40-latek wciągnął 11-latkę w krzaki, związał sznurem. Zatrzymano oprawcę

Nad ranem policjanci zatrzymali w Gdańsku 40-letniego Krzysztofa B. podejrzanego o usiłowanie uprowadzenia 11-letniej dziewczynki. Do przestępstwa doszło w połowie maja. Dziecku udało się uwolnić i uciec. Fakt zatrzymania podejrzanego potwierdził w rozmowie z portalem tvp.info kom. Michał Sienkiewicz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku.

– Dziś rano zatrzymano osobę podejrzewaną o atak na dziewczynkę – mówi nam policjant.

Zatrzymania dokonano w poniedziałek wczesnym rankiem w Gdańsku. Zatrzymany mężczyzna jest mieszkańcem tego miasta. Został przewieziony do prokuratury, gdzie zostanie przesłuchany i usłyszy zarzuty karne. Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk poinformowała nas, że z zatrzymanym są obecnie przeprowadzane czynności procesowe. Dodała, że więcej informacji prokuratura przekaże dziś w godzinach popołudniowych.

Do próby uprowadzenia 11-latki doszło 12 maja na drodze w pobliżu miejscowości Trutnowy w gminie Cedry Wielkie w woj. pomorskim.

„Wciągnął ją w krzaki, zarzucił jej sznur na szyję i skrępował taśmą. Dziewczynce udało jej uciec. O wszystkim opowiedziała rodzicom, którzy zawiadomili policję” – pisała „Gazeta Wyborcza”.

Mężczyzna jest też podejrzany o atak na kobietę w powiecie malborskim. Do prowadzonej sprawy policjanci zatrzymali również dwóch innych mężczyzn, którzy najprawdopodobniej pomagali w ukrywaniu się 40- latkowi.
Źródło info i foto: TVP.info

Tomasz M. już w areszcie. Tak więźniowie „przywitali” zabójcę 11-latka

Tomasz M., który przyznał się do uprowadzenia i zabicia 11-letniego Sebastianka z Katowic, trafił do aresztu śledczego. W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie z momentu przywiezienia mężczyzny do placówki w Mysłowicach. Krzyki, wulgaryzmy i nawoływanie z więziennych murów mrożą krew w żyłach! Tak współwięźniowie „przywitali” zabójcę. Dotarliśmy do wideo, obejrzycie je poniżej.

Sąd przychylił się do wniosku prokuratury i umieścił Tomasza M. w areszcie na trzy miesiące. Zabójca 11-letniego Sebastiana, który wcześniej uprowadził go z placu zabaw w Katowicach i przetrzymywał, a następnie udusił, został „przywitany” przez współwięźniów. W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie z Aresztu Śledczego w Mysłowicach, gdzie doprowadzono mężczyznę. Krzyki, wulgaryzmy i nawoływanie z więziennych murów mrożą krew w żyłach! Mieszkańcy nie mają litości dla mordercy, większość komentarzy nie nadaje się do zacytowania.

Areszt Śledczy w Mysłowicach mieści się przy ul. Szymanowskiego 6. Jest on przeznaczony dla tymczasowo aresztowanych mężczyzn i usytuowany jest w bezpośrednim sąsiedztwie Sądu Rejonowego w Mysłowicach. W takich sprawach, jak ta dotycząca zabójstwa 11-letniego Sebastianka, osadzeni zazwyczaj umieszczani są w izolatce, mają też zapewnioną „ochronę” przed współwięźniami. Tomasz M. na to prawdopodobnie będzie mógł także liczyć. Wszystko w obawie przed linczem, jaki mógłby zostać na nim wykonany przez współwięźniów. 41-letni mężczyzna z Sosnowca w areszcie będzie czekał na rozprawę sądową, a później wyrok. Przyznał się do zarzucanego mu czynu, czyli zabójstwa dziecka. Grozi mu kara dożywotniego więzienia.
Źródło info i foto: se.pl

Przerwano akcję poszukiwawczą zaginionej 11-latki. Ciało dziecka odnalezione w lesie

Akcja poszukiwawcza 11-letniej Kristiny z Mrowin została przerwana. W tym samym czasie policja znalazła zwłoki dziecka w lesie koło Imbramowic – wiele wskazuje na to, że to właśnie poszukiwana dziewczynka.

W czwartek zgłoszono zaginięcie 11-letniej Kristiny z Mrowin (woj. dolnośląskie). Dziewczynka miała wyjść ze szkoły podstawowej około godz. 13 i nie wróciła do domu. Ostatni raz była widziana około 200 metrów od domu. Po zawiadomieniu, na poszukiwania dziewczynki ruszyła rodzina, policja, ale też mieszkańcy wsi.

Około godziny 20 przekazano, że akcja poszukiwawcza została przerwana. Policja i służby nie chciały poinformować, z jakich powodów, ani czy udało im się odnaleźć 11-latkę.

Jak donosi „Gazeta Wrocławska”, w lesie koło Imbramowic, sześć kilometrów od Mrowin, odnaleziono ciało dziewczynki. Według nieoficjalnych ustaleń gazety 11-letnia Kristina mogła zostać zamordowana, a jej ciało było częściowo roznegliżowane. Sekcja zwłok ma zostać przeprowadzona w piątek.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ostrowiec Świętokrzyski: Próbował wciągnąć do auta 11-latkę. Jej ojciec wyznaczył nagrodę za pomoc w ujęciu napastnika

Do próby porwania dziecka doszło w Ostrowcu Świętokrzyskim. 11-latka wracała w czwartek około godz. 17:30 ze szkoły do domu. W pobliżu przejścia dla pieszych przy ul. Bałtowskiej zatrzymał się samochód, z którego wysiadł około 40-letni mężczyzna. Próbował namówić dziewczynkę, żeby wsiadła do jego auta, a gdy się nie zgodziła, usiłował ją wciągnąć siłą. Dziecko uratował przypadkowy przechodzień.

Mężczyzna próbował obezwładnić napastnika, ale udało mu się wyrwać; wsiadł do samochodu i odjechał. 11-latka o zdarzeniu opowiedziała rodzicom, którzy zawiadomili policję.

– Potwierdzam, że doszło do próby wciągnięcia do samochodu 11-letniej dziewczynki – powiedział portalowi ostrowiecnews.pl sierż. sztab. Sylwester Kaniewski z policji w Ostrowcu Św.

Mężczyzna z „irokezem” i kolczykami

Policjanci opublikowali rysopis poszukiwanego. To mężczyzna w wieku ok. 40 lat, szczupłej budowy ciała, wysoki, włosy czarne, „postawione na irokeza”. W lewym uchu i w lewej brwi miał mieć kolczyki.

Nie ustalono, jakiej marki samochodem poruszał się napastnik. Wiadomo jedynie, że było koloru czarnego, a numer rejestracyjny zaczynał się od liter TO. Na pojeździe znajdowała się też biało czerwona flaga.

5 tys. zł nagrody

Ojciec dziewczynki wyznaczył 5 tys. złotych nagrody dla osoby, która przyczyni się do zatrzymania poszukiwanego. Podkreślił, że gdy doszło do zdarzenia, na skrzyżowaniu było wiele aut i wierzy, że „ktoś coś widział”.

Opisał też to, jak zapamiętała całe zdarzenie jego córka, zaznaczając, że to relacja 11-latki, więc możliwe, że opis nie odzwierciedla w stu procentach przebiegu wydarzeń:

„Z samochodu wyszedł mężczyzna, podszedł do córki i zapytał czy może ją zawieść do domu. Odpowiedziała mu: nie, dziękuje. Mężczyzna wrócił do samochodu, otworzył drzwi wyjął z auta pudełko (prawdopodobnie po telefonie) wrócił do mojej córki. Stojąc przy niej zachowywał się tak, jakby chciał jej je dać. Po chwili złapał ją za rękę. Córka zaczęła krzyczeć i płakać. Facet dziwnie się zachowywał rozglądał się na boki, czy nikt tego nie widzi, córka ze strachu zamknęła oczy. W tym czasie pojawił się inny mężczyzna, który zareagował na płacz córki. Uwolnił ją z rąk tego faceta, odpychając go wykręcił mu ręce do tyłu. Gdy córka zobaczyła że jest wolna, uciekła. Odjechała na rolkach z tego miejsca.” – brzmi opis zamieszczony na fb przez mężczyznę.

„Napastnik miał kolczyk w uchu (kolczyk rozpychający, przypominający dziurę w uchu. Miał również kolczyk w brwiach, duży irokez na głowie. Miał około 40 lat, szczupły, wysoki brunet. Auto koloru czarnego/ciemnego nr rej prawdopodobnie TOS ……1 . Za szybą miał flagę biało czerwoną.” – dodał.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

USA: Dziewczynki chciały zabić 11-latkę

10-latka i 11-latka wymieniały się wiadomościami w celu zaplanowania zbrodni. Do morderstwa dziewczynki miało dojść w piątek. Dziewczynki nie zabiły 11-latki, ponieważ wcześniej do szkoły przyjechała policja z hrabstwa Prince William w stanie Wirginia w USA. Wezwała ją dyrekcja szkoły, która została zaalarmowana przez jednego z rodziców.

Rzecznik lokalnej policji Nathan Probus przekazał mediom, że funkcjonariusze pojawili się w szkole 25 kwietnia, a 3 maja dziewczynki zostały oskarżone.

Jak podaje agencja Associated Press, policja nie ujawnia szczegółów sprawy. Nie pokazano też treści wymienianych pomiędzy dziewczynkami wiadomości oraz motywu ich działań. Z uwagi na ich wiek nie podano nawet ich imion, ani do jakiej szkoły chodziły. Na razie sąd nie wyznaczył daty pierwszego posiedzenia.
Źródło info i foto: wp.pl

Zatrzymany pedofil. Chciał się spotkać z 11-latką

Mężczyzna, którego w sobotę zatrzymali policjanci przed dworcem PKP w Opolu otrzymał zarzuty, poinformował zespół prasowy KW Policji w Opolu. 23-letni mieszkaniec powiatu opolskiego próbował przez internet namówić 11-letnią dziewczynkę do seksu. Nie wiedział, że zamiast z nastolatką, nawiązał kontakt z pracowniczką firmy ochroniarskiej. Mamy nagranie z zatrzymania. Mężczyzna umieścił w internecie ogłoszenie o treści: „spotkam się do wspólnego poznawania świata intymnego, wiek bez znaczenia”. Odpowiedziała na nie agentka Combat Security. Nie pisała jednak w swoim imieniu, lecz podawała się za 11-letnią „Elizę”.

W trakcie tygodniowej korespondencji namawiał rzekomą 11-latkę na spotkanie. Firma ochroniarska, we współpracy z policją i łowcą pedofilów Krzysztofem Dymkowskim przygotowała zasadzkę na mężczyznę. 23-latek został zatrzymany przed dworcem PKP w Opolu, skąd miał odebrać dziewczynkę. W niedzielę mężczyzna został doprowadzony do prokuratora. Przedstawiono mu zarzut 200a kodeksu karnego. Mówi on m.in. o namawianiu i dążeniu za pomocą internetu lub sieci telekomunikacyjnej osoby mającej mniej niż 15 lat do czynności seksualnych. Za ten czyn grozi mu kara do trzech lat pozbawienia wolności.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Ojcowie dziewczynek, które utonęły w Bałtyku usłyszą zarzuty

Ojciec 11-latki, która utonęła porwana przez fale w Łebie, najprawdopodobniej usłyszy zarzuty. Podobna sytuacja dotyczy mężczyzny, którego 7-letnia córka utonęła w Ustce. Ciało znaleziono 15 kilometrów od miejsca tragedii. Mężczyźnie i 12-letniemu synowi udało się uratować.

Ojciec usłyszy najprawdopodobniej zarzut narażenia innej osoby na utratę życia. Grozi za to do 5 lat więzienia. Śledczy przesłuchują jeszcze w tej sprawie świadków, czekają też na wyniki sekcji zwłok. Podobny zarzut może usłyszeć ojciec 7-latki, która utonęła w tym samym czasie w Ustce. Tam poszukiwania jeszcze trwają. Policjanci w tej chwili patrolują brzeg na długości 20 kilometrów.

Obaj mężczyźni weszli z dziećmi do wody, mimo że były wysokie fale i wywieszona czerwona flaga.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Potwierdzono tożsamość wyłowionej 11-latki

Na plaży w rejonie miejscowości Sasino (woj. pomorskie) znaleziono dzisiaj zwłoki dziecka. W rozmowie z Onetem policjanci potwierdzają, że to ciało 11-letniej dziewczynki, która zaginęła wczoraj po tym, jak wspólnie z ojcem i bratem weszła do morza.

– Ciało zostało zidentyfikowane przez rodzinę. Mogę potwierdzić, że są to zwłoki 11-letniej dziewczynki, która wczoraj zaginęła w Łebie – mówi nam Marta Kandybowicz, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Lęborku.

Przypomnijmy, 11-latka wspólnie z rodziną wypoczywała na plaży w Łebie. W pewnym momencie wspólnie z ojcem i bratem (mama została na plaży) weszła do morza, gdzie porwała ją fala. Ojca i jego syna udało się uratować, po dziewczynce ślad zaginął. Od wczoraj w rejonie Łeby prowadzona była akcja poszukiwawcza.

Ojciec 11-latki najprawdopodobniej usłyszy zarzut narażenia swojego dziecka na niebezpieczeństwo. – Mamy informację, że mężczyzna był wcześniej upominany przez ratowników, by nie wchodził do wody. Na plaży była wywieszona czerwona flaga, informująca o zakazie kąpieli – mówiła Onetowi rzecznik lęborskiej policji.

Akcja poszukiwawcza w Ustce cały czas trwa

Cały czas trwa z kolei inna akcja poszukiwawcza. Wczoraj w Ustce zaginęła siedmioletnia dziewczynka, która wraz z rodziną odpoczywała na plaży. – Z naszych ustaleń wynika, że dziewczynka wraz z ojcem weszła do morza, które było wzburzone. Ojciec miał jeszcze na rękach dwuletnie dziecko, w pewnym momencie na chwilę stracił siedmiolatkę z oczu. Gdy się odwrócił, córki już nie było – w rozmowie z nami relacjonował rzecznik słupskiej policji.
Żródło info i foto: onet.pl

Trwają poszukiwania zaginionych dziewczynek

Na plaży w Ustce zaginęła 7-letnia dziewczynka, która bawiła się w wodzie przy brzegu. Gdy rodzice zajmowali się młodszym rodzeństwem zniknęła. Z kolei w Łebie zaginęła 11-latka, która kąpała się w morzu razem tatą i bratem. W jednym i drugim przypadku obowiązywał zakaz kąpieli. Morze w niedzielę było wzburzone, z wysokimi falami. Na plażach ratownicy wywieszali czerwone flagi, oznaczające zakaz kąpieli. Mimo to 11-latka w Łebie i 7-latka w Ustce weszły do morza.

Mężczyzna w Ustce miał na rękach młodsze dziecko. Na chwilę spuścił z oczu córkę. Dziewczynka zniknęła w morzu. Do tej pory jej nie znaleziono. Akcję poszukiwawczą zawieszono wieczorem. Ma być wznowiona w poniedziałek rano.

W Łebie wysoka fala nakryła mężczyznę z dwójką dzieci. – Koło godz. 16 dyżurny lęborskiej komendy został poinformowany o poszukiwaniach 11-letniej dziewczynki, która w niedzielę z ojcem i bratem weszła do morza. Zrobili to mimo wywieszonej czerwonej flagi i zakazu kąpieli. Na miejscu pierwszej pomocy ratowniczej udzielono ojcu i chłopcu, którzy zostali wyłowieni z morza. Ojciec był reanimowany. Jego życiu i życiu jego syna nie zagraża niebezpieczeństwo. Dziewczynki poszukiwano do godz. 20.30. W poniedziałek od wczesnych godzin rannych poszukiwania zostaną wznowione. Policja apeluje do turystów i osób wypoczywających nad morzem, żeby zadbać o bezpieczeństwo i respektować informacje, że nie wolno się kąpać – powiedziała TVP Info aspirant sztabowa Magdalena Zielke z Komendy Powiatowej w Lęborku.
Żródło info i foto: TVP.info

Policja prosi o pomoc w schwytaniu złodzieja

Trzech nastolatków podeszło do 11-letniego wolontariusza, który kwestował na rzecz WOŚP. Jeden wyrwał chłopcu skarbonkę, wszyscy zbiegli. Ale dali się nagrać kamerom monitoringu galerii handlowej, gdzie byli przed kradzieżą. Policja prosi o pomoc w ich zidentyfikowaniu. Jak informuje śląska policja, w niedzielę około godz. 15.50 w Zabrzu na ul. Goethego 12 (przy zjeździe na ul. Kowalską) do kwestującego na rzecz WOŚP 11-latka podeszło trzech nastolatków. Jeden z nich wyrwał wolontariuszowi skarbonkę.

– Wzięli i poszli, jak powiedział nam chłopiec. Kwestował z 13-letnią siostrą i mamą, która akurat w tej chwili nie stała przy dzieciach i nic nie widziała – mówi tvn24.pl Olaf Burakiewicz z zabrzańskiej policji. W rejonie Goethego, chociaż ulica przylega do ścisłego centrum miasta, nie ma kamer. Policjanci jednak przejrzeli nagrania okolicznych monitoringów i wypatrzyli trzech nastolatków. – Chwilę przed kradzieżą byli w Galerii Zabrzańskiej przy ulicy Wolności. Wychodząc stamtąd, szli już w kierunku Goethego. Mieli stamtąd pięć minut na nogach – mówi Burakiewicz.

Policjanci upublicznili nagranie ze sklepowego monitoringu. Poszukują świadków lub innych osób, które mogą pomóc w ustaleniu tożsamości sprawcy kradzieży. Rysopis sprawcy: mężczyzna w wieku około 16-17 lat, wzrost około 180 cm, ubrany w bluzę z kapturem koloru szarego ze znajdującymi się na przedniej stronie żółtymi elementami oraz ciemne spodnie. W pierwszym ujęciu filmu, po wejściu do galerii, znika z kadru jako ostatni.
Żródło info i foto: tvn24.pl