Patryk D. skazany na 25 lat więzienia za brutalne zabójstwo byłej dziewczyny

Sąd Okręgowy w Gdańsku skazał na 25 lat więzienia 22-letniego Patryka D., który udusił, a następnie poćwiartował i zakopał szczątki swojej byłej dziewczyny na polu w Piotrowie k. Nowego Dworu Gdańskiego (woj. pomorskie). Jedynie wyrok był jawny, bo z uwagi na dobra osobiste rodziny zamordowanej 23-letniej Pauliny P. uzasadnienie wyroku utajniono.

We wtorek w Sądzie Okręgowym w Gdańsku został ogłoszony wyrok wobec 22-letniego Patryka D., który został oskarżony o zabójstwo swojej byłej dziewczyny 23-letniej Pauliny P. Mężczyzna słuchał wyroku nie zdradzając żadnych emocji.

Sąd uznał oskarżonego Patryka D. za winnego i skazał na 25 lat więzienia. Przewodnicząca składu orzekającego Lidia Jedynak powiedziała też, że wykonanie kary wobec oskarżonego ma nastąpić w systemie terapeutycznym oraz nakazał wpłacenie zadośćuczynienia na rzecz rodziny w wysokości 200 tys. zł. Zaraz po odczytaniu sentencji sędzia utajniła odczytanie uzasadnienia wyroku z uwagi na dobra osobiste rodziny pokrzywdzonej.

Szczątki 23-letniej Pauliny policja znalazła 30 kwietnia 2020 r. niedaleko wsi Piotrowo pod Nowym Dworem Gdańskim. Funkcjonariusze szukali poćwiartowanego ciała przez kilka dni na polach, bo zabójca ukrył je w kilku miejscach. Dziewczyna pochodziła z Balik pod Łomżą, ale przed śmiercią mieszkała z koleżanką na warszawskiej Białołęce. Na początku marca 2020 roku wyjechała z Warszawy i pojechała do byłego chłopaka do Nowego Dworu. Wtedy ślad po niej się urwał.

W dniu zaginięcia kobiety jej matka otrzymała SMS: „Mieszkanie mamy na teraz. Chcę trochę czasu dla siebie na własne życie. Żeby spróbować żyć sama. Byłabym wdzięczna za jakieś dwa miesiące bez kontaktu”. Ta wiadomość zaniepokoiła rodzinę, która zgłosiła policji zaginięcie. Funkcjonariusze od początku podejrzewali o zbrodnię byłego chłopaka dziewczyny Patryka D. Mężczyzna był widziany z Pauliną w Nowym Dworze Gdańskim, ale początkowo twierdził, że po spotkaniu rozstali się.

W maju 2020 roku Patryk D. przyznał się do zabójstwa i złożył obszerne wyjaśnienia. Wskazał śledczym miejsca, gdzie zakopał szczątki dziewczyny. Wykonane badania DNA potwierdziły, że poćwiartowane ciało, to zaginiona w marcu Paulina. Patryk D. tłumaczył śledczym, że kobieta miała myśli samobójcze i chciała, by pomógł jej umrzeć. Prokuratura nie znalazła na to dowodu. Jej zdaniem motywem mogła być zazdrość. Patryk D. został poddany badaniom sądowo-psychiatrycznym. Biegli orzekli, że w chwili popełniania zbrodni był poczytalny.

Śledczy chcieli dożywocia

Prokuratura domagała się dla oskarżonego dożywotniego więzienia. Po wtorkowym wyroku prokurator Agnieszka Nickel-Rogowska powiedziała, że prokuratura poczeka na pisemne uzasadnienie wyroku i wtedy zostanie podjęta decyzja ws. apelacji. – Prokuratura żądała kary dożywotniego pozbawienia wolności kierując się określonymi przesłankami, sąd miał na ten temat inny pogląd i musimy zapoznać się z poglądem sądu. Wykonywanie kary w systemie terapeutycznym oznacza, że kara musi być wykonywana w zakładzie karnym, gdzie możliwe jest stosowanie terapii. Nie mogę przekazać, co mówił oskarżony w trakcie postępowania, bo sprawa miała wyłączoną jawność. Nie będę tego komentować – powiedziała Nickel-Rogowska.

Obrońca Patryka D. Marcin Kminkowski powiedział po wyroku, że złoży wniosek o pisemne uzasadnienie wyroku, a następnie wspólnie z klientem podejmie decyzję w sprawie apelacji. Nie odpowiadał na pytania dotyczące zachowania oskarżonego z uwagi na tajność procesu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zatrzymano podejrzanego o usiłowanie zabójstwa

Policjanci z Komendy przy ulicy Wilczej zatrzymali mężczyznę podejrzanego o usiłowanie zabójstwa i spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. 28-latek, grożąc nożem swojej ofierze, zażądał pieniędzy, nie osiągając zamierzonego celu, dwukrotnie ugodził pokrzywdzonego nożem, po czym uciekł. Za to przestępstwo mężczyźnie grozi teraz kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 8 lat, kara 25 lat pozbawienia wolności albo kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Do napaści doszło w październiku ubiegłego roku w jednym z parków w centrum miasta. O świcie, do siedzącego tam 21-latka podszedł mężczyzna, wyjął z plecaka nóż kuchenny i grożąc nim swojej ofierze, zażądał pieniędzy. Kiedy pokrzywdzony powiedział mu, że jest bez grosza, napastnik wbił mu nóż w lewy bok klatki piersiowej, łamiąc mu przy tym żebro. Chwilę później, kiedy doszło do szamotaniny między mężczyznami, sprawca drugi raz ugodził nożem 21-latka w to samo miejsce.

Napastnik uciekł, a pokrzywdzony z otwartymi i krwawiącymi ranami został dostrzeżony przez przechodniów, którzy wezwali na miejsce pogotowie ratunkowe i o tym, co się stało, powiadomili policję.

Sprawą zajęli się policjanci ze śródmiejskiego wydziału do walki z przestępczością przeciwko życiu i zdrowiu. Dzień po dniu szukali wszystkich możliwych kamer, które tego dnia swoim zasięgiem mogły objąć miejsce przestępstwa, jego przebieg oraz drogę ucieczki sprawcy. Kiedy nagrania zostały już zgromadzone, przyszedł czas na ich wnikliwą analizę, która zajęła kolejne dni. To wszystko, plus determinacja i zaangażowanie policjantów w wyjaśnienie tego, co się stało, doprowadziły do ustalenia nie tylko tego, jak wygląda napastnik, ale co zrobił zaraz po popełnionym przestępstwie i dokąd uciekł.

Okazało się, że mężczyzna zaraz po ataku próbował okraść jeszcze śpiącą na ławce osobę, po czym poszedł w zarośla, przebrał się w odzież, którą miał w plecaku, ogolił się, a następnie ze stacji dworca kolejowego Warszawa Śródmieście pojechał na dworzec Warszawa Wschodnia, a stamtąd już do jednej z miejscowości w województwie lubelskim.

Trop urwał się, kiedy 28-latek wsiadł do wytypowanego przez funkcjonariuszy pociągu. To, na jaki pomysł wpadli wtedy śródmiejscy policjanci, okazało się kluczowe w tym śledztwie. Wiadomo było, że napastnik był bez pieniędzy, dlatego policjanci postanowili sprawdzić, komu wtedy kierownik pociągu wypisał wezwanie do zapłaty za jazdę „na gapę”. Jedno z nazwisk, po porównaniu danych personalnych ze zdjęciem tej osoby, idealnie odpowiadało wizerunkowi zarejestrowanemu przez kamery monitoringu.

Policjanci, wiedząc już, z kim mają do czynienia, i gdzie mieszka poszukiwana przez nich osoba, w najdrobniejszych szczegółach zaplanowali akcję, ustalając dzień wyjazdu i sposób działania. Policjanci pojechali do ustalonej wcześniej miejscowości, zorganizowali zasadzkę i zatrzymali mężczyznę nieopodal miejsca, w którym przebywał. Podczas przeszukania mieszkania policjanci znaleźli odzież, w którą był ubrany mężczyzna w dniu przestępstwa oraz wezwanie do zapłaty wystawione mu tamtego dnia przez kierownika pociągu.

To nie był pierwszy raz, kiedy 28-latek wszedł w konflikt z prawem. W czerwcu tego roku wyszedł z więzienia, w którym spędził 7 lat za rozbój, kradzież z włamaniem i posiadanie narkotyków.

Zgromadzony przez policjantów materiał dowodowy pozwolił Prokuraturze Rejonowej dla Warszawy Śródmieścia Północ prowadzącej śledztwo w tej sprawie, na postawienie 28-latkowi zarzutu usiłowania zabójstwa i spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Sąd na wniosek prokuratury podjął już decyzję o tymczasowym aresztowaniu mężczyzny na 3 miesiące.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zapadł wyrok ws. zabójstwa właściciela warzywniaka w Ząbkach

Zapadł wyrok w sprawie zabójstwa właściciela warzywniaka w Ząbkach. Ryszard R. został skazany na 25 lat więzienia. Prokuratura chce jednak złożyć apelację. Jak informuje TVN Warszawa, Ryszard R. został skazany na 25 lat więzienia. Wyrok zapadł w środę w Sądzie Okręgowym Warszawa-Praga. Sąd uznał, że Ryszard R. zabił właściciela warzywniaka w Ząbkach, działając w zamiarze bezpośrednim. Śledczy planują złożyć apelację, ponieważ uważają, że sprawca powinien zostać skazany na dożywocie.

Funkcjonariusze Wydziału Terroru Kryminalnego i Zabójstw KSP zatrzymali 21 stycznia, pochodzącego z Wyszkowa, 57-letniego Ryszarda R. Na materiałowej rękawiczce, zabezpieczonej na miejscu zbrodni, wykryto jego DNA. Mężczyzna został przebadany wariografem.

Podejrzany reagował na zadawane mu pytania jak osoba, która może być sprawcą. Jednak podczas pierwszego przesłuchania nie przyznał się do winy. Zdanie zmienił dopiero podczas posiedzenia aresztowego. Poprosił sąd o zamknięcie go w areszcie śledczym. Ryszard R. był wcześniej karany. W 1995 r. Sąd Wojewódzki w Ostrołęce skazał go za usiłowanie zabójstwa z użyciem broni palnej, do którego również doszło w związku z rozbojem. Jak ustaliła Polska Agencja Prasowa, mężczyzna w zakładach karnych spędził ponad 20 lat.

Zabójstwo w warzywniaku w Ząkach

Do tragedii doszło ok. godz. 18, 10 stycznia 2021 r., w podwarszawskich Ząbkach w warzywniaku u zbiegu ulic Powstańców i Maczka. Świadkowie informowali policję, ze w warzywniaku doszło do szarpaniny – ktoś nagle zgasił światło i zasłonił okna. Sprawca zbiegł.

Właściciel warzywniaka leżał w kałuży krwi. Miał ciężkie obrażenia głowy. Zmarł w szpitalu.
Źródło info i foto: wp.pl

Zabójca 20-letniej Zyty Michalskiej skazany prawomocnie

Sąd Apelacyjny w Poznaniu podtrzymał wyrok w sprawie wykrytego po 24 latach od zbrodni zabójstwa Zyty Michalskiej. W pierwszej instancji jego sprawca Waldemar B. został skazany na 25 lat więzienia. Sędzia Urszula Duczmal podkreśliła, że zaangażowanie funkcjonariuszy policji, którzy wrócili do sprawy niewyjaśnionej zbrodni, pozwoliło na wydanie sprawiedliwego wyroku i za taki wyrok sąd apelacyjny uznaje właśnie orzeczenie pierwszej instancji.

Odwołali się od niego zarówno prokurator jak i obrońca skazanego.

Śledczy uznali, że mężczyzna powinien odpowiedzieć nie tylko za zabójstwo, ale i usiłowanie zgwałcenia swojej ofiary. Obrońca Waldemara B. wskazywał z kolei na rażącą niewspółmierność kary.

Zabójstwo 20-letniej Zyty Michalskiej

Zyta Michalska została zamordowana w lesie pod Wrześnią w Wielkanoc w 1994 roku. Tego dnia 20-latka po raz ostatni była widziana, gdy szła na spacer w stronę lasu. Jej zwłoki znaleziono dzień później w lesie, kilkaset metrów od jej domu w Mikuszewie koło Wrześni.
Źródło info i foto: interia.pl

Poszukiwany za zabójstwo sprzed 20 lat wpadł przez brak maseczki

Mężczyzna poszukiwany w związku z zabójstwem sprzed 20 lat został złapany przez warszawskich dzielnicowych i osadzony w areszcie śledczym. Jak poinformowała Polska Agencja Prasowa, podejrzany został zatrzymany w ramach działań związanych ze sprawdzaniem przestrzegania pandemicznych obostrzeń. O zatrzymaniu mężczyzny, który 20 lat temu został skazany na zabójstwo, poinformowała Komenda Rejonowa Policji Warszawa V. 45-latek poszukiwany był w związku z odbyciem kary 25 lat pozbawienia wolności.

– Dzielnicowi z Bielan, w ramach realizacji swoich zadań, na ulicy Broniewskiego, w pobliżu jednego ze sklepów zauważyli poszukiwanego mężczyznę. 45-latek został zatrzymany. Mężczyzna poszukiwany był przez sąd okręgowy za zabójstwo sprzed 20 lat – przekazała podinsp. Elwira Kozłowska z Komendy Rejonowej Policji V w Warszawie.

Jak poinformowała Polska Agencja Prasowa, do zatrzymania poszukiwanego doszło podczas sprawdzania m.in. maseczek. „Mężczyzna został zatrzymany przed sklepem podczas sprawdzania obostrzeń związanych z zakrywaniem ust i nosa maseczką” – relacjonuje PAP. Warszawska policja przekazała również, że poszukiwany mężczyzna trafił do aresztu śledczego, gdzie ma rozpocząć odbywanie zasądzonej kary.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Wielka Brytania: 16-miesięczna dziewczynka zakatowana na śmierć przez partnerkę matki

Finał głośnego procesu w sprawie, która wstrząsnęła Wielką Brytanią. 28-letnia Savannah Brockhill została skazana na 25 lat więzienia za znęcanie się oraz zabicie 16-miesięcznej córki swojej partnerki. Jej matka, Frankie Smith, również trafi za kraty jako współwinna zbrodni. Zdaniem mediów, służby nie reagowały na sygnały, że kobiety dopuszczają się przemocy wobec dziecka. 

We wrześniu ubiegłego roku służby ratunkowe zostały wezwane do domu w Keighley gdzie mieszkała para. Według relacji kobiet dziecko miało doznać wypadku, przypuszczalnie spaść z wysokości. Gdy na miejsce przyjechała policja i pogotowie, okazało się, że Star jest wiotka i z trudem oddycha.

Trafiła do szpitala, gdzie wykazano rozległe obrażenia jamy brzusznej oraz m.in. złamanie kości piszczelowej, co miało być spowodowane długotrwałą przemocą fizyczną. Lekarze przekonywali, że ten poziom uszkodzenia ciała widuje się tylko w przypadku ofiar poważnych wypadków drogowych.

W toku śledztwo wyszło na jaw, że Brockhill i Smith, a zwłaszcza ta pierwsza, regularnie i metodycznie znęcały się małą. W ręce prokuratury i sądu trafiły nagrania, na których widać, jak Star jest bita, kopana lub jak zasypia z wycieńczenia. Część z filmików kobiety ochoczo publikowały w mediach społecznościowych. Co ciekawe, w zeszłym roku do opieki społecznej zgłaszały się osoby, które informowały o tym, z jakim okrucieństwem dziewczynka traktowana jest w swoim domu. Niestety, służby nie interweniowały. 

28-latka skazana za zabójstw. W więzieniu będzie „celem numer 1”

Ostatecznie sąd uznał matkę oraz jej konkubentkę za winne zarzucanych im przestępstw. Savannah Brockhill została skazana na 25 lat więzienia za zabójstwo dziecka, zaś Frankie Smith spędzi za kratkami 8 lat – za współudział i zaniechanie. Brockhill trafiła już do więzienia dla kobiet w Styal w angielskim hrabstwie Cheshire i – jak pisze „Daily Mail” – może tam nie mieć łatwego życia. Według ustaleń gazety, kobieta będzie „celem numer jeden” wśród więźniarek i że do wymierzenia jej sprawiedliwości może ustawić się „długa kolejka”.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Były kapitan Arki Gdynia Krzysztof S. zatrzymany

2017.08.10 Gdynia
Pilka nozna Puchar Polski 1/16 finalu sezon 2017/2018
Arka Gdynia – Slask Wroclaw
N/z Krzysztof Sobieraj
Foto Piotr Matusewicz / PressFocus/NEWSPIX.PL
2017.08.10 Gdynia
Football Polish Cup round of 32 season 2017/2018
Arka Gdynia – Slask Wroclaw
Krzysztof Sobieraj
Credit: Piotr Matusewicz / PressFocus

Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl
mail us: info@newspix.pl
call us: 0048 022 23 22 222

Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

Policja zatrzymała Krzysztofa S., byłego kapitana i trenera Arki Gdynia. Jak donosi serwis meczyki.pl, zatrzymanie ma związek ze śledztwem dotyczącym grupy przestępczej zajmującej się wyłudzeniami podatku VAT i wystawianiem fałszywych faktur na prace i usługi, które nie były wykonane.

Serwis meczyki.pl ustalił, że sytuacja jest rozwojowa. Niewykluczone, że sprawa może zahaczyć o innych byłych zawodników klubu z Pomorza, którym Krzysztof S. mógł oferować lewe faktury. Do klubu wpłynęły już zapytania od śledczych w tej sprawie. Sąd powinien zdecydować o tymczasowym areszcie dla S. w czwartek. To nie jest pierwszy konflikt S. z prawem. W sezonie 2004/05 został skazany za korupcję podczas swojego pierwszego pobytu w Arce.

S. w Ekstraklasie i 1. lidze rozegrał łącznie 221 meczów. Jako piłkarz reprezentował barwy Arki, a także m.in. Olimpii Elbląg i Warty Poznań. Po zakończeniu kariery piłkarskiej został trenerem, prowadził m.in. KP Starogard Gdański, z którego odszedł w marcu tego roku.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zapadł wyrok ws. zbrodni w Miłoszycach

Na karę 25 lat więzienia skazał w środę Sąd Apelacyjny we Wrocławiu Ireneusza M., a Norberta B. na 15 lat więzienia, oskarżonych o gwałt i zabójstwo 15-latki w Miłoszycach w 1996 r. Za tę zbrodnię pierwotnie został niesłusznie skazany Tomasz Komenda – uniewinniony po 18 latach. Wyrok jest prawomocny. O wyroku poinformował przewodniczący II Wydziału Karnego Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu sędzia Bogusław Tocicki.

– Sąd utrzymał w mocy wyrok z pierwszej instancji dla Ireneusza M. i wymierzył mu karę 25 lat więzienia, z kolei Norbertowi B. złagodził wyrok i wymierzył karę 15 lat więzienia – powiedział sędzia.

W środę przed Sądem Apelacyjnym we Wrocławiu zakończyły się mowy końcowe w procesie oskarżonych o zbrodnię miłoszycką. Po naradzie sąd ogłosił wyrok. Z powodu zagrożenie epidemicznego dziennikarze nie mogli uczestniczyć w rozprawach, na których wygłaszanie były mowy końcowe i w ogłoszeniu wyroku.

Do zabójstwa i gwałtu doszło w noc sylwestrową 31 grudnia 1996 r. Piętnastolatka bawiła się z koleżankami w dyskotece w Miłoszycach pod Wrocławiem. W pewnej chwili wyszła przed budynek. Kilkanaście godzin później znaleziono ją martwą na prywatnej posesji naprzeciwko dyskoteki. Zmarła wskutek wyziębienia organizmu i odniesionych ran.

Zarzuty postawiono w 2018 roku

O dokonanie zbrodni w Miłoszycach prokurator oskarżył Ireneusza M. i Norberta B. Zdaniem śledczych obaj oskarżeni wyprowadzili 15-latkę z klubu, w którym odbywała się dyskoteka sylwestrowa. Obaj mężczyźni mieli – zdaniem prokuratury – użyć wobec Małgorzaty K. przemocy skutkującej licznymi obrażeniami.

Ponadto Ireneusz M. został oskarżony o gwałt na innej kobiecie w 2007 r. w Piekarach (Dolnośląskie).

Ireneuszowi M. w sprawie zbrodni miłoszyckiej postawiono zarzuty w czerwcu 2018 r. Przebywał wtedy w więzieniu skazany za inne przestępstwo. Do dziś jest aresztowany. Norbert B. natomiast został zatrzymany pod koniec września 2018 r. W styczniu 2019 r. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu uchylił decyzję sądu pierwszej instancji o przedłużeniu mu aresztu. Od tego czasu odpowiadał z wolnej stopy. Został na krótko ponownie aresztowany po wyroku sądu w I instancji, ale Sąd Apelacyjny uchylił ten areszt.

Norbert B. nie przyznał się do zarzutów; nie przyznaje się również przebywający w areszcie Ireneusz M.

We wrześniu 2020 r. Sąd Okręgowy we Wrocławiu, sąd pierwszej instancji, uznał, że obaj oskarżeni są winni gwałtu ze szczególnym okrucieństwem, w wyniku którego zmarła 15-letnia Małgosia. Skazał obu mężczyzn na 25 lat więzienia. Sąd podkreślił wówczas, że wina i okoliczności popełnienia czynu przez oskarżonych nie budzą wątpliwości. Wskazał przy tym, że oskarżeni działali wspólnie i w porozumieniu z innymi nieustalonymi dotąd osobami. „Dopuścili się zbiorowego zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem (…) pozostawili ją nagą, leżącą na ziemi i w miejscu ogólnie niedostępnym i nieoświetlonym, a sami wrócili na dyskotekę, nie interesując się jej dalszym losem” – mówił wówczas sędzia Marek Poteralski w sentencji wyroku. Sąd podkreślił też wówczas, że w wyniku odniesionych podczas gwałtu obrażeń oraz w wyniku wychłodzenia organizmu 15-latka zmarła.

Pierwotnie za zbrodnię w Miłoszycach skazano Tomasza Komendę, który spędził w więzieniu 18 lat. W maju 2019 roku Sąd Najwyższy – po wznowieniu postępowania – uniewinnił go.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Piotr Sz. skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo ciężarnej żony

Bielska prokuratura okręgowa złoży apelację od wyroku dla Piotra Sz., zabójcy żony w ciąży – poinformował we wtorek prokurator Jacek Boda. Śledczy nie zgadzają się m.in. z wysokością kary. Sąd skazał Sz. na 25 lat więzienia. Prokuratura żądała dożywocia.

– Prokuratura złożyła wniosek o pisemne uzasadnienie wyroku, od którego przysługuje apelacja i ona zostanie złożona – zapewnił we wtorek prokurator Boda.

Prokurator Małgorzata Moś-Brachowska w mowie końcowej w procesie przed bielskim sądem okręgowym wystąpiła o karę dożywotniego więzienia. Śledczy, którzy oskarżyli Piotra Sz. o zamordowanie ze szczególnym okrucieństwem żony będącej w szóstym miesiącu ciąży. Dziecko również zmarło.

Wyrok 25 lat więzienia

Sąd ogłaszając wyrok nie podzielił w pełni stanowiska prokuratury. Uznał mężczyznę winnym zabójstwa, ale uznał zarazem, że nie zostało popełnione „ze szczególnym okrucieństwem”. Skazał go na 25 lat więzienia. O przedterminowe zwolnienie będzie mógł się ubiegać po 20 latach. Ma też zapłacić odszkodowania bliskim ofiary.

Ze słów prokuratora Body wynika, że śledczy chcą poznać szczegółowo motywy, którymi kierował się sąd. Już teraz jednak wskazał, że strona skarżąca nie godzi się z wysokością kary, a także z uznaniem, iż morderca nie działał ze szczególnym okrucieństwem. Tuż po ogłoszeniu wyroku, w połowie października br., apelację zapowiadała mecenas Justyna Kaczmarczyk, obrońca Piotra Sz. z urzędu. Również złożyła wniosek o pisemne uzasadnienie.

Ukrył ciało 

Do zbrodni doszło jesienią 2019 r. Piotr Sz., wówczas funkcjonariusz bielskiej straży miejskiej, od pewnego czasu nie żył z żoną Izabelą w zgodzie. Mężczyzna, gdy kobieta była już w ciąży, zaczął romansować z koleżanką z pracy. Małżeństwo zaczęło się rozpadać. 17 października doszło do kolejnej awantury. Podczas niej udusił kobietę.

Potem jej ciało owinął w folię i wywiózł w okolice Siewierza, gdzie porzucił w lesie. Po wszystkim poszedł zagrać w piłkę, a następnego dnia do pracy. Dzwonił też do teściowej, pytając o żonę. Udawał zaniepokojonego. Zgłosił zaginięcie kobiety. Ruszyły poszukiwania. Policja od początku podejrzewała, że Sz. mógł popełnić zbrodnię. Został zatrzymany. Krótko potem przypadkowa osoba znalazła ciało kobiety.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

15 lat więzienia za zabójstwo 16-letniej Ani spod Siedlec

Wyrok 15 lat więzienia za zabójstwo 16-letniej Ani spod Siedlec (woj. mazowieckie) usłyszał w sądzie Jakub B. Mężczyzna udusił swoją ofiarę paskiem. Jak podaje „Super Express”, bliscy ofiary nie zgadzają się z wyrokiem, uznając go za niewspółmiernie niską karę. Zapowiadają zażalenie.

– Zaciskałem go coraz mocniej i mocniej. Ona, broniąc się, włożyła ręce między pętlę, a szyję. Nie zważałem na to, bo miałem dwa końce paska, więc zaciskałem go, aż przewróciliśmy się. Anka przestała oddychać. Nie pamiętam, co wtedy myślałem, ale wiedziałem, że muszę szybko pozbyć się ciała – mówił oskarżony.

Siedlce. Udusił 16-latkę, bo chciała z nim zerwać. Zapadł wyrok

Jakub B. udusił 16-latkę. We wrześniu zapadł wyrok w tej sprawie w Sądzie Okręgowym w Siedlcach. Jak podał „Super Express”, sąd wymierzył zabójcy dziewczyny karę 15 lat więzienia. Prokurator miał domagać się kary 25 lat więzienia. Wyrok nie jest prawomocny. Tabloid podał we wtorek, że bliscy ofiary nie zgadzają się z wyrokiem, uznając go za nieadekwatną karę. Zapowiadają apelację.

Jeszcze przed wyrokiem oskarżony był pilnowany przez służby w areszcie. „SE” podał, że B. chciał popełnić samobójstwo. Biegli psychiatrzy wydali opinię, że w chwili popełnienia czynu był w pełni świadomy tego co robi. Czytamy, że sąd zadecydował też o zadośćuczynieniu dla rodziny zamordowanej w wysokości 650 tysięcy zł.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl