Francja: Ogromny problem prostytucji nieletnich

Od 2016 do 2020 r. liczba odnotowanych ofiar prostytucji nieletnich we Francji wzrosła ponad trzykrotnie – wynika z raportu przygotowanego przez grupę powołanych przez rząd ekspertów na podstawie danych służb państwowych. Z raportu, który we wtorek otrzymał francuski sekretarz stanu odpowiedzialny za politykę rodzinną Adrien Taquet, wynika, że w 2016 r. zarejestrowano 116 ofiar przestępstwa, w 2020 r. – 400, a najmłodsze ofiary mają 12 lat.

Grupa 32 ekspertów składająca się m.in. z wysoko postawionych funkcjonariuszy państwowych, lekarzy, psychologów, działaczy i pracowników służb miejskich, zaapelowała o stworzenie planu walki z plagą dziecięcej prostytucji.

Według ekspertów rozwojowi prostytucji nieletnich sprzyja środowisko internetowe, a zwłaszcza media społecznościowe, gdzie sutenerzy namierzają swoje ofiary. Według raportu problem może dotyczyć nawet od 7 do 10 tys. nastolatków we Francji.

Plan walki

Taquet zapowiedział, że rząd zaprezentuje jesienią swój „plan walki z prostytucją nieletnich”. Sekretarz obiecał zastosowanie „konkretnych działań”, w tym dotyczących prewencji niepożądanych zachowań i edukacji. W działania mają zostać włączeni nie tylko nastolatkowie, ale też rodzice.

Walka z przestępczością, poza działalnością instytucjonalną, jak schroniska dla młodych w kryzysie, ma się skupić w szczególności na walce z cybersutenerstwem.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Odnaleziono poszukiwanego 12-latka

Policjanci z Jastrzębia-Zdroju odnaleźli poszukiwanego 12-letniego chłopca, podopiecznego placówki opiekuńczo-wychowawczej. Chłopiec nie wrócił do niej po wyjściu w czwartek do szkoły, został odnaleziony następnego dnia. O zaginięciu nastolatka poinformował w czwartek wieczorem policję wychowawca z placówki opiekuńczo-wychowawczej.

Po przyjęciu zawiadomienia, jastrzębscy policjanci wszczęli poszukiwania. Na stronie internetowej śląskiej oraz jastrzębskiej policji pojawił się komunikat, który bardzo szybko rozpowszechniony został w mediach.

„Od tego momentu do oficera dyżurnego jastrzębskiej komendy zaczęły spływać informacje od internautów, czytelników i słuchaczy” – zaznaczono w komunikacie policji.

Chłopiec cały i zdrowy został odnaleziony.

„Odnaleziono zaginionego mieszkańca Jastrzębia-Zdroju. Bardzo pomocne okazały się przekazywane przez Państwa sygnały oraz spostrzeżenia. Serdecznie dziękujemy za współpracę i pomoc w rozpowszechnieniu informacji” – poinformowano na stronie jastrzębskiej policji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Poszukiwany szef „mafii paliwowej” zatrzymany na Ukrainie

Poszukiwany od 12 lat szef „mafii paliwowej” został namierzony przez śląskich „łowców głów” na terenie Ukrainy. Dzięki pomocy Attaché gruzińskiego, Wydział Śledczy Ukraińskiej Policji Kryminalnej zatrzymał go w Kijowie. Teraz 44-letni, pochodzący z Częstochowy mężczyzna, czeka w areszcie na ekstradycję do Polski.

W roku 2009 Komenda Miejska Policji w Częstochowie wszczęła poszukania, na podstawie listu gończego wydanego przez Prokuraturę Okręgową w Częstochowie, za 32-letnim wówczas Łukaszem B. – mieszkańcem tego miasta.

Mężczyzna był poszukiwany za to, że w okresie od października 2000 do maja 2004 roku w Częstochowie, Siewierzu i innych miejscowościach na terenie kraju, działając wspólnie z innymi osobami, założył i kierował zorganizowaną grupą przestępczą, która miała na celu dokonywanie przestępstw przeciwko mieniu, obrotowi gospodarczemu oraz karno-skarbowych. Łukasz B. był także poszukiwany na podstawie listu gończego wydanego przez Prokuraturę Rejonową Częstochowa-Północ.

Z uwagi na wagę sprawy, w roku 2012 sprawę przejął Zespół Poszukiwań Celowych Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.

Już podczas wstępnych ustaleń stwierdzono, że poszukiwany opuścił kraj i pojechał do jednego z krajów poza Unią Europejską. Dalsze działania doprowadziły do ustalenia, że poszukiwany przebywa na terenie Ukrainy. W związku z tym nawiązano współpracę z urzędującym w Polsce Attaché do spraw policyjnych gruzińskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Za jego pośrednictwem przekazano posiadane informacje bezpośrednio stronie ukraińskiej. Attaché zajął się również koordynacją współpracy Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach z Wydziałem Śledczym Ukraińskiej Policji Kryminalnej w Kijowie. Pozwoliło to między innymi na ustalenia, że poszukiwany, przebywając na terenie Ukrainy, posługuje się podrobionym paszportem na inne personalia i prowadzi tam działalność gospodarczą.

W wyniku wspólnych działań 25 maja poszukiwany został zatrzymany w Kijowie i osadzony w areszcie. 28 maja ukraiński sąd zdecydował o aresztowaniu Łukasza B. na 40 dni.

Teraz wszczęta została procedura zmierzająca do jego ekstradycji.
Źródło info i foto: Policja.pl

Odpowie za gwałt i zabójstwo studentki. Zatrzymano go po 25 latach od zbrodni

Sprawa sprzed ćwierć wieku wraca na wokandę. Podejrzany 56-letni Mirosław Ż. został zatrzymany po 25 latach od dokonania zabójstwa ze zgwałceniem 22-letniej studentki w Łodzi. 56-latek przez ćwierć wieku ukrywał się m.in. w Rosji, gdzie został zatrzymany. Grozi mu kara więzienia od 12 lat do dożywocia. O skierowaniu do sądu aktu oskarżenia poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.

Do zbrodni doszło 18 czerwca 1995 roku przed południem na łódzkim osiedlu studenckim Lumumby. Jak wynika z dokonanych ustaleń, 22-letnia studentka Uniwersytetu Łódzkiego w nocy poprzedzającej zdarzenie wraz ze swoim znajomym bawiła się w klubie „Medyk”. Wyszli razem ok. godz. 3 i poszli do akademika, w którym kobieta mieszkała. Po pewnym czasie pojawił się tam także podejrzany, który był wówczas pracownikiem ochrony klubu studenckiego „Medyk” wraz z grupą swoich znajomych. W jednym z pokoi wspólnie pili alkohol.

Studentka ze swoim znajomym niebawem udała się do swojego pokoju, gdzie położyła się spać. Została sama. Przed godziną 6 jej znajomy, który do niej na chwilę wszedł, stwierdził, że śpi. Podejrzany – jak wynika z zebranych dowodów – ok. godz. 7 wraz ze znajomymi wyszedł z akademika.

– Wszystko jednak wskazuje na to, że mężczyzna wrócił, gdyż przed godziną 8 próbował ustalić, który pokój zajmuje 22-latka. Około godz. 12, jej znajomy po wejściu do pokoju stwierdził, że młoda kobieta nie żyje. Wyniki oględzin i przeprowadzonej sekcji zwłok nie pozostawiły wątpliwości co do tego, że została ona w bardzo brutalny sposób zamordowana i stała się ofiarą przemocy seksualnej – wyjaśnił prok. Kopania. Dodał, że na ciele ofiary stwierdzono liczne obrażenia, wygląd części z nich wskazywał na to, że próbowała się bronić.

Następnego dnia policjanci starali się dotrzeć do podejrzanego. Nie zastali go w miejscu zamieszkania. Mężczyzna przestał utrzymywać jakiekolwiek kontakty ze swoją matką i znajomymi.

Badania DNA potwierdzają

W toku śledztwa przeprowadzono badania śladów DNA. Stwierdzono, że na spodniach mężczyzny, znalezionych w jego mieszkaniu są ślady, z których wyizolowano profil zgodny z profilem ofiary. Natomiast, na bluzce piżamy 22-latki ujawniono DNA o profilu męskim zgodnym z wyizolowanym ze śladów pobranych z odzieży podejrzanego.

– Uwzględniając materiał dowodowy prokuratura śródmiejska prowadząca śledztwo w tej sprawie wydała postanowienie o przedstawieniu Mirosławowi Ż. zarzutu dokonania ze szczególnym okrucieństwem zbrodni zabójstwa i zgwałcenia 22-latki – powiedział Kopania.

Informatyk z fałszywymi papierami

Z ustaleń wynikało, że mężczyzna uciekł z Polski, najprawdopodobniej zmieniając tożsamość i wygląd. Wydano za nim Europejski Nakaz Aresztowania. Podczas prowadzonych czynności policjanci uzyskali szereg informacji o miejscu rzekomego ukrywania się poszukiwanego. Początkowo tropy prowadziły do Niemiec, później do Grecji.

– Ostatecznie stwierdzono, że przebywa w Rosji, zamieszkując w jednej z małych miejscowości w regionie Iwanowo. Szeroko zakrojone działania podejmowane przy udziale policji i biura Interpolu doprowadziły do jego zatrzymania. Ukrywał się pod fałszywymi danymi osobowymi. Jak twierdzi, był informatykiem – dodał rzecznik Prokuratury.

Nie przyznaje się do winy

W lutym 2021 r. mężczyzna został przekazany do Polski. Prokurator przesłuchał go w charakterze podejrzanego. Sąd zastosował tymczasowe aresztowanie.

W śledztwie 56-latek nie przyznał się do zarzutów, wyjaśnił, że słabo pamięta noc z 17 na 18 czerwca 1995 r. W ocenie prokuratury zebrany materiał dowodowy, zwłaszcza zeznania przesłuchanych świadków, wyniki badań genetycznych, opinia biegłych psychiatrów i psychologów uzasadnia skierowanie aktu oskarżenia. Mężczyzna nie był wcześniej karany. W opinii biegłych w chwili popełnienia zarzucanej mu zbrodni był w pełni poczytalny.
Źródło info i foto: interia.pl

Zbiorowy gwałt dokonany w Muelheim na młodej kobiecie. Niemcy dyskutują o obniżeniu granicy wieku odpowiedzialności karnej

Zbiorowy gwałt dokonany w Muelheim na młodej kobiecie przez grupę dzieci i młodzieży rozpętał w Niemczech dyskusję o obniżeniu granicy wieku odpowiedzialności karnej.

Pięcioro dzieci i nastolatków w wieku od 12 do 14 lat miało dokonać w Mülheim an der Ruhr zbiorowego gwałtu na młodej kobiecie. Szef związku zawodowego policji Rainer Wendt domaga się po tym obniżenia granicy wieku, z jaką prawo wiąże zdolność ponoszenia odpowiedzialności karnej. W Niemczech jest to obecnie 14 lat, Wendt chce, by było to 12 lat.

Federalna minister sprawiedliwości Christine Lambrecht (SPD) jest temu przeciwna. Przypadek ten ją zszokował, ale „oburzenie nie jest dobrym doradcą” – powiedziała dziennikowi „Augsburger Allgemeine”. Minister argumentuje, że odpowiedzialność karna wymaga pewnego stopnia rozwoju psychicznego, którego nie osiąga jeszcze każde dziecko poniżej 14 roku życia.

Surowsze prawo nie oznacza mniej przestępczości

Żądaniu Rainera Wendta sprzeciwia się także Niemieckie Stowarzyszenie Sędziów. Jak stwierdził jego przewodniczący Jens Gnisa, oczekiwanie, że zaostrzenie przepisów położy tamę przestępczości wśród dzieci i młodzieży, jest złudne. Jego zdaniem dotychczasowe regulacje dla nieletnich sprawdziły się. Zawarta w nich „misja wychowawcza” doprowadziła do znacznego zmniejszenia przestępczości nieletnich. Dlatego nie ma powodu, by obniżyć granicę odpowiedzialności karnej z 14 do 12 lat, argumentuje szef Niemieckiego Stowarzyszenia Sędziów.

Zdecydowanie przeciwny zmianom jest również niemiecki Związek Ochrony Dzieci (Kinderschutzbund). Jest to raczej wyzwaniem dla Urzędów ds. Dzieci i Młodzieży (Jugendamt), które muszą natychmiast zareagować i przyjrzeć się przyczynom takiego a nie innego zachowania dziecka, stwierdziła wiceszefowa Kinderschutzbund Martina Huxoll-von Ahn.

Lambrecht: „Państwo ma w ręku wystarczające środki”

Minister ds. rodziny Lambrecht wskazała w wywiadzie prasowym na możliwości, jakimi dysponują konfrontowane z dziecięcą przemocą Jugendamty i sądy rodzinne. „Państwo ma w ręku wystarczające środki, by w konsekwentny i stosowny sposób reagować także na przestępstwa dokonywane przez dzieci” – powiedziała. Ostatecznymi środkami są przy tym pozbawienie władzy rodzicielskiej lub skierowanie dziecka do ośrodka wychowawczego lub rodziny zastępczej.

Na trzech czternastolatkach i dwóch dwunastolatkach ciąży podejrzenie, że w piątek wieczorem (5.07.2019) w lesie w Mülheim an der Ruhr zgwałcili młodą kobietę. Zgodnie z niemieckim prawem 12-latkowie nie posiadają zdolności do odpowiedzialności karnej. Jeden z 14-latków przebywa w areszcie śledczym ze względu na ryzyko ponownego popełnienia przestępstwa.

Tymczasem pojawiły się informacje, że w Mülheim w niedzielę (7.07.2019) doszło do kolejnej napaści na tle seksualnym z prawdopodobnym udziałem dziecka. Jak poinformowała rzeczniczka prokuratury w Duisburgu, pięciu podejrzanych miało otoczyć nastolatkę. Dwóch z nich ją obmacywało. Według doniesienia tabloidu „Bild” jednym z pięciu podejrzanych jest jedenastolatek, inni są w wieku od 15 do 17 lat. Dziewczyna ma 15 lat.
Źródło info i foto: interia.pl

Chiny: Matka trzymała głuchoniemego syna na łańcuchu przez 12 lat

77-latka przez 12 lat trzymała swojego 41-letniego syna na łańcuchu. Kobieta tłumaczy, że nie była w stanie samodzielnie poradzić sobie ze swoim dzieckiem, dlatego zdecydowała się na ten drastyczny krok. Mężczyzna został skuty łańcuchami po śmierci swojego ojca i męża 77-latki, bo zrobił się wówczas agresywny. Miał nawet rzucać się na innych ludzi.

Musiałam to zrobić. W końcu nie mógł więcej chodzić do szkoły, a jego stan szybko się pogarszał – tak 77-letnia Yue Rong w rozmowie z gazetą Zhengzhou Evening Post tłumaczy swoją decyzję o uwięzieniu syna Zhiqianga. Kobieta wraz z dorosłym dzieckiem mieszka w centrum Chin, w prowincji Henan. Sprawa ubezwłasnowolnionego 41-latka jest dobrze znana miejscowym urzędnikom. Zhinang urodził się głuchoniemy, ale był intelektualnie sprawnym dzieckiem. Yue Rong twierdzi, że przez to, że syn nie słyszał i nie mówił, nie potrafiła nawiązać z nim głębszych relacji. Prawdziwe trudności miały zacząć się po śmierci męża 77-latki. Yue Rong żali się, ze nie miała sił na to, by uspokoić syna. Bała się też, że mężczyzna ucieknie. Na domiar złego nie miała pieniędzy na to, by opłacić dziecku lekarza. Właśnie dlatego wpadła na szokujący pomysł uwięzienia syna. Teraz pojawiła się nadzieja na to, że 41-latek trafi do szpitala psychiatrycznego.
Źródło info i foto: se.pl

Zaginiona 12-latka odnaleziona w lesie

Policjanci odnaleźli w lesie 12-letnią Ewę z Dobrodzienia na Opolszczyźnie. Dziewczynka trafiła do szpitala. Jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Policjanci dostali informację o zaginięciu 12-latki we wtorek ok. godz. 5 rano.

„Funkcjonariusze przeczesali pobliskie lasy, sprawdzili pustostany, zbiorniki wodne i tereny trudno dostępne. Skontrolowali też dworce, szpitale, drogi wylotowe i miejsca, gdzie dziewczynka mogła przebywać”- powiedziała RMF FM nadkomisarz Marzena Grzegorczyk, rzeczniczka Komendanta Wojewódzkiego Policji w Opolu.

Jak podkreśliła, w akcji uczestniczyło blisko 100 policjantów, kilkudziesięciu strażaków i ochotnicze straże pożarne. W poszukiwania zaangażowali się też mieszkańcy Dobrodzienia, media i internauci.

„Dziewczynka została odnaleziona w lesie, w miejscu, gdzie samochód nie mógłby dojechać. Leżała na ziemi, była wyziębiona” – poinformowała Grzegorczyk.

12-latka trafiła do oleskiego szpitala. Jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Źródło info i foto: interia.pl

Zaginął 12-letni Jonathan Nieradko

Warszawscy policjanci poszukują 12-letniego Jonathana Nieradko. Chłopiec zaginął 16 maja ok. godziny 17:30. Jeśli ktoś go widział, proszony jest o zgłoszenie tego funkcjonariuszom. Jak informuje policja, chłopiec wyszedł we wtorek z mieszkania przy ul. Nowoursynowskiej i do teraz nie skontaktował się z rodziną.

Policja prosi o informację od każdego, kto mógł widzieć zaginionego 12-latka. Jonathan ma 160 cm wzrostu. Jest tęgiej budowy ciała, ma ciemne oczy i ciemne, długie proste włosy. W dniu zaginięcia miał na sobie granatowy t-shirt i granatowe dresy.

Wszystkie osoby, które posiadają jakiekolwiek informacje mogące pomóc w ustaleniu miejsca pobytu Jonathana Nieradko proszone są o kontakt z Komisariatem Policji Ursynów przy ul. Janowskiego 7, tel. 22 601 68 78 lub 22 603 15 71, lub najbliższą jednostką Policji lub całodobowymi numerami 112 i 997.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Wałbrzych: 74-latek molestował 8 i 12-latkę

74-letni mieszkaniec z Wałbrzycha jest podejrzewany o pedofilię. Mężczyzna miał molestować dwie dziewczynki w wieku 8 i 12 lat. Kazimierz G. usłyszał już zarzuty. Decyzją sądu został na trzy miesiące aresztowany. Kazimierz G. skorzystał z „gościnności” rodziców dziewczynek i mieszkał z nimi przez kilka miesięcy w Nowej Rudzie, koło Wałbrzycha.

Do molestowania dziewczynek miało dochodzić od stycznia do kwietnia tego roku. Podejrzany dotykał siostry i groził, że jeżeli komukolwiek o tym powiedzą, to zostaną oddane do domu dziecka. Mężczyzna usłyszał zarzut doprowadzenia małoletnich poniżej 15. roku życia do poddania się innym czynnościom seksualnym, oraz wpływanie groźbą na zeznania świadków. Mężczyzna przyznał się do pierwszej części zarzutów.

Decyzją sądu został aresztowany na trzy miesiące. Śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa w Kłodzku. 74-latek był już wcześniej karany. Dwukrotnie usłyszał wyrok za przestępstwa związane z pedofilią.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Detroit: Okaleczała dzieci w szpitalu przez 12 lat. Grozi jej dożywocie

Jumana Nagarwala, pracująca w jednym ze szpitali w Detroit przez 12 lat trudniła się wykonywaniem klitoridektomii (obrzezywaniem kobiet) na dziewczynkach w wieku 6 do 8 lat. Prokuratura otrzymała informacje nt. nielegalnych (w USA od 1996 roku) praktyk od anonimowego informatora. Jeśli kobieta zostanie uznana za winną, grozi jej nawet kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Lokalne media podają, że dr Nagarwala nie przyznaje się do zarzucanych jej czynów. – Dopuszczała się najbardziej ohydnych czynów na dzieciach, które nie mogły się w żaden sposób obronić – stwierdza oskarżyciel publiczny.

– Obrzezywanie żeńskich narządów płciowych to jeden z przykładów brutalnej formy przemocy na kobietach i dziewczętach – dodaje prokurator.

Pierwsza sprawa sądowa ws. stosowania klitoridektomii w USA została przeprowadzona w 2006 roku. Wówczas etiopska imigrantka została skazana na 10 lat pozbawienia wolności. Kobieta ta przeprowadziła „zabieg” przy pomocy nożyczek na swojej dwuletniej córce. Wg. raportu ONZ na całym świecie ponad 200 mln kobiet zostało okaleczonych przez wykonanie klitoridektomii. Większość z nich to obywatelki Egiptu, Etiopii i Indonezji.
Źródło info i foto: wp.pl