Sprawca masakry w Kazaniu przyznał się do winy

19-letni Ilnaz Galawijew, który we wtorek otworzył ogień w szkole w Kazaniu w Rosji, zabijając dziewięć osób, przyznał się do winy w sądzie. Ten w środę zdecydował o umieszczeniu go w areszcie. Według Komitetu Śledczego u 19-latka zdiagnozowano chorobę mózgowia. Galawijew we wtorek stanął przed sądem, który wybierał tzw. środek zapobiegawczy. Na wniosek śledczych sąd nakazał umieszczenie sprawcy w areszcie. Przedstawiono mu zarzut zabójstwa z artykułu kodeksu karnego, mówiącego o zabójstwie dwóch i więcej osób. Maksymalny wymiar kary to dożywocie.

W sądzie 19-latek odpowiedział przecząco na pytanie, czy ma jakieś ciężkie schorzenia. Tymczasem Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej podał w środę, że u zabójcy zdiagnozowano w zeszłym roku „chorobę mózgowia”, a jego bliscy zauważyli, że stał się agresywny. Komitet jest organem śledczym Federacji Rosyjskiej, który podlega prezydentowi Rosji; powstał w 2011 roku z przekształcenia Komitetu Śledczego przy Prokuraturze Generalnej Federacji Rosyjskiej, decyzją Dmitrija Miedwiediewa.

Galawijew zachowuje się w sposób niezrównoważony, co „stanowi przeszkodę w prowadzeniu z nim pełnowartościowych czynności śledczych” – głosi komunikat Komitetu Śledczego.

Według dziennika „Kommiersant” u Galawijewa zdiagnozowano w zeszłym roku atrofię mózgowia – nieuleczalną chorobę, polegającą na obumieraniu komórek i zaburzeniach połączeń pomiędzy nimi. Ustaleniem, czy choroba mogła sprowokować jego czyn, zajmą się eksperci. Śledczy zalecili ponad 30 ekspertyz, w tym psychologiczną i psychiatryczną.

Galawijew nie był notowany przez policję, nie miał też kartoteki u psychiatry, dzięki czemu legalnie kupił broń.

Rano we wtorek wszedł do gimnazjum w Kazaniu, które ukończył kilka lat temu, spowodował eksplozję i otworzył ogień z broni myśliwskiej. Zginęło dziewięć osób – siedmioro dzieci i dwie nauczycielki. Ponad 20 osób jest rannych. Część przewieziono do szpitali w Moskwie.

Dzień żałoby

Jeszcze w dniu tragedii 12 maja został ogłoszony dniem żałoby w Republice Tatarstanu. Od wtorku przed szkołą w Kazaniu składane są kwiaty. Hołd ofiarom oddawali także mieszkańcy wielu innych miast rosyjskich. Świece pojawiły się m.in. w centrum Moskwy, Sankt Petersburga, Władywodstoku, Jekaterynburga, Samary.
Źródło info i foto: TVP.info

Zaginęła 19-letnia Natalia Lick

Gdzie jest Natalia Lick? To pytanie zadają sobie policjanci z Nowego Miasta, którzy prowadzą jej poszukiwania. 19-latka po raz ostatni była widziana w Poznaniu na Osiedlu Oświecenia. 25 lutego w nocy wyszła z mieszkania i ślad po niej zaginął. Mundurowi publikują zdjęcie dziewczyny i liczą na pomoc w jej odnalezieniu.

Jak zakomunikowała w niedzielę 28 lutego Policja Wielkopolska, mundurowi z Nowego Miasta szukają 19-letniej Natalii Lick. – 19-latka ostatni raz widziana była 25 lutego br. Policjanci ustalili, że zaginiona 25 lutego w nocy wyszła z miejsca zamieszkania na os. Oświecenia w Poznaniu. Od tamtego czasu nie powróciła i nie nawiązała kontaktu z rodziną – podają wielkopolscy stróże prawa. Jednocześnie podają rysopis zaginionej: 160 cm wzrostu, szczupła budowa ciała, włosy za ramiona, czarne, proste. W chwili zaginięcia dziewczyna ubrana była w ciemnozieloną welurową kurtkę, duży ciemny szal w kratę, czarno-białe trampki. Każdy, kto widział dziewczynę, może pomóc w jej odnalezieniu.
Źródło info i foto: se.pl

Chciała sprzedać swoje dziecko, żeby kupić mieszkanie i auto

Mieszkanka Mariupola na wschodzie Ukrainy chciała sprzedać swoje nowo narodzone dziecko za 400 tys. hrywien (ok. 14,7 tys. dolarów) – poinformowała prokuratura obwodu donieckiego. Kobietę, która za otrzymane pieniądze planowała kupić mieszkanie i samochód, zatrzymano. Śledczy ustalili, że 19-letnia bezrobotna kobieta nie znajdowała się pod opieką lekarską w związku z ciążą i nie planowała zatrzymywać dziecka po narodzinach.

Jak dodano, w ciągu dwóch miesięcy w celu wzbogacenia – a dokładniej kupna mieszkania i samochodu – kobieta poszukiwała potencjalnych klientów. Chciała „sprzedać” chłopca, którego po narodzinach 12 sierpnia „wyceniła” na 400 tys. hrywien (ok. 14,7 tys. dolarów) – powiadomiła prokuratura. Kobieta została zatrzymana, kiedy przekazywano jej pieniądze – wyjaśniono. Prowadzone są działania w celu wyboru środka zapobiegawczego. 19-latce grozi od 8 do 15 lat pozbawienia wolności.

Niemowlę oddano pod opiekę do miejskiego szpitala dziecięcego.

Portal telewizji Hromadske przypomina, że pod koniec lipca wiceszefowa MSW Ukrainy Tetiana Kowalczuk poinformowała, iż od początku roku na Ukrainie wykryto prawie 150 faktów handlu ludźmi i ponad 50 handlarzy ludźmi. Ponad 100 spraw dotyczących tych przestępstw trafiło do sądu.
Źródło info i foto: interia.pl

Skatowali i porzucili w lesie 34-latka. 19-latce i jej partnerowi grozi do 8 lat więzienia

Cztery dni spędził w lesie pobity do nieprzytomności 34-latek z Suchej Beskidzkiej. Jak się okazało w ten sposób „policzyła” się z nim jego była dziewczyna i jej nowy partner. Teraz grozi im do ośmiu lat więzienia. 19-latce nie podobało się, że jej były chłopak nadal ją adoruje. Postanowiła więc ze swoim nowym 17-letnim partnerem dać mu nauczkę.

Nastolatkowie zwabili 34-latka w umówione wcześniej miejsce. Tam uderzyli go kilka razy drewnianym kijem w głowę. Nieprzytomnego mężczyznę była dziewczyna z nowym chłopakiem zaciągnęli do lasu w rejonie Makowa Podhalańskiego.

Zaniepokojona zniknięciem 34-latka rodzina po kilku dnia zawiadomiła policję. Przy jednym z drzew znaleźli półprzytomnego mężczyznę. Jego stan okazał się na tyle poważny, że został przewieziony do specjalistycznego szpitala w Krakowie. Prawdopodobnie nigdy nie wróci w pełni do zdrowia.

Policjanci już po kilku dniach złapali młodych sprawców pobicia. Sad aresztował ich na trzy miesiące.
Źródło info i foto: RMF24.pl

48-latka trafi do więzienia za atak z nożem na córkę

Na sześć lat więzienia skazał łódzki sąd okręgowy 48-letnią kobietę, która podczas rodzinnej awantury wbiła nóż w plecy swojej 19-letniej córce. Wyrok jest nieprawomocny – poinformował we wtorek rzecznik SO ds. karnych sędzia Damian Krakowiak.

Do zdarzenia doszło w lutym ub. roku w jednym z mieszkań przy ul. Piotrkowskiej w Łodzi. Kobieta wraz ze swoim znajomym piła alkohol w mieszkaniu, gdzie także byli jej 13-letni syn i 19-letnia córka. Po wyjściu mężczyzny pomiędzy kobietami doszło do awantury, w trakcie której matka kazała nastolatce wyjść z mieszkania. Gdy ta odmówiła, matka złapała ją za włosy i uderzała pięściami po głowie i po plecach. Następnie chwyciła nóż myśliwski i wbiła go dziewczynie w plecy.

Nastolatka uciekła przez okno na ulicę, gdzie poprosiła przechodnia o wezwanie karetki. Po przewiezieniu 19-latki do szpitala okazało się, że doznała ona poważnych urazów. Matka dziewczyny została zatrzymana przez policję. Miała 1,5 promila alkoholu we krwi. Po wytrzeźwieniu usłyszała zarzut usiłowania zabójstwa córki.

6 lat więzienia

Jak poinformował Krakowiak sąd uznał, że oskarżona działała z zamiarem ewentualnym pozbawienia życia swojej córki. Zadała jej „cios nożem typu myśliwskiego w plecy, (…) powodując odmę opłucnową i krwiak, które to obrażenia ciała spowodowały u pokrzywdzonej chorobę realnie zagrażającą życiu”. Zamierzonego celu nie osiągnęła z uwagi na ucieczkę pokrzywdzonej i interwencję lekarską.

Sąd wymierzył oskarżonej karę sześciu lat pozbawienia wolności. Wyrok nie jest prawomocny.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Śląsk: Sąd aresztował 19-latkę, która zabiła nożem swojego ojczyma

Sąd aresztował na trzy miesiące 19-latkę, która w miniony weekend w Bobrownikach, w powiecie będzińskim, śmiertelnie ugodziła nożem swojego ojczyma – podała w poniedziałek policja. Młoda kobieta zaatakowała 39-latka w piątkową noc, w trakcie kłótni rodzinnej. W niedzielę w prokuraturze nastolatka usłyszała zarzut zabójstwa, za co grozi jej teraz kara nawet dożywotniego więzienia. Na wniosek policji i prokuratury będziński sąd aresztował podejrzaną.

Do tragedii doszło w miniony piątek przed północą w jednym z domów w Bobrownikach. Policję powiadomiła matka dziewczyny, która była świadkiem awantury.

„Agresję u nastolatki wywołało najprawdopodobniej zwrócenie uwagi ze strony domowników, dotyczące zbyt głośno prowadzonej rozmowy telefonicznej” – poinformowała policja. Jak informowały regionalne media, rozzłoszczona dziewczyna złapała za nóż i ugodziła nim ojczyma w szyję.

Jak dodają policjanci, niewykluczone, że na zachowanie 19-latki wpływ miał też alkohol – po badaniach okazało się, że miała go w organizmie ponad promil. Po ataku na ojczyma 19-latka uciekła z domu. Kilkadziesiąt minut później została zatrzymana przez policjantów w Piekarach Śląskich, kilka kilometrów od miejsca zbrodni.
Źródło info i foto: interia.pl

Bobrowniki: Pijana 19-latka zabiła ojczyma

Będąca pod wpływem alkoholu 19-latka zasztyletowała swojego ojczyma, raniąc go w gardło. Do tragedii doszło w Bobrownikach, najprawdopodobniej w trakcie rodzinnej kłótni. Po wszystkim nastolatka uciekła, jednak niedługo później została zatrzymana przez policję. O tragedii poinformowały lokalne media, między innymi „Dziennik Zachodni” oraz będziński oddział portalu naszemiasto.pl.

Nastolatka po wszystkim uciekła z miejsca zdarzenia

Według doniesień portalu naszemiasto.pl, zabójstwo miało miejsce w piątek około godziny 23.00. 19-latka przyjechała do Bobrowników (województwo śląskie) odwiedzić mieszkającą tam matkę. Wieczorem najprawdopodobniej pomiędzy członkami rodziny wywiązała się awantura. 19-latka zraniła swojego ojczyma nożem, rozcinając mu gardło. Ugodzony ostrym narzędziem mężczyzna zmarł. Jak wynika z ustaleń policji, nastoletnia sprawczyni była pod wpływem alkoholu.

„Po całym zdarzeniu 19-latka uciekła z miejsca zdarzenia. Została zatrzymana godzinę później przez policję w Piekarach Śląskich. Trafiła do policyjnej izby zatrzymań. Obecnie wspólnie z prokuraturą trwa wyjaśnianie wszystkich okoliczności tego zdarzenia” – PAWEŁ ŁOTOCKI, OFICER PRASOWY KOMENDY POWIATOWEJ POLICJI W BĘDZINIE W ROZMOWIE Z NASZE MIASTO.PL

Śledczy zabezpieczają miejsce zdarzenia. Trwa również przesłuchiwanie świadków tragedii – czytamy w „Dzienniku Zachodnim”.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Hiszpania: 4 Ekwadorczyków oskarżonych o zbiorowy gwałt na młodej kobiecie w noc sylwestrową

Do aresztu trafiło czterech Ekwadorczyków podejrzanych o zbiorową napaść seksualną na młodą kobietę w noc sylwestrową w Callosa d’Ensarria koło Alicante na wschodzie Hiszpanii – podała w niedzielę AFP, powołując się na hiszpańską Gwardię Cywilną. Do zatrzymania całej czwórki doszło 1 stycznia; sąd następnie podjął decyzję o umieszczeniu mężczyzn w areszcie.

19-latka została znaleziona w piwnicy w Callosa d’Ensarria na wpół naga, pijana i niezdolna do udzielenia informacji na temat swojego miejsca zamieszkania. Podejrzani spędzili z kobietą wieczór; w podobny sposób mogli też zaatakować co najmniej dwie inne kobiety – poinformowała Gwardia Cywilna, nie ujawniając szczegółów.

Jeden z aresztowanych to 22-letni mężczyzna, znany policji z dokonanych wcześniej napaści na tle seksualnym, m.in. na nieletnią. Najprawdopodobniej w październiku zaatakował też inną kobietę.

Prawdopodobnie wszystko nagrali

Według doniesień hiszpańskich mediów podejrzani swoje czyny zapewne zarejestrowali na filmie.

Sprawa przypomina głośne w Hiszpanii podobne zajście z lipca 2016 roku. Pięciu mężczyzn podczas fiesty ku czci św. Fermina, organizowanej co roku w Pampelunie, sprowadziło 18-latkę do budynku mieszkalnego, gdzie odbyli z nią niezabezpieczone stosunki seksualne. Całe zajście sfilmowali telefonem komórkowym, a nagranie przesłali do aplikacji WhatsApp na grupowy czat o nazwie „La Manada” (hiszp. wataha).

Sprawcy zostali skazani na 9 lat więzienia za wykorzystanie seksualne nastolatki, jednak odwołali się od wyroku. Sąd zdecydował, że na proces apelacyjny mogą czekać na wolności.

Od kwietnia 2018 roku na ulicach hiszpańskich miast odbywały się wielotysięczne manifestacje. Uczestnicy protestów domagali się surowszych kar dla oskarżonych oraz wyrażali oburzenie faktem, że na proces apelacyjny mogą czekać na wolności.

Zmiana kodeksu

Rządzący Hiszpanią od czerwca ubiegłego roku socjalistyczny rząd zapowiedział w lipcu reformę kodeksu karnego i wprowadzenie do niego pojęcia wyraźnie wyrażonej zgody na stosunek seksualny. To rozwiązanie miałoby zbliżyć Hiszpanię do modelu szwedzkiego, w którym każdy akt seksualny bez wyraźnie wyrażonej zgody uznawany jest za gwałt.
Źródło info i foto: interia.pl

Zbiorowy gwałt na 19-latce w Tuluzie. Wideo pojawiło się w internecie. Policja szuka czterech sprawców

Czterech napastników w wieku 25-30 lat dokonało zbiorowego gwałtu na 19-letniej kobiecie na parkingu we francuskim mieście Tuluza. Świadkowie zamiast pomóc ofierze, nagrywali film, który potem trafił do internetu. Czterech mężczyzn zaatakowało kobietę na parkingu przed nocnym klubem w Tuluzie (południowa Francja). W nocy z soboty na niedzielę brutalnie zgwałcili swoją ofiarę, a film z przestępstwa udostępniono na Snapchacie, potem także na Twitterze.

Jak informuje BBC, sprawą zajęła się policja. Śledczy dotarli już do 19-latki, która potwierdziła, że została zaatakowana. Niezależnie od tego, czy wniesie zarzuty, policja będzie prowadzić dochodzenie.

Tuluza. Zbiorowy gwałt był nagrywany przez świadków

Policja zablokowała już filmy w mediach społecznościowych, które wcześniej były zgłaszane przez wielu użytkowników. Szuka też czterech sprawców w wieku 25-30 lat.

BBC pisze, że na filmie ofiara, która jest wyraźnie pijana (niektóre media podejrzewają, że podano jej tzw. pigułkę gwałtu), płacze. Inne głosy – prawdopodobnie należące do sprawców – wyraźnie wskazują, że ich właściciele biorą udział w czynności seksualnej.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Chorzów: 19-latka pobiła trzymiesięcznego syna

Chorzowscy policjanci zatrzymali 19-latkę, która pobiła swojego niespełna trzymiesięcznego syna. Według policji nie był to odosobniony przypadek. Stan niemowlęcia lekarze określają jako ciężki. Prokuratura ma wkrótce zdecydować, czy wystąpi do sądu z wnioskiem o aresztowanie kobiety. Rzecznik chorzowskiej komendy Sebastian Imiołczyk powiedział we wtorek PAP, że w minioną sobotę 19-latka zgłosiła się do lekarza ze swoim dzieckiem, mówiąc, że jej synek gorączkuje.

19-latka pobiła trzymiesięcznego synka

Lekarka, która badała dziecko, natychmiast wezwała pogotowie. Niemowlę trafiło najpierw do chorzowskiego szpitala pediatrycznego, a później do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. O dziecku, którego obrażenia wskazują na to, że mogło być ofiarą przemocy, został powiadomiony dyżurny chorzowskiej komendy.

Powiadomieni o pobitym dziecku kryminalni ustalili, że w chwili zdarzenia dzieckiem opiekowała się jego matka. Ma ona partnera, ale wszystko wskazuje na to, że dziecko zostało pobite, gdy mężczyzny nie było w domu — wyjaśnił aspirant Imiołczyk.

Według informacji przekazanej policjantom przez lekarzy stan dziecka jest ciężki, ale stabilny.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl