożarów.

Na podstawie zebranego materiału dowodowego 32-latek usłyszał zarzuty uszkodzenia mienia poprzez umyślne podłożenie ognia. Mieszkaniec Warszawy przyznał się do podpaleń, lecz nie potrafił racjonalnie wytłumaczyć swojego skrajnie nieodpowiedzialnego zachowania. Teraz o jego losie zdecyduje sąd. Za te przestępstwa grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

3,5-letnie dziecko miało zatruć się substancją gryzoniobójczą. Prokuratura bada sprawę

Ciechanowscy policjanci poinformowali o śmierci 3,5-letniej dziewczynki, która najprawdopodobniej zmarła po zatruciu się środkami gryzobójczymi. Dziecko zostało przewiezione do warszawskiego szpitala, jednak mimo to zmarło. Teraz sprawę bada prokuratura. 13 września, chwilę po godzinie 10, służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie z miejscowości Łopacin w gminie Sońsk, położonej w pobliżu Ciechanowa. „Służby ratunkowe otrzymały informacje o złym samopoczuciu mieszkańców domu jednorodzinnego. Rodzice oraz 3,5-roczna córka mieli objawy zatrucia” – poinformowała nadkom. Jolanta Bym z Komendy Powiatowej Policji w Ciechanowie.

Ciechanowska policja przekazała także, że „dziewczynka wraz z matką zostały przewiezione do szpitala”. „Ustalono, że objawy zatrucia mogły być spowodowane niewłaściwym zastosowaniem środków gryzoniobójczych. Z uwagi na zły stan zdrowia dziecka, 3,5-latka została przetransportowana do szpitala w Warszawie. Niestety dziewczynka zmarła” – wyjaśniła w komunikacie nadkom. Jolanta Bym.

Z informacji zdobytych przez portal ciechanowinaczej.pl wynika, że dzień przed zdarzeniem w budynku stosowano środki gryzoniobójcze. Wstępnie udało się ustalić, że do zatrucia mogło przyczynić się niewłaściwe zastosowanie tych substancji.

Z ustaleń lokalnego portalu wynika, że 3,5-letnia dziewczynka mogła zatruć się oparami chemikaliów. W tej chwili prowadzone jest śledztwo w tej sprawie. Prokuratura prowadzi dochodzenie w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci. Ciechanowscy policjanci zaapelowali o zachowanie wszelkich środków ostrożności oraz o stosowanie preparatów chemicznych zgodnie z zaleceniami i instrukcją obsługi.
Źródło info i foto: Gazeta.pl