Częstochowa: Trener sztuk walki Dariusz P. gwałcił zawodników

Nie miał żadnych skrupułów, gdy gwałcił nieletnich zawodników. Mówił im, że takie działania rozładują napięcie i stres na zawodach. Dariusz P. (48 l.) trener kickboxingu i innych sztuk walki z Częstochowy dziś stanął przed sądem. Za seksualne wyczyny na dzieciach grozi mu do 12 lat więzienia.

Dariusz P. (48 l.) trener sztuk walki z wyższym wykształceniem plastycznym, znany w Częstochowie i zasłużony dla sportu, w listopadzie ubiegłego roku trafił za kratki. Wszyscy przecierali oczy ze zdumienia, gdy ich sportowe guru upadło na samo dno. Kilka miesięcy wcześniej, w marcu 2019 r. trener kickboxingu odebrał nagrodę prezydenta miasta za swoje sportowe zasługi!

Rodzice zawodników, których trenował w Klubie Sportów Walki „Start” w Częstochowie pod koniec ubiegłego roku powiadomili prokuraturę o tym że ich dzieci zostały przez niego wykorzystane seksualnie. Na początku zarzuty miały dotyczyć czynów których dopuścił się wobec dwójki nieletnich zawodników. W trakcie śledztwa okazało się, że pokrzywdzonych jest więcej. – Dariuszowi P. przedstawiono 12 zarzutów dotyczących zgwałcenia, dotykania i nadużycia stosunku zależności wobec 7 chłopców w wieku od 15 do 18 roku życia – mówi Dominik Bogacz, rzecznik Sądu Okręgowego w Częstochowie. – Działał z góry powziętym zamiarem, stosował podstęp polegający na zapewnieniu, iż bodźce seksualne pomagają w rozładowaniu stresu na zawodach oraz w przełamaniu wstydu w rywalizacji sportowej i procesie dojrzewania płciowego.

Trener nie tylko gwałcił, ale też czerpał satysfakcję z nagrywania filmów pornograficznych z udziałem nieletnich, niektórym robił nagie zdjęcia i trzymał w swoim komputerze. Miał to czynić na przełomie 2013-2019 roku.

Dzisiaj w Częstochowie ruszył proces trenera. Rodzice zniewolonych przez Dariusza P. ofiar przyszli dzisiaj do sądu. Ból, z którym zmagają się był widoczny na ich twarzach. Nie byli w stanie rozmawiać.

Trenera na salę rozpraw doprowadzono z aresztu, w którym przebywa od listopada ub. roku. Unikał kontaktu wzrokowego z rodzicami. Na sali nie było pokrzywdzonych. Na szczęście ich zeznania złożone na wcześniejszym etapie śledztwa uznano za wiarygodne i nie było potrzeby, by chłopcy musieli pojawić się w sądzie. Ze względu na charakter sprawy sędzia Mateusz Przesłański wyłączył jawność. Trenerowi-gwałcicielowi grozi do 12 lat za kratkami.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *