Zatrzymano sprawcę rozboju

Dziś po godzinie 06:00 na terenie Letnicy kryminalni z komendy miejskiej zatrzymali 26-latka z Gdańska, który w nocy dokonał rozboju na obywatelu Białorusi i ukradł mu samochód, a następnie podczas próby zatrzymania go przez policjantów, chciał potrącić jednego z funkcjonariuszy i zaczął uciekać. Podczas tej interwencji policjanci podjęli decyzję o oddaniu kilku strzałów z broni służbowej w kierunku samochodu, którym odjechał sprawca i ruszyli za nim. Zatrzymany do tej sprawy gdańszczanin przebywa w policyjnym areszcie i czeka na zarzuty. Za popełnione przestępstwa grozi mu teraz do kilkunastu lat więzienia.

Dziś, 19.09.2022 roku, po 03.30 policjanci otrzymali zgłoszenie o rozboju, podczas którego sprawca zabrany przez pokrzywdzonego na tzw. stopa, zaczął grozić mu nożem i kazał wysiąść z samochodu. Ostatecznie sprawca przesiadł się na fotel kierowcy i odjechał autem pokrzywdzonego.

Komunikat o tym zdarzeniu został przekazany wszystkim patrolom, podjęto decyzję o utworzeniu punktów blokadowych. Po godzinie 04.00 jeden z patroli policyjnych zauważył skradziony pojazd na ul. Droga Zielona. Funkcjonariusze, włączając w radiowozie sygnały świetlne i dźwiękowe, zajechali sprawcy drogę i kazali mu wysiąść z pojazdu. Mężczyzna nie dostosował się do poleceń, gwałtownie ruszył samochodem w kierunku policjanta, chcąc go potrącić. Funkcjonariusz, aby uniknąć potrącenia, odskoczył na bok, a sprawca zaczął uciekać. Podczas interwencji policjanci oddali kilka strzałów w kierunku samochodu, którym odjechał sprawca. Następnie funkcjonariusze ruszyli za kierowcą subaru, dając mu polecenia do zatrzymania, przy pomocy sygnałów świetlnych i dźwiękowych, informując o sytuacji dyżurnego. Na ul. Bitwy Oliwskiej mężczyzna uderzył samochodem w barierki, porzucił pojazd i uciekł.

Podczas czynności w tej sprawie nieopodal ukradzionego subaru na al. Grunwaldzkiej policjanci wylegitymowali kobietę, która jak się okazało podróżowała ze sprawcą. Z uwagi na fakt, że była ona ranna w nogę, trafiła do szpitala, w którym jest pilnowana przez policjantów. Jej życiu nic nie zagraża.

Dzięki ustaleniom policjantów, dziś o godzinie 06.00 na terenie Letnicy kryminalni z komendy miejskiej zatrzymali 26-letniego podejrzewanego o to przestępstwo. Po sprawdzeniu jego danych okazało się, że jest poszukiwany przez policjantów do sprawy kradzieży z włamaniem.

Za przestępstwo rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia grozi kara pozbawiania wolności na czas nie krótszy niż 3 lata. Niezatrzymanie się do kontroli to przestępstwo zagrożone karą do 5 lat więzienia. Natomiast za czynną napaść na funkcjonariusza grozi nawet do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Rodzinny dramat w Staszowie to rozszerzone samobójstwo?

Rozszerzone samobójstwo – to według śledczych najbardziej prawdopodobna przyczyna śmierci małżeństwa, którego ciała znaleziono w piątek w lesie w Staszowie w woj. świętokrzyskim. Jutro wieczorem ma się odbyć sekcja zwłok obojga małżonków. Zwłoki 55-letniej kobiety znaleziono w zaparkowanym w lesie samochodzie. Miała obrażenia szyi. Kilkadziesiąt metrów dalej odkryto ciało jej 60-letniego męża wiszące na drzewie.

Szef prokuratury w Staszowie Piotr Okarski powiedział RMF FM, że śledczy biorą pod uwagę kilka wersji wydarzeń. Przyznał jednak, że ta mówiąca o rozszerzonym samobójstwie wydaje się być bardzo prawdopodobna. Przypuszczalny przebieg tego zdarzenia był taki, że mężczyzna zabił swoją żonę, a potem się powiesił. Prokurator potwierdził, że w kieszeni 60-latka znaleziono list pożegnalny. Na miejscu zostały zebrane różne ślady, a jutro wieczorem ma się odbyć sekcja zwłok obojga małżonków. Ona wyjaśni m.in., czy mężczyzna powiesił się sam.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Włochy: 67-latka była przez 22 lata więziona przez brata

67-letnia kobieta była więziona w nieogrzewanej ruderze w małej wiosce Casalciprano (region Molise, na północ od Neapolu). W niewoli, przez 22 lata, trzymał ją rodzony brat. Pomagała mu w tym żona. Kobieta mogła się umyć najwyżej raz w miesiącu. Czasami pozwalano jej wyjść na spacer na podwórze, ale była wówczas trzymana na smyczy, jak pies.

– Naprawdę przyszedłeś tu, aby mnie uwolnić? Nie chcę dłużej przebywać w tym miejscu… – błagała, kiedy drzwi do rudery otworzyli przed tygodniem karabinierzy. Funkcjonariusze opisywali później, że zobaczyli przerażoną kobietę z szeroko otwartymi oczami, nieprawdopodobnie wychudzoną.

Początkowo nie chciała nic mówić, ale kiedy zapewniono ją, że chcą pomóc i że nie ma się czego bać, uśmiechnęła się lekko. – Później zaczęła płakać, płakać wyzwalająco – relacjonował jeden ze śledczych w rozmowie z „Corriere della Sera”, który brał udział w nalocie na domek w średniowiecznej wiosce Casalciprano, położonej na zboczach wzgórza. Mieszka w niej ok. 550 osób, rzekomo nikt nie słyszał jej wołania o pomoc.   

Kobieta zamieszkała z bratem w 1995 roku. Wtedy zmarł jej mąż. Mężczyzna zaproponował, że zaopiekuje się nią, żeby nie była samotna. Nie spodziewała się, że brat zamieni jej życie w koszmar. 

Myła się raz w miesiącu w wannie z praniem

Początkowo kobieta mieszkała w pokoju swoich rodziców, ale po pięciu latach oprawca razem z żoną zamknęli ją w potwornej ruderze stojącej obok drewutni. Pomieszczenie było nie tylko brudne, ale też ciemne i zimne. Po uwolnieniu relacjonowała w asyście psychologa: – Nie pozwolili mi się nawet wykąpać… Mogłam się myć raz w miesiącu, w wannie z praniem. Żeby zmusić ją do milczenia, była bita po twarzy. Mogła odzywać się wyłącznie, kiedy jej na to pozwolono. Przez 22 lata nosiła jedno ubranie, które miała na sobie, gdy brata zamykał ją ruderze. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Adwokat Katarzyna R. zawieszona. Miała zaatakować nożem dwóch mężczyzn

– Słupska adwokat Katarzyna R. decyzją sądu dyscyplinarnego została zawieszona w czynnościach zawodowych – powiedział rzecznik dyscyplinarny Izby Adwokackiej w Koszalinie adw. Wiesław Breliński. Kobieta w sierpniu miała ugodzić nożem dwóch mężczyzn. Grozi jej dożywocie.

Rzecznik dyscyplinarny Izby Adwokackiej w Koszalinie adw. Breliński powiedział, że na jego wniosek sąd dyscyplinarny już 16 sierpnia zdecydował o zawieszeniu w czynnościach służbowych słupskiej adw. Katarzyny R. Przypomniał, że mecenas swoją działalność gospodarczą zawiesiła z początkiem roku i w związku z tym nie widniała już na liście czynnych adwokatów.

Katarzyna R. 7 sierpnia decyzją Sądu Rejonowego w Słupsku została tymczasowo aresztowana na dwa miesiące. Prokuratura rejonowa, która wnioskowała o trzymiesięczny areszt, złożyła zażalenie, ale nie zostało ono pozytywnie rozpoznane przez sąd. Ten podtrzymał swoje stanowisko, uznając, że prokuratura jest w stanie wykonać zaplanowane czynności procesowe w ciągu dwóch miesięcy.

Katarzynie R. grozi dożywocie

Prokuratura przedstawiła Katarzynie R. cztery zarzuty. Słupska adwokat jest podejrzana o usiłowanie zabójstwa, spowodowanie u innej osoby obrażeń ciała na czas poniżej 7 dni, znieważenie funkcjonariuszy policji podczas zatrzymania i kierowanie samochodem pod wpływem alkoholu. Podejrzana, która ponad dobę spędziła w policyjnej izbie zatrzymań, przed prokuratorem nie przyznała się do zarzucanych czynów, nie składała wyjaśnień. Za usiłowanie zabójstwa, najcięższego z zarzucanych 39-letniej adwokat przestępstw, grozi kara od 8 lat pozbawienia wolności, 25 lat więzienia po dożywocie.

Słupska adwokat Katarzyna R. została zatrzymana przez policję w nocy z 5 na 6 sierpnia przy ul. Hubalczyków krótko po tym, jak miała ranić nożem dwóch mężczyzn, następnie wsiąść do samochodu pod wpływem alkoholu oraz bić i znieważać interweniujących funkcjonariuszy. Ci zatrzymali kobiecie prawo jazdy. Została od niej pobrana krew do badań.

39-latek i 36-latek mieli zostać ugodzeni nożem przez Katarzynę R. przy ul. Lelewela w Słupsku. Jeden z nich otrzymał cios w pośladek, drugi w brzuch i szyję. Obaj trafili do szpitala. Ten lżej ranny szybko go opuścił. Drugi z poszkodowanych pozostawał w nim przez kilka dni.
Źródło info i foto: interia.pl

Ruszył proces ws. znęcania się nad 5-letnią Zuzią

W Sądzie Okręgowym w Łodzi ruszył proces w sprawie pięcioletniej Zuzi. Rodzice małej dziewczynki zgotowali jej prawdziwe piekło. Mała Zuzia była bita, związywana i zamykana w pojemniku na pościel. Przez wiele dni nie była również karmiona. Matce dziewczynki oraz jej partnerowi grozi do 10 lat więzienia. Do przerażających scen dochodziło na łódzkim Polesiu. Magdalena M. oraz jej partner Dawid P. przez dwa lata znęcali się ze szczególnym okrucieństwem nad dzieckiem. Proces w sprawie pięcioletniej dziewczynki ruszył w poniedziałek 19 września w Sądzie Okręgowym w Łodzi.

Prokuratorka, odczytując akt oskarżenia, mówił, że dziewczynka była wyzywana, poniżana, zastraszana. Była również wielokrotnie bita, szarpana i kopana po całym ciele.

– Była wielokrotne przypalana papierosami w wyniku czego pokrzywdzona doznała otarć naskórka głowy, szyi, tułowia, kończyn górnych i lewej kończyny dolnej, wybroczyn na głowie, sińców powłok głowy, tułowia, kończyn, okrągłych ognisk o wyglądzie gojących się pęcherzy oparzeniowych – mówiła prokuratorka Monika Fidos, cytowana przez „Super Express”.

– [Oskarżeni – red.] zaniedbywali jej potrzeby higienicznie, a także pozbawiali wolności poprzez związywanie jej i umieszczanie w pojemniku na pościel o niewielkich rozmiarach z ograniczonym dostępem powietrza, co łączyło się ze szczególnym udręczeniem – tłumaczyła oskarżycielka.

Matka dziewczynki, 28-letnia Magdalena M. oraz jej 23-letni konkubent Dawid P., przebywają w aresztach. Na salę sądową zostali doprowadzeni przez policjantów. Kobieta była wcześniej karana. Jak relacjonuje „Dziennik Łódzki” Magdalena M. na sali sądowej nie przyznała się do winy i odmówiła składania zeznań. Magdalena M., zapewniała, że nie krzywdziła córki. Nie widziała również, skąd się wzięły ślady po oparzeniach papierosem. Jej partner również nie przyznał się do winy. Wydał jedynie krótkie oświadczenie, w którym poinformował, że widział wcześniej, że Zuzia była niedożywiona i niedokarmiana. – Żałuje tego, że nie zgłosiłem tej sprawy policji – mówił Dawid P.
Źródło info i foto: Gazeta.pl