Najkrwawszy dzień od początku protestów w Mjanmie. Nie żyje 40 osób

Z ostatnich doniesień wynika, że w niedzielę w Mjanmie zginęło 39 osób. To najkrwawszy dzień w tym kraju od początku protestów. Na przedmieściach Rangunu podpalono chińskie zakłady przemysłowe.

Tragiczny bilans protestów w Mjanmie. Według najnowszych informacji, policjanci zastrzelili co najmniej 38 osób. 22 demonstrantów zginęło na przedmieściu Rangunu, gdzie podpalano należące do chińskich właścicieli zakłady przemysłowe. Jak poinformowała chińska ambasada w Rangunie, wielu pracowników zaatakowanych zakładów zostało rannych. Zaapelowała do władz Mjanmy o zapewnienie bezpieczeństwa chińskim obywatelom. Chiny postrzegane są jako kraj udzielający poparcia wojskowym, którzy 1 lutego obalili demokratycznie wybrane władze.

Reuters relacjonuje, że gdy fabryka stanęła w ogniu, wojsko otworzyło ogień w kierunku protestujących. – To było okropne. Na moich oczach strzelano do ludzi, to na zawsze pozostanie w mojej pamięci – powiedział cytowany przez agencję jeden z fotoreporterów. Dotychczas nikt nie przyznał się do podpalenia zakładów. Jak podaje Reuters, zamach stanu w Mjanmie, do którego doszło 1 lutego, wywołał antychińskie nastroje.

Również w drugim co do wielkości mieście kraju – Mandalaj, a także między innymi w miejscowościach Bago i Hpakant w czasie protestów były ofiary śmiertelne. Zginął też jeden policjant. To najkrwawszy dzień od czasu rozpoczęcia na początku lutego masowych demonstracji przeciwko wojskowemu zamachowi stanu.

Jak podaje „The Guardian”, eskalacja przemocy w niedzielę nastąpiła dzień po tym, gdy jeden z polityków opozycyjnych wobec junty wezwał obywateli Mjanmy do dalszych protestów przeciw „niesprawiedliwej dyktaturze”. – To najciemniejszy moment dla narodu, światło przed świtem jest blisko – stwierdził Mahn Win Khaing Than.

Działania armii wywołały masowe protesty w całej Mjanmie, które są brutalnie pacyfikowane przez siły porządkowe. Liczba ofiar śmiertelnych przekroczyła 120. Aresztowano ponad 2000 osób.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *