Zatrzymani w ciągu roku mieli wyprodukować pięć kilogramów amfetaminy

Pomorscy policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy według śledczych produkowali na dużą skalę narkotyki. Funkcjonariusze zabezpieczyli osprzęt laboratorium i odczynniki chemiczne.

Na posesję w pobliżu Starogardu Gdańskiego weszli funkcjonariusze z Wydziału dw. z Przestępczością Narkotykową Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Błyskawicznie zatrzymano dwóch mężczyzn: 46-letniego mieszkańca powiatu starogardzkiego, oraz 50-letniego mieszkańca powiatu tczewskiego.

Jak przekazuje sierżant sztabowy Anna Banaszewska-Jaszczyk z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku, dynamiczne zatrzymanie podejrzanych miało uniemożliwić im zniszczenie dowodów. Udało się – policjanci zabezpieczyli sprzęt i odczynniki służące do produkcji amfetaminy.

Planują kolejne zatrzymania

– Funkcjonariusze zabezpieczyli 200 gramów czystej amfetaminy oraz substancje, z których można było łącznie wyprodukować i wprowadzić na rynek ponad 3,5 kilograma tego narkotyku– przekazuje Banaszewska-Jaszczyk. Jak podkreśla policjantka, z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że laboratorium działało od co najmniej roku, a w tym czasie zatrzymani mężczyźni mieli wyprodukować i wprowadzić do obrotu ponad 5 kilogramów amfetaminy, wartej około 250 tys. złotych.

Na miejscu policjanci zabezpieczyli 49 tysięcy złotych. Obaj mężczyźni decyzją sądu trafili na razie na 3 miesiące do aresztu. Policjanci przyznają, że to jednak nie kończy tej sprawy – planowane są kolejne zatrzymania osób zamieszanych w proceder.

Za produkcję znacznej ilości narkotyków grozi 15 lat więzienia.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Matka i dwóch mężczyzn zatrzymani w sprawie pedofilii

Kompletnie pijana matka 7-letniej dziewczynki oraz dwóch mężczyzn zostało zatrzymanych w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa na tle seksualnym na osobie nieletniej. Oficer prasowy olsztyńskiej policji Rafał Prokopczyk poinformował, że do przestępstwa na tle seksualnym miało dojść w gminie Olsztynek.

– W sobotę w godzinach wieczorno-nocnych policja otrzymała sygnał o możliwości popełnienia przestępstwa na szkodę nieletniej dziewczynki – poinformował Prokopczyk dodając, że dziewczynka ma 7 lat.

W związku z tym zdarzeniem policja zatrzymała kompletnie pijaną matkę 7-latki, która miała w chwili zatrzymania 3,5 promila alkoholu w organizmie, oraz dwóch dorosłych mężczyzn, z których jeden także był pijany, miał 1,5 promila.

– W tej sprawie wszczęte zostało śledztwo, ale z uwagi na delikatny charakter sprawy i dobro pokrzywdzonej dziewczynki nie będziemy informować o szczegółach sprawy – powiedział Prokopczyk. Dodał, że zarzuty zatrzymanym osobom będą przedstawiane, gdy wytrzeźwieją.

Z nieoficjalnych informacji PAP wynika, że w tej sprawie doszło do pedofilii, pokrzywdzona dziewczynka trafiła do szpitala, gdzie jest jej udzielana zarówno pomoc medyczna, jak i psychologiczna.
Źródło info i foto: onet.pl

Atak nożowownika w Rzeszowie. Policja zatrzymała dwóch mężczyzn

Policjanci z Rzeszowa zatrzymali dwóch mężczyzn podejrzewanych o usiłowanie zabójstwa. Jeden z nich podczas sprzeczki ranił nożem dwie osoby. Poszkodowani trafili do szpitala. Zatrzymani mężczyźni mają 35 i 39 lat.

O tym, że podkarpaccy policjanci poszukują mężczyzny, który zaatakował nożem dwie osoby, pisaliśmy wczoraj. Do zdarzenia doszło w środę 9 października o godz. 20:40 na ul. Jagiellońskiej w Rzeszowie. Policjanci ustalili, że doszło tam do sprzeczki między trzema mężczyznami. W pewnej chwili jeden z nich wyciągnął nóż i ranił pozostałych uczestników zdarzenia.

Rzeszów. Jeden z podejrzewanych chciał się oddać w ręce policji

Ranni mężczyźni skierowali swoje kroki w stronę komendy. Po drodze pomocy udzielili im przechodnie oraz policjanci. Poszkodowani zostali przetransportowani do szpitala. Stan jednego z nich jest bardzo ciężki. Ranni to dwaj 27-letni mieszkańcy Rzeszowa.

Funkcjonariusze policji ustalili, kto ranił dwóch mężczyzn. Doszli również do wniosku, że ze sprawą może być związany jeszcze jeden człowiek. W czwartek udało się się ustalić tożsamość obu podejrzewanych. 35-latek został zatrzymany w czwartek 10 października przed godziną 22. Drugi z podejrzewanych chciał sam oddać się w ręce śledczych, ale policjanci go uprzedzili. Został zatrzymany dziś ok. godziny 9 rano przed budynkiem prokuratury w Rzeszowie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Radom: Dla zabawy zamykali dziecko w pralce. Sprawcy trafili do aresztu

Po tym, jak nagranie dziecka w pralce pojawiło się w internecie, interweniowała policja w Radomiu. Dwóch mężczyzn dostało już zarzut znęcania się nad chłopcem. Co więcej – trafili do aresztu.

18-letni Adam B. i 22-letni Tomasz K. zatrzymani zostali w związku z krótkim nagraniem, które krążyło w internecie, jego kolejne wersje były szybko kasowane. Widać było na nim płaczące dziecko zamykane w pralce. Jak podaje „Echo Dnia” obaj mężczyźni usłyszeli zarzut znęcania się nad dwuletnim dzieckiem. Grozi im do 10 lat więzienia. Sąd w Radomiu zdecydował o ich aresztowaniu na 2 miesiące. Tomasz K. to konkubent matki chłopca. 

Jak podaje „Echo Dnia”, bulwersującą sprawą z Radomia zainteresował się minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który sam prywatnie jest ojcem. „Wydał polecenie radomskiej prokuraturze o wnikliwe postępowanie w tej sprawie” – piszą lokalni dziennikarze. Ustalili też, że sąd rodzinny sprawdzi, jaką opiekę ma na co dzień poszkodowane dziecko.

Jak pisaliśmy już wcześniej, matka chłopca tłumaczyła, że nagranie powstało, gdy była w pracy, a dziecko przebywało pod opieką znajomych.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Bielsko Biała: Zabili „kompana” podczas libacji

Policjanci z Bielska Białej zatrzymali dwóch mężczyzn i kobietę, podejrzanych o zabójstwo „kompana” podczas libacji. Swoją ofiarę kopali w głowę i bili rękami po całym ciele. Policjanci z bielskiej komendy wspólnie z funkcjonariuszami z komisariatu IV zatrzymali w piątek dwóch mężczyzn i kobietę, podejrzanych o zabójstwo 47-latka. Do tragedii doszło podczas libacji w środę ok. godz. 21 na ul. Hałcnowskiej.

W pewnym momencie doszło do awantury, której powodem była najprawdopodobniej zazdrość o 37-latkę. Dwaj mężczyźni i kobieta zaatakowali bielszczanina. Mężczyzna był kopany w głowę i uderzany rękami po całym ciele. Na skutek bardzo poważnych obrażeń zmarł.

Za przestępstwo zatrzymanym grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Policjanci zatrzymali mężczyzn w wieku 44 i 31 lat oraz 37-letnią kobietę. We krwi mieli od 1,5 do 3 promili alkoholu. Zatrzymani trafili do policyjnego aresztu, mają usłyszeć zarzuty. O ich dalszym losie rozstrzygnie prokuratura i sąd. Śledczy wnioskują o ich tymczasowe aresztowanie.
Źródło info i foto: wp.pl

Gliwice: Atak na pielęgniarkę. Poszukiwani sprawcy

Śląska policja prosi o pomoc w ustaleniu sprawców napaści na pielęgniarkę w Parku Chopina w Gliwicach. Kamery monitoringu nagrały dwóch mężczyzn, których śledczy podejrzewają o ten atak. Napastnicy zaatakowali kobietę w niedzielę, 15 października ok. godz. 7. Pielęgniarka wracała przez park z nocnego dyżuru w Centrum Onkologii w Gliwicach.

Dwaj młodzi mężczyźni podbiegli do niej i obezwładnili gazem pieprzowym z ręcznego miotacza. – Zabrali ofierze torebkę z pieniędzmi i dokumentami, a później uciekli w kierunku ul. Wybrzeże Armii Krajowej – relacjonuje w rozmowie z Wirtualną Polską nadkom. Marek Słomski z gliwickiej policji. Dodaje, że każdy kto rozpoznaje osoby z filmu, proszony jest o kontakt z policją. – Można to zrobić anonimowo np. drogą mailową. Informatorzy nie będą wzywani i przesłuchiwani – mówi policjant.

Na informacje śledczy czekają pod całodobowym numerem 32 33 69 255 – e-mail: sylwester.barczak@gliwice.ka.policja.gov.pl
Źródło info i foto: wp.pl

Zatrzymani za pobicie kibica swojej drużyny na Legii

Policjanci z wydziału ds. zwalczania przestępczości pseudokibiców zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy 4 czerwca po meczu Legia-Lechia pobili jednego z kibiców swojej drużyny. Choć ofiara nie chciała zeznawać ani składać doniesienia przeciwko napastnikom, funkcjonariusze poprowadzili dochodzenie z urzędu. Przekonali także prokuraturę, by wydała nakaz zatrzymania domniemanych sprawców.

To bardzo nietypowa sprawa. Pobity mężczyzna nie chciał zeznawać i składać doniesienia o pobiciu. Także prokuratura nie zdecydowała się na wszczęście sprawy z urzędu, choć film pokazujący zdarzenie zamieściły niemal wszystkie media. Okazało się jednak, że sprawy nie odpuścili funkcjonariusze wydziału ds. zwalczania przestępczości pseudokibiców Komendy Stołecznej Policji, zwani czasem „łowcami kiboli” bądź „antychuliganami”.

– Policjanci z wydziału ds. zwalczania przestępczości pseudokibiców KSP zatrzymali dwóch mężczyzn, podejrzewanych o pobicie kibica podczas meczu Legia-Lechia. Po tym incydencie prowadziliśmy swoje dochodzenie i gdy byliśmy pewni, że ustaliliśmy właściwe osoby, wystąpiliśmy do prokuratury z wnioskiem o wydanie nakazu zatrzymania. Prokuratura przychyliła się do tego wniosku – powiedziała portalowi tvp.info komisarz Monika Brodowska z zespołu prasowego stołecznej policji.

Obaj zatrzymani usłyszą jutro zarzuty. Mało prawdopodobne, że przyznają się do winy, choć nie można wykluczyć dobrowolnego poddania się karze.

Pobili swojego

Do gorszących scen doszło 4 czerwca, tuż po zakończeniu ostatniego meczu kolejki ekstraklasy Legia-Lechia, który dawał stołecznej drużynie tytuł Mistrza Polski. Piłkarze z Łazienkowskiej zaczęli świętować triumf, gdy dowiedzieli się, że mecz Jagiellonia Białystok-Lech Poznań zakończył się remisem.

Wtedy na boisko wbiegł jeden z kibiców stołecznej drużyny. Natychmiast podbiegło do niego dwóch, dobrze zbudowanych mężczyzn, którzy powalili go na ziemię. Jeden z napastników kopnął jeszcze kibica w głowę. Potem kazali mu wrócić na trybuny.

Napastnicy nie zostali zatrzymani przez służby porządkowe i spokojnie przyłączyli się do fetującego tłumu. Świadkiem zdarzenia był steward, który ograniczył się do patrzenia na pobicie, a później zwrócenia uwagi dwóm mężczyznom.

Według nieoficjalnych informacji, obaj napastnicy mieli związek z bojówką Legii – Teddy Boys 95. Pewne jest, że atak poruszył innych kibiców, nie spodobał się nawet kibolom. Na wielu forach chuligańskich pojawiły się wulgarne wpisy potępiające bicie własnego kibica, w dodatku – leżącego. Najłagodniejszym i nadającym się do publikacji określeniem była rymowanka: „tylko szmata bije brata”.
Źródło info i foto: TVP.info

Co trzy dni okradali starsze osoby metodą „na policjanta CBŚ”

Średnio, co trzy dni, przestępcza grupa z Mazowsza okradała starszych ludzi „metodą na policjanta CBŚP”. W ciągu niespełna roku, szajka oszukała w ten sposób ponad 125 osób, a ich zyski mogą być liczone w milionach. Bandę rozbili prawdziwi policjanci CBŚP zatrzymując w ostatnich dniach cztery kobiety i dwóch mężczyzn. W sumie za kratami znajduje się już 12 oszustów, w tym jeden z organizatorów, który koordynował działania podwładnych z Wielkiej Brytanii.

Patent oszustów był bardzo prosty. Ze starych książek telefonicznych wyszukiwali osób, których imiona mogą sugerować, że są w podeszłym wieku. Później oszuści dzwonili do wytypowanych osób, podając się za policjantów CBŚ. – Odpowiednio manipulując rozmową Przekonywali ofiarę, że chcą, aby ta pomogła im w tajnej operacji przeciwko np. hakerom wyłudzającym pieniądze z kont lub nieuczciwym pracownikom banków. Następnie polecali podjąć z banku pieniądze i udzielali instrukcji, co do ich przekazania rzekomym policjantom lub pozostawienia ich we wskazanym miejscu – opowiada kom. Agnieszka Hamelusz, rzeczniczka CBŚP.

Zapracowani przestępcy

Rozbita grupa działała w Warszawie i okolicach, co najmniej od połowy 2015 r. do kwietnia 2016 r. W skład szajki wchodziło kilkanaście osób: mężczyzn i kobiet w wieku od 20 do 50 lat. Każdy miał określoną rolę. Kilka osób zajmowało się tylko dzwonieniem do osób z książki telefonicznej. Często ci tzw. callerzy, rezydują poza granicami Polski, aby trudniej ich było namierzyć. Opowiadali oni ofiarom historyjki tajnej operacji CBŚ. A później przekazywali „opiekę” nad nim, kompanom.

O skali działalności oszustów świadczy fakt, że średnio, co trzy dni, okradali kolejną ofiarę. Jak ustalili funkcjonariusze CBŚP, przestępcy wyłudzali jednorazowo kwoty od 5 tys. złotych do 100 tys. USD. Policja nie ujawnia, ile zarobili „fałszywi oficerowie CBŚ”, ale przyznają, że można mówić o milionach zł. Pieniądze trafiały poprzez kurierów lub też przekazy gotówkowe do organizatorów całego procederu, którzy ukrywali się w Wielkiej Brytanii. Jeden z bossów grupy, wpadł, gdy przyjechał do Warszawy, aby dopilnować „interesu”.

Nie daj się złapać

Ogółem w sprawie, prowadzonej wspólnie przez śledczych z Prokuratury Okręgowej w Warszawie i radomskie CBŚP, zatrzymano dwanaście osób, z których osiem trafiło do aresztów. Wszystkim zostały przedstawione zarzuty oszustwa, za co grozi do 8 lat więzienia. Sprawa jest rozwojowa. Policjanci przewidują dalsze zatrzymania. Analizują także, czy grupa nie jest zaangażowana w inne tego typu przestępstwa np. poza granicami Polski.

– Chcemy zwrócić uwagę, że policja nigdy nie prosi o zaangażowanie własnych środków: pieniędzy, biżuterii w tzw. akcje przeciwko oszustom czy innym przestępcom. Nigdy, w żadnym wypadku, policjanci nie proszą o przekazanie jakichkolwiek kwot pieniędzy. Jeżeli pada taka prośba, to powinno nas uczulić. Po otrzymaniu takiego telefonu, należy się od rozłączyć i zadzwonić na numer 997 lub 112, aby zawiadomić o tym policję – podkreśla kom. Hamelusz.

Plaga rośnie

O ile jeszcze dekadę temu najpopularniejszą metodą oszustów było udawanie wnuczków lub innych krewnych ofiar, od dwóch lat przestępcy podszywają się pod funkcjonariuszy. Stosują dwie metody: podszywają się pod któregoś z członków rodziny. Po chwili jednak przerywają połączenie. Bardzo szybko telefon ponownie dzwoni; tym razem przestępca podaje się za policjanta, funkcjonariusza CBŚP, rzadziej CBA. Oszust przekonuje, by nie rozłączając się, wykręcić numer 112 w celu połączenia się z najbliższą jednostką policji. Z tym, że starsza osoba nie łączy się z komendą, tylko z kolejnym przestępcą. Ten zaś uwiarygodnia sytuację, prosząc m.in. zachowanie anonimowości i ostrożności.

Druga metoda, o wiele popularniejsza, to wspomniane już zaangażowanie ofiary w „tajną akcję”. W 2014 r. łupem przestępców padło blisko 60 mln zł. Strat poniesionych w roku 2015 jeszcze do końca nie podsumowano, ale liczba tych przestępstw nie malała.
Żródło info i foto: TVP.info

Policja zatrzymała kolejną osobę w sprawie zabójstwa dwóch kobiet

Policja zatrzymała trzecią osobę, która może mieć związek z podwójnym zabójstwem kobiet w województwie kujawsko-pomorskim. 45-latek jeszcze dziś zostanie przesłuchany. Wczoraj zarzuty popełnienia dwóch zabójstw prokuratura w Żninie postawiła dwóm mężczyznom. Dziś mamy poznać wyniki sekcji zwłok zamordowanych kobiet.

Jak informuje Monika Chlebicz, rzeczniczka Komendanta Wojewódzkiego Policji w Bydgoszczy, mężczyznę zatrzymano w następstwie działań operacyjnych prowadzonych przez policję i funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego. 45-latek najprawdopodobniej dziś zostanie przesłuchany przez prokuratora, który zdecyduje, czy zostaną mu postawione zarzuty – dodaje rzeczniczka
Według rzeczniczki Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy Agnieszki Adamskiej-Okońskiej jeden z przesłuchanych mężczyzn nie przyznał się do winy. – Drugi, podczas pierwszego przesłuchania relacjonował, co wie o tym zajściu, ale nie powiedział, czy przyznaje się do winy – powiedziała. W piątek 20-latek i jego o rok starszy kolega zmieniali swoje zeznania.

Sekcje zwłok

W sobotę rano rozpoczęły się sekcje zwłok zamordowanych kobiet. Również dziś śledczy mają podjąć decyzję w sprawie ewentualnego skierowania do sądu wniosku o aresztowanie obu podejrzanych.

W sprawie śmierci dwóch kobiet zatrzymana została także 17-latka. – Została ona przesłuchana w charakterze świadka – dodaje
Agnieszka Adamska-Okońska. Nastolatka została wypuszczona na wolność. Nie usłyszała zarzutów, ale jak podkreślają funkcjonariusze jej udział w sprawie wyjaśnienia okoliczności tragedii się nie kończy. 17-latka świadkiem, a nie uczestnikiem przestępstwa

Według prokuratury jest świadkiem, a nie uczestnikiem przestępstwa. Aby wyjaśnić okoliczności podwójnego zabójstwa, powołana zostanie specjalna grupa dochodzeniowa. W jej skład wejdą policjanci z Komendy Wojewódzkiej w Bydgoszczy oraz Centralnego Biura Śledczego Policji.

Ofiary znały się. Były sąsiadkami

Najpierw, policjanci, otrzymali zgłoszenie ws. zaginięcia jednej z zamordowanych kobiet. Wyjaśniając sprawę dotarli do 21-letniego Marcina K., który wskazał miejsce ukrycia nie jednego, ale dwóch ciał. 21-latek został zatrzymany razem z 20-letnim Zachariaszem Z. oraz ich 17-letnią koleżanką. Mężczyzna miał powiedzieć policjantom, że razem z Zachariaszem Z. zamordował obie kobiety. 15- i 23-latka miały znać Marcina K.

– To są osoby pochodzące z małej miejscowości, a więc bardzo prawdopodobne, że wszyscy się znali – tłumaczył w piątek rzecznik komendanta głównego policji, Mariusz Ciarka.

Z ustaleń policji wynika, że ofiary znały się. Były sąsiadkami.

W środę kobiety miały być widziane, jak wsiadają do samochodu 21-latka. Według nieoficjalnych informacji mężczyźni dzwonili do ojca 15-latki z żądaniem okupu. Chodziło o 10 tys. złotych.

Nieoficjalnie wiadomo, że zarówno zamordowane kobiety – jak i zatrzymani pod zarzutem zabójstwa mężczyźni – byli dobrze znani lokalnym policjantom.
Żródło info i foto: interia.pl

Islamiści zatrzymani w Berlinie

Niemiecka policja zatrzymała dwóch mężczyzn, planujących przeprowadzenie „aktu przemocy będącego zagrożeniem dla państwa”. Do ujęcia 28-latka i 46-latka doszło w Berlinie. Według policji, obaj kontaktowali się z sunnickimi radykałami. Niemieckie służby bezpieczeństwa są oszczędne w ujawnianiu szczegółów dotyczących zatrzymań. Wiadomo, że przy mężczyznach nie znaleziono żadnej broni ani materiałów wybuchowych. Według gazety Bild, mogli planować atak w Dortmundzie. Do aresztowań muzułmanów doszło w wyniku policyjnej akcji w centrum kultury islamskiej w zachodniej części Berlina i kolejnej – w Britz na południu miasta.

Poszukiwany Salah Abdeslam

Przypomnijmy, w zamachach terrorystycznych przeprowadzonych 13 listopada w Paryżu zginęło 130 osób, a ponad 350 zostało rannych. Nadal poszukiwany jest główny podejrzany Salah Abdeslam, zamieszkały w Brukseli Francuz, jeden z domniemanych organizatorów zamachów w Paryżu. Uważa się, że po atakach zbiegł on do Belgii.

Kilka dni temu belgijskie władze wydały także międzynarodowy nakaz aresztowania 30-letniego Mohameda Abriniego, który został zidentyfikowany na nagraniu wideo w towarzystwie Salaha Abdeslama dwa dni przed zamachami. Nagranie pochodzi z 11 listopada ze stacji benzynowej w departamencie Oise na północ od Paryża, gdzie Abrini siedzi za kierownicą renault Clio, który dwa dni później służył do przeprowadzenia zamachów. Abrini jest opisany jako „niebezpieczny i prawdopodobnie uzbrojony”, „aktywnie poszukiwany przez policję Belgii i Francji”. Policja ostrzega, by osoby, które znają miejsce pobytu poszukiwanego, nie interweniowały samodzielnie, ale przekazały informację władzom.
Żródło info i foto: onet.pl