24-latka katowała córkę

Siniak za uszkiem, guz na głowie, zadrapania na plecach i pośladkach – takie obrażenia miała 4,5-miesięczna Amelka ze wsi Pogorzela na Opolszczyźnie. Maleństwo miało też ślady po ugryzieniu na rączce oraz poparzone podniebienie. Śledczy podejrzewają, że tych wszystkich okrucieństw dopuściła się 24-letnia matka dzieciątka. Kobieta trafiła na policję, a dziewczynka do szpitala.

Dramat malutkiej Amelki rozgrywał się w niewielkim piętrowym domu przy głównej ulicy Pogorzeli. – Czasami latem, jak okna były otwarte, słychać było płacz. Niekiedy to kwilenie było jakby nienaturalnie długie. Ale komu mogłoby przez myśl przejść, że dzieje się tam krzywda? – zastanawiają się zszokowani okoliczni mieszkańcy.

O tym, że maleństwo może być ofiarą przemocy domowej, dowiedział się w piątek przed południem kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Olszance. – GOPS od razu zawiadomił nas o tym, że w tej rodzinie może dochodzić do znęcania się nad dzieckiem. Natychmiast wysłaliśmy na miejsce patrol – opowiada asp. sztab. Mirosław Dziadek (49 l.) z brzeskiej policji.

Niestety, informacje okazały się prawdziwe. – Dziecko miało na ciele widoczne obrażenia: liczne zasinienia i zadrapania na główce, plecach i pośladkach – mówi policjant. Karetka zabrała maleństwo do szpitala w Brzegu, a stamtąd na chirurgię dziecięcą do Wojewódzkiego Centrum Medycznego w Opolu. Matka dziewczynki, Joanna K., trafiła na policję.

Po nocy spędzonej w areszcie, przesłuchał ją prokurator. Kobieta usłyszała zarzut znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad swoją malutką córeczką oraz spowodowanie obrażeń ciała maluszka, za co grozi jej kara do 10 lat pozbawienia wolności. – Dostała dozór policyjny oraz bezwzględny zakaz zbliżania się do dziecka – informuje Dziadek.

Według wstępnych ustaleń, ojciec dziewczynki, Andrzej K. (30 l.), nie miał nic wspólnego ze znęcaniem się nad Amelką. Prawdopodobnie w czasie, kiedy jego świeżo poślubiona małżonka znęcała się nad dzieckiem, był w pracy. Od piątku mężczyzna cały czas czuwa przy łóżeczku córeczki, nie odstępując jej nawet na krok. Co najmniej do poniedziałku mała zostanie w szpitalu. O tym, co będzie dalej, zadecyduje sąd rodzinny. Jest opcja, że Amelka zostanie zabrana z rodziny, w której dręczyła ją jej własna matka.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *