Walia: 28-latek wielokrotnie zgwałcił kobietę i jej 14-letnia córkę

Wyrok dożywocia usłyszał 28-letni Joshua Carney z Cardiff w Walii. Mężczyzna siłą wszedł do przypadkowego domu, po czym wielokrotnie zgwałcił mieszkającą w nim kobietę i jej 14-letnią córkę. Podczas procesu ujawniono szokujące szczegóły sprawy. Carney dokonał zbrodni zaledwie po pięciu dniach… od wyjścia z więzienia.

Przed sądem Joshua Carney został przedstawiony jako „zawodowy włamywacz”. Pierwsze przestępstwa popełniał jako nastolatek, a przez kolejne lata dopuszczał się coraz poważniejszych przewinień. W lutym tego roku mężczyzna wyszedł z więzienia. Po pięciu dniach na wolności dopuścił się przerażającej zbrodni. Sędzia wydająca wyrok przyznała, że ofiary przeżyły koszmar, „który zmienił ich życie”.

1 marca 2022 r. mieszkanka domu w Cardiff, która nad ranem przygotowywała się do pracy usłyszała „dziwne odgłosy” dochodzące ze swojego ogrodu. Gdy wyszła zobaczyć co się dzieje, zauważyła Carneya – był pokryty błotem i krwią, miał bose stopy. „Gdy tylko go zobaczyłam, wiedziałam, że jestem w niebezpieczeństwie” – powiedziała później policji.

Chwilę później napastnik wtargnął do domu twierdząc, że chce skorzystać z telefonu kobiety. Szybko jednak stał się agresywny. Zatrzasnął za sobą drzwi, zaczął bić ofiarę i grozić jej nożem. Następnie zgwałcił ją.

W domu była również 14-letnia córka kobiety, która zamknęła się w swoim pokoju i zadzwoniła na policję. Mężczyzna jednak wszedł na górę i próbował wyważyć drzwi. Po kolejnych próbach zagroził, że zabije mieszkanki domu. Wtedy matka poprosiła córkę o otworzenie drzwi. Gdy mężczyzna gwałcił nastolatkę mówił do jej matki: patrz na mnie, zobacz co jej robię.

Przed przyjazdem policji na miejsce Carney kilkukrotnie zgwałcił zarówno matkę, jak i jej córkę. Ostatni atak tłumaczył karą za to, że dziewczynka zadzwoniła na numer alarmowy. Funkcjonariusze zatrzymali mężczyznę, gdy ten wychodził z domu.

W pierwszym momencie Carney powiedział funkcjonariuszom, że nie pamięta niczego, bo wcześniej wziął tzw. spice – dopalacz, mieszankę ziół z dodatkiem substancji chemicznych. Jego zażycie może doprowadzić do utraty kontaktu z rzeczywistością, ataków paniki, duszności, a w najbardziej dramatycznych przypadkach – śmierci.
Źródło info i foto: interia.pl

Paulina K. odpowiedzialna za zorganizowanie porwania 14-latki

!!! BRAK ZGODY NA WIZERUNEK OSKARZONYCH !!! PUBLIKACJA NA ODPOWIEDZIALNOSC REDAKCJI !!! ZAPIKSLOWAC POLICJANTOW !!! PHOTO PAWEL JASKOLKA / SUPER EXPRESS
POZNAN, DOPROWADZENIE DO POZNANSKIEJ PROKURATURY OSOB PODEJRZANYCH W SPRAWIE PORWANIA 14-LATKI Z POZNANIA N/Z (L-P)
24/07/2022
PORWANIE DOPROWADZENIE POLICJA
WSZYSTKIE ZDJECIA NA HTTP://AGENCJA.SE.COM.PL
N/z: Paulina K.

Paulina K. jest podejrzewana o to, że razem z grupą nastolatków zgotowała piekło 14-letniej Kasi. 39-latka miała zorganizować porwanie i filmować gwałt dziewczynki. Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, kobieta nie stroniła od „zakrapianych” imprez, a w jej domu często gościli nastolatkowie. Z 17-latkiem, który zgwałcił Kasię, miała ją łączyć bliska relacja. Motywy zbrodni są szokujące. Chodziło o zemstę. Uprowadzona nastolatka miała nie zwrócić córce porywaczki 20 zł za uszkodzoną grzałkę w elektronicznym papierosie i wulgarnie nazwać Paulinę K. Kobieta wciągnęła w porwanie 13-letnią córkę Laurę i troje nastolatków.

Porywacze znęcali się nad 14-letnią Kasią. Rozebrali uprowadzoną, zgolili jej brwi i częściowo głowę, a także przypalali ją papierosami. Najcięższy zarzut dla sprawców dotyczy gwałtu ze szczególnym okrucieństwem. 17-letni Alan O. gwałcił dziewczynkę, a Paulina K. filmowała wszystko telefonem.

W poniedziałek kobieta i 17-latek zostali tymczasowo aresztowani. Jej córkę, 13-letnią Laurę, sąd rodzinny umieścił w schronisku młodzieżowym. Może trafić do poprawczaka. K. grozi 15 lat więzienia. Kobieta ma jeszcze dwoje dzieci – chłopców wieku 7 i 16 lat. Prokuratura chce kobiecie odebrać prawa rodzicielskie.

Matka 14-letniej Kasi wciąż płacze i trudno jej rozmawiać o tym, co przeżyła jej córka. Przyznaje, że wiedziała o długu Kasi. – Ale nie przypuszczałam, że coś takiego się wydarzy – komentuje w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.

Paulina K. od kilku tygodni mieszkała w kamienicy w centrum Poznania. Sąsiedzi nie mogą uwierzyć, że to ona stoi za porwaniem 14-latki. – Matko! Nie wierzę! Biedny dzieciak! Nic o tym nie wiedzieliśmy – mówi sąsiadka, cytowana przez „Wyborczą”.

Porywaczka jest samotną matką, mimo to lokatorzy widywali ją w towarzystwie dorosłego partnera. – Taki łysy, z tatuażem na głowie. Dopiero co się wprowadzili. Z nikim nie utrzymywali kontaktów, nie rozmawiali. Ona tylko „dzień dobry” mówiła – dodaje jedna z sąsiadek.

W mieszkaniu 39-latki czasem zdarzały się alkoholowe imprezy. Jedna z nich omal nie zakończyła się tragicznie, kiedy jeden z uczestników libacji wsiadł do samochodu i rozbił go na bramie kamienicy. Kobieta, która zna K., ocenia, że 39-latka wygląda na starszą, niż wskazuje jej metryka. Próbowała się jednak „odmłodzić” poprzez ubiór. – Nosiła bardzo krótkie spódniczki. Raz usiadła w samochodzie tak, że widać było majtki – wspomina sąsiadka.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Nowe informacje ws. porwania i zgwałcenia 14-latki

Na jaw wychodzą nowe, wstrząsające ustalenia ws. piątkowego porwania 14-latki w Poznaniu. Wczoraj sąd aresztował 39-letnią kobietę i 17-latka. Dziewczynka została porwana w biały dzień, sprzed sklepu. Jak pisze „Gazeta Wyborcza”, to właśnie dorosła kobieta zmusiła 14-latkę do wejścia do samochodu. Następnie odjechała. Poznański sąd zdecydował wczoraj o trzymiesięcznym tymczasowym aresztowaniu dwojga podejrzanych – 39-letniej kobiety oraz 17-latka.

Aresztowani wcześniej usłyszeli zarzuty m.in. uprowadzenia i pozbawienia wolności małoletniej, oraz zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem i utrwalania treści pornograficznych z przebiegu tego zdarzenia. Grozi im do 15 lat pozbawienia wolności.

Podejrzani składali wyjaśnienia. 17-latek przyznał się, opisał przebieg zdarzenia. Kobieta także opisała przebieg zdarzenia, oświadczyła, że się nie przyznaje, ale z treści tych wyjaśnień wynika, że częściowo do tych zarzutów przyznaje – mówił rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prok. Łukasz Wawrzyniak.

Prokurator pytany o motywy działania podejrzanych powiedział, że „był to rzekomy dług za e-papierosa – 20 zł”.

Córka podejrzanej domagała się zwrotu tych pieniędzy. Dodatkowo podejrzana podczas składania wyjaśnień oświadczyła, że chciała też ukarać tę pokrzywdzoną dziewczynką – a to ukaranie miało – według podejrzanej – wynikać z tego, że ta pokrzywdzona dziewczynka nazwała podejrzaną w sposób wulgarny – powiedział.

Do zdarzenia doszło w piątek po południu. Matka dziewczynki zgłosiła się na komisariat i powiedziała, że jej córka została zabrana samochodem spod jednego z marketów znajdujących się na osiedlu Przyjaźni, na poznańskich Winogradach. Po około dwóch godzinach poszukiwań 14-latkę odnaleziono w Złotnikach koło Poznania.

W porwaniu brała udział także 13-letnia córka aresztowanej wczoraj kobiety oraz dwoje 14-latków. Trafili do schronisk dla nieletnich. Decyzję o ich dalszym losie podejmie sąd rodzinny.

Już po porwaniu kupili golarkę

Jak pisze dziś „Gazeta Wyborcza”, już po porwaniu porywacze zatrzymali się przy sklepie. Kupili w nim golarkę do włosów. Właśnie jej użyli do zgolenia brwi i części głowy uprowadzonej dziewczynki. Porywacze wywieźli 14-latkę w okolice Złotnik. Tam torturowali ją, przypalali papierosami.

17-latek miał zgwałcić uprowadzoną dziewczynkę. Gwałt filmowała telefonem komórkowym 39-latka. Jak pisze „Wyborcza”, gwałt nagrywali również pozostali nastolatkowie. „Nie tylko nie pomogli porwanej, ale wręcz dołączyli do pastwienia się nad nią” – czytamy w gazecie.

Podejrzani dość chłodno relacjonują przebieg zdarzenia – mówi prok. Łukasz Wawrzyniak. Jestem prokuratorem od ponad 20 lat. Nie przypominam sobie takiego zdarzenia – tak odhumanizowanego potraktowania ofiary. Nie znajduję żadnego usprawiedliwienia – dodaje.

Porwana 14-latka leży w szpitalu. Przesłuchał ją tam sędzia z Sądu Okręgowego w Poznaniu. Dzięki temu nie będzie już musiała zeznawać przed sądem.

39-latka ma troje dzieci – będzie wniosek o pozbawienie jej władzy rodzicielskiej

39-letnia kobieta ma troje niepełnoletnich dzieci, w tym 13-latkę, która brała udział w tym zdarzeniu i została w tej sprawie zatrzymana. Prokuratura Rejonowa Poznań Stare Miasto w Poznaniu, bo ona jest kompetentna w tej sprawie, będzie występowała do sądu rodzinnego z wnioskami o pozbawienie władzy rodzicielskiej podejrzanej 39-latki – zapowiedział prokurator Łukasz Wawrzyniak. Dodał, że „takie wnioski już są formułowane i wystąpimy z nimi, żeby w związku z tą sprawą sąd również ‘przyjrzał’ się opiece i sprawowanej władzy rodzicielskiej przez tę kobietę nad dziećmi – ale to będą wnioski o pozbawienie jej władzy rodzicielskiej”.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Porwali i brutalnie zgwałcili 14-latkę. Jest areszt

Na 3 miesiące do aresztu trafią dwie osoby, zatrzymane ws. uprowadzenia i zgwałcenia 14-latki z Poznania. To 39-latka i 17-latek. Obojgu grozi do 15 lat więzienia. Powodem uprowadzenia i okaleczenia nastolatki miała być chęć zemsty za uszkodzenie przez poszkodowaną e-papierosa, należącego do jednej ze sprawczyń. Oprócz 39-letniej matki dziewczyny i jej 17-letniego kolegi, zatrzymano też 13- i 14-latkę, oraz 14-letniego chłopaka, którzy będą odpowiadać przez sądem dla nieletnich. Aresztowany dziś 17-latek odpowie przed sądem jak dorosły. 39-latka i 17-latek usłyszeli zarzuty zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem, utrwalania treści pornograficznych, doprowadzenie przemocą do określonego zachowania i uprowadzenia osoby małoletniej.

Podejrzani składali wyjaśnienia. 17-latek przyznał się, opisał przebieg zdarzenia. Kobieta także opisała przebieg zdarzenia, oświadczyła, że się nie przyznaje, ale z treści tych wyjaśnień wynika, że częściowo się do tych zarzutów przyznaje – powiedział PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prok. Łukasz Wawrzyniak. Pytany o motywy działania podejrzanych powiedział, że „był to rzekomy dług za e-papierosa – 20 zł”. Córka podejrzanej domagała się zwrotu tych pieniędzy. Dodatkowo podejrzana podczas składania wyjaśnień oświadczyła, że chciała też ukarać tę pokrzywdzoną dziewczynką – a to ukaranie miało – według podejrzanej – wynikać z tego, że ta pokrzywdzona dziewczynka nazwała podejrzaną w sposób wulgarny – relacjonował Wawrzyniak.

Śledczy nie ukrywają, że sprawa ma wyjątkowy charakter ze względu na niski wiek pozostałych sprawców i wyjątkowo brutalny charakter ich działania. W rozmowie z mediami prokurator Michał Kurek nie chciał komentować, czy zatrzymani okazali jakąkolwiek skruchę czy refleksję dotyczącą swoich czynów. Jak tłumaczył, prokuratura wnioskowała o tymczasowe aresztowanie 39-latki i 17-latka ze względu na obawę matactwa oraz groźbę surowej kary.

14-latka została porwana w miniony piątek sprzed marketu na poznańskich Winogradach. Sprawcy wywieźli ją do Złotnik pod miastem, gdzie po półtorej godziny od zgłoszenia namierzyli i zatrzymali ich policjanci.

Poszkodowana nastolatka trafiła do szpitala. Lekarze nie udzielają informacji o jej stanie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Gwałt na 14-latce w Poznaniu. Jest akt oskarżenia

Dwie osoby usłyszały zarzuty w sprawie porwania 14-latki z Poznania – poinformowała prokuratura. To matka jednej z nastolatek, która także brała udział w porwaniu oraz 17-letni chłopak. Zarzuty dotyczą m.in. gwałtu ze szczególnym okrucieństwem. Zarówno kobieta, jak i nastolatek usłyszeli po cztery zarzuty. Dotyczą one uprowadzenia, doprowadzenie do określonego działania przy użyciu przemocy, zgwałcenie ze szczególnym okrucieństwem oraz nagrywanie telefonem komórkowym czynności o charakterze seksualnym. Obojgu grozi 15 lat pozbawienia wolności – dowiedział się Polsat News.

W porwaniu brało udział pięć osób. To także trójka innych nastolatków: dwie dziewczyny 13- i 14-letnia oraz 14-letni chłopak. Oni, z uwagi na wiek, będą odpowiadać przed sądem rodzinnym. 14-latka cały czas przebywa w szpitalu. Jak mówią lekarze, jej stan fizyczny jest dobry. 14-latka została porwana w piątek sprzed sklepu Biedronka w Poznaniu. Nastolatka została wciągnięta do samochodu na oczach swojej matki, która zawiadomiła policję. Funkcjonariusze rozpoczęli poszukiwania.

Dziewczynkę udało się odnaleźć po dwóch godzinach w podpoznańskich Złotnikach. 14-latka była w bagażniku samochodu zaparkowanego na jednej z polnych dróg. Jak się okazało, była torturowana.

Porywaczami okazało się kilkoro nastolatków oraz matka jednej z dziewcząt biorących udział w uprowadzeniu. Media podają, że przyczyną porwania miała być zemsta. 14-latka miała przepalić grzałkę w e-papierosie innej nastolatki.
Źródło info i foto: interia.pl

Uprowadzenie 14-letniej dziewczynki przed sklepem. Media: Przyczyną mógł być spór o e-papierosa

Grupa porywaczy wciągnęła do samochodu 14-latkę z Poznania. Stało się to na oczach jej matki. O uprowadzeniu powiadomiono policję, która odnalazła ją po niecałych dwóch godzinach. Nastolatka miała na ciele ślady tortur i molestowania. Lokalne media podają, że przyczyną porwania mógł być spór o e-papierosa. Do porwania doszło w biały dzień przed sklepem na osiedlu Przyjaźni w Poznaniu, o czym pierwszy poinformował portal e-poznan.pl. W piątek po godz. 15:00 z policją skontaktowała się matka 14-latki, która widziała, jak jej córkę wciągnięto do bmw, po czym auto odjechało w nieznanym kierunku. 

Jak powiadomił Polsat News Mariusz Ciarka, rzecznik prasowy Komendanta Głównego Policji, w porwaniu wzięły udział dwie dziewczyny, dwóch chłopców, którzy byli pod opieką osoby dorosłej – matki jednej z dziewczyn. 

– Siłą wepchnęli do samochodu bmw 14-latkę i wywieźli ją w miejsce odludne, gdzie pastwiono się nad nią, goląc jej głowę, przypalając papierosem oraz zmuszając do wykonania tzw. innej czynności seksualnej – powiedział Ciarka.  

Prawdopodobnie wszystkie osoby znały się przed zdarzeniem, 14-latka była im również znana. Poszkodowana nastolatka została przewieziona karetką pogotowia ratunkowego do szpitala. Jak podało Radio Poznań, do uprowadzenia mogło dojść, ponieważ 14-latka spaliła grzałkę w e-papierosie dziewczyny jednego z porywaczy, za co nie chciała zwrócić pieniędzy. Lokalne medium zaznaczyło, że uzyskało takie informacje w gronie znajomych poszkodowanej. O komentarz poprosiliśmy biuro prasowe Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu, które nie potwierdziło tych doniesień. Jak przekazali funkcjonariusze, na ten moment pracują nad zebraniem materiału dowodowego. Kolejnych oficjalnych informacji na temat tej sprawy można spodziewać się po zakończeniu czynności dochodzeniowych.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zaginięcie 14-letniej Nicole i 16-letniego Łukasza. Trwają poszukiwania

Policja z Bydgoszczy szuka dwójki zaginionych nastolatków – 14-letniej Nicole oraz 16-letniego Łukasza. Oboje zaginęli w tym mieście 10 maja, do tej pory nie nawiązali kontaktu z bliskimi.

„Jak wynika z informacji uzyskanych przez policjantów, zaginieni znają się i najprawdopodobniej oddalili się razem. Ostatni raz widziani byli na terenie Poznania we wtorek” – poinformowała mł. insp. Monika Chlebicz z Kujawsko-Pomorskiej Policji. Mundurowi udostępnili zdjęcia poszukiwanych nastolatków.

„14-letnia Nicole Baryła w chwili zaginięcia ubrana była z białą bluzę, niebieskie jeansy-dzwony, białe sportowe buty. Nastolatka ma 164 cm wzrostu i długie, proste włosy ciemny blond. Na zębach ma założony aparat ortodontyczny. Nosi charakterystyczne długie białe tipsy z czerwonymi serduszkami. Wygląd jej może wskazywać, iż jest osobą pełnoletnią” – wskazuje policja.

„16-letni Łukasz Furtak, mieszkaniec Osielska, ma 175-180 cm wzrostu, włosy ciemny blond krótkie z długą grzywką. Wszystkie osoby mogące przekazać informacje o miejscu pobytu nastolatków proszone są o kontakt z policjantami, pod nr tel. 47 751 11 60 lub 112” – podała kujawsko-pomorska policja. W poszukiwania zaangażowała się też społeczność „Zaginieni Cała Polska” na Facebooku.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

35-latek obmacywał 14-letnią dziewczynkę. Usłyszał zarzuty

35-letni Paweł O. zaczepił na ulicy nastoletnią dziewczynkę i zaczął ją dotykać po całym ciele. Do zdarzenia doszło 12 stycznia. Prokuratura postawiła mu zarzuty. Wstrząsające zdarzenie w Białej Podlaskiej. 35-letni mężczyzna obmacywał na ulicy 14-letnią dziewczynkę. Do zdarzenia doszło 12 stycznia ok. godziny 18:00 na osiedlu Kopernika.

Zgłoszenie wpłynęło na komisariat policji dzień później. Złożył je członek rodziny ofiary 35-latka. Prokuratura postawiła Pawłowi O. zarzuty. Mężczyzna trafił do aresztu, nie przyznaje się do winy.

Podejrzany 35-latek w tym samym dniu został zatrzymany przez naszych funkcjonariuszy – cytuje komisarz Barbarę Salczyńską-Pyrchlę, rzecznik bialskiej policji „Dziennik Wschodni”.

Mężczyzna miał proponować dziewczynce rozebranie się, poddanie dotykaniu w miejscach intymnych oraz całowaniu, jak ustalili śledczy. 14-latkę miał dotykać w okolicach ud, bioder, pleców, pocałować ją w policzek i usta. Prokuratura zarzuca Pawłowi O. „doprowadzenie małoletniej (…) do poddania się innej czynności seksualnej”.

Paweł O. trafił za kratki. Prokuratura złożyła wniosek o trzymiesięczny areszt, jak podaje lokalny serwis. Sąd przychylił się do tego wniosku. Za seksualne wykorzystanie małoletniej 35-latkowi grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: o2.pl

Los Angeles: 14-letnia dziewczynka przypadkowo zginęła od kuli policyjnej

Policja w Los Angeles przypadkowo śmiertelnie postrzeliła 14-letnią dziewczynkę podczas wymiany ognia z napastnikiem, który zaatakował wcześniej inną kobietę – poinformowały władze. Napastnik zginął na miejscu. Do tego dramatycznego zdarzenia doszło w sklepie z odzieżą Burlington Coat Factory w północnej części dzielnicy Los Angeles – Hollywood. Policję wezwali świadkowie ataku. Funkcjonariusze otworzyli ogień, kiedy napastnik zaczął strzelać również do innej osoby. Mężczyzna – po wymianie ognia – poniósł śmierć na miejscu.

Jednak, jak poinformował zastępca szefa policji w Los Angeles (LAPD) Dominic Choi – jedna z kul wystrzelonych przez policjantów przebiła drzwi przymierzalni i śmiertelnie raniła 14-latkę, która w niej się znajdowała. Dodał, że dotychczas nie ustalono motywów działania napastnika, ani tego czy znał kobietę, do której zaczął strzelać w sklepie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

15-letni Polak skazany w Wielkiej Brytanii za zabójstwo

Sąd w Lincoln we wschodniej części Wielkiej Brytanii skazał 15-letniego Marcela G. na 17 lat więzienia za zabójstwo. Rok temu Polak zwabił do lasu swojego 12-letniego kolegę i zadał mu 70 ciosów nożem. Do zbrodni doszło w ubiegłym roku na terenie dystryktu Boston (hrabstwo Lincolnshire). Jak podaje w komunikacie lokalna policja, 12 grudnia w miejscowości Fishtoft znaleziono ciało 12-letniego Roberta. Chłopiec miał rany kłute szyi, klatki piersiowej i brzucha. Dzień później aresztowano w sprawie Marcela G., wówczas 14-latka.

Podczas procesu G. utrzymywał, że działał w obronie własnej. Twierdził, że „stracił kontrolę”, gdy 12-latek chciał go pchnąć nożem. Prokurator ocenił, że nie ma dowodów na to, aby jego młodszy kolega był uzbrojony. Śledczy ocenili, że zbrodnia była w znacznym stopniu zaplanowana i dokonano jej z premedytacją. Sprawca, jak wynika ze zgromadzonych dowodów, próbował odciąć głowę ofierze. Po dokonaniu zabójstwa, próbował ukryć przestępstwo i usunąć dowody, m.in. poprzez spalenie ubrań.

Jak podaje BBC, podjęcie decyzji ws. G. zajęło ławie przysięgłych dwie godziny. Na rozprawie ojciec zabitego chłopca odczytał oświadczenie. Powiedział, że czuje się „pusty” po śmierci dziecka. – Żaden ojciec nie powinien chować swojego syna. Straciłem swoje przeznaczenie i cel. Moje życie jest na cmentarzu – powiedział.
Źródło info i foto: Gazeta.pl