Polska para zaatakowana w Calais

Para Polaków mieszkających w Anglii opisała w TVP Info swoją drogę przez zjazd do portu w Calais. Z ich relacji wynika, że dzień przed tym, jak w tym miejscu zginął 52-letni Mirosław I., musieli przejechać przez płonącą barykadę z drzew, którą ustawili ścigający ich imigranci. „Byliśmy w szoku, ogromny stres o własne życie” – opisuje kobieta. Francuskie służby rozkładają bezradnie ręce.

Do sytuacji doszło w poniedziałek ok. godz. 3:30 na autostradzie A16, na kilka km przed zjazdem do portu w Calais. Jak relacjonuje w wiadomości przesłanej do TVP Info Marta Jaśkiewicz, razem z narzeczonym podróżowała w sznurze samochodów osobowych i tirów.

W pewnym momencie jadące przed nimi ciężarówki gwałtownie stanęły i przy ich samodzie znalazło się ok. 10 imigrantów, którzy próbowali wtargnąć do środka pojazdu. – Mężczyzna ruchami pistoletu pokazał nam, że mamy otworzyć drzwi, był wściekły. Byliśmy w szoku, ogromny stres o własne życie. Narzeczony zaczął trąbić i ruszać samochodem. Wtedy okazało się, że nie jest ich dziesięciu, tylko stu albo i więcej – opowiedziała Jaśkiewicz.
Imigranci ich ścigali, więc przejechali przez ogień

Jeden z nich rzucił się na maskę samochodu. Gdy kierujący nim narzeczony kobiety zwolnił, mężczyzna wstał. Para przyspieszyła i ominęła grupę agresywnych ludzi. – I wtedy napotkaliśmy barykadę rozłożoną na dwóch pasach w postaci płonącego drzewa. Widzieliśmy w lusterkach, że biegną za nami – opisuje Polka.
Źródło info i foto: wp.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *