Chicago: 35-latek utopił trójkę własnych dzieci w wannie

Horror na przedmieściach Chicago. 35-latek utopił trójkę swoich dzieci w wannie. Mężczyzna po popełnieniu zbrodni próbował się zabić. Żonie, z którą się rozwodził, zostawił kartkę: „Skoro ja nie mogę ich mieć, ty też nie możesz”. Kiedy mąż nie odezwał się do Debry Karels, ta zaalarmowała policję. Funkcjonariusze około 13.40 czasu lokalnego w poniedziałek odwiedzili 35-latka w jego mieszkaniu. Tam dokonali szokującego odkrycia. W sypialni znaleziono ciała pięcioletniego Bryanta, trzyletniej Cassidy i dwuletniego Gideona.

Wstępna sekcja zwłok wykazała, że dzieci zmarły na skutek utonięcia. Śledczy ustalili, że Karels utopił każde z nich pojedynczo, prawdopodobnie w wannie. Następnie napisał na kartce wiadomość dla żony: „Skoro ja nie mogę ich mieć, ty też nie możesz”. Tak miały brzmieć ostatnie słowa mieszkańca Chicago.

Według szefa policji Round Lake Beach Gilberta Rivery, cytowanego przez stację ABC 7, mężczyzna po zabiciu dzieci kilkakrotnie próbował popełnić samobójstwo, zostawiając ślady krwi w mieszkaniu. Ostatecznie 35-latek wsiadł do samochodu i uciekł. Został schwytany podczas trwającego 17 minut policyjnego pościgu. Stracił panowanie nad autem, rozbijając się na moście. Po wypadku trafił do szpitala. Mimo że para się rozwodziła, Debra nie planowała uniemożliwiać mężowi kontaktu z dziećmi. „Chciała utrzymywać z nim relacje i pozwolić mu je odwiedzać. Teraz wiemy, że to był straszny błąd” – relacjonowała serwisowi Daily Beast jej szwagierka.

Jason Karels przyznał się do trzech zabójstw i został zatrzymany. Według szwagierki Debry mężczyzna „miał poważne problemy psychiczne i odmówił uzyskania pomocy”.

„Po prostu nie wierzę. Nigdy nie pomyślisz, że coś takiego może się przytrafić właśnie tobie. Nigdy nie sądziłam, że zrobi to własnym dzieciom. Teraz już wiem, że jeśli ma się jakiekolwiek wątpliwości, nie wolno ich ignorować i trzeba obstawać przy swoim” – mówiła zrozpaczona matka ofiar, cytowana przez portal Daily Mail.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *