Rosyjski żołnierz strzelił w twarz 11-latce

Rosyjski żołnierz wystrzelił w twarz 11-letniej dziewczynce podczas ewakuacji z Mariupola nad Morzem Azowskim, ale dziecko przeżyło – poinformowała w sobotę telewizja CNN, której korespondent odwiedził dziecko w szpitalu. Kula przeszła przez szczękę i trafiła w nasadę języka. Dziewczynka, do której strzelono 9 dni temu, przechodzi rehabilitację w szpitalu, ale ponieważ kula uszkodziła struny głosowe, nie może głośno mówić.

Do dziewczynki strzelono bez uprzedzenia na punkcie kontrolnym koło Wasylówki, gdy razem z mamą, siostrą i babcią jechały z Mariupola. Według relacji matki dziewczynki, gdy rosyjscy żołnierze zdali sobie sprawę, co się stało, udzielili dziewczynce pierwszej pomocy i wysłali ją do szpitala w okupowanym przez Rosjan mieście Tokmak, gdzie została zoperowana.

W materiale CNN pokazano dziewczynkę jeszcze sprzed wojny podczas ćwiczeń gimnastyki akrobatycznej. „Teraz ledwo chodzi” – dodał korespondent. Lekarz powiedział jednak, że fizycznie odzyska pełną sprawność. „Inna sprawa to konsekwencje psychiczne traumy” – dodał.
Źródło info i foto: onet.pl

Po 11 latach zatrzymano podejrzanego o zabójstwo. Młody mężczyzna zaginął w 2009 roku

Po 11 latach policjanci z Bielawy (Dolnośląskie) zatrzymali podejrzanego o zabójstwo swojego kolegi. Młody mężczyzna – przyszły ojciec – w 2009 roku, po spotkaniu ze znajomymi, przepadł bez śladu. Przez niemal cały ten czas uznawany był za osobę zaginioną. Aż do przełomowych zeznań, zastraszonego wcześniej jedynego świadka zbrodni.

Młody mężczyzna zaginął dokładnie 1 maja 2009 roku w Pieszycach, miejscowości u podnóża Gór Sowich. Zaginięcie zgłosiła jego ciężarna partnerka. Chłopak nie wrócił na noc. Nigdy wcześniej nie dochodziło do podobnych sytuacji. Policjanci ustalili, że tego wieczoru chłopak pił alkohol z dwoma starszymi znajomymi, w domu jednego z nich. W pewnym momencie doszło między nimi do sprzeczki.

– Właściciel domu zaczął bić młodego chłopaka wielokrotnie po całym ciele do momentu, aż ten przestał się bronić. Pozostawił go leżącego nieprzytomnego na ziemi. Odciągnął go jedyny świadek zdarzenia, ich wspólny znajomy – przytacza tamtejsze ustalenia śledczych Monika Kaleta z zespołu prasowego dolnośląskiej policji.

To właśnie na zeznaniach tego świadka bazowali policjanci zajmujący się sprawą. Zapewniał on, że wyszedł z posesji około godziny 22 i nie wie, co się stało z młodszym kolegą. Właściciel domu z kolei stwierdził, że poszedł spać. Kiedy się obudził, poszkodowanego na posesji już nie było.

Postępowanie umorzone

Śledczy weryfikowali te zeznania, przeczesywali posesję, gdzie odbyła się libacja, tamtejszy dom i całą okolicę. Rozpytano wszystkich sąsiadów. W mediach nadano komunikat o jego poszukiwaniach. Po bezowocnych poszukiwaniach przyjęto nawet, że może być gdzieś przetrzymywany wbrew własnej woli.

– Rozmyła się ta teza wówczas, kiedy zaczęły napływać informacje od osób postronnych, że zaginiony był widziany na przykład we Wrocławiu na dworcu czy nawet w miejscowości, gdzie mieszkał. W związku z tym, że nie natrafiono na żaden ślad mogący świadczyć o tym, że stała się krzywda poszkodowanemu, a znaleźli się świadkowie, którzy twierdzili, że widzieli chłopaka całego i zdrowego, postępowanie umorzono – informuje Kaleta.

Jednak dziwnym wydawało się policjantom porzucenie ciężarnej kobiety i nagła wyprowadzka z Pieszyc. Co jakiś czas sprawdzali czy zaginiony mężczyzna nie rejestrował się w urzędach, czy nie korzystał ze służby zdrowia, czy nie latał za granicę. Nie był on wytrawnym przestępcą, ani bogaczem, ani nie miał znajomości, aby tak skutecznie zacierać po sobie ślady.

Kluczowe zeznania

Przełom nastąpił w 2019 roku. Ponownie przesłuchany został jedyny świadek libacji sprzed 10 lat. W międzyczasie zdążył on wyprowadzić się z Pieszyc, a nawet zmienić nazwisko. Jak się okazało, nie bez powodu.

– Mężczyzna przyznał, że jak opuszczał posesję kolegi 10 lat temu, to zaginiony chłopak nie dawał już oznak życia. Wówczas starszy kolega zagroził mu, że jeśli komuś coś powie, to skończy jak ten młodszy znajomy. Groźby takie słyszał przez wiele lat, stąd decyzja o wyprowadzce, ucięciu kontaktów ze znajomymi i zmiana nazwiska. Świadek w obawie o swoje życie chciał odciąć się od, jak się okazało, sprawcy zabójstwa – mówi Monika Kaleta.

Od tamtej pory rozpoczęła się mozolna praca śledczych związana z poszukiwaniem najważniejszego dowodu – zwłok zaginionego. Policjanci przekopali całą posesję wokół domu, w którym odbywała się libacja. Szczątków szukano w szambie zalanym betonem, skuto posadzkę w garażu i piwnicy, szukano nawet w ścianach. Ale w bezpośrednim sąsiedztwie domu – pusto. Poszukiwania rozszerzono więc na pobliskie lasy czy zbiorniki wodne. Wykorzystywano psy tropiące, pomagali strażacy, a nawet GOPR-owcy.

Odnalezione szczątki

I dopiero w maju 2020 roku, dokładnie 11 lat od zaginięcia, 2 kilometry od posesji, w trakcie przeczesywania wyschniętego zbiornika wodnego policjanci natknęli się na ludzkie szczątki. Już na pierwszy rzut oka widać było, że ktoś postarał się, aby nie zostały one znalezione. Ciało zostało przykryte czterema ciężkimi głazami.

– Ponieważ identyfikacja szczątków nie była możliwa, zostały przeprowadzone badania DNA, które potwierdziły, że to zaginiony młody chłopak, który mieszkał niegdyś w Pieszycach i którego szukali przez ponad 10 lat śledczy z Bielawy. Zwłoki ukryte były niedaleko miejsca zamieszkania sprawcy, w miejscu bardzo dobrze mu znanym, gdyż mieszkał on w Pieszycach od urodzenia. Było to też miejsce mało uczęszczane przez ludzi, trudno dostępne, o czym przestępca doskonale wiedział. Niegdyś zapełniony wodą staw, od lat był wyschnięty i znajdował się poza ogólnodostępnymi drogami czy ścieżkami. To miejsce wydawało się doskonałe pod każdym względem – przyznaje rzeczniczka policji.

Uczestnika libacji z 2009 roku, ówczesnego właściciela domu, zatrzymano, przesłuchano i przedstawiono mu zarzut zabójstwa. On konsekwentnie nie przyznaje się do zarzucanego mu czynu. Decyzją sądu został tymczasowo aresztowany. Grozi mu dożywocie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Arizona: 11-latek zastrzelił swoją babcię. Następnie popełnił samobójstwo

Jedenastoletni chłopak w USA zabił swoją babcię, a następnie siebie samego. Przed tragedią dziadkowie kilkakrotnie nakazywali chłopcu, by zrobił porządek w swoim pokoju – jak donoszą amerykańskie media, powołując się na biuro szeryfa w miasteczku Litchfield Park w Arizonie.

Do tragedii doszło w sobotę po południu. Chłopak mieszkał u swoich dziadków. Do oglądających telewizję dziadków przyszedł wnuczek, który od tyłu strzelił 65-letniej babci w głowę. Strzał padł z broni dziadka. Ten poderwał się, by złapać chłopca, ale po chwili zajął się żoną i wezwał policję. W tym czasie chłopiec popełnił samobójstwo.

Wstępne dochodzenie wykazało, że przed tym incydentem nic nie wskazywało na to, żeby chłopiec chciał sobie czy komuś innemu wyrządzić krzywdę. Policja prowadzi śledztwo.

W ubiegły weekend głośną sprawą w USA było zabójstwo z rąk 15-letniego sprawcy w miasteczku DeBary na Florydzie. Jak poinformowała policja, chłopak udusił swoją śpiąca matkę. Następnie zakopał jej zwłoki w pobliżu kościoła, by zatuszować zbrodnię. Prawdopodobnym motywem zabójstwa była kłótnia z matką o jego złe wyniki w szkole.
Źródło info i foto: onet.pl

Zaginęła 11-letnia Maria Ciurar

Poznańska policja szuka 11-letniej Marii Ciurar. Dziewczynka wyszła z domu 24 czerwca i do tej pory nie nawiązała kontaktu z rodziną. Maria Ciurar ma ciemne proste włosy do pasa, ok. 140-150 cm wzrostu, waży ok. 55 kg. Dziewczynka uciekła z domu w Poznaniu w sobotę 24 czerwca. Osoby, które posiadają jakiekolwiek informacje na temat miejsca przebywania zaginionej, są proszone o kontakt z policją pod numerem telefonu 61 84 14617. Numer jest czynny całą dobę.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zaginął 11-latek z Chrzanowa

W Chrzanowie zaginął 11-latek. Kamil około godziny 11:30 wyszedł ze szkoły. Chłopiec nie dotarł do domu, nie nawiązał też żadnego kontaktu z rodziną. 11-letni Kamil ma 140 cm wzrostu, waży około 35 kg, jest szczupły, ma pociągłą twarz, niebieskie oczy i krótkie blond włosy.

W dniu zaginięcia małoletni ubrany był w: kurtkę do pasa typu „moro” w kolorze zielonym, bluzę z kapturem w kolorze granatowym, spodnie dżinsowe w kolorze niebieskim, buty w kolorze granatowym. Zaginiony chłopiec miał ze sobą plecak w kolorze czarnym. Osoby, które posiadają jakiekolwiek informację o zaginionym proszone są o kontakt z Komendą Powiatową Policji w Chrzanowie lub z najbliższą jednostką policji. Tel. 32 6246200 oraz 997 i 112.
Żródło info i foto: RMF24.pl

We Francji zatrzymano Bogumiła K. poszukiwanego ENA. Ukrywał się 11 lat

We Francji udało się zatrzymać 37-letniego Bogumiła K. z Lublina – dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Kot. Mężczyzna poszukiwany był od 2004 roku listem gończym, wydano również Europejski Nakaz Aresztowania go. Odpowiada za pobicie ze skutkiem śmiertelnym swojego 23-letniego kuzyna oraz pobicie i zbiorowy gwałt na 22-latce. Po tym zdarzeniu uciekł za granicę.

Bogumił K. był od dłuższego czasu obserwowany. Wiadomo, że wcześniej ukrywał się w Wielkiej Brytanii i Holandii. W grudniu lubelscy policjanci dostali informację, że przebywa w okolicach francuskiego Bordeaux. Posługiwał się dokumentami i kartami kredytowymi, wydanymi na inne nazwisko. Do Francji pojechała specjalna grupa pościgowa, która dokonała zatrzymania razem z miejscowymi policjantami. Bogumił K. przebywa teraz we francuskim areszcie. Została wszczęta procedura ekstradycyjna. W Polsce grozi mu 15 lat więzienia.
Żródło info i foto: interia.pl

Zatrzymano zabójcę 11-latniej Janiny

Niemiecka policja zatrzymała mężczyznę podejrzanego o zabicie 11-letniej Janiny. Dziewczynka wraz z rodziną i przyjaciółmi witała Nowy Rok w miejscowości Oberaurach w Bawarii. Dziecko zostało postrzelone w głowę. Zmarło po przewiezieniu do szpitala. Jak podaje stacja radiowa w Bawarii, zatrzymany mężczyzna ma 23 lata i jest pracownikiem wymiaru sprawiedliwości. To on ma być właścicielem broni, z której wystrzelony został śmiertelny pocisk.

Zatrzymanie miało miejsce wczoraj wieczorem, dziś policja i prokuratura podadzą więcej szczegółów. W nocy z Sylwestra na Nowy rok, tuż po godzinie 1:00, 11-latka została trafiona „metalowym przedmiotem” i upadła. Hałas fajerwerków zagłuszył strzał i początkowo sądzono, że dziewczynka została trafiona odpalaną petardą. Natychmiast wezwano pogotowie. Dziewczynka zmarła jednak w szpitalu. Sekcja zwłok wykazała, że 11-letnia Janina została trafiona w głowę z pistoletu małego kalibru.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Zaginionego 11-latka odnaleziono w autobusie

Policja w Częstochowie szukała przez kilka godzin 11-letniego chłopca. W środę po południu wyszedł ze Specjalnego Ośrodka Wychowawczego. Mieszkanka miasta rozpoznała dziecko z fotografii w autobusie miejskim. Chłopiec opuścił mieszczący się przy ulicy ks. Kubiny Specjalny Ośrodek Wychowawczy „Dom dla Chłopców” około godz. 15.30. Policja informowała publicznie, jak wygląda chłopiec i że nie ma przy sobie dokumentów. Ze zdjęciem jasnowłosego 11-latka w okularach chodzili m. in. po supermarketach, pokazując go klientom i pracownikom. Ta akcja okazała się skuteczna.

Chłopca nie było w sklepie, ale jedna z pracownic marketu rozpoznała go w autobusie miejskim, gdy o godz. 23 wracała z pracy do domu. Wychowanek placówki jeździł autobusami, bo mu było zimno. Pracownica powiadomiła policjantów i chłopiec wrócił do ośrodka.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Edward G. przed sądem

Tragedia 46-letniej Anny Mamrot rozgrywała się przez 11 lat w zaciszu mieszkania w centrum Łodzi. Kochanek doprowadził ją niemal do głodowej śmierci, a na koniec – zasztyletował! Oskarżony o tę niesłychaną zbrodnię stanął właśnie przed łódzkim sądem. W 2004 r. pani Anna – przykładna żona i matka trojga dzieci – bez słowa wyszła z domu. Mijały dni, a potem tygodnie. Mąż czekał w nadziei, że wróci. Kobieta wybrała jednak inne życie: u boku kochanka Edwarda G. (61 l.). Zamieszkali razem przy ul. Składowej, a Anna przez lata nie kontaktowała się z nikim z rodziny! Jej matka nie dała jednak za wygraną i w końcu w 2005 roku ją odnalazła.

– Tam była melina. Czarne ściany, grzyb – tak Sabina Mogilewicz opisuje nieludzkie warunki, w jakich żyła Anna. – Zamiast firanek, w oknie wisiała jakaś szmata. A moja Ania siedziała tam taka zupełnie inna. Chuda jak śmierć. Taka zamorzona – opowiada ze łzami w oczach pani Sabina. Zanim uciekła z domu, była zdrowa i pełna sił. Po kilku latach życia z konkubentem schudła ponad 30 kilogramów i przestała chodzić!

– Próbowałam ją ratować. Chciałam zabrać, ale ona słuchała tylko jego – opowiada matka okrutnie zamordowanej kobiety. O libacjach, które z kochankiem urządzali razem w mieszkaniu, wiedzieli praktycznie wszyscy sąsiedzi. Ale nikt nie spodziewał się, że dojdzie do takiej tragedii. 27 września 2014 r. do mieszkania Edwarda G. przyszedł sąsiad. Anna niemal naga siedziała oparta o fotel. Nie ruszała się. Była zimna…

– Edek! Andzia nie żyje! – rzucił gość do pijanego gospodarza. Ten tylko przekręcił się na łóżku na drugi bok i bełkocąc rzucił: „Wiem, od wczoraj nie żyje”.

Policjanci, którzy znaleźli się na miejscu, znaleźli obok zamordowanej zakrwawiony nóż. Okazało się, że Anna wykrwawiła się z ran, jakie zadał jej nożem kochanek. Ale on wciąż twierdzi, że nic nie pamięta, bo był pijany, a swoją Anię bardzo kochał. Matka zamordowanej nie wierzy w te miłosne wyznania. – Powinien zgnić w więzieniu, za to co zrobił mojej córeczce – mówi pani Sabina. – On po prostu ją zabił! I tak się właśnie może stać, bo Edwardowi G. Grozi mu dożywocie.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Zaginął 11-letni Adrian

Szczecińska policja poszukuje 11-letniego Adriana. Chłopiec pokłócił się z matką i wczoraj uciekł z boiska szkolnego. Jak informuje reporterka RMF FM Aneta Łuczkowska, 11-latek miał na sobie zieloną kurtkę, czarną czapkę z nadrukiem pajęczyny i granatowe bojówki. Każdy, kto ma jakiekolwiek informacje o chłopcu proszony jest o kontakt z Komisariatem Policji Szczecin Śródmieście (tel. 91 82 12 280) lub za pośrednictwem poczty elektronicznej (e-mail: poszukiwania.srodmiescie@szczecin.policja.gov.pl).
Żródło info i foto: interia.pl