Jacek Jaworek wciąż nieuchwytny. „Wnuczka słyszała, jak zaczęła się awantura. Byli na kamerkach”

13-letni Gianni jest jedynym ocalałym z masakry w Borowcach niedaleko Częstochowy. Jacek Jaworek, wujek chłopca, ścigany jest za zabójstwo jego rodziców i brata. Wszyscy zginęli od strzałów z pistoletu. Gianni ukrył się przed napastnikiem, a później uciekł przez okno do krewnych. Justyna i Janusz oraz ich synowie Jakub i Gianni byli kochającą się rodziną. Zajmowali murowany dom przy głównej drodze w Borowcach w powiecie częstochowskim. To niewielka wieś otoczona polami i lasami. Znali się jeszcze ze szkoły, urodzili się tego samego dnia. Justyna prowadziła dom, a Janusz zarobkowo kładł kafelki. Przez kilka lat mieszkali we Włoszech. Tam przyszedł na świat ich młodszy syn – Gianni. Po powrocie do Polski zamieszkali w Borowcach, w domu po rodzicach Janusza.

Od kilku miesięcy nie działo się jednak u nich dobrze. Problemy zaczęły się, gdy kilka miesięcy temu sprowadził się starszy brat Janusza – Jacek Jaworek. Miał zostać „na chwilę”, bo pracował za granicą. Jednak pandemia uniemożliwiła mu wyjazdy. Nie zarabiał. W domu miało dochodzić do licznych kłótni i konfliktów. Bracia nie mogli się dogadać w sprawie ojcowizny.

Mieszkańcy wsi opisują Jacka Jaworka jako osobę porywczą, a ostatnio mocno przybitą swoją sytuacją. Mężczyzna ma troje dzieci, jest rozwodnikiem. Niedawno odsiedział dwa miesiące zastępczej kary pozbawienia wolności w związku z niepłaceniem alimentów. Przy kieliszku miał chwalić się znajomym, że ma broń: pistolet i myśliwskiego sztucera.

Jacek Jaworek w nocy z piątku na sobotę wrócił do domu prawdopodobnie pijany. Doszło do awantury. Mężczyzna wyciągnął broń i zacząć strzelać do swoich najbliższych. Z ustaleń Onetu wynika, że najpierw zabił swojego brata. Później bratanka i bratową. Kobieta miała przed śmiercią zdążyć jeszcze zadzwonić po policję.

„Wnuczka słyszała, jak zaczęła się awantura. Byli na kamerkach”

Jak ustaliliśmy, gdy doszło do strzelaniny, 13-letni Gianni nie spał. Rozmawiał ze swoją koleżanką w sieci. Gdy usłyszał strzały i krzyki swoich rodziców i brata, ukrył się w szafie. Kiedy uznał, że jest bezpiecznie, uciekł przez okno do swoich krewnych w sąsiedztwie.

– Moja wnuczka i on są rówieśnikami. Znają się od małego, więc często rozmawiają przez internet, czasem do późna, bo wtedy mają dobre połączenie. Byli na kamerkach, widzieli się. Wnuczka słyszała, jak się zaczęła awantura. Gianni ściszył rozmowę i schował się do szafy. Nawet rozmawiałem z zięciem, czy można to odtworzyć, ale okazuje się, że nie było włączone nagrywanie – relacjonuje w rozmowie z Onetem Witold Kościański, sąsiad zmarłych.

Od pięciu dni trwają poszukiwania Jacka Jaworka. W akcji bierze udział blisko 200 policjantów, psy tropiące oraz drony. Mężczyzna wciąż może być uzbrojony.

Prokurator z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie zarządził wczoraj poszukiwanie mężczyzny listem gończym. Wydano też postanowienie o tymczasowym aresztowaniu. 52-latek jest już oficjalnie podejrzany o dokonanie potrójnego zabójstwa w Borowcach.
Źródło info i foto: onet.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *