Półtoraroczny chłopiec spędził kilka godzin w rozgrzanym aucie. Dziecko nie żyje

Do tragicznego zdarzenia doszło w Szczecinie. Niestety mimo reanimacji nie udało się uratować życia maleńkiego chłopca, który spędził kilka godzin w zamkniętym samochodzie. Jak podaje RM FM, 38-letnia mieszkanka Szczecina zawiozła rano starsze dziecko do przedszkola. Następnie pojechała do pracy i tam zostawiła swój samochód. Przed godziną 17 udała się do żłobka, by odebrać z niego młodszego syna. Na miejscu dowiedziała się, że w tym dniu w ogóle nie przywiozła dziecka do placówki. Po powrocie do samochodu kobieta zauważyła, że na tylnym siedzeniu pasażera znajduje się jej półtoraroczne dziecko. Chłopiec przebywał więc w aucie od samego rana.

Na miejsce wezwano służby, które przeprowadziły reanimację chłopca. Niestety nie udało się uratować życia dziecka. Śledztwo w sprawie prowadzi policja pod nadzorem prokuratury. Rodzina objęta została pomocą psychologiczną.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Łódź: Zaginęła 22-latka i jej córka

Łódzka policja opublikowała na Facebooku komunikat o poszukiwaniach 22-letniej Iwony Pawlak i jej 1,5-rocznej córeczki Niny. Kobieta ostatni raz kontaktowała się z rodziną 20 kwietnia.

Jak podała policja, kobieta 20 kwietnia wyjeżdżała z Holandii do Złoczewa w powiecie sieradzkim. Nie dotarła jednak do tego miejsca i od tamtej pory nie kontaktowała się z bliskimi.

Na wszelkie informacje mogące pomóc w odnalezieniu Iwony Pawlak i jej córki czekają policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Sieradzu przy ul. Sikorskiego 2 lub pod tel. 43/8277705.
Źródło info i foto: interia.pl

Dariusz K. wciąż nie usłyszał wyroku

Minęło już 1,5 roku odkąd Dariusz K. przebywa w areszcie. Na kolejnej rozprawie nie udało się ustalić wyroku. Tym razem obrona próbowała udowodnić, że wpływ na badania toksykologiczne miały leki, pod których wpływem był oskarżony. Chodzi o środek używany przy leczeniu alkoholizmu.

W lipcu 2014 roku Dariusz K. jadąc pod wpływem kokainy potrącił na pasach 62-letnią kobietę. Mężczyzna gnał swoim BMW z prędkością o 32 kilometry przekraczającą dozwoloną, nie zatrzymał się na czerwonym świetnie, ani nawet nie zwolnił przed pasami. Jak dowiódł toksykolog, celebryta zażywał narkotyki w dniu wypadku, a nie – jak twierdził – poprzedniego dnia. Zarzut jest zagrożony wyrokiem więzienia do lat 12.
Żródło info i foto: wp.pl

Michał S. namierzony po 1,5 roku

Uciekł z więzienia i myślał, że mu się upiecze! Michała S. przez półtora roku szukały listem gończym sąd i prokuratura. 34-latek wpadł na początku tygodnia w Markach. Na widok kryminalnych zaniemówił ze zdziwienia.

Jego kryminalna przeszłość sięga jeszcze lat 90. To właśnie wtedy nastoletni Michał S. dokonał z kolegą rozboju na Pradze. Zaatakowali młodą kobietę i trzymając jej nóż na gardle, zabrali wszystkie dokumenty, portfel z pieniędzmi i telefon komórkowy. Wszystko warte około 5 tys. zł. 18-letniego wówczas bandziora nie udało się ukarać, bo uciekł do Niemiec, ale tam również zadarł z prawem, oszukując i wyłudzając pieniądze. – Odbywał tam zasądzoną karę. Po powrocie do kraju miał rozpocząć 3-letnią odsiadkę w zakładzie karnym za rozbój z 1999 roku – mówi kom. Iwona Jurkiewicz. Michał S. trafił do więzienia w Iławie, skąd szybko dał nogę. Sąd i prokuratura wydały za nim dwa listy gończe. Bandzior wpadł w końcu w poniedziałek w Markach, gdzie ukrywał się w wynajmowanym mieszkaniu.

– Poszukiwany był całkowicie zaskoczony naszą wizytą. Wczoraj trafił z powrotem do zakładu karnego, dokończy zasądzony przed laty wyrok – mówi kom. Jurkiewicz.
Żródło info i foto: se.pl

Zastrzelono małżeństwo policjantów i ich dziecko

Rodzinny dramat w Kuźni Raciborskiej. Nie żyje małżeństwo policjantów oraz ich półtoraroczne dziecko. Na miejscu prokuratura zabezpiecza ślady zbrodni. Jak potwierdza Komeda Powiatowa Policji w Raciborzu – strzelano ze służbowej broni. Prawdopodobnie policjant zastrzelił rodzinę, a potem siebie

W czwartek po godzinie 21. dostaliśmy zgłoszenie od lokatorki bloku wielorodzinnego przy ulicy Świerczewskiego o strzałach, które słyszała w mieszkaniu sąsiadów – mówił w rozmowie z RMF FM Mirosław Szymański, rzecznik raciborskiej policji.

Na miejsce funkcjonariusze z pomocą strażaków wyważyli drzwi od mieszkania. W środku znajdowały się ciała kobiety, mężczyzny oraz półtorarocznego dziecka. Ofiary miały rany postrzałowe. Ciała 40-letniej policjantki i jej synka leżały w przedpokoju, a ciało 41-letniego policjanta w fotelu w pokoju. Lokal należał do dwojga funkcjonariuszy Komisariatu Policji z Kuźni Raciborskiej.

Na miejscu pracują policjanci pod kierownictwem Prokuratora Rejonowego w Raciborzu. Śledztwo wyjaśni, do którego z małżonków należała służbowa broń z której prawdopodobnie zastrzelono ofiary. Grupa operacyjno-śledcza zabezpiecza ślady, wykonuje dokumentację miejsca zdarzenia i zbiera wszelkie informacje z nim związane. Wiadomo, że mężczyzna był zatrudniony w policji prawie 20 lat, kobieta – niespełna 10. Oboje pracowali w komisariacie w Kuźni Raciborskiej. W mieszkaniu nie znaleziono śladów włamania.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Tomasz M. skazany za zabójstwo 1,5-rocznego syna

Sąd Okręgowy w Elblągu w końcu wydawał wyrok w sprawie Tomasza M., który w 2008 roku pobił na śmierć 1,5-rocznego syna swojej partnerki. Zabójca dostał maksymalny wymiar kary, czyli 7 lat i osiem miesięcy pozbawienia wolności.

W 2008 roku doszło do tragedii w Elblągu. Tomasz M. (22 l.) śmiertelnie pobił 1,5-roczne dziecko swojej partnerki. W raporcie medycznym ujawniono, że mały Szymonek miał uszkodzoną wątrobę i stłuczone mięśnie serca. Jego matka była w pokoju obok, gdy doszło do tego okropnego zdarzenia.

Od początku procesu zabójca chłopczyka nie przyznawał się do winy. Tłumaczył się, że poszedł nakarmić dziecko i wtedy w niefortunny sposób z nim upadł. Jednak prokuratura nie uwierzyła mu i przeprowadziła wiele ekspertyz, które udowodniły, że Tomasz M. jest winny.

– „To był uraz czynny, uderzenie pięścią lub kopnięcie” – stwierdził sędzia podczas odczytania wyroku. Gdyby w porę została udzielona pomoc 1,5-rocznemu chłopcu, dzisiaj by żył. Dlatego też sędzia nie wahał się skazać Tomasz M. na maksymalny wymiar kary w tej sprawie, czyli 7 lat i osiem miesięcy pozbawienia wolności (czyn zakwalifikowano jako pobicie, a nie zabójstwo). – „Chociaż Tomasz M. działał świadomie, to nie można określić, czy z zamiarem zabicia dziecka” – tłumaczył wysokość wyroku sędzia. Wyrok wydany przed Sąd Okręgowy w Elblągu jest nieprawomocny. Zabójca 1,5-rocznego Szymonka odsiedział już w areszcie prawie dwa lata. Tomasz M. nawet nie przyszedł na odczytanie wyroku.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Proces o handel kościelną ziemią rusza od nowa

Na wniosek oskarżonych o wyłudzenie kościelnej ziemi członków rodziny miliardera Jacka D. sędzia Roman Kubiś zdecydował, że ich trwający półtora roku proces rozpocznie się od nowa. Zrobił to nie pytając o zdanie obecnego na sali prokuratora. – „Ten wniosek był sprzeczny z zasadą rozstrzygania spraw w rozsądnym terminie” – stwierdził oskarżyciel Radosław Woźniak. Obrońcy oskarżonych argumentując wniosek o rozpoczęcie sprawy od nowa twierdzili, że tego wymaga zasada koncentracji materiału dowodowego. I przypominali, że z powodu ciąży jednej z oskarżonych ostatnia rozprawa odbyła się w kwietniu. – „W tej sytuacja proces powinien się rozpocząć od nowa” – przekonywał mecenas Jacek Pałka, obrońca Jacka D., miliardera i założyciela grupy kapitałowej Famur. Żródło info i foto: Gazeta.pl

Poszukiwany wpadł po półtora roku ukrywania

Policja złapała mężczyznę, poszukiwanego listem gończym i nakazem aresztowania. Przestępca wpadł w Bielsku Białej. Wszystko przez… tęsknotę za rodziną. O tym, że poszukiwany w całej Europie przestępca planuje kilkudniową podróż w rodzinne strony, dowiedzieli się austriaccy policjanci. Poufną informację przekazali do Polski. Wojciech C. wpadł w Bielsku Białej, w wynajętym mieszkaniu. Był zaskoczony, że kryminalni namierzyli go po 1,5 roku poszukiwań. Ślad po 55-latku zaginął w czerwcu 2011 roku. Mężczyzna chwilę przed tym, jak miał trafić do więzienia. Został skazany za usiłowanie zabójstwa kobiety. Dodatkowo jest podejrzany o liczne przestępstwa gospodarcze, oszustwa, wyłudzenia, między innymi o fałszowanie faktur i wyłudzanie podatku VAT. Swoją przestępczą działalność prowadził na terenie Dolnego Śląska. Żródło info i foto: RMF24.pl

Zaginiona Małgorzata Szabatowska nie żyje

Poszukiwana od półtora roku Małgorzata Szabatowska z Krakowa nie żyje – dowiedzieli się reporterzy śledczy RMF FM. 31-letnia kobieta zaginęła w listopadzie 2010 roku. Teraz znaleziono jej ciało. Wszystko wskazuje na to, że kobieta została zamordowana. Kobieta zaginęła 16 listopada 2010 roku. Ok. godz. 17 rozstała się z koleżanką w pobliżu jej mieszkania na krakowskim Kurdwanowie. Małgorzata poszła jeszcze na zakupy do pobliskiego hipermarketu. Jak ustaliła policja, z zakupami wróciła do domu. Następnego dnia nie pojawiła się w pracy w krakowskim banku. Od tej pory nikt jej nie widział. Policja ustaliła, że miała dwa telefony komórkowe. Ostatni raz logowały się one w okolicach zbiornika wodnego na Zakrzówku. W kwietniu ubiegłego roku do poszukiwań zaangażowano specjalną jednostkę specjalizującą się w poszukiwaniu zwłok. Przy pomocy sonaru przeszukano dno zalewu i okolice. Nie natrafiono na żaden ślad kobiety. Żródło info i foto: RMF24.pl

Tomasz M. skazany za śmiertelne pobicie dziecka

Na karę 7 lat i 8 miesięcy więzienia skazał dziś Sąd Okręgowy w Elblągu 30-letniego mężczyznę za pobicie 1,5 rocznego dziecka. Chłopiec na skutek obrażeń zmarł. Wyrok nie jest prawomocny. Sąd uznał Tomasza M. konkubenta matki dziecka winnym tego, że zadał dziecku uderzenie pięścią w klatkę piersiową i podbrzusze. Jak ocenił sąd, motywem działania mężczyzny była impulsywna reakcja na płacz dziecka, które nie chciało jeść i miało kłopot z zaśnięciem. Mężczyzna nie przyznawał się do winy. Twierdził, że trzymał dziecko na rękach i upadł, potykając się o leżące na podłodze zabawki. Upadając, oparł się nieszczęśliwie na klatce piersiowej leżącego już na podłodze dziecka. Matka była w tym czasie w drugim pokoju. Żródło info i foto: RMF24.pl