Atak rakietowy na Zieloną Strefę w Bagdadzie

Dwie rakiety spadły na Zieloną Strefę w Bagdadzie, w której mieści się ambasada Stanów Zjednoczonych – informuje agencja AFP. Nie było ofiar ani szkód materialnych.

Atak miał miejsce o świcie, gdy iracki premier Mustafa al-Kadhemi przyleciał z Waszyngtonu. W Białym Domu rozmawiał z prezydentem Joe Bidenem. Po spotkaniu amerykański prezydent ogłosił zakończenie operacji bojowych USA w Iraku. Podkreślił, że w obliczu groźby odrodzenia się Państwa Islamskiego i wzrostu wpływów Iranu w Iraku Stany Zjednoczone będą nadal angażowały się we współpracę w dziedzinie bezpieczeństwa w regionie. Zapewnił jednocześnie, że żołnierze amerykańscy, którzy wciąż przebywają w Iraku, nie będą angażować się w walki.

W ostatnich miesiącach ataki na bazy USA w Iraku zdarzały się niemal codziennie. Ustały przed wizytą premiera Kadhemiego w Waszyngtonie. Część irackich stronnictw liczyła bowiem, że spotkanie przyniesie definitywną datę wycofania wszystkich pozostałych żołnierzy amerykańskich z Iraku.

Katastrofa śmigłowca

Irackie wojsko przekazało, że pięciu żołnierzy zginęło w czwartek w katastrofie śmigłowca w okolicach miasta Amirli na północy kraju; maszyna wykonywała misję bojową. Nie podano przyczyny katastrofy. Według źródeł agencji AFP śmigłowiec został zestrzelony.

Agencja zwraca uwagę, że w okolicach leżącego około 80 km na południe od Kirkuku mieście Amirli regularnie przeprowadzone są akcje przeciwko bojownikom Państwa Islamskiego.

We wtorek armia poinformowała, że rozpoczęła operację, której celem jest „inspekcja i oczyszczenie obszarów na południe od prowincji Kirkuk”. Według źródeł AFP dwa śmigłowce monitorowały słupy linii wysokiego napięcia, które od niedawna stały się celem regularnych ataków, których sprawcy pozostają na razie nieustaleni. Później jedna z maszyn została zestrzelona.

W 2017 roku Państwo Islamskie zostało oficjalnie pokonane w Iraku przez siły rządowe i wspierającą je międzynarodową koalicję kierowaną przez USA. Jednak w pustynnych i górskich regionach kraju wciąż działają komórki tej organizacji, które walczą z siłami rządowymi. 19 lipca IS przyznało się do przeprowadzenia samobójczego zamachu bombowego na targ w Bagdadzie, w którym zginęło 35 osób.
Źródło info i foto: TVP.info

Julian Assange bez ekwadorskiego obywatelstwa

Sąd w Ekwadorze odebrał założycielowi demaskatorskiego portalu WikiLeaks Julianowi Assange’owi obywatelstwo tego kraju, przyznane mu przez rząd w Quito w 2018 r. – podaje w środę portal Euronews. Ekstradycji Assange’a przebywającego w brytyjskim więzieniu domagają się władze USA. Ekwadorski sąd uznał, że decyzja o przyznaniu Assange’owi obywatelstwa musi zostać cofnięta, ponieważ we wniosku o jego naturalizację dopatrzono się sprzecznych informacji, ponadto dokumenty mogły zostać częściowo sfałszowane.

Adwokat Assange’a Carlos Poveda powiedział agencji Associated Press, że decyzja sądu zapadła z pominięciem właściwego postępowania i zapowiedział, że zażąda jej wyjaśnienia. Jednak MSZ Ekwadoru oznajmił, że „sąd działał niezależnie i we właściwy sposób” anulując decyzję podjętą przez poprzedni rząd.

Assange w brytyjskim więzieniu

Assange od chwili aresztowania w kwietniu 2019 r. pozostaje w brytyjskim zakładzie karnym o podwyższonym rygorze bezpieczeństwa. W styczniu brytyjski sąd postanowił, że założyciel WikiLeaks pozostanie w więzieniu i nie zgodził na jego zwolnienie za kaucją do czasu rozpatrzenia złożonego przez władze USA odwołania od decyzji, by nie wydawać im Assange’a.

Sąd uznał ponadto, że wprawdzie amerykańscy prokuratorzy przedstawili wystarczające dowody, które uzasadniałyby ekstradycję Assange’a w celu przeprowadzenia procesu w USA, ale nie zgodził się na nią ze względu na zły stan zdrowia psychicznego założyciela WikiLeaks i możliwość popełnienia przez niego samobójstwa.

Władze USA odwołały się od tej decyzji i brytyjski sąd wyższej instancji zezwolił im na złożenie apelacji.

O co USA oskarżają Assange’a?

Amerykanie zarzucają Assange’owi nielegalne zdobycie i ujawnienie setek tysięcy tajnych dokumentów. Prokuratura domaga się ekstradycji Australijczyka w związku z 18 zarzutami, które mu postawiła. Dotyczą one m.in. spiskowania z analityk wojskową Chelsea Manning (wówczas Bradleyem Manningiem) w celu włamania się do komputerów Pentagonu, a także publikacji w 2010 r. na WikiLeaks setek tysięcy wykradzionych w ten sposób dokumentów. Prokuratura uznała, że Assange naraził na niebezpieczeństwo życie wielu ludzi. W przypadku ekstradycji Assange’owi groziłoby w USA do 175 lat więzienia.

Zwolennicy Assange’a uważają, że ujawniając tajne dokumenty, demaskował on przestępstwa popełniane przez amerykańskich żołnierzy w Iraku i Afganistanie, działał zatem jako dziennikarz śledczy i jego ekstradycja byłaby niebezpiecznym precedensem, ograniczającym wolność słowa w USA.
Źródło info i foto: onet.pl

Żołnierze zatrzymani. Chodzi o łapówki w zamian za skierowanie na misję zagraniczną

​Zatrzymanych zostało dziesięciu żołnierzy 6. Batalionu Dowodzenia w Krakowie. Mężczyźni są podejrzani o wręczenie dowódcy łapówki w zamian za skierowanie ich na misję zagraniczną do Kosowa oraz na kursy podoficerskie. To kolejne zatrzymania w jednostce. Żołnierze mieli wręczać łapówki dowódcy jednostki ppłk. Marcinowi M. W zamian miał ich kierować na misję zagraniczną do Kosowa w ramach Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Kosowie. Pieniędzmi załatwiali sobie także skierowania na kursy podoficerskie. Chodzi o kwoty w wysokości 5 tys. zł.

Jeden z zatrzymanych usłyszał także zarzuty wzięcia udziału w pobiciu innego żołnierza, utrudnianie postępowania oraz oszustwo związane z wydatkowaniem środków z budżetu Ministerstwa Obrony Narodowej przeznaczonych na nagrody dla wojskowych. Z ośmiu ostatnio zatrzymanych tylko on trafił na razie do aresztu na trzy miesiące.

Kolejne zatrzymania w jednostce

To już kolejne zatrzymania w tej sprawie. Wcześniej w ręce służb wpadło trzech żołnierzy, w tym właśnie ppłk Marcin M. Usłyszał on zarzuty przyjęcia obietnicy korzyści majątkowej w kwotach po 10 tys. zł i 6 tys. zł w zamian za powołanie dwóch osób do zawodowej służby wojskowej w tej jednostce.

Poza tym zarzucono dowódcy, że od listopada 2019 r. do lutego 2020 r. kilkudziesięciokrotnie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej samowolnie użył pojazdów służbowych do celów prywatnych. Chodziło między innymi o wożenie dziecka do szkoły, czy robienie zakupów.

Policja nie wyklucza, że w sprawę zamieszanych jest więcej wojskowych. Prokuratura namawia do ujawnienia się, w zamian za uniknięcie odpowiedzialności karnej.

6. Batalion Dowodzenia w Krakowie jest częścią elitarnej 6. Brygady Powietrznodesantowej w Krakowie. Przeznaczony jest między innymi do zabezpieczenia funkcjonowania systemu dowodzenia brygady i do sytuacji kryzysowych.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Afera w łódzkiej policji. Policjant i recydywista oskarżeni

Funkcjonariusz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi oraz recydywista zostali oskarżeni o popełnienie 44 przestępstw. Policjant m.in. przekazywał znajomemu informacje, które uzyskiwał ze służbowej bazy danych. Zatrzymanie funkcjonariusza Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi oraz recydywisty nie byłoby możliwe, gdyby nie śledztwo Pomorskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Gdańsku.

To dzięki działaniu śledczych udało ująć się dwóch mężczyzn, odpowiedzialnych w sumie za 44 przestępstwa. Grozi im za nie aż 10 lat więzienia. Z informacji przekazanych przez prokuraturę w Gdańsku wynika, że funkcjonariusz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi miał ściśle współpracować ze znanym organom ścigania mężczyzną.

„W toku postępowania prokurator ustalił, że jeden z funkcjonariuszy Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi utrzymywał bliskie relacje z osobą wielokrotnie karaną, na której prośbę dokonał nieuprawnionych, niemających związku z wykonywanymi czynnościami służbowymi sprawdzeń w dostępnych dla funkcjonariuszy Policji bazach danych” – czytamy w komunikacie prokuratury.

Jak ustalili śledczy, policjant z Łodzi miał przekazywać dane recydywiście w zamian za korzyści finansowe. „W toku postępowania prokurator ustalił również szereg innych sprawdzeń, niemających związku z wykonywanymi przez policjanta czynnościami służbowymi, które również dokonywane były na prośbę innych, nieuprawnionych osób” – informuje prokuratura. Jak dodają w komunikacie, policjant miał do „sprawdzań” wykorzystywać też swojego brata – policjanta jednego z komisariatów w Łodzi.

Policjant z KWP usłyszał także zarzuty związane z posiadaniem narkotyków oraz posiadania bez wymaganego zezwolenia ponad 180 sztuk amunicji. Wobec funkcjonariusza z Łodzi oraz recydywisty zasądzono środek tymczasowy w postaci tymczasowego aresztu.
Źródło info i foto: wp.pl

Belfast: 2-miesięczne niemowlę nie żyje, a dwulatek walczy o życie. Matka aresztowana

Dwumiesięczne niemowlę zmarło, a dwulatek walczy o życie w związku z obrażeniami po ataku nożem. W sprawie zatrzymano 29-letnią kobietę. Do ataku doszło we wtorek po godz. 20:00 w Belfaście, w Irlandii Północnej. Ratownicy, którzy zostali wezwani na miejsce, znaleźli w domu poranione nożem dwumiesięczne niemowlę oraz rannego dwulatka. Po przewiezieniu do szpitala młodsze dziecko zmarło.

Dwulatek w ciężkim stanie wciąż przebywa w szpitalu. Policja wszczęła śledztwo w sprawie zabójstwa. Zatrzymano 29-letnią kobietę.

– Dochodzenie jest na wczesnym etapie i dalsze informacje zostaną przekazane w odpowiednim czasie – powiedział rzecznik Policji Irlandii Północnej.

Komentarze polityków

W sprawę zaangażowali się także politycy. Z kolei wiceprzewodnicząca patii SDLP Nichola Mallon podkreśliła, że lokalna społeczność jest w szoku. – Ważne jest, aby policja miała przestrzeń do pełnego zbadania tego strasznego incydentu – powiedziała.
Źródło info i foto: interia.pl

Agenci CBA zatrzymali trzech dyrektorów spółki. „Inwestycje w Warszawie, Nigerii i Ghanie”

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało trzech dyrektorów oddziałów regionalnych spółki Great Private Equity. Mężczyźni mieli brać udział w wyłudzaniu pieniędzy pod pozorem sprzedaży lukratywnych obligacji. W sprawie poszkodowane są 152 osoby na kwotę ponad 16 mln zł. Wydział Komunikacji Społecznej CBA poinformował w czwartek, że funkcjonariusze z warszawskiej delegatury biura zatrzymali trzech dyrektorów regionalnych spółki Great Private Equity. Mężczyźni zostali ujęci w Chorzowie, Wrocławiu i Warszawie.

„To kolejna, trzecia już, realizacja w związku ze śledztwem prowadzonym wspólnie przez CBA i Prokuraturę Okręgową w Warszawie. Wcześniej w ramach prowadzonego postępowania zatrzymano prezes i wiceprezes spółki Great Private Equity, dwóch dyrektorów regionalnych z Poznania i Krakowa oraz dwóch byłych pracowników spółki” – podał WKS CBA.

Inwestycje w Warszawie, Nigerii i Ghanie

Postępowanie dotyczy emisji obligacji i prowadzenia inwestycji na rynku FOREX między innymi przez spółki z grupy Great Private Equity.

„Chodziło o inwestycje obejmujące nieruchomości położone w Warszawie, Nigerii i Ghanie. Klienci lokowali oszczędności w obligacje, które w założeniu miały im przynieść od 8 do 10 procent zysku. W związku z początkową spłatą obligacji, inwestorzy otrzymywali propozycje reinwestycji, w których zysk miał być gwarantowany. Po jakimś czasie przedstawiciele firmy stawali się jednak dla klientów nieuchwytni” – tak CBA opisało proceder wyłudzania pieniędzy od klientów.

Niektóre osoby inwestowały kwoty rzędu kilku tysięcy złotych, ale największą stratę podniósł klient, który chciał pomnożyć 3,5 mln złotych.

Poszkodowane 152 osoby

Z bieżących ustaleń śledztwa wynika, że poszkodowane zostały 152 osoby, które doprowadzono do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie co najmniej 16 mln zł.

Jak przekazała prok. Aleksandra Skrzyniarz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie, zatrzymani usłyszeli zarzuty oszustwa na szkodę osób inwestujących oraz prowadzenia działalności w zakresie obrotu instrumentami finansowymi bez wymaganego zezwolenia Komisji Nadzoru Finansowego. Prokurator zastosował wobec zatrzymanych wolnościowe środki zapobiegawcze w postaci poręczeń majątkowych, dozorów policji oraz zakazów opuszczania kraju.

CBA podało z kolei, że materiał dowodowy w tej sprawie jest wciąż analizowany, zgłaszają się też kolejne osoby, które mogły w ten sam sposób zostać oszukane. „Apelujemy do wszystkich poszkodowanych o kontakt z warszawską Delegaturą CBA” – przekazało biuro.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Wielka Brytania: 16-latek zaciągnął koleżankę do parku i 60 razy dźgnął nożem

16-latek zaniósł swoją rówieśniczkę do parku w Sittingbourne (hrabstwo Kent), po czym kilkadziesiąt razy ranił ją nożem. Dziewczynka jest w stanie krytycznym. Nieletni został oskarżony o usiłowanie zabójstwa. Według relacji oskarżyciela para była „w jakimś związku”. W poniedziałek 16-letni agresor pojawił się w sądzie dla nieletnich. Policja nie podaje jego danych ze względu na dobro śledztwa. Przebieg zdarzenia odtworzył podczas przesłuchania oskarżyciel Andrew Jones.

Relacjonował, że 16-latek zaprosił dziewczynkę na spacer, po czym, kiedy ta nie mogła już iść, zaproponował, że zaniesie ją do parku. Tam doszło do dramatu. Jones dodał, że napastnik i jego ofiara się znają i „są w jakimś związku”.

Nie wiadomo, czy 16-latka przeżyje napaść. Jak podkreślił oskarżyciel, dziewczynka ma liczne rany kłute. Sąd oczekuje na ocenę psychiatryczną agresora, który został aresztowany. Kolejną rozprawę zaplanowano na 23 sierpnia.

Tymczasem policja apeluje do świadków, którzy mogliby pomóc w śledztwie. Funkcjonariusze chętnie wysłuchają każdego, kto spacerował po okolicy między godziną 23 w środę 21 lipca a 3 w nocy 22 lipca. Przydatne będą zwłaszcza nagrania z kamer przemysłowych i samochodowych.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Madryt: Dzieci łańcuchami przykuły ojca do ściany. Osiem dni czekał na pomoc

Policjanci z Madrytu uwolnili mężczyznę, którego dzieci przykuły łańcuchami do ściany. Osiem dni czekał na pomoc. Jak poinformowała w środowym komunikacie krajowa policja (Policia Nacional), do zdarzenia doszło w pierwszej połowie lipca w położonym regionie Madrytu mieście Torrejon de Ardoz.

Interwencję poprzedziło zgłoszenie od jednego z sąsiadów, który zauważył mężczyznę dającego przez okno znaki wskazujące, że prosi o pomoc. Po przybyciu na miejsce zdarzenia policja stwierdziła, że mężczyzna został przytwierdzony łańcuchami do ściany jednego z pokojów, gdzie przetrzymywany był w fatalnych warunkach sanitarnych przez osiem dni.

Pomocnikiem szwagier ofiary

Według policyjnego komunikatu dwoje nieletnich dzieci ofiary miało przytwierdzić mężczyznę do ściany, twierdząc, że było to konieczne, gdyż ich ojciec „miał problemy psychiczne”. W uwięzieniu mężczyzny pomagał również szwagier ofiary.

Z informacji agencji Europa Press wynika, że uratowany mężczyzna trafił do jednego ze szpitali w stołecznej aglomeracji, zaś jego oprawcy zostali tymczasowo osadzeni w areszcie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Policjanci zatrzymali gang włamywaczy

Włamywali się do sklepów z elektroniką w całej Polsce i kradli najdroższe telefony. Wpadli po włamaniu w Oświęcimiu w wyniku skoordynowanej akcji kryminalnych z kilku jednostek.

Od kilku miesięcy, na terenie Polski dochodziło do kradzieży z włamaniem lub usiłowania włamania do dużych sklepów z elektroniką. Przestępcy kradli przede wszystkim drogie telefony komórkowe. Wszystko wskazywało na to, że za włamaniami stoi jedna i ta sama grupa, gdyż modus operandi sprawców w każdym przypadku był podobny.

Aby skoncentrować policyjne działania, w celu rozpracowania szajki została powołana specjalna grupa, złożona z policjantów operacyjnych z Komendy Wojewódzkiej w Krakowie, Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi, Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach oraz z przedstawicieli Komendy Głównej Policji, która koordynowała działania grupy.

Dokonane przez kryminalnych ustalenia operacyjne wskazywały na przestępczą szajkę z Rumunii. Sprawcy mieli co kilka – kilkanaście tygodni przyjeżdżać do Polski, gdzie dokonywali włamania do sklepów, z których kradli telefony. Po dokonanym przestępstwie sprawcy natychmiast wyjeżdżali z Polski.

W nocy z 24 na 25 lipca br. około godziny 3.00 w Oświęcimiu doszło do włamania do jednego ze sklepów z elektroniką. Ze sklepu skradziono telefony (jak później ustalono) o wartości około 200 tys. złotych. Ochrona sklepu błyskawicznie powiadomiła o tym fakcie oświęcimską Policję. Informacja o włamaniu zaraz trafiła także do policjantów z grupy operacyjnej.

Metoda działania wskazywała na rozpracowywaną grupę Rumunów. Rozpoczęły się intensywne poszukiwania i pościg za uciekającymi z miejsca zdarzenia. W ich wyniku przed godziną 6.00 w miejscowości Zelczyna na terenie powiatu krakowskiego trzej mężczyźni, jadący dwoma samochodami zostali zatrzymani przez policjantów z krajowej specgrupy i oświęcimskich kryminalnych. W przeszukanych pojazdach ujawniono skradziony z oświęcimskiego sklepu towar.

Trójka zatrzymanych obywateli Rumunii w wieku 29, 37 i 42 lat usłyszała rankiem zarzuty kradzieży z włamaniem do sklepu w Oświęcimiu. Grozi im za to do 10 lat pozbawienia wolności. 25 lipca br. Sąd Rejonowy w Oświęcimiu na wniosek miejscowej prokuratury zastosował wobec podejrzanych tymczasowy areszt na 3 miesiące. Odzyskane tamtej nocy mienie wróciło do sklepu w Oświęcimiu.

Sprawa jest rozwojowa i sprawcy muszą się liczyć z kolejnymi zarzutami dotyczącymi ich przestępczej działalności w innych województwach.
Źródło info i foto: Policja.pl

Trzylatka boso spacerowała po ulicy z psem

W Rawie Mazowieckiej dwie kobiety przejeżdżające ulicą Skierniewicką zauważyły trzyletnią dziewczynkę spacerującą boso z psem i bez opieki dorosłych. Jak się okazało, dziecko wykorzystało moment nieuwagi babci i wybrało się na plac zabaw. Trzylatka została odwieziona przez policję do domu. We wtorek 27 lipca ok. godz. 14 policja w Rawie Mazowieckiej otrzymała zgłoszenie od roztrzęsionej kobiety. Jak się okazało, zaginęła jej trzyletnia wnuczka, którą się opiekowała. Na miejsce wysłano funkcjonariuszy policji.

Rawska policja poinformowała, że dyżurny, który odebrał telefon od babci dziewczynki, natychmiast podniósł alarm w całej jednostce. Do poszukiwań skierowano wszystkie patrole. W tym samym czasie trzylatka została zauważona przez dwie kobiety przejeżdżające ulicą Skierniewicką w Rawie Mazowieckiej. Dziewczynka nie miała butów, a zmartwione kobiety, widząc, że przy dziecku nie ma nikogo dorosłego, zatrzymały się, by jej pomóc. Chwilę później na miejsce dotarli funkcjonariusze.

„Trzylatka na widok policjantki rzuciła się jej na szyję. Radiowozem z uśmiechem na twarzy, cała i zdrowa została odwieziona do babci” – relacjonowała rawska policja. Funkcjonariuszom udało się ustalić, że dziewczynka wymknęła się z podwórka w momencie, gdy jej babcia weszła na chwilę do domu. Jej mama w tym czasie była w pracy.

„Dziewczynka powiedziała mundurowym, że pobiegła za motylkiem i chciała iść do dzieci na plac zabaw. Dzięki temu, że najbliżsi nie straszą swojej pociechy policjantami, dziecko bez obaw, szczęśliwe zostało przewiezione przez mundurowych do domu” – opisywała policja.

Funkcjonariusze pochwalili postawę dwóch kobiet z Rawy Mazowieckiej, które na widok dziecka bez opieki nie zignorowały sprawy, lecz zareagowały – zatrzymały się, by pomóc dziewczynce. Ponadto policja zaznaczyła, jak ważne jest, aby tłumaczyć dzieciom, że w każdej sytuacji mogą podejść do funkcjonariusza, który zapewni im pomoc.

„Pamiętajmy, że na rodzicach lub opiekunach ciąży obowiązek chronienia dzieci przed niebezpieczeństwem, oraz niedopuszczania do sytuacji, w których może być zagrożone życie albo zdrowie pociechy” – dodaje policja.

Funkcjonariusze regularnie przypominają, aby nigdy nie straszyć dzieci policją. Może to doprowadzić do poważnych konsekwencji w przyszłości, jak np. strach przed zwróceniem się do policjanta o pomoc w sytuacji zagrożenia.
Źródło info i foto: Gazeta.pl