Ogromna akcja poszukiwawcza w małopolskich Gorlicach została zakończona. Nie było porwania 12-latki

​Duża akcja poszukiwawcza w małopolskich Gorlicach została zakończona. Funkcjonariusze policji sprawdzali przez kilka godzin informacje o rzekomym uprowadzeniu nastolatki, do akcji skierowani śmigłowiec. Wykluczono, że doszło do przestępstwa. Spora akcja poszukiwawcza została rozpoczęta po tym, jak dwie 12-letnie dziewczynki zgłosiły, że widziały porwanie innej małoletniej.

W godzinach wieczornych nad powiatem gorlickim latał policyjny śmigłowiec, a w okolicy zaroiło się od radiowozów. Na niektórych drogach pojawiły się policyjne blokady.

Policjanci przeglądali monitoring, rozmawiali ze świadkami i przeczesali teren. Ostatecznie wykluczyli, że doszło do przestępstwa. Osoba, którą widziały dziewczynki była dorosła i jak ustalono – dobrowolnie wsiadła do samochodu znajomego.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Piła: Łowcy pedofilów zatrzymali 42-latka. Umówił się z 12-latką na seks!

Akcja łowców pedofilów w Pile. Zatrzymano 42-letniego mieszkańca, który chciał umówić się z 12-letnią Kasią na seks! Korespondencja jaką prowadził mężczyzna jest szokująca. 42-latek wysyłał dziewczynce także paskudne treści erotyczne. Został aresztowany i odpowie za swoje czyny. Być może dzieci, z którymi pisał było o wiele więcej. Łowcy pedofilów zatrzymali w Pile 42-letniego Damiana S. Mężczyzna korespondował z 12-latką przez internet i chciał umówić się z nią na seks w Szczecinie.

– Gdy zrezygnował w ostatniej chwili ze spotkania odwiedziliśmy go w domu w Pile – przekazali łowcy pedofilów.

Na stronie Elusive Child Protection Unit Poland pojawiło się nagranie z zatrzymania 42-latka. To właśnie z niego dowiadujemy się o korespondencji mężczyzny z małą dziewczynką.

– Ejakulat to taki płyn, który zawiera plemniki, które wydostają się podczas orgazmu – pisał 42-latek.

Mężczyzna wielokrotnie pytał 12-latkę, czy rosną jej piersi i czy dotyka się w miejsca intymne. Ponadto wysyłał dziewczynce filmiki erotyczne. 42-latek w rozmowie z łowcami pedofilów powiedział, że nie miał świadomości z kim pisał oraz, że robił to z nudów.

Na miejscu zjawili się policjanci z pilskiej komendy, którzy aresztowali mężczyznę.
Źródło info i foto: se.pl

Poznań: Łowcy pedofilów ujęli 54-latka

Łowcy pedofilów interweniowali w Poznaniu. Podczas ujęcia mężczyzny nie obyło się bez problemów. Okoliczna ludność chciała sama wymierzyć mu sprawiedliwość. W Poznaniu doszło do kolejnej interwencji Łowców pedofilów. Tym razem przyłapano emerytowanego strażaka Krzysztofa P. 54-latek myśląc, że spotka się z 12-letnią dziewczynką czekał na jednej z poznańskich pętli tramwajowych. Na miejsce przybył z prezentami dla swojej niedoszłej ofiary, w postaci dwóch worków z pluszakami.

Na pętle zamiast dziecka przybyli Łowcy pedofilów. Ci postanowili transmitować interwencję na Facebooku. Mężczyzna nie ukrywał swojego zdziwienia, kiedy doszło do konfrontacji. Tłumaczył, że czeka na dziewczynkę, z którą umówił się na sprzedaż zabawek. 54-latek był przekonany, że ma do czynienia z policją, dlatego posłusznie odpowiadał na polecenia łowców. Po chwili wytłumaczono mu, że interweniujący są przedstawicielami Elusive Child Protection Unit Poland.

– „Przyjechałem sprzedać zabawki. Taka dziewczynka do mnie pisała. Wiedziałem, że coś złego z tobą wyjdzie” – powiedział wystraszony Krzysztof P.

Kobieta, transmitując, odczytała wiadomości mężczyzny do dziecka. „Widziałaś kiedyś wacka? Mogę pokazać, ale na żywo”, „Wyślij seksi zdjęcie” – to tylko niektóre z nich. 54-latek słysząc to, zaczął się tłumaczyć, mówiąc, że zrobił to dla żartów. Pomimo wyjaśnień łowczyni nadal odczytywała treści wysłane przez Krzysztofa P.

– Co czujesz, jak jeździsz palcem po myszce?; Jakbyś mojego wzięła i masowała, to bym się podniecił – pisał mężczyzna do dziewczynki.

Transmisja na Facebooku szybko zyskała popularność wśród internautów. Ci nie ukrywali swojej złości i rozgoryczenia wobec mężczyzny. Dali upust swoim emocjom w komentarzach, wyzywając go od „zboczeńców” i „psycholi”. Przed przyjazdem policjantów na miejscu przyłapania mężczyzny pojawili się poznaniacy, którzy sami chcieli wymierzyć sprawiedliwość 54-latkowi.
Źródło info i foto: o2.pl

37-latek przykuł 12-letnią córkę łańcuchem do drewnianej podłogi

Policja zatrzymała 37-letniego mieszkańca Ełku (woj. warmińsko-mazurskie), który przykuł 12-letnią córkę łańcuchem do drewnianej podłogi. Prokuratura postawiła mu zarzut pozbawienia wolności dziewczynki. Dziewczynka miała na nodze 5-metrowy łańcuch, którego oczka miały wielkość 5 na 2 cm. Była nim przykuta do podłogi.

12-latka przez internet powiadomiła o tym swoją koleżankę, a ta zadzwoniła na policję. Funkcjonariusze zatrzymali 37-letniego ojca oraz jego 36-letnią konkubinę. Oboje byli trzeźwi. Prokuratura postawiła ojcu dziewczynki zarzut pozbawienia jej wolności oraz spowodowania obrażeń ciała.

Trzy córki mężczyzny w wieku: 8, 12 i 15 lat trafiły do domu dziecka.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Sosnowiec: 12-latka uciekała przed ojcem. 35-latek bił ją i dusił

35-latek z Sosnowca przez blisko trzy lata znęcał się nad swoją rodziną. Sprawa wyszła na jaw dopiero w ostatnich dniach, gdy zaatakowana przez niego 12-letnia córka uciekła na ulicę, wzywając pomocy. Po zatrzymaniu mężczyzny żona opowiedziała policjantom o kilkuletniej gehennie. Teraz domowy oprawca usłyszał zarzuty i musiał opuścić mieszkanie.

Do domowej awantury doszło w jednym z mieszkań dzielnicy Pogoń. Pijany 35-latek wszczął ją, kiedy jego żona była w pracy. Jak opisują policjanci, mężczyzna kopnął swojego psa i wyrzucił go z domu, po czym zaatakował swoją 12-letnią córkę. – Wyciągnął ją z łóżka, zaczął bić i dusić – powiedziała cytowana przez tvn24.pl Sonia Kepper, rzeczniczka sosnowieckiej KMP. 

„Przerażona dziewczynka, której w pewnej chwili udało się wyrwać swemu oprawcy, uciekła na ulicę. Stamtąd zadzwoniła do matki i poinformowała ją o całym zajściu. Powiadomiono policję. Agresor został obezwładniony i zatrzymany” – KMP SOSNOWIEC

„Podczas czynności, kiedy policjanci pouczyli kobietę o tym, jakie jej przysługują prawa i jakie są możliwości ochrony przed sprawcą znęcania, ofiara zdecydowała się opowiedzieć o koszmarze, jaki jest udziałem jej rodziny już od 2018 roku” – podała sosnowiecka komenda

Zatrzymany, kiedy tylko wytrzeźwiał, usłyszał zarzuty. Odpowie za znęcanie się nad rodziną i psem. Prokurator wydał mu nakaz natychmiastowego opuszczenia zajmowanego wspólnie z ofiarami mieszkania oraz zakazał mu zbliżania się do pokrzywdzonych. 35-latkowi może grozić do 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

USA: Chciał legalizacji dziecięcej pornografii. 40-latek wpadł, gdy podróżował z 12-latką

Policja zatrzymała w amerykańskim stanie Kolorado 40-letniego Nathana Larsona, znanego obrońcę pedofilii, który postulował m.in. o zalegalizowanie dziecięcej pornografii. Mężczyzna podróżował z 12-letnią dziewczynką, którą namówił wcześniej do ucieczki z domu.

Zatrzymanym jest mężczyzna, który trzy lata temu startował w lokalnych wyborach w Wirginii. Policja przekazała, że 40-latek jest znany m.in. z prowadzenia strony internetowej, na której zachęca do gwałcenia dzieci oraz udostępniania dziecięcej pornografii. Larson postulował również o to, aby ojcowie mogli poślubić własne córki .

Mężczyzna został zatrzymany podczas postoju w Kolorado. Podróżował z 12-latką z hrabstwa Fresno w Kalifornii. Dochodzenie rozpoczęto w ostatni poniedziałek po zgłoszeniu matki o zaginięciu dziecka.

Namówił ją do ucieczki z domu

Okazało się, że Larson poznał 12-latkę za pośrednictwem mediów społecznościowych. Następnie pojechał do Kalifornii, gdzie spotkał się z dziewczynką i namówił ją do ucieczki z domu. Na lotnisku we Fresno wsiadł z nią do samolotu lecącego do Waszyngtonu.

Szeryf hrabstwa Fresno Margaret Mims poinformowała, że 40-latek kazał nosić dziewczynce perukę, aby wyglądała na starszą oraz udawać podczas podróży niemowę. Dodała, że 12-latka nie doznała żadnych obrażeń, ale detektywi mają dowody, że mogła być molestowana przez Larsona na lotnisku.

Agenci federalni przeszukali dom Larsona. Wyszło wówczas na jaw, że wcześniej przekonywał on dziewczynkę, aby wysłała mu swoje nagie zdjęcia. Zatrzymano też ojca 40-latka, który w trakcie przeszukania napadł na jednego z funkcjonariuszy. Oskarżony o napaść i pobicie ojciec Nathana Larsona został później zwolniony z więzienia po wpłaceniu kaucji.

Groził, że zabije prezydenta USA

Portal amerykańskiego dziennika „New York Post” przypomina, że w 2009 r. 40-latek został skazany na 16 miesięcy więzienia po tym, gdy przyznał się do wysłania wiadomości mailowej do Secret Service, w której groził, że „w najbliższej przyszłości zamierza zabić prezydenta”. Nie zdradził jednak, czy chodziło mu o George’a W. Busha, czy ówczesnego prezydenta elekta Baracka Obamę. Wyszedł na wolność po 14 miesiącach odsiadki.

Władze hrabstwa Fresno chcą teraz przedstawić Larsonowi zarzuty uprowadzenia dziecka, namawiania nieletniej do pornografii i spotkania z nieletnią w celu obcowania płciowego.
Źródło info i foto: TVP.info

Wybuch w Kamiennej Górze. Zarzuty dla pracownika spółki gazowej

Wybuch gazu doprowadził do znacznego uszczerbku na zdrowiu 12-letniej Martyny. Do zdarzenia doszło w Kamiennej Górze. Według informacji lekarzy nastolatka ma poparzone nawet 90 proc. powierzchni ciała. Kamienna Góra w województwie dolnośląskim. Właśnie tam doszło do wybuchu gazu, w wyniku którego 12-letnia Martyna walczy o życie. Jej stan lekarze określają jako ciężki. – Dziś wiemy, że oparzenia mogą obejmować nawet 90 procent ciała dziewczynki – mówił w rozmowie z RMF FM dr Witold Miaśkiewicz.

Kamienna Góra. Wybuch gazu. 12-latka z poparzeniami 90 proc. ciała

Wybuch gazu całkowicie zdestabilizował stan 12-latki. Kierownik oddziału chirurgii i traumatologii dziecięcej Szpitala w Ostrowie Wielkopolskim dodał, że przeprowadzono już pierwsze działania chirurgiczne w obrębie ran dziewczyny. Martyna walczy też z niewydolnością wielonarządową.

Miaśkiewicz poinformował również, że 12-latka przebywa obecnie w śpiączce farmakologicznej. Ma także poparzenia dróg oddechowych, co wiąże się z koniecznością jej mechanicznego wentylowania. – Rokowania są złe, ale walczymy – podkreślił lekarz.

W wyniku eksplozji rannych zostało sześć osób, w tym pracownik firmy, która prowadziła prace w budynku. Dziewczyna została zabrana do szpitala śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Źródło info i foto: wp.pl

Szwecja: Zastrzelili 12-latkę polskiego pochodzenia. Policja na tropie zabójców

Do tragedii doszło na przedmieściach Sztokholmu. 12-latka polskiego pochodzenia prawdopodobnie stała się przypadkową ofiarą strzelaniny gangów. Funkcjonariusze szwedzkiej policji ujawnili opinii publicznej, czego zdążyli się dowiedzieć od początku śledztwa. 12-latka otrzymała strzał na parkingu przed restauracją McDonald’s. Nastolatkę o imieniu Adriana miał trafić co najmniej jeden pocisk. Obrażenia okazały się śmiertelne.

Jak podaje „Expressen”, w sprawie śmierci 12-latki nie doszło na razie do żadnych aresztowań. Funkcjonariusze policji dysponują jednak pewnymi wskazówkami, które mogą pomóc im w dotarciu do winnych. Szwedzcy policjanci podejrzewają, że 12-latka znalazła się na linii ognia jednego z okolicznych gangów. Ich członkowie toczą między sobą wojnę, a Adriana stała się przypadkową ofiarą.

Według „Expressen” funkcjonariusze policji znaleźli na terenie Sollentunie na wpół spalony samochód. Pojawiły się podejrzenia, że jest to białe audi, z którego oddano strzały do 12-latki. Wrak został zabezpieczony przez techników. Przestępca lub przestępcy mieli wykorzystać auto ukradzione w połowie czerwca w Tyresö.

Policjanci zabezpieczyli miejsce tragedii. Na parkingu odnaleziono łuski po nabojach oraz kule. Trwają próby ustalenia, czy pochodzą one z tej samej broni, z której oddano strzały przy okazji innych strzelanin. Funkcjonariusze dotarli również do kilku świadków zdarzeń. Zostali oni poddani przesłuchaniom. Prawdopodobnie zbrodnię widziało więcej osób, jednak opuściły one parking jeszcze przed przyjazdem policji.

Policjanci ustalili również, kto prawdopodobnie był prawdziwym celem strzelców. Według funkcjonariuszy chcieli oni dopaść dwóch mężczyzn w wieku 18 i 21 lat, którzy nosili kamizelki odblaskowe. Żaden z nich nie ucierpiał w wyniku strzelaniny. Ich domy zostały przeszukane.
Źródło info i foto: o2.pl

12-letnia Polka ofiarą gangsterskich porachunków w Szwecji?

Gangsterzy zamordowali dziewczynkę! Do zdarzenia doszło na stacji benzynowej w miejscowości Norsborg nieopodal Sztokholmu. Zaledwie 12-letnia ofiara, według doniesień lokalnych mediów, ma pochodzić z Polski i mieć na imię Adriana. Jak podaje portal Expressen.se, celem napastników mogli być dwaj członkowie gangu, stojący w chwili ataku w kamizelkach kuloodpornych obok restauracji znanej sieci fast food. Sprawę wyjaśniają szwedzkie służby.

Do zabójstwa doszło w nocy z soboty na niedzielę. Dziś cała okolica mówi tylko o tym zdarzeniu. Norsborg to nieduża miejscowość, położona kilka kilometrów na południowy-wschód od stolicy. Około godziny 3:30 na stację benzynową przyjechało tu auto, z wnętrza którego oddano strzały z broni palnej. Po krótkiej chwili pojazd pomknął dalej. Wtedy okazało się, że jedyną osobą, która ucierpiała w strzelaninie, była 12-letnia dziewczyna. Choć przewieziono ją do szpitala, lekarze nie zdołali jej uratować.

Poszkodowana zmarła w niedzielny poranek. Z doniesień serwisu BasedPoland wynika, że ofiara to pochodząca z Polski 12-letnia Adriana. Szwedzka policja wszczęła śledztwo, które prowadzone jest pod kątem morderstwa. Odbyły się już pierwsze przesłuchania.

– Do tej pory nikt nie został aresztowany. Przesłuchaliśmy osoby, które z uzasadnionych powodów twierdzą, że mogą przyczynić się do wyjaśnienia sprawy – przekazała przedstawicielom lokalnych mediów Carolina Björnsdotter Paasikivi ze sztokholmskiej policji.
Źródło info i foto: se.pl

Zabrze: 12-latka i 9-latek mieszkali sami przez miesiąc. Ojciec zmarł, matka wyprowadziła się do partnera

Dwunastoletnia dziewczynka i jej dziewięcioletni brat podczas epidemii koronawirusa przez ponad miesiąc mieszkali sami. Matka nagle wyprowadziła się do nowego partnera, ojciec zmarł kilka miesięcy wcześniej. Mieszkanka Zabrza z dnia na dzień pozostawiła w mieszkaniu 12-letnią córkę i 9-letniego syna i wyprowadziła się do nowego partnera. Ojciec dzieci zmarł w październiku, więc musiały radzić sobie same. Po pewnym czasie sąsiedzi zawiadomili policję i zajęli się rodzeństwem.

Cały czas był alkohol. Dzieci nie miały się zbyt dobrze, potrzebowały pomocy. Ja, moi rodzice i koleżanka pomagaliśmy, jak mogliśmy – powiedziała reporterowi Polsat News sąsiadka rodziny.
Źródło info i foto: Dziennik.pl