Beata Ch. nie odpowie za zabójstwo Szymona?

„Uważam, że za to, co zrobiła, powinna dostać dożywocie!” – mówił w „Fakcie” Marek Dejas (42 l.), były mąż Beaty Ch. (41 l.), matki Szymona, której prokuratura postawiła zarzut zabójstwa chłopczyka. Ale wedug byłego policyjnego negocjatora, Dariusza Lorantego (50 l.) jest na to mała szansa. Matka utrzymuje, że synek zginął w czasie zabawy z 6-letnią siostrą. Dziewczynka miała skoczyć mu na brzuszek i chłopczyk przestał oddychać. Z kolei ojciec Szymusia twierdzi, że dziecko wypadło matce z rąk w czasie zabiegów pielęgnacyjnych. Podobne słowa słyszeliśmy z ust Katarzyny W. (21 l.) mamy półrocznej Madzi z Sosnowca. Kobieta oskarżona o nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka utrzymuje, że maleństwo wyślizgnęło jej się z kocyka i zmarło po uderzeniu główką w próg. – „Różnica między tymi dwoma matkami polega na jednym” – tłumaczy Dariusz Loranty – „Jeżeli chodzi o Katarzynę Waśniewską popełniono kardynalny błąd pozwalając jej wyjść z aresztu. Przez mataczenie najprawdopodobniej nigdy nie dowiemy się, co tak naprawdę wydarzyło się tamtego zimowego popołudnia”. Żródło info i foto: wp.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *