Prezydencki kapelan przyznał się do seksu z 12-letnim chłopcem

Film Tomasza Sekielskiego o pedofilii w Kościele z pewnością wstrząśnie każdym, kto go zobaczy. Dziennikarz zebrał dowody na molestowanie dzieci przez niektórych duchownych polskiego Kościoła. Wszystkie przedstawił w swoim dokumencie „Tylko nie mów nikomu”. Oglądamy w nim m.in. księdza Franciszka C., który był kapelanem prezydenta Wałęsy. Przyznaje się on do seksu z 12-latkiem. Ciężko przejść obojętnie również nad sposobem, w jaki to robi…

Ten film z pewnością nie jest dla osób poniżej 18 roku życia i tacy Czytelnicy nie powinni też czytać tego tekstu. Tomasz Sekielski i jego brat Marek w swoim filmie ujawniają bowiem rzeczy bulwersujące i brutalne. Pokazują przemoc wobec dzieci, taką jaką ona jest: obrzydliwą, złą, bolesną. Autorzy filmu „Tylko nie mów nikomu” nie skrywają niczego, nie starają się pudrować i łagodzić szokujących treści.

Ten film daje głos ofiarom, które skrzywdzili pedofile należący do Kościoła. Relacje dorosłych dziś ludzi są brutalnie szczere, wywołują współczucie, ale i gniew. Często widz ma ochotę, by wyłączyć film i odciąć się od zła, które wylewa się z ekranu podczas projekcji.

Prezydencki kapelan

Takim bolesnym fragmentem, który ciężko obejrzeć spokojne, jest historia mężczyzny, który jako chłopiec został skrzywdzony przez Franciszka C., kapelana prezydenta Lecha Wałęsy. Podczas projekcji widz ma wrażenie, że na jego skórze osiada lepka warstewka brudu.

Bo ten duchowny to nie byle kto. To przecież jedna z legend „Solidarności”. – Na początku to było takie przytulenie – mówi o pierwszych zakusach księdza Franciszka jego ofiara. A potem?

Potem było już tylko gorzej. Ksiądz zabrał chłopca na weekend. Tylko we dwóch. Zawołał go do swojego pokoju. „Zobacz, co się dzieje!” – zwabił chłopca. – A ja zaniepokojony biegnę i widzę, on ze spuszczonymi spodniami. Mówi: zobacz, nie chce mi opaść, co mam zrobić? – opowiada ofiara.

I taki właśnie jest ten film: Sekielscy nie boją się pokazać drastycznych szczegółów, bo nie chcą łagodzić drastycznych przecież sytuacji. Tego dnia – jak opowiada mężczyzna – ksiądz Franciszek zgwałcił go oralnie. Ofiara zapamiętała, że jej krzywdziciel śmierdział. Nie szczędzi też innych, poruszających szczegółów. Opowiada, że „zwyrol” – jak nazywa księdza – gwałcił go jeszcze wielokrotnie. Latami.

Spotkanie po latach

Na ekranie widzimy konfrontację ofiary ze sprawcą i przyznanie się do winy przez księdza Franciszka. Ofiara wchodzi do domu duchownego i pyta już od progu: pamięta mnie ksiądz?!

Franciszek C. pamięta, bardzo dobrze pamięta. I przed kamerą przyznaje się do gwałtu. Jednak jest to wyznanie zostawiające w widzu okropne wrażenie. Ksiądz nie żałuje bowiem tego, co zrobił 12-letniemu chłopcu. Nie padają szczere przeprosiny, nie widać skruchy, świadomości grzechu. Ksiądz Franciszek mówi swojej ofierze, że „miała na to apetyt” i robiła to „trochę z uśmiechem”. – To było tak dla humoru… – próbuje bagatelizować.

Przekonany o tym, że nie zrobił nic złego kapelan Franciszek mówi też, że da ofierze „trochę pieniędzy”… Przekonuje, że skoro nie związał dziecka i nie przymusił do bycia „niewolnikiem”, to nie wydarzyło się nic tak bardzo złego. – Byłeś męski, tego nikt nie ukryje i miałeś apetyt – mówi ksiądz Franciszek.

Milczenie hierarchów

Szokujący dla widza, który obejrzy film Sekielskiego może być też fakt, że rozmów o księżach-krzywdzicielach odmówili hierarchowie Kościoła. Rozmawiać z Sekielskim o krzywdzie ofiar nie chciał choćby abp Sławoj Leszek Głódź. Ten sam hierarcha wziął jednak udział w pogrzebie księdza Franciszka C., który zmarł podczas produkcji „Tylko nie mów nikomu”. Sekielski dowiaduje się o jego śmierci, gdy wraca do księdza z kamerą, by przeprowadzić kolejną rozmowę.

Ten film nie jest jednak wyłącznie zapisem starych, historycznych krzywd. Z dokumentu Sekielskiego dowiadujemy się m.in. o księdzu, który został skazany za pedofilię, dostał karę więzienia i dożywotni zakaz pracy z dziećmi. A jak gdyby nigdy nic jeszcze w 2018 roku prowadził rekolekcje dla dzieci.

Brutalna szczerość

Sekielski nie stara się udawać w tym filmie niczego: nie zobaczymy tu wypracowanych, ustawionych kadrów, jasnego oświetlenia i podkręconych kolorów. To nie jest obraz, który znamy z ekranów telewizorów i produkcji ogromnych studiów filmowych. Film składa się z pozornie przypadkowych ujęć, często wykonanych z ręki, często poruszonych. Kolorystyka jest zwykła, codzienna, szara – bo o takiej właśnie rzeczywistości opowiada. Ten film pozwala nam zajrzeć na chwilę w przerażające życie ofiar, zerknąć za kotarę, która odgradza na co dzień widza od potwornego, lepkiego zła.

Nad swoim filmem Tomasz Sekielski pracował od lat, od kiedy zaczął widywać się z ofiarami księży-pedofilów i wysłuchiwać ich trudnych świadectw. Tego, w jaki sposób trauma z dzieciństwa zniszczyła ich dorosłe już przecież życie.

Premiera już w sobotę

Jedna z ofiar opowiada historię, którą po projekcji trudno wyrzucić z pamięci. Mówi, że jej oprawca uwielbiał mleko i pił je w dużych ilościach. Jako dziecko czuła wciąż od niego posmak mleka i dziś – jako dorosła kobieta – ma nieprzemijające mdłości, gdy tylko poczuje zapach tego napoju.

Film zostanie wyemitowany bezpłatnie w sobotę 11 maja o godz. 14:30 w serwisie YouTube na kanale youtube.com/sekielski. Tam też będzie go można oglądać w kolejnych dniach.

Film „Tylko nie mów nikomu” został sfinansowany przez zwykłych Polaków, dzięki publicznej zbiórce. 2,5 tysiąca osób wpłaciło na jego produkcję łącznie ok. 450 tysięcy złotych.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *